Na tym blogu mogliście zapoznać się z pojęciem osoby wysoko wrażliwej i empaty
Pisałam o nich w czasach, kiedy te pojęcia dopiero wchodziły do powszechnego użycia w języku polskim. Dziś, parę lat później, kariera książek Elaine Aron (tej od wysokiej wrażliwości), pozycji takich jak Z wielką odwagą, Jak myśleć mniej, czy serii artykułów na podstawie prac Judith Orloff (tej od empatów) pokazuje, że utożsamia się z tym cała masa ludzi. W tym całym radosnym hypie nie mówi się jednak za dużo o tym, że niekiedy to, co bierzemy za wysoką wrażliwość lub empatię, nie jest cechą wrodzoną, którą warto pielęgnować, lecz… skutkiem ubocznym traumy, który można (i warto) poddawać terapii, zwłaszcza jeśli przynosi więcej wyczerpania niż pożytku. 

Empaci – wychowani na emocjonalne gąbki

Trudno zaprzeczyć temu, że zdarzają się bardziej wrażliwe układy nerwowe czy osoby z nieprzeciętną empatią.  Łatwo zresztą dowieść to skanami mózgu. O ile jednak na istnienie wrodzonej wysokiej wrażliwości jest sporo dowodów naukowych, to już kwestia „empatów” jest bardziej dyskusyjna. I właściwie to żałuję, że dołożyłam swoją cegiełkę do rozpowszechniania tego pojęcia. 

Zespół cech, które przypisuje się empatom (i który może wyglądać niemal jak zdolności parapsychiczne), czyli: odgadywanie w lot myśli innych, cudzych nastrojów, emocji i zarażanie się nimi, często jest skutkiem dorastania w domach pełnych przemocy i nadużyć, m.in.  tam, gdzie jedno z rodziców było narcystyczne lub uzależnione. Takie nieprzewidywalne i niebezpieczne środowisko sprawia, że dziecko staje się bardzo czujne, wyczulone na najdelikatniejsze zmiany nastrojów w otoczeniu, bo od ich wczesnego rozpoznania zależy np. czy zdąży uciec przed wybuchem wściekłości lub fizyczną przemocą.

Pewnie zauważyliście, że w wielu reportażach o rodzinnej przemocy pojawiają się podobne zdania: „po jego krokach na schodach czy sposobie, jak przekręca klucz w zamku, wiedzieliśmy, czy mamy się chować, czy nie.” „Wystarczyła tylko jej jedna mina, a ja wiedziałam już, że muszę szybko poprawić jej humor albo zejść z drogi, bo wszystko odbije się na mnie”.  

W czasie, gdy inne dzieci uczą się, że jeśli kogoś pociągną za włosy, to boli, i że jeśli ktoś płacze, to można go pogłaskać, żeby pocieszyć, te umieją już prawie czytać w myślach i nawet przez sen wyłapią szmer za oknem. Jakie to dziecko grzeczne i wrażliwe – chwalą widywane od święta ciocie, nie wiedząc, że ta wrażliwość i usłużność jest po prostu ich przepustką do przetrwania. 

Potem dzieci zamieniają się w dorosłych, czasami na dobre porzucają dysfunkcyjne rodziny, ale nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że wciąż powtarzają wyuczone w nich zachowania. Ludzie nad wyraz chętnie się im zwierzają, uznają ich za doskonałych słuchaczy, co może im nawet schlebiać. Po mimice czy mowie ciała odczytują, z czym zmagają się nieznajomi na ulicach, a w związkach są zwykle tymi, którzy troszczą się bardziej, zapominając o swoich potrzebach. W pewnym momencie orientują się, że źle czują się wśród ludzi, a ich relacje noszą znamiona wykorzystywania. Trafiają jednak na tłumaczenie: to wysoka wrażliwość / jestem empatą, i trochę pocieszeni, że to, co u siebie zauważyli, nie jest brakiem, tylko darem, próbują wdrażać w życie porady o medytacji czy wieczornej rutynie. Powierzchownie może nawet czują pewną ulgę, choć ostatecznie za dużo się nie zmienia.

A przecież mogliby podjąć skuteczną terapię, która może nie poprawiłaby im samopoczucia tu i teraz, ale pomogłaby wprowadzić stałe zmiany, dzięki którym przestaliby pakować się we wciąż te same schematy… 

Nadwrażliwość to nie to samo wysoka wrażliwość!

Główny problem z wysoką wrażliwością (ang. high sensitivity) jest taki, że bywa mylona z nadwrażliwością (ang. hypersensitivity). O ile ta pierwsza jest cechą biologiczną, ta druga jest już stylem radzenia sobie, albo można nawet zaryzykować stwierdzenie: nieradzenia sobie.

