To, że jesteś sam od miesiąca, kwartału czy roku, nie znaczy jeszcze, że jesteś gotowy, by wejść w kolejny związek. I nawet jeśli masz już w głowie listę cech swojego wymarzonego partnera i wiesz czego od niego oczekujesz, łącznie z tym, jak miałby całować Cię na powitanie, to nadal nie znaczy, że jesteś gotowy na nowy związek.

Gdyby tylko było to tak proste, jak zmiana statusu na Facebooku…

Zadziwiająco często słyszę od singli: „teraz już wiem, jakiego faceta/kobiety na pewno nie chcę”, „teraz już wiem, czego chcę od związku”. Jednak dziwnym trafem, nigdy nie zdarzyło mi się usłyszeć: „wreszcie stałem/stałam się osobą, która może stworzyć dobry związek”.

Ogrom ludzi zapomina o tym, że aby stworzyć wystarczająco dobry związek, trzeba do niego dwóch KOMPLETNYCH, dojrzałych i akceptujących osób. Ale to niezbyt komfortowa prawda. Dużo łatwiej jest zalewać co weekend swoją narastającą frustrację, płacząc w rękaw przyjaciołom: co jest do cholery nie tak z tymi dzisiejszymi facetami/babami? I uzyskiwać płytkie, trzymające w miejscu potwierdzenie: ty jesteś super, tylko oni/one do niczego…

Wyzywam Cię, żebyś tym razem spróbował inaczej.

Zaczął od przyjrzenia się siebie.

I temu, czy rzeczywiście jesteś gotów otworzyć się na nową osobę i związać z nią z właściwych pobudek.


 

ZANIM ROZPOCZNIESZ NOWY ZWIĄZEK,

UPEWNIJ SIĘ ŻE…

 


Umiesz być szczęśliwy w samotności

Odnajdujesz radość w byciu z sobą samym. Nie nudzisz się gdy spędzasz czas sam. Nie panikujesz, gdy zostajesz w domu sam. Nie postrzegasz bycia singlem jako porażki. Nie szukasz partnera tylko dlatego, by nie spędzać wieczorów samotnie, albo dlatego, że wszyscy znajomi są już sparowani.


Jesteś zadowolony ze swojego życia

I to zadowolenie zawdzięczasz sobie, nikomu innemu. Wypełniasz swoje dni zajęciami, które sprawiają Ci wystarczająco dużo przyjemności i nie łudzisz się, że pojawienie się drugiej osoby zapełni jakąś pustkę w Tobie, uzupełni to, czego Ci brakuje.

Im bardziej jesteś szczęśliwy z tym, co dzieje się obecnie w twoim życiu, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo, że w nowy związek wejdziesz z nierealnymi oczekiwaniami, że będziesz przyspieszał bieg rzeczy, zachowywał się desperacko, czy że załamiesz się odrzuceniem przez osobę, z którą zaczniesz się spotykać.


Nie ciągnie się  za Tobą widmo poprzedniego związku

Jeśli Twój poprzedni związek zakończył się, mimo że tego nie chciałeś, jeśli rozstanie było bolesne,  zazwyczaj będzie musiało minąć trochę czasu, zanim przestaniesz czuć gorycz i negatywne emocje wobec byłego partnera czy związków w ogóle. Jeśli zaczniesz spotykać się z innymi wkrótce po rozstaniu, może okazać się, że będziesz porównywał wszystkich do byłego partnera albo… robił to mu na złość, z nadzieją, że zobaczy co stracił. A tym sposobem skrzywdzisz nie tylko siebie, ale także tą nową osobę.

Wiem, że czasem pokusa pocieszenia się kolejnym związkiem jest bardzo silna, ale spróbuj dla odmiany dać sobie czas na żałobę. Prawie każda strata, rozstanie wymaga czegoś w rodzaju żałoby, nawet jeśli odczułeś po nim głównie ulgę. To czas na podsumowanie, zrozumienie co do tego doprowadziło, odkrycie wspólnych motywów z poprzednimi historiami miłosnymi i wyciągnięcie wniosków.


Jesteś gotowy wziąć odpowiedzialność za to, jak będzie wyglądała nowa relacja

Wyleczyłeś się już z poglądów typu: jeśli ma być dobrze to będzie, jeśli nie, to znaczy, że nie byliśmy sobie pisani. Albo: to nie moja wina, że moje wszystkie związki rozpadały się najdalej po pół roku.

Wiesz już, że od Twoich działań i starań wiele zależy, wiesz, że połowa sukcesu każdej relacji leży po Twojej stronie.


Umiesz komunikować się z drugim człowiekiem. Umiesz się kłócić.

Szczerze i otwarcie wyrażać swoje myśli, opinie, uczucia, mówić o pragnieniach i potrzebach. I z drugiej strony –  być wyczulonym na to, co rzeczywiście chce przekazać druga osoba, słuchać jej z zaangażowaniem i empatią. Jak często rozmawiamy, ale tak naprawdę nic nie mówimy?

Wiesz też już, że od konfliktów się nie ucieka (przynajmniej tych w związku) i nie wierzysz w bajki, że szczęśliwe pary się nie kłócą. Kłócą, ale umiejętnie. Nie po to, by sobie dopiec, nie po to, by któreś mogło wygrać, lecz by wspólnie dojść do porozumienia.


Masz świadomość swoich rodzinnych wzorców i tego, jak na Ciebie wpłynęły

Niezależnie od tego, co spotkało Cię w Twoim rodzinnym domu, wiele rzeczy, które się tam działy zapewne uznajesz za normalne, typowe czy właściwe. I takie też wzorce przenosisz do swoich związków.

Zanim wejdziesz w kolejny, przyjrzyj się rodzinom i związkom swoich znajomych. Czy u nich nie rozwiązuje się konfliktów inaczej, czy inaczej nie spędza się ze sobą czasu, wyraża emocji, okazuje zaangażowanie, czy nie przypisuje się płciom nieco innych ról? Im więcej rodzin i relacji poznajesz z bliska, tym prędzej możesz rozpoznać niektóre szkodliwe przekonania i nawyki, które wyniosłeś z własnego domu i które mogą sabotować wszystkie Twoje związki.


Masz przyjaciół lub krąg dobrych znajomych…

…wśród których odnajdujesz spełnienie i z których nie zrezygnujesz, kiedy na horyzoncie pojawi się widmo romansu. Wiesz, że jedna osoba nie da Ci wszystkiego i nie spełni wszystkich Twoich towarzyskich potrzeb.

Jesteś też w stanie zaakceptować, że nowy partner również będzie miał swoich przyjaciół i bliskich i rozumiesz, że czasem wybierze spędzanie czasu z nimi, nie z Tobą.


Masz w sobie elastyczność i tolerancję

Choćbyście dobrali się prawie idealnie, prędzej czy później zaczniesz odkrywać w nowej osobie rzeczy, które nie będą do końca Ci się podobać. I nie chodzi tu o jakieś drastycznie złe cechy czy zachowania. Chodzi o te drobiazgi, różnice w zwyczajach, nawykach czy trzecioplanowych poglądach, o które czasami rozpadają się obiecujące związki.

Pytanie brzmi: czy będziesz w stanie je zaakceptować, czy będziesz potrafił dopasować się w niektórych sferach do tej osoby, czy będziesz w stanie tolerować, to co jest w niej inne? Pewnym wskaźnikiem jest to, jak znosisz takie  różnice w rodzinie czy przyjaciołach.


Umiesz ufać

Żaden poważny związek nie przetrwa bez wzajemnego zaufania. Ono jest bazą, dzięki której może rozwinąć się wielki potencjał. Jeśli jednak poprzednie doświadczenia czy rodzinna przeszłość sprawiły, że masz problem z obdarzeniem kogoś większym zaufaniem, lepiej nie próbuj wchodzić w nową relację. Jest więcej niż prawdopodobne, że Twoja ostrożność, zachowawczość i niepewność będą ją skutecznie sabotować.

Jeśli nie jesteś w stanie sam przepracować swoich problemów z zaufaniem, pomyśl o konsultacjach ze specjalistą. To będzie lepsza inwestycja na rzecz nowego związku niż fryzjer, czerwona szminka czy karnet do siłowni.


Masz czas na związek

Przy całej reszcie warunków ten wydaje się banałem, ale wcale nie jest taki błahy. Związki wymagają sporej inwestycji czasu i energii, więc jeśli teraz jednocześnie pracujesz, uczysz się, po nocach wykonujesz dodatkowe zlecenia i starasz się jeszcze utrzymać formę, zostanie Ci za mało czasu, by kogoś naprawdę poznać. A jeśli mimo wszystko spróbujesz, może okazać się, że któraś sfera Twojego życia na tym straci.

Nawet nie zaczynaj nowej historii, jeśli brakuje Ci już miejsca w kalendarzu, albo jeśli nie jesteś w stanie z czegoś zrezygnować, by zrobić dla niej przestrzeń.


Osiągnąłeś pewną niezależność i stabilność

Pewnie można stworzyć szczęśliwy związek nie mając nic, albo mniej niż nic, ale… po co.

Jeśli masz długi, jesteś zależny od kogoś finansowo (choć dawno skończyłeś już liceum), albo brakuje Ci stabilności czy poczucia bezpieczeństwa, będziesz mniej zaangażowany w nową relację. Jest też ryzyko, że zaangażowanie się w nią potraktujesz jak ucieczkę przed tym trudnym tematem i opóźnisz jego ogarnięcie.


Zaprzyjaźniłeś się ze swoim ciałem, znasz jego możliwości i potrzeby 

Dzięki temu w kolejnych związkach nie będziesz już musiał niczego udawać, będziesz też umiał otwarcie wskazać, co i gdzie i jak bardzo sprawia Ci przyjemność. Uprawiając fizyczną miłość, będziesz robił to w zgodzie ze sobą, a nie po to, by dobrze wypaść, czy wpasować się w jakiś kanon lansowany w mediach.

Wielu z tych rzeczy można nauczyć się samodzielnie, przez uważne wsłuchiwanie się w reakcje swojego ciała. O innych możesz nauczyć się z mądrej teorii (i nie, nie mam tu na myśli Kamasutry dla zaawansowanych, ale takie klasyki jak choćby Sztukę kochania – ucieleśnienie powiedzenia ‚stara ale jara’).


Masz już za sobą wszystkie przygody, których chciałeś doświadczyć jako singiel

Jakie masz myśli, kiedy wyobrażasz sobie stały, długotrwały związek, małżeństwo? Jeśli chodzą Ci po głowie skojarzenia takie jak: ograniczenie, konieczność rezygnacji z czegoś, może zamiast szukać nowej relacji spróbuj nasycić się tym, czego niezrobienia miałbyś potem żałować. Poznaj swoje granice. Eksploruj, nie zapominając o rozsądku i bezpieczeństwie.

Jest szansa, że uznasz, że trójkąty mają w sobie więcej gimnastyki, niż przyjemności, z białych proszków wolisz jednak cukier puder i nigdy nie zostaniesz słynnym samotnym podróżnikiem, jak Martyna Wojciechowska.

Jest też szansa, że któraś z tych rzeczy spodoba Ci się tak bardzo, że zechcesz odpuścić sobie na razie poważne relacje, by zgłębić temat bardziej. A odkrycie tego teraz będzie zdecydowanie korzystniejsze niż po 7 latach związku.


 

CO BYŚ DODAŁ DO TEJ LISTY?