Jest taki zgrabny, angielski neologizm: frenemy. Na polski luźno można przetłumaczyć to jako wrogaciel – połączenie wroga i przyjaciela. Wrogaciel może zachowywać wszelkie pozory przyjaźni, widywać się z Tobą tak często jak przyjaciel, za przyjaciół mogą brać też Was inni, ale kiedy jesteście razem, czujesz, że coś jest nie tak, jak być powinno. Że czegoś w tym brakuje. Że częściej dajesz, niż dostajesz. Że jego gratulacje i życzenia wypowiadane są przez zaciśnięte zęby. Że nie ma między Wami tej serdeczności, którą widzisz w przyjaźniach innych. Że to napięcie, które towarzyszy Waszym spotkaniom, wcale nie wynika z zewnętrznych stresów. Ono rodzi się dopiero w kontakcie z tą osobą.


 

 

SKĄD SIĘ BIORĄ FRENEMIES?

 

Osoby, które utrzymują pozory przyjaźni, ale w rzeczywistości przepełnione są wrogimi uczuciami, często mają jakieś zaburzenia osobowości (zwykle typu B: emocjonalno-impulsywnego). Wiem, że ‚zaburzenia osobowości’ brzmi groźnie, ale w rzeczywistości ludzi funkcjonujących z nimi na co dzień jest mnóstwo (dotyczy to nawet co 10 z nas!). Na pierwszy rzut oka zwykle nie da się ich rozpoznać. Zdarza się więc, że z dobrą wiarą wejdziemy w jakąś relację, a rysy w charakterach naszych ‚przyjaciół’ objawią się przed nami dopiero pod wpływem czasu/wydarzeń.

Takie spaczone podejście do przyjaźni może brać się też z chęci obserwowania i kontrolowania poczynań osób, z którymi się o coś rywalizuje (zgodnie z powiedzeniem przyjaciół miej blisko, wrogów jeszcze bliżej).

Innym wyjaśnieniem jest teoria społecznego porównywania. Zgodnie z nią, stale, czasem na wpół-świadomie, oceniamy i porównujemy siebie do innych. Jeśli mamy wokół ludzi, którym powodzi się lepiej, czujemy się jakbyśmy przegrywali w jakiejś dziwnej grze. Jeśli jednak w naszym otoczeniu są osoby o gorszym statusie i mniejszym szczęściu, możemy poczuć się lepsi, wzmocnieni. Wielu z nas udaje się kontrolować te skłonności, powstrzymując zazdrość, rozwijając współczucie. Wielu, ale nie frenemy. On będzie miał problem z zaakceptowaniem naszych sukcesów i powodzenia. Może je wręcz sabotować. A przyklei się do nas wtedy, gdy będziemy mieli akurat gorszą passę. Dzięki temu sam będzie mógł czuć się jak zwycięzca.



JAK POZNAĆ, ŻE MASZ FRENEMY? 

 

  • Pochwal się sukcesem i obserwuj reakcję. Fałszywą radość czy gratulacje da się wyczuć. Często wmawiamy sobie, że to wcale nie wygląda tak źle, ale intuicja zazwyczaj nas nie myli: udawane emocje budzą pewien niepokój, wewnętrzny zgrzyt. Grunt to nie zagłuszać tego odczucia. Jeśli przy tej osobie czujesz się tak prawie zawsze, miej się na baczność.
  • Zwróć się z prośbą o pomoc. Czy będzie w stanie Cię wesprzeć i podnieść na duchu (nie tylko słowem), czy po rozmowie z nim będziesz miał wrażenie, że tylko bardziej rozgrzebałeś swój problem i pogrążyłeś się w jeszcze większym smutku i stresie?
  • Zwracaj uwagę na przejawy  pasywnej agresji, np. na komplementy, które z pozoru brzmią ok, ale pod ich powierzchnią aż kipi od złośliwości, np. ładnie w tym wyglądasz jak na osobę o twojej figurze albo ta nowa fryzura świetnie odwraca uwagę od twojego nosa.

  • Krytyka ukryta pod humorem czy pozorem troski to nadal krytyka. Jeśli słyszysz ją od tej osoby zdecydowanie częściej niż miłe słowa, jeśli krytykuje Cię także w towarzystwie innych (np. osoby, która ci się podoba), coś jest na rzeczy.
  • Sabotaż. Kiedy wie, że jesteś na diecie, na pewno zaproponuje Ci ciastko albo przed Twoją twarzą będzie zajadał się pizzą. Kiedy wie, że nie masz pieniędzy, poprosi Cię o towarzyszenie mu na zakupach lub wyciągnie do drogiego klubu. Może to też przybrać groźniejsze formy – oczernianie Twojego partnera czy innych przyjaciół, którzy tak naprawdę dbają o Ciebie znacznie bardziej niż on. Być może frenemy ma w tym swój ukryty interes (chce ich odbić?), a być może robi to tylko z zazdrości.
  • Nierówny układ sił. W tej relacji możesz mieć poczucie, że tylko Ty słuchasz, że ciągle poświęcasz mu swoją uwagę, że przysługi, które świadczysz, pozostają nieodwzajemnione.
  • Masz poczucie rywalizacji. Kiedy kupisz sobie coś nowego, frenemy zaraz będzie miał to samo, tyle że lepsze i droższe. Jeśli razem pracujecie, może próbować wypaść dobrze przed szefem Twoim kosztem, np. zgłaszając i poprawiając Twoje błędy. Jeśli oboje ćwiczycie na siłowni, nie omieszka zaprezentować swojego umięśnionego brzucha, kiedy masz problem akurat z tą częścią ciała, a po zapytaniu Cię o to, ile dziś przebiegłeś, pochwali się swoim, oczywiście lepszym wynikiem. A Ty wcale nie będziesz czuł, że to przyjacielska motywacja.
  • Jak wyglądały poprzednie przyjaźnie Twojego frenemy? Na początku wielkie przywiązanie, a potem głośne rozstanie ‚nie z mojej winy’ i przedstawianie tej drugiej osoby w złym świetle? Jest więcej niż prawdopodobne, że ten schemat powtórzy się i z Tobą.


DLACZEGO W TYM TKWISZ?

 

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie tkwił w takiej toksycznej przyjaźni, kto nigdy nie miał frenemy w szkole lub pracy, kto nie stykał się z taką osobą w większym kręgu znajomych, etc.

To normalne, że popełniamy błędy przy wyborze znajomych. Grunt tylko, by w porę się ocknąć i co ważne – nie powtarzać ich. Bo to, że skończymy jedną taką relację nie znaczy, że wkrótce nie trafimy w kolejną. Jest to tym bardziej prawdopodobne, jeśli nie zadamy sobie kilku ważnych pytań:

  • co mnie w tym trzyma, co mam z trwania w takiej relacji?

Przyczyn może być wiele. Może to, że znacie się niemal od dziecka, więc szkoda Ci przerywać tak długą znajomość. Może to, że macie wspólnych znajomych i nie chcesz przyznać przed nimi, że ta osoba Ci nie pasuje. Może nie masz żadnego innego przyjaciela. Może to strach przed konfrontacją i zwróceniem uwagi, że czujesz się wykorzystywany lub raniony. Może poczucie winy, bo kiedyś otrzymałeś od tej osoby przysługę. A może pomagając jej i dając wiele z siebie, czujesz, że coś odpracowujesz, że jesteś dzięki temu lepszym człowiekiem? Spisz te powody, przeczytaj je na głos i zastanów się, ile jest w nich sensu, a ile Twoich ukrytych problemów, zbyt sztywnych przekonań czy strachu zmianą lub przyznaniem się do błędu.

  • czy ta osoba, sposób w jaki mnie traktuje, nie przypomina kogoś z mojej przeszłości? 

Mamy tendencję do powtarzania swoich zranień, jeśli ich nie przepracujemy. Choć nie wydaje się to logiczne, ciągnie nas do tych samych typów ludzi, którzy ranili nas w przeszłości (zwłaszcza jeśli ten proces trwał długo), bo dzięki temu możemy wejść w dobrze znaną sobie rolę. To daje pokręcone poczucie bezpieczeństwa. Pomyśl zatem, czy ta osoba nie przypomina Ci np. rodzica, który wiecznie Cię krytykował, albo dawnego przyjaciela, który stale z Tobą rywalizował i ośmieszał Cię przed innymi? Jeśli to to, czas porozmawiać z tym zranionym dzieckiem czy nastolatkiem w Tobie. Być może nigdy nie dałeś mu wyrazić całego jego smutku i strachu.

  • ile kosztuje mnie utrzymanie tej znajomości? 

Bądź ze sobą szczery. Może to koszty emocjonalne – napięcie, stres, czy spadek motywacji po każdym Waszym spotkaniu. Może koszty finansowe – kiedy pożyczasz bezzwrotnie pieniądze czy stawiasz napoje i jedzenie, ale to nigdy nie jest odwzajemniane. Może stracony czas, pogorszenie relacji z innymi osobami? W normalnej, zdrowej relacji nigdy nie czujesz się, jakbyś w dłuższej perspektywie tylko tracił.

  • czy próbowałem rozmawiać  z tą osobą o jej zachowaniu i jakie były efekty? 

Wierzę w dawanie szans (w ograniczonej ilości) i podejmowanie decyzji o relacjach dopiero po konfrontacji swoich oczekiwań. Jeśli zwracałeś tej osobie uwagę na to, że Cię rani, czy odniosło to jakiś skutek, czy zauważyłeś jakąś zmianę? Czy może po chwili poprawy znów wracała do starych zachowań?  Jeśli tak, kolejne szansy z Twojej strony będą już tylko naiwnością.

  • jak powinna wyglądać przyjaźń, żebym czuł się w niej dobrze?

Spisz swoje oczekiwania i wyobrażenia na temat prawdziwej, zdrowej relacji przyjaciół czy kumpli. U mnie np. mieści się to w kilku podpunktach: poczucie, że mogę przy tej osobie swobodnie wyrażać siebie, wzajemna akceptacja dla różnic, równe zaangażowanie, możliwość uzyskania wsparcia w razie potrzeby, umiejętność wspólnej zabawy i zachowywania powagi. A jakie są Twoje? I na ile spełnia je ta osoba, o której teraz myślisz?


 

DECYZJA 

 

Jeśli zachowanie tej osoby Ci nie odpowiada i nie zmienia się mimo Twoich próśb, najzdrowszą reakcją będzie odseparowanie się od niej, na tyle, na ile jest to możliwe.

Jeśli widujecie się raz na jakiś czas, być może wystarczy łagodniejsze w wymowie, stopniowe ograniczanie kontaktu, spotkań, rozmów. Niektórzy w końcu łapią tę sugestię i rezygnują z dalszych prób. Jeśli masz ochotę i odwagę, możesz powiedzieć wprost, że masz inne oczekiwania wobec przyjaźni, podając powody  dla których czujesz się źle w towarzystwie tej osoby (nazywając konkretne zachowania, a nie jej ogólne cechy).

Jeśli trudno uniknąć Wam spotkań, bo np. widujecie się w pracy, czy szkole, skup się tam na swoich zadaniach, otaczaj się innymi, pozytywnymi ludźmi, unikaj dłuższych rozmów z tą osobą i miejsc, w których spędza np. przerwy. Reaguj też na wszystkie negatywne zachowania, w razie potrzeby zwracając się o pomoc czy interwencję do innych – nigdy nie jest za późno na ustalenie swoich barier.

Pamiętaj, choć przerwanie takiej przyjaźni może być mocno niekomfortowe, dzięki temu krokowi robisz w swoim życiu miejsce na zdrowsze i znacznie bardziej wartościowe relacje.

Pod warunkiem, że przerobisz lekcję, którą zaserwował Ci Twój frenemy.