Mimo rosnącej społecznej akceptacji dla chodzenia na terapię, często można spotkać się z komentarzami, które w najlepszym razie wyrażają powątpiewanie w tę metodę, w najgorszym – pogardę, potępienie, zarzucają oszustwo.

W swoich tekstach często odnoszę się do psychoterapii, korzystam z niej sama i polecam ją innym. Gdybym po każdym komentarzu w rodzaju „byłem raz u psychologa i nic to nie pomogło” czy „psychoterapia to tylko wyciąganie pieniędzy” dostawała po groszu, dziś miałabym słoik pełen miedzi.

Zgadzam się, że psychoterapia nie jest panaceum na wszystko i dla wszystkich, ale chciałam też zwrócić uwagę na szereg mitów i błędnych przekonań o terapii, przez które ludzie mogą wątpić w jej skuteczność i mieć poczucie, że to nie działa.


1. Szukanie psychoterapii u psychologa

Wiele razy, kiedy dopytywałam o szczegóły terapii, na którą chodziła osoba uważająca, że to nie działa i jest bez sensu, okazywało się, że ona wcale na terapii nie była… tylko korzystała z usług psychologa. Ludzie notorycznie mylą psychologów z psychoterapeutami i często, gdy mają bardziej złożony problem, zamiast na terapię, idą do gabinetu psychologa. Nie dziwię się, że potem są rozgoryczeni i mówią, że nie znaleźli właściwej pomocy.

Niedługo napiszę więcej o tym, jakiego specjalistę wybrać, kiedy dolega coś natury psychicznej, a na razie polecam broszurę Instytutu Psychologii i Psychoterapii, która powinna częściowo to rozjaśnić.

2. Zły dobór terapeuty do problemu

Psychoterapia to wiele różnych szkół i podejść. Niektóre bardziej pasują do danego zaburzenia czy trudności, inne mniej. Niestety, nie ma jednego uniwersalnego podejścia, które mogłoby naprawić wszystkie problemy z psychiką, tak jak nie ma jednej tabletki na wszystkie choroby.

Przed wyborem psychoterapeuty warto zrobić research, zobaczyć, co piszą na swoich stronach, z jakich szkoleń mają dyplomy, co deklarują jako swoją specjalizację. Będzie to pomocne zwłaszcza dla tych osób, które mają specyficzny i określony problem – np. fobię społeczną, depresję, czy cierpią na skutek traumy.

Ci, którzy nie umieją określić, gdzie jest źródło i sedno tego, co spędza im sen z powiek, na początek mogą przeczytać o różnych szkołach psychoterapii i zobaczyć, które podejście do nich najbardziej przemawia. Takie informacje można znaleźć m.in. we wspomnianej wcześniej broszurze.

3. „Brak chemii” z osobą terapeuty

Czasami, jak to w życiu, zdarza się, że od początku osoba terapeuty nam nie odpowiada – przez sposób mówienia, temperament, wygląd, czy cokolwiek innego. Nie ma powodu, żeby zmuszać się do kontaktu z osobą, która nas drażni lub nam nie pasuje – w takiej sytuacji lepiej poszukać innego specjalisty, zamiast zrażać się do całej metody.

Mi samej zdarzyło się przerwać terapię, bo miałam poczucie, że terapeutka jest… za młoda. Czy jest w tym sens, czy nie, lepiej pracuje mi się ze starszymi terapeutami, ale dla kogoś innego właśnie ta młodość i świeżość może być atutem. Znam ludzi, którzy wybierali terapeutów po zdjęciach w internecie, na zasadzie ‚temu bym zaufał, temu nie’. Skoro to dla nich działało – super! Są też tacy, dla których ważne są np. poglądy terapeuty na temat religii i sprawdzają, czy ten należy do Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich.

Na rynku jest tylu terapeutów, że w końcu prawie każdy może trafić na takiego, który będzie mu pasował. Grunt to nie poddawać się po nietrafionym wyborze.

4. Oczekiwanie szybkiego efektu

Terapia wymaga czasu. Im bardziej złożony lub stary jest problem, tym więcej czasu może być potrzebne, żeby doświadczyć poprawy. Czasochłonne bywa już samo rozpoznanie sedna problemu, który lubi się ukrywać pod różnymi powierzchownymi trudnościami.

Przykład: para przychodzi do terapeuty, bo chcą pracować nad swoim życiem seksualnym, które z niewiadomych powodów zamarło. W trakcie ujawniają, że jedno ma do drugiego pretensje o to, ile kto robi dla rodziny i związku, a po którejś sesji z rzędu okazuje się, że wynieśli z domów bardzo różne przekonania o roli mężczyzny i kobiety. Dojście do tego zajmuje im kilkanaście spotkań, podczas których najpierw przestają się przekrzykiwać i oskarżać, potem zaczynają nawzajem słuchać, a w końcu na tyle ufają terapeucie, by odkryć przed nim swoje słabości i obawy. Ten moment można uznać za początek prawdziwej terapii. Przed nimi jeszcze sporo spotkań, między którymi będą próbowali wdrożyć nową wiedzę w życie i konsultowali z terapeutą, w czym jeszcze mają trudności. Przeciętnie terapia par trwa od 6 do 12 miesięcy. Czy jest to ten krótszy, czy dłuższy okres, zależy od osób biorących w niej udział – niektórzy są bardziej oporni wobec zmian i otwierają się wolniej, innym idzie szybciej. Terapeuta nie przyspieszy tego procesu.

Jeśli oczekujesz szybkiego postępu, niecierpliwisz się, że po kilku spotkaniach ‚nic nie ruszyło z miejsca’, możesz zacząć wątpić w całą metodę. Spróbuj jednak dać sobie szansę, a najlepiej – powiedz o tych odczuciach terapeucie.

5. Oczekiwanie konkretnej porady

Zawiodą się na terapii ci, którzy przychodzą do gabinetu po przepis na życie albo przyzwolenie na zostawienie męża lub żony.

Dobry terapeuta nie udziela porad, ale za to pomaga w samodzielnym podjęciu najlepszej decyzji, w oparciu o ważne dla klienta wartości.

6. Brak szczerości

To normalne, że wielu z nas wstydzi się rozmawiać o swoich najbardziej intymnych problemach. Gabinet psychoterapii jest jednak na to najlepszym miejscem.

Po pierwsze, psychoterapeutów obowiązuje tajemnica, taka sama jak tajemnica spowiedzi.

Po drugie – dobry terapeuta nie ocenia i powinien przyjąć wszystko, co masz do powiedzenia bez zawstydzania, osądzania czy krytyki. Podkreślam – dobry, bo jeśli spotykasz się z czymś innym, zmień go czym prędzej.

Wracając do tematu – bywa, że klienci mówią tylko o części swoich problemów, ukrywając coś, co może mieć kluczowe znaczenie.

Przykład: ktoś próbuje zbadać, dlaczego jego związki się rozpadają, wiele opowiada o wszystkich byłych partnerach, ale ukrywa fakt, że każdego z nich zdradzał, a flirtowanie to jego ulubiony sposób spędzania wolnego czasu…

Taka osoba raczej nie zrobi postępu w terapii i nie będzie zadowolona z jej efektu.

7. Problemy po stronie terapeuty

Czasami terapia nie udaje się z winy terapeuty i o tym też warto pamiętać. W tym zawodzie trafiają się lepsi i gorsi specjaliści, a także osoby, które w ogóle nie powinny go wykonywać…

Zacytuję tu Tomasza Witkowskiego, autora książki „Psychoterapia bez makijażu. Rozmowy o terapeutycznych niepowodzeniach”, który w wywiadzie dla Newsweeka tłumaczy:

Psychoterapeuta, co do którego powinniśmy mieć wątpliwości, to taki, który nie ustala z nami celu psychoterapii i czasu jej trwania. (…) Jeśli przychodzę na psychoterapię i mówię, że mam lęk społeczny, terapeuta powinien ustalić ze mną cel, na przykład, że będziemy pracować razem 4 miesiące i po tym czasie będę w stanie występować publicznie np. w gronie swoich współpracowników. To uczciwe podejście. Tymczasem u wielu terapeutów ten cel nie jest w ogóle precyzowany. Pacjent przychodzi na terapię, zaczynają się rozmowy o jego życiu, o tym, jak mu minął dzień, jak się czuł i nie wiadomo, dokąd terapia zmierza, choć nierzadko ciągnie się latami.

To, o czym mówi Witkowski, to tak zwany kontrakt. Dobrą praktyką w psychoterapii jest ustalenie po jednym lub kilku spotkaniach jej celu, przewidywanej długości i ogólnych zasad. Jeśli tego zabraknie, rzeczywiście możesz mieć poczucie, że terapia nic Ci nie daje. Zapytaj o to terapeutę, albo poszukaj kogoś, kto pracuje w innym podejściu. Sama słyszałam o pacjencie, który chodził do psychoanalityka przez blisko 6 lat… niby można, ale są też terapie krótkoterminowe i bardziej ukierunkowane na cel, jak np. psychoterapia poznawczo – behawioralna.

Innym problemem po stronie terapeuty może być przekraczanie granic, brak empatii i nieetyczne zachowania. Niestety, takie rzeczy się zdarzają. Powinna zapalić Ci się lampka alarmowa, jeśli terapeuta:

  • szuka z Tobą kontaktu po godzinach, poza gabinetem, proponuje relację towarzyską lub seksualną,
  • sugeruje Ci konkretne rozwiązania, zachowania (np. rzucenie pracy, rozwód),
  • ocenia, osądza, krytykuje Twoje myśli i postępowanie, traktuje Cię z wyższością,
  • bagatelizuje czy wręcz wyśmiewa Twoje kłopoty, masz wrażenie, że brakuje mu empatii,
  • nie jest zainteresowany Twoimi potrzebami, sam narzuca cel i kierunek terapii,
  • nakłania Cię do zagłębiania się w jakiś temat, kiedy czujesz, że jest na to jeszcze za wcześnie, że to za trudne,
  • za Twoje problemy obwinia głównie osoby trzecie, albo całą winę przypisuje Tobie, czujesz, że brakuje mu wyważonego podejścia,
  • masz wrażenie, że nie pamięta istotnych rzeczy, które mówiłeś na poprzednich sesjach,
  • często używa skomplikowanego języka, psychologicznego żargonu, którego nie rozumiesz,
  • krytykuje inne metody terapeutyczne lub terapeutów, twierdzi, że jego metoda jest najlepsza i najszybsza w działaniu,
  • często spóźnia się lub odwołuje sesje.

Zwróć na to uwagę podczas sesji, zobacz, jak zareaguje terapeuta. Powinien przeanalizować z Tobą temat i w razie potrzeby – umieć przyznać się do błędu. Jeśli tego nie widzisz – lepiej będzie poszukać pomocy u kogoś innego.

8. „Terapia jest za droga, to wyciąganie pieniędzy”

Terapia u prywatnego specjalisty kosztuje zwykle od 100 do 150 zł. Jeśli spotkania odbywają się raz w tygodniu, to miesięcznie jest to wydatek rzędu 400 – 600 zł. Biorąc pod uwagę średnie wynagrodzenie w Polsce, to dość dużo. Za dużo – powiedzą niektórzy.

Można jednak spojrzeć na to inaczej. Jakie są koszty życia ze stałym towarzyszem w postaci lęku? Albo z poczuciem pustki i samotności wynikającej z tego, że nie umiemy tworzyć bliskich związków?

Trudno przeliczyć cierpienie i dyskomfort na pieniądze, ale można by spróbować podliczyć wszystko, co osoby z takimi problemami wydają np. na dorywcze poprawianie sobie nastroju (jedzeniem, zbędnymi zakupami), czy zaleczanie problemów zdrowotnych wynikających z przewlekłego stresu (od banalnych, jak problemy z włosami i skórą, po poważniejsze, jak tężyczka, zespół jelita drażliwego, czy nadciśnienie). Weźmy też pod uwagę straty wynikające np. z pozostawania w gorszej pracy, bo lęk i brak wiary w siebie nie pozwala poszukać innej.

Tak, psychoterapia może wydawać się drogą, luksusową usługą, zwłaszcza, że towarzyszy jej niepewność co do poprawy i trudno zmierzyć jej efekt. Pamiętajmy jednak, że istnieje możliwość uzyskania pomocy terapeutycznej za darmo, m.in. w ramach NFZ. Zwykle trzeba na to poczekać, ale tak jak z innymi usługami NFZ, można szukać w wielu miejscach i zapisać się do kilku kolejek jednocześnie.

Wracając do cen, które ustalają prywatni terapeuci… Ci ludzie zazwyczaj najpierw przechodzą drogie, kilkuletnie szkolenie (4 lata w krakowskiej szkole psychoterapii psychodynamicznej to ok. 30 tys zł). Potem, już w trakcie wykonywania zawodu, muszą płacić za superwizję (terapię dotyczącą problemów, jakie sami mogą przeżywać w kontakcie z klientami), często przechodzą dodatkowe szkolenia i kursy, no i oczywiście – opłacają gabinet, rachunki, itd. To częściowo tłumaczy rynkowe ceny.

9. Czasem sama psychoterapia to za mało

Przy niektórych problemach, jak np. ciężkiej depresji, sama psychoterapia okazuje się niewystarczająca. Dopiero połączenie jej z lekami albo zwiększenie częstotliwości spotkań przynosi różnicę. Jeśli nie jesteś pewien, czy Twój obecny stan to sprawa dla psychoterapeuty, czy może wymaga innego działania, najpierw odwiedź psychiatrę, który powinien pokierować Cię, co robić dalej.

Chciałabym móc tutaj powiedzieć, że wizyta u psychiatry na NFZ będzie wystarczająca, ale niestety, ze specjalistami, którzy pracują w państwowych jednostkach, bywa różnie. Słyszałam nie najlepsze opinie i sama widziałam dziwne rzeczy, dlatego jeśli możesz sobie na to pozwolić – znajdź dobrze ocenianego prywatnego psychiatrę. Jeśli nie – nie poddawaj się, jeśli zostałeś źle potraktowany i próbuj w innym ośrodku (a mówiąc o złym potraktowaniu, mam na myśli np. przepisanie leku po 5 minutach wywiadu).



Jeśli spojrzeć na to z boku, terapia rzeczywiście może wyglądać dość absurdalnie: dwie osoby siedzą zamknięte w pokoju, jedna dużo mówi, czasem płacze, druga kiwa głową i z rzadka przerywa, a kiedy minie godzina, zgarnia za to pieniądze.

A jednak to działa. I to jak działa! Nauka potwierdza skuteczność wielu nurtów terapii, badania pokazują, że psychoterapia wyraźnie zmienia aktywność mózgu pacjentów – na ich korzyść. Terapia potrafi wyleczyć depresję, lęki, uzależnienia, pomaga odnaleźć sens w życiu po trudnych doświadczeniach, odkryć swoje mocne strony i nowe, skuteczne sposoby radzenia sobie z codziennością. Trzeba tylko dać jej na to szansę.

11
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Asia | LessFearBlankaSzaraAsia | LessFearB. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Blanka
Gość
Blanka

Polecam artykuł: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci. /1,114871,13897097,_W_psychologii_jest_mnostwo_szarlatanerii__wrozenia.html

Szara
Gość
Szara

Polecanie terapeutów na NFZ jednocześnie krytykując lekarzy jest odrobinę niesprawiedliwe. Mimo wszystko większą krzywdę potrafi wyrządzić terapeuta. Dostałam się łaskawie do jednego ośrodka w dużym mieście. Łaskawie, bo jak usłyszeli z jaką traumą przychodzę, to nagle czas oczekiwania z 3 lat (tyle faktycznie czekałam wcześniej, choć mówiono, że czeka się 2 lata) zrobił się terapią na już. Bardzo tego żałuję, bowiem trafiłam na młodą osobę, u której terapia nie miała żadnej struktury, celu nic. Kontraktu nie przeczytałam, miałam go tylko podpisać. Dowiedziałam się, że to był jakiś kontrakt gdy Pani terapeutka zziajaną poinformowała mnie że nie mogę się napić nawet… Czytaj więcej »

Asia | LessFear
Gość

Bardzo, bardzo mi przykro, że przeżyłaś coś takiego. W takich sytuacjach pozostaje tylko skarga na takiego człowieka. Skoro była to osoba pracująca na NFZ, można to zgłosić do Rzecznika Praw Pacjenta. Niestety, zdarzają się straszni partacze w tym zawodzie. Ale nawet i w tym strasznym NFZ są dobrzy specjaliści – sama z tego skorzystałam, jak i sporo moich znajomych. Był i przypadek, że terapeuta jednej osobie nie pasował, więc w ramach tego samego państwowego ośrodka zmieniła go na innego. Zdaję sobie sprawę, że osobie, która cierpi, może być trudno o to zadbać. Dobrze, gdy jest ktoś z zewnątrz, np. z… Czytaj więcej »

B.
Gość
B.

Z czym ja wychodzę po takiej terapii ? Terapeuta zapyta z jakimi emocjami przychodzę i jakie mi towarzyszą ? I co się wydarzyło w tygodniu – to standard w prowadzeniu terapii. Rozpoznawać emocje ja potrafię, nie potrzebuję specjalisty. Także nie potrzebuję specjalisty do tego, żeby opowiedzieć że w tygodniu nie wydarzyło się NIC, bo tylko praca – dom, albo spać nie mogłam w nocy. Ja chcę wyjść ze zmianą.
Do prowadzącej tego bloga: może byłabyś bardziej aktywna w komentarzach w tym poście ?

Blanka
Gość
Blanka

Terapeuci często nie mówią jak radzić sobie z emocjami. Każdy ma inną wrażliwość i ja po spotkaniu, w którym rozgrzebałam swój środek i czułam się rozmiękczona – nie potrafiłam sobie poradzić z emocjami po powrocie do domu. Czasem można sobie zrobić krzywdę takim dłubaniem w środku. Minie 50 minut spotkania terapeutycznego, a później pacjencie radź sobie sam. Dla mnie to było igranie z wrażliwością, do którego mnie nie przygotowano. I jeszcze można się pokłócić z bliskimi, bo psychoterapia zachęca do bycia „bardzo szczerym” i mówienia odważnie co Ci nie pasuje.

Blanka
Gość
Blanka

Zastanawiam się, czy psychoterapeuci chcą naprawdę pomagać (jak często deklarują) czy zarabiać niezłą kasę. Ja rozumiem, że każdy musi zarabiać na życie, ale przy tak wysokich stawkach – to kłóci się ze sobą. Teraz terapia staje się coraz bardziej „modna”, namnożyło się mnóstwo gabinetów, bo jest to dochodowy biznes. 4 spotkania w miesiącu (po 50 minut każde, co daje ok. 3,5 godz. miesięcznie) to dla niektórych 1\4 miesięcznego wynagrodzenia. Pytanie jakie są koszty życia w samotności wydaje się naciągnięte. Wszystko jest kwestią na co kogo stać. Terapii na NFZ w godzinach popołudniowych raczej się nie znajdzie, a pracując trudno co… Czytaj więcej »

MaRysia
Gość

O. Konkretnie. W 7 punkcie tylko nie do końca się zgodzę. Wszystko zależy… od przypadku i kierunku ;-)