Nadwrażliwą osobę poznamy po tym, że byle słowo potrafi wyprowadzić ją z równowagi i często trzeba wokół niej stąpać na paluszkach i uważać, z czego się żartuje.
Dzieje się tak, dlatego że:

  1. nie wykształciła umiejętności radzenia sobie z emocjami własnymi/innych, lub
  2. ma gorszy okres z powodów zdrowotnych, presji w pracy. 

Jednocześnie może powoływać się na swoją wysoką wrażliwość, specjalne potrzeby, żeby ukryć pod nią tendencje do manipulowania otoczeniem. 

Z kolei osoba wysoko wrażliwa, mimo umiejętności do wychwytywania z wypowiedzi innych różnych niuansów, które mogłyby ją zasmucić czy rozzłościć, wcale nie musi być tak podatna na zranienie. Jest w stanie wykształcić w sobie anty-kruchość, emocjonalną odporność, odpowiednio tłumaczyć sobie zachowanie innych i zdrowo odreagowywać, jednocześnie pozostając bardziej niż inni wrażliwa na bodźce.

Nie mylmy nadwrażliwości wynikającej z braku pewnych umiejętności (które są w większości przypadków do nadrobienia) z wysoką wrażliwością, która wyrasta na podstawie takiej, a nie innej budowy układu nerwowego. 

Takich przykładów różnych popularnych etykiet i ludzi, którzy się z nimi mylnie utożsamiają, można by przytoczyć pewnie więcej, ale chyba już czas na puentę, w której chcę przekazać tylko jedno: uważaj z samodiagnozowaniem się na podstawie popularnych poradników (i blogów – biję się w pierś i idę edytować stare posty). Za równowartość trzech takich książek masz wizytę u psychiatry lub terapeuty. Tylko tyle i aż tyle.

11
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
ŁucjaAnnaAsia | LessFearJamEwelina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Łucja
Gość
Łucja

Zdarza mi się czasami że odczuwam kogoś emocje na odległość, ale to najczęściej ta osoba jest mi bliska; np. wybudzam się nagle z drzemki i czuję niesamowity strach, serce mi walii, jestem roztrzęsiona i nie wiem co się dzieje. uspokajam się sama mówiąc do siebie że przecież jest ok. Za godzinę do domu wraca mój ukochany i pierwsze co mi mówi to: „no k…wa już prawie zginołem”. opowiada mi że godzinę temu ledwo się zmieścił na zakręcie bo rozpędzony TIR ścinał zakręt i że się wystraszył jak nigdy – serce mu waliło i był przez chwile roztrzęsiony. Tak jak ja….… Czytaj więcej »

Anna
Gość

Z książkami i lekarzami, psychologami różnie bywa. Czasem trafisz na książkę,
która da ci więcej niż ,,specjalista,,. Czasem odwrotnie. Trzeba po prostu
korzystać i z tego i z tamtego. Szukać, aż się znajdzie właściwy dla siebie sposób.

Jam
Gość
Jam

Nie wiadomo do kogo odnosi się krzykliwa i prowokująca teza. Najwyraźniej do samej autorki. Na końcu jest rozróżnienie osoby jak mniemam drażliwej i neurotycznej od WWO. To są wszystko hipotezy. Osoba bardzo wrażliwa może mocniej przechodzić traumy, a przytoczone traumy osób rodziców z uzależnieniem lub narcystycznych powinny splycac wrażliwość o osób z przeciętna wrażliwością. Wydaje mi się że to jednak geny są odpowiedzialne za wrażliwość, co nie zmienia faktu, że bardziej wrażliwe osoby trudniej radzą sobie z emocjami. Osoby drażliwe mają odmienna konstrukcje, jak tutaj przytoczono wyzywają się na innych co prognozuje narcyzm. A nie wrażliwość. Ale to jest cechą… Czytaj więcej »

Ewelina
Gość

W sumie już od jakiegoś czasu czułam, że to jest jednak bardziej skomplikowane. Że ma drugie dno.

Kamil
Gość
Kamil

Czy udostępnianie powyższego tekstu jest w porządku?

Yurda
Gość
Yurda

No w końcu ktoś to napisał. Bo wokół mnie „same” wysoko wrażliwe osoby i empaci, a jakoś po zachowaniu to tak niekoniecznie to widać. Cechy te są autodiagnozowane i ewidentnie nadużywane. Plus „Jak myśleć mniej” wprowadził kolejny modny termin „nadwydajnych mentalnie”.

Maggie
Gość
Maggie

Czy WWO mogą tez być nadwrażliwi ze względu na uzależnienie w rodzinie np?? Przecież jedno drugiego nie wyklucza . Ja cierpię na notoryczne napięcie ( tata alkoholik) – niby zaburzenia lękowe , Ok. Ale po przeczytaniu książki „wysoko wrażliwi „ myśle ze tez jestem poprostu wrażliwsza na stres np . Mam to po mamie która na bank jest wysoko wrażliwa .