Czy dwie osoby mogą mieć ten sam sen? Czy mogą spotkać się we śnie? – to pytanie zadaje bohaterka (przecudnego!) filmu „Dusza i ciało”.  Najwyraźniej nie ona jedna miała takie dylematy – polski internet zwraca ponad 300 tysięcy wyników związanych z tym hasłem. Mnóstwo historii opisanych na forach, blogach, mnóstwo dziwnych doświadczeń, które choć dzielone przez tysiące osób, ciągle czekają na racjonalne potwierdzenie.

Póki co nie ma wiarygodnych naukowych źródeł, które by potwierdziły: tak, dwie osoby mogą śnić dokładnie ten sam sen. Ale za to jest wiele opisanych przypadków. Te najlepiej udokumentowane pochodzą ze świata psychoterapii i dotyczą snów dzielonych przez terapeutę i pacjenta (więcej o nich można przeczytać w książce Dream Reader Anthony’ego Shaftona).

Wspólne sny często pojawiają  się też u par, członków rodziny, przyjaciół. Sporo takich sytuacji  miało miejsce u bliźniąt. Pojedyncze przypadki dotyczą zupełnie obcych osób, które dowiedziały się o tym fakcie po tym jak… wpadły na siebie i rozpoznały, że przecież już się widziały – we śnie (o tym pisze Frank Seafield w Dream Curiosities)!

Oto przykład wspólnego snu użytkowniczki Reddita o nicku Akeleie:

„Kiedy byłam w college’u, raz śniło mi się, że byłam w swoim domu, spoglądając na las na zewnątrz. Stał tam mój kolega z klasy i patrzył na mnie. Następnego dnia w szkole, podszedł do mnie i opowiedział mi swój sen z zeszłej nocy. Śniło mu się, że stał w lesie, przed domem, w którym zobaczył mnie, patrzącą na niego przez okno. Nikomu wcześniej nie mówiłam o tym śnie, dopóki on nie opowiedział mi swojego.”

Na forum Quora Liz Bugarin opisuje (proroczy!) sen, który dzieliła z bratem:

 Nasz starszy pies odszedł, a młodszy czuł się źle sam. Zaczęliśmy szukać mu towarzysza w lokalnych schroniskach, ale nie znaleźliśmy takiego, który by mu odpowiadał. Po kolejnym wieczorze (…) przyśnił nam się ten sam sen: nasz pies radośnie bawił się ze szczeniakiem. Oboje widzieliśmy tego samego szczeniaka – trójkolorowego, z jednym klapniętym uszkiem i białymi łapami. W ten weekend odwiedziliśmy znowu schronisko i pokazano nam małego pieska, który pojawił się poprzedniego dnia. Nasz pies natychmiast się ożywił i zaczął się z nim bawić. Szczeniak wyglądał dokładnie jak ten z naszych snów. Oczywiście go adoptowaliśmy.

 

CO ZROBIĆ Z HISTORIAMI JAK TE?

Naukowcy często podważają, czy wspomniane sny rzeczywiście były takie same. Emocjonalne podniecenie wynikające z możliwości przeżycia czegoś tak wyjątkowego, sprawia, że niektórzy na wiadomość, że druga osoba śniła o czymś podobnym, dopasowują w rozmowie szczegóły swoich snów i zacierają wspomnienie o różnicach. W efekcie można mieć wrażenie: tak, to rzeczywiście było to samo.

Żeby uniknąć takich sytuacji, idealnie byłoby zrobić tak, jak bohaterowie Duszy i ciała – po pierwszej wzmiance o podobieństwie snu, spisać swoje własne wrażenia na kartce, podając wszystkie zaobserwowane szczegóły, a dopiero potem się nimi wymienić.

Niektórzy próbowali siłować się z teorią, że dwoje ludzi, którzy śnili ten sam sen, musieli mieć identyczne stany umysłu. Jest to jednak bardzo niezwykłe, biorąc pod uwagę to jak bardzo różni się funkcjonowanie dwóch dowolnych mózgów, nawet w przypadku bliźniąt. I tu pojawia się kusząca alternatywa: a gdyby tak założyć, że takie sny nie są produktem naszych mózgów, a w pewien sposób pochodzą z zewnątrz? Albo że w trakcie snów spotykamy się w jednej rzeczywistości? 

 

NIEŚWIADOMOŚĆ ZBIOROWA I KWANTOWE SPLĄTANIE

Według Junga w trakcie snu jesteśmy w stanie skontaktować się nie tylko z własną, ale i ze zbiorową nieświadomością. Jego teoria zakłada, że w trakcie snu mamy dostęp do większego systemu, wspólnego i łączącego wszystkich ludzi, lecz nieuświadamianego. Można rozumieć go jako uniwersalną bibliotekę sennych symboli, miejsc i wydarzeń, albo jako wymiar dostępny tylko dla umysłu. A skoro tak, dlaczego dwie różne osoby nie miałyby ‚wypożyczyć’ z niej tego samego ‚filmu’, albo nie znaleźć się w jednym jego miejscu?

Kolejną teorią, która może zbliżać do zrozumienia tego zjawiska jest splątanie kwantowe. Najprościej ujmując dotyczy ona dwóch fotonów/obiektów, które w wyniku połączenia ze sobą, są w stanie na siebie oddziaływać niezależnie od odległości… i czasu między nimi. Splątanie zaprzecza Einsteinowskiej teorii, jakoby obiekty nie mogły poruszać się szybciej niż światło. Ich interakcja odbywa się bez pokonywania dzielącej je przestrzeni. Naukowcy zaobserwowali już splątanie między fotonami oddzielonymi od siebie o kilkanaście, a nawet 144 km.

Zakładając, że świadomość podlega tym samym zasadom mechaniki kwantowej, które wpływają na fotony (patrz: model kwantowej świadomości Rogera Penrose’a), to dlaczego nie miałaby splątać się z inną świadomością i oddziaływać na siebie w przestrzeni, którą odbieramy jako sen?

Ujmując to inaczej: jak śpiewał Moby, we are all made of stars – sprowadzona do poziomu kwantów, cała materia wszechświata jest tylko pyłem z gwiazd. Jeśli pochodzimy z jednego i jesteśmy częścią jednego, być może, na jakimś nieopisanym jeszcze poziomie, wracamy do tego połączenia… po czym zostają nam (na razie) tylko sny.

 

na zdj. kadr z filmu „Dusza i ciało”