Elżbieta ma czterdzieści osiem lat. Do niedawna myślała, że kiedy jej dzieci skończą studia, wreszcie będzie miała czas dla męża, na podróże, że zaoszczędzi więcej na emeryturę. Póki co jej 26-letnia córka zaraz będzie musiała zacząć spłacać kredyt studencki, a nie przedłużyli jej umowy w pracy. Jakby tego było mało, właśnie rozstała się z chłopakiem, więc wróciła do swojego pokoju, gdzie spędza całe dnie. Nocą zza ściany słychać jej tłumiony płacz. Elżbiecie powoli wyczerpują się pomysły, jak ją zmotywować i podnieść na duchu.

I wtedy znienacka przychodzi wiadomość: mama Elżbiety, która dotąd mieszkała sama i była niezależna, dostała udaru. Boleśnie oczywistym staje się, że będzie wymagała opieki. Tymczasem młodsza siostra Eli, od lat mieszkająca za granicą, nie poczuwa się do pomocy, podkreślając jak skrzywdziły ją trudne relacje z matką. I zrywa kontakt. Adres siostry nieznany, więc nie da się rozwiązać sytuacji prawnie. A może da, ale póki co nie ma na to czasu.

Ani Ela, ani jej mąż nie są w stanie zrezygnować z pracy, żeby w pełni oddać się opiece nad mamą. Ich budżet by tego nie wytrzymał. Dlatego, coraz bardziej sfrustrowani, dzielą się obowiązkami, na zmianę odwiedzając ją rano z posiłkami na cały dzień i zaraz po pracy. Zmiana pieluchy, mycie, karmienie, sprzątanie, czasem zawiezienie na badania… Ela robiąc to wszystko coraz częściej słyszy, że dobre dziecko poświęciłoby matce więcej czasu. Powoli zaczyna mieć dość tych narzekań i złośliwości, choć wie, że wynikają z bólu i bezradności. Presja staje się coraz większa, kłótnie z mężem o podział obowiązków to już rutyna, strach o stan córki narasta. Ela w końcu przyznaje przed sobą, że tak dalej nie wytrzyma. W rozmowie z sąsiadką nieśmiało przedstawia pomysł umieszczenia matki w domu opieki, gdzie zajęliby się nią lepiej.

Oczekuje odrobiny zrozumienia, ale tym co słyszy, jest pełne chłodnej dezaprobaty: JA BYM TEGO SWOIM RODZICOM NIGDY NIE ZROBIŁA.


 

DYLEMATY POKOLENIA SANDWICH

 

pokolenie sandwich

Na początku XX wieku jedynie 4-7% ludzi w wieku 60 lat posiadało jeszcze choć jednego żyjącego rodzica. Dziś takich osób jest 50%. Jeśli weźmiemy pod uwagę  50- i 40-latków, odsetek będzie jeszcze większy. Dodajmy do tego, że ponad 40% osób w wieku 50 lat wciąż mieszka z dziećmi, a 60% z nich pomaga dzieciom finansowo.

Ludzie między 40 a 60 rokiem życia tworzą specyficzną generację – WCIĄŻ odpowiedzialną za swoje dzieci, JUŻ odpowiedzialną za swoich rodziców. Dlatego nazwano ich „pokoleniem sandwich”, bo są jak nadzienie kanapki, podpiekane i ściskane z obu stron chlebem.

Postęp w medycynie sprawia, że ludzie żyją dłużej, więc dorosłe dzieci sprawują nad swoimi rodzicami opiekę nawet dekadę dłużej niż robili to ich rodzice czy dziadkowie. To oznacza mierzenie się z coraz to nowymi oznakami starzenia czy postępem chorób. I coraz trudniejsze wyzwania, które czasem doprowadzają do rozstroju nerwów i własnego zdrowia, narażają na konflikty rodzinne i zaniedbanie własnych potrzeb.

Niektórzy nie interesują się problemami rodziców wcale, ucinając z nimi kontakt. Większość jednak trwa gdzieś pomiędzy dwoma biegunami. Duży wpływ ma na to wpojony przez religię i tradycję szacunek dla rodzica, który należy mu się niezależnie od sytuacji, oraz wizje wielopokoleniowych rodzin, które kiedyś żyły pod jednym dachem. Do tego społeczna presja, zwłaszcza ze strony osób, które same nigdy nie musiały podejmować wyborów z rodzaju: wziąć do domu, czy oddać do profesjonalnego zakładu opieki? 


88% Polaków uważa, że osobami starszymi powinna zająć się ich własna rodzina. 50% ocenia oddanie rodziców do domu opieki za tak samo naganne jak zdradzanie małżonka i bicie dzieci. Jedynie 10% sądzi, że jest to usprawiedliwione w wyjątkowych sytuacjach. Mimo tego, 49% Polaków nie pomaga rodzicom wcale, a 39% poświęca na to poniżej 5 godzin tygodniowo.  Osoby, które podejmują się tej opieki, najczęściej robią to kosztem własnego odpoczynku i urlopu (24% badanych), życia towarzyskiego (23%), partnera i dzieci (18%).



PODEJŚCIE SENIORÓW

 

Ze strony osób starszych, które są świadome swojego postępującego zniedołężnienia, pojawia się mieszanina uczuć. Z jednej strony niechęć do bycia ciężarem, upokorzenie swoją słabością i bezradnością. Z drugiej niema nadzieja, lub całkiem wyraźnie artykułowane oczekiwanie, że jednak dzieci zechcą zapewnić im opiekę, czy może nawet bardziej – towarzystwo, które okazuje się tu ważniejsze.

Widać to z resztą w wynikach sondaży CBOS z 2009 r.: ok. 50% badanych boi się  boi się utraty samodzielności, uzależnienia od innych ludzi oraz bycia dla nich ciężarem, a jednocześnie 34% przyznaje się do strachu przed samotnością i utratą osób bliskich. 66% chciałoby spędzić starość we własnym domu, jedynie co jakiś czas korzystając z pomocy rodziny, a tylko 12% zamieszkać u rodziny.

Czasami jednak sytuacja nie pozwala ani na jedno, ani na drugie rozwiązanie. Co wtedy?


 

POGODZIĆ TO, CO NIE DO POGODZENIA

 

W sytuacji takiej jak Ela z przykładu wyżej jest coraz więcej osób. Niektórzy na jej miejscu długo zastanawiają się, co zrobić z chorym rodzicem, inni starają się rozwiązać problem jak najszybciej, często bez konsultacji z samym zainteresowaniem. O ile trudno jest oceniać moralne wybory tych, którzy decydują się na samodzielną lub zinstytucjonalizowaną opiekę, śmiało można powiedzieć, że najgorszym w tej sytuacji jest całkowite pozbawienie rodzica prawa głosu.  Decyzję o umieszczeniu go w domu opieki zawsze należy podejmować po wspólnej konsultacji.

Idealnie byłoby podjąć temat już wcześniej, kiedy rodzice są w pełni sił. Zapytać wprost, jakie są ich plany na przyszłość, czy gromadzą oszczędności na przyszłe lata, jakich problemów zdrowotnych się spodziewają i jakich standardów opieki będą wymagać. Wiedząc to wcześniej, łatwiej podjąć decyzje (m.in. finansowe i mieszkaniowe), które pomogą przygotować się na każdą ewentualność.

W Europie Zachodniej widać tendencję, że osoby starsze same decydują się na skorzystanie z dobrych domów opieki, nawet jeszcze będąc sprawnymi, widząc w tym więcej możliwości, niż zagrożeń. U nas – zmiany nadchodzą powoli, ale coraz częściej słyszy się, że starsze osoby są pozytywnie nastawione do takich rozwiązań, zwłaszcza gdy mają świadomość, że inaczej się nie da. Być może ma to związek z coraz lepszą opinią domów opieki czy pomocy, zwłaszcza tych prywatnych, z bogatym programem zajęć i rozrywek dla seniorów, z profesjonalną opieką.  Bywa, że w takich miejscach zawiązują się nowe przyjaźnie, nie brak towarzystwa, które dodaje otuchy.


 

STARYCH DRZEW SIĘ NIE PRZESADZA?

 

domy-opieki-dla-osob-starszych

Mówi się, że starych drzew się nie przesadza, że seniorom trudno będzie zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Rzeczywiście, może tak być. Tym trudniej, im mniej samodzielna była decyzja takiej osoby. Dlatego tak ważne jest potraktowanie rodzica czy dziadka poważnie, i o ile jest sprawny umysłowo – przedstawienie mu wszystkich informacji niezbędnych do podjęcia decyzji (o stanie i prognozach zdrowia, sytuacji materialnej, rodzinnej, mieszkaniowej), tak, by mógł ocenić  samodzielnie, czy ma to sens i uzasadnienie.

Niektóre domy pomocy społecznej proponują stopniową adaptację nowych mieszkańców, jeśli pozwala na to ich stan zdrowia. Najpierw przyjeżdżają do takiego miejsca na specjalne imprezy czy wydarzenia, potem zaczynają się tam stołować, nawiązują kontakty z pracownikami i pensjonariuszami, a po jakimś okresie, stają się pełnoprawnymi mieszkańcami. Dzięki temu nie przeżywają tak bardzo zmiany swojego otoczenia.

Duże znaczenie dla procesu przyzwyczajania się do nowego miejsca ma jego wygląd, otoczenie i personel. Dlatego jeśli już rozważamy takie rozwiązanie, lepiej będzie wystrzegać się najtańszych ofert. To właśnie z takich miejsc najczęściej słychać co jakiś czas przecieki o tragicznych warunkach czy złym traktowaniu mieszkańców. Warto dać sobie czas na zgromadzenie odpowiednich środków (zabezpieczenie emerytury czy innych świadczeń rodzica, zaangażowanie, choćby przymusem, rodzeństwa czy innych krewnych). A potem także na znalezienie właściwej instytucji, najlepiej odwiedzając je osobiście, pytając o wszystko, notując swoje wrażenia z pobytu, poszukując opinii osób, których bliscy już się tam znajdują.

Kiedy miejsce zostało wybrane, a rodzic już się tam znalazł, bardzo istotne jest zapewnienie go o swojej pamięci i trosce – nie tylko słowami. Regularne wizyty, telefony, będą ważne nawet dla tych seniorów, który zarzekają się, że ich nie potrzebują.


Według prognoz w najbliższych latach z domów opieki będzie korzystać nawet 7% seniorów, tyle samo, co w Europie Zachodniej. Obecnie w prywatnych i samorządowych domach opieki przebywa ok. 80 tys. osób. Prywatne placówki (obecnie ponad 200 i powstają kolejne) dysponują ponad 14 tys. miejsc.


– WPIS POWSTAŁ POD PATRONATEM DOMÓW OPIEKI OLIMP