Pewnie zauważyłeś, że ludzie nie lubią dźwięku swojego nagranego głosu. Wielu z nas nie ma też przyjemnych odczuć, kiedy patrzy na siebie na zdjęciach. Pierwszą reakcją po obejrzeniu fotografii czy jakiegoś amatorskiego nagrania na którym występujemy, jest często: weź to skasuj!
Skąd się bierze ta niechęć i dlaczego nie dotyczy selfie?
Co mówi to o naszej psychice?

Nie znam chyba żadnej osoby, która przyznałaby, że lubi swój nagrany głos. Sama mam z tym problem. Pamiętam dziwne uczucie, kiedy oglądałam filmiki kręcone podczas podróży po Islandii. Miałam zamiar wrzucić je później na blog, ale…

– Oesuuu… to ja naprawdę tak brzmię? Piszczę jak dojrzewająca dziewczynka! 

I ostatecznie nie pokazałam ich nawet rodzinie. Wytłumaczyłam sobie: ten aparat ma jakiś słaby mikrofon, zniekształca głos. Ale potem trafiłam na kilka artykułów bezlitośnie rozprawiających się z moimi złudzeniami. Okazało się, że najprawdopodobniej wszyscy na co dzień słyszą mnie tak, jak brzmiałam na tym nagraniu.
I co gorsza – widzą mnie tak, jak wyglądałam na tym nagraniu!




DLACZEGO NIE LUBISZ SWOJEGO GŁOSU?

Wyjaśnia to fizjologia.

Upraszczając: głos powstaje w krtani i jamie ustnej, czyli wewnątrz głowy. Zanim jeszcze fala jego dźwięku rozejdzie się w powietrzu, przechodzi przez nasze tkanki i kości. I taka, wzmocniona, wzbogacona o wibracje struny głosowej, dociera do naszego ucha wewnętrznego. Przez to odbieramy swój głos jako niższy i bogatszy w barwy, zupełnie inaczej, niż słyszą go inni ludzie. I jesteśmy zawiedzeni, kiedy dowiadujemy się, jak brzmi na nagraniach, czyli naprawdę. Stąd biorą się tak częste komentarze: o nie, brzmię jak dziecko! dlaczego mam taki wysoki głos?!

Pocieszające jest to, że każdy oprócz nas prawdopodobnie uznaje nasz głos za całkiem normalny.

[I że John Malkovich też podobno nie lubi swojego głosu. Być jak John Malkovich nagle nabiera nowego znaczenia.]




DLACZEGO NIE LUBISZ SWOICH ZDJĘĆ?

Trochę podobnie działa to w przypadku zdjęć. Jeśli też uważasz się za niefotogeniczną osobę i odruchowo zasłaniasz twarz, kiedy ktoś pstryka Ci fotkę, znaczy to tyle, że… trochę za dużo napatrzyłeś się na siebie w lustrze.  Co rano myjąc zęby czy robiąc makijaż utrwalamy sobie swój wizerunek w pamięci. Nie zwracamy przy tym uwagi, że widzimy siebie w lustrzanym odbiciu. Kiedy ktoś robi nam zdjęcie, pokazuje nam jak wygląda nasza twarz normalnie. Ale dla nas jest to odwrotność tego, co widzimy na co dzień. Stąd zdziwienie, a czasem niesmak, bo te niesymetryczne rysy, niedoskonałości, widoczne na innym niż zwykle miejscu,  nagle bardziej rzucają się w oczy.

I w przypadku niechęci do swoich zdjęć, i nagranego głosu działa efekt czystej ekspozycji, odkryty przez Roberta Zajonca. Zgodnie z nim, wolimy te bodźce, z którymi mieliśmy już wcześniej do czynienia. Im częściej się z czymś stykamy, tym przychylniej jesteśmy do tego nastawieni. Dlatego bardziej będzie podobać się nam nasze zdjęcie przerobione w programie graficznym na lustrzane odbicie [1].  Za to nasi znajomi mogą spojrzeć na nie z lekkim grymasem: jakoś dziwnie tu wyszedłeś…

Jest jeszcze jeden, mało optymistyczny aspekt sprawy, który może zepsuć Ci dzień, ale chyba lepiej to wiedzieć niż nadal wierzyć w Mikołaja: mamy tendencję do uznawania się za ładniejszych, niż jesteśmy w rzeczywistości. Naukowcy Epley i Whitchurch przeprowadzili eksperyment [2], podczas którego wykonali studentom zdjęcia, a po kilku tygodniach poprosili ich, żeby wybrali to, które najlepiej oddaje ich wygląd. W międzyczasie jednak fotki przerobiono w Photoshopie i część zmieniono na korzyść, a część tak, by trochę oszpecić daną osobę. W większości przypadków uczestnicy wybierali przerobione zdjęcie na którym wyglądali najlepiej. I byli święcie przekonani, że tak też wyglądają na co dzień…

[Przykro mi. Ja nadal nie mogę się pozbierać.]


 

WYJŚCIE Z GŁOWY I POCZUCIE  WŁASNEJ WARTOŚCI

Przez większość czasu  żyjemy wewnątrz własnych głów – nie trzeba być do tego introwertykiem. Wyobrażamy sobie, że ta osoba, którą widzimy w lustrze i słyszymy w głowie, jest tą samą, którą postrzega świat. 

Momenty, w których jakiś obraz czy dźwięk nagle  nie pasuje nam do wymyślonego wizerunku, sprawiają, że czujemy się zakłopotani i zbici z tropu. Nagle z trybu pierwszej osoby przechodzimy w tryb obserwatora, nabieramy zupełnie nowej, dziwnej perspektywy na siebie i przeważnie czujemy się z tym nieswojo. Pojawia się jedna z największych sił nadających kierunek naszemu życiu w społeczeństwie: strach przed odrzuceniem.

Jak bardzo byśmy temu nie zaprzeczali, większość z nas chce być lubiana i akceptowana. Zatem kiedy zauważamy coś, co mogłoby się nie spodobać ludziom, rusza machina, zakłócająca wewnętrzny spokój: zaczynamy się porównywać, zastanawiać czy przystajemy do standardów, czasem nawet zachowywać inaczej i podejmować działania, które miałyby poprawić to, jak odbierają nas inni. Dlatego też niektórzy nie lubią siebie na zdjęciach zrobionych przez innych, ale nadrabiają samoprodukcją selfiebo nad wizerunkiem tam zaprezentowanym mają idealną kontrolę. 

Są jednak osoby, które czują się tak samo pewnie słysząc swój nagrany głos czy widząc zdjęcie, jak patrząc na siebie w lustrze czy słysząc się podczas zwykłej rozmowy. Jeśli też do nich należysz, mogę Ci pogratulować – najpewniej masz wysokie poczucie własnej wartości, wyższe niż u przeciętnej osoby i jesteś pewny siebie. Na tyle, że opinia innych nie jest w stanie Ci zagrozić i żadna skaza na wizerunku nie sprawia, że popadasz w kompleksy.


 

WNIOSKI (TL;DR):

 

  • Chcesz sprawdzić jak widzą Cię inni, czy rzeczywiście tak dobrze wyglądasz w tej sukience? Zamiast przeglądać się w lustrze, lepiej zrób sobie zdjęcie lub poproś kogoś o to.
  • Chcesz poznać swój prawdziwy głos, dowiedzieć się jak brzmi w uszach innych? Nagraj go dobrym sprzętem.
  • Chcesz zmniejszyć to poczucie dziwności, kiedy siebie słyszysz i widzisz? Pozwól się nagrywać i robić sobie zdjęcia częściej, a z czasem do tego przywykniesz.
  • Jeśli znajomi mówią Ci, że dobrze wyszedłeś na jakiejś fotce, zaufaj im. Jeśli nie podoba się Tobie, a cała reszta nie widzi w niej niczego złego, to nie znaczy, że chcą być mili (zazwyczaj), tylko tak jest naprawdę.
  • Uważasz się za królową Instagrama? Najprawdopodobniej są ładniejsze ;)

Źródła:
[1] – Reversed Facial Images and the Mere-Exposure Hypothesis – Theodore H. Mita, Marshall Dermer, Jeffrey Knight
[2] – Mirror, Mirror on the Wall: Enhancement in Self-Recognition – Nicholas Epley, Erin Whitchur
ch