Ludzie zrobią cokolwiek, nieważne jak absurdalnego, aby uniknąć stawiania twarzą w twarz z ich własnymi duszami. Będą praktykować jogę i wszystkie jej zalecenia, przestrzegać ścisłego regulaminu diety, uczyć się teozofii, czy mechanicznie powtarzać mityczne teksty z literatury całego świata – ponieważ nie mogą współżyć ze sobą i nie mają najmniejszej wiary w to, że cokolwiek pożytecznego kiedykolwiek będzie mogło wyjść z ich własnych dusz. 

|C. G. Jung, Psychologia a religia|

 

[dropcap ]D[/dropcap]uchowość zawsze miała w moim życiu wysoki priorytet. Duchowość rozumiana różnie – nieudane próby gorliwej wiary w to, w czym zostałam wychowana, długie (i na swój sposób owocne) eksperymenty z ezoteryką, chęć dotarcia do sedna materii drogą psychonauty… można by wymieniać długo.

Musiało minąć dobre dwadzieścia-parę lat, żebym zauważyła pewien wzór, który towarzyszył  moim duchowym poszukiwaniom. Zawsze były ZAMIAST. Zamiast czegoś, co powinnam rozwijać w rzeczywistym, przyziemnym i materialnym świecie, była kolejna DROGA przez duże D, która obiecywała wiele, a dawała… no właśnie.

Ucieczka w magię przed brakiem kontroli nad własną rzeczywistością? Checked.
Zwrócenie ku prawu przyciągania zamiast pracy nad celami? Checked.
Szukanie odpowiedzi w Tarocie zamiast brania pełnej odpowiedzialności za swoje decyzje? Też tam byłam.
Uciekanie w psychodeliczne tripy przed pełnym uświadomieniem sobie swojej samotności i alienacji? Zaliczone na 5,0.

Wszystko to umiałam to sobie wytłumaczyć wyższymi celami, więc nie przejmowałam się tym, że przez to coś właśnie wymyka mi się z rąk.

Nie wydaje mi się, żeby było to tylko moje doświadczenie. Ostatnio coraz częściej przekonuję się, że w każdej sytuacji, w której obawiam się bycia jedynym takim dziwakiem na świecie, znajdują się jednocześnie dziesiątki innych osób. Tyle tylko, że jesteśmy rozproszeni po świecie i nie nosimy na czołach karteczek z naszymi obecnymi problemami, więc o sobie nie wiemy. Jestem więc pewna, że w tym momencie trafiam do Ciebie, który być może tkwisz w tym samym po uszy. I do Ciebie będzie ten tekst.


 

SPIRITUAL BYPASSING

 

[dropcap ]W[/dropcap] 1984 roku, psycholog i psychoterapeuta John Welwood użył po raz pierwszy określenia ‚spiritual bypassing‚, które można przetłumaczyć luźno jako duchową drogę na skróty. Oznacza to używanie duchowych i religijnych praktyk i wierzeń po to, by uniknąć niekomfortowych uczuć, starcia z nierozwiązanymi problemami rozwojowymi, niezaleczonymi ranami, czy niektórymi emocjami i potrzebami. Temat ten rozwinął Robert A. Masters. Według niego spiritual bypassing „nie tylko dystansuje nas od naszego bólu i trudnych spraw osobistych, ale także od autentycznej duchowości, przywiązując nas do metafizycznego stanu zawieszenia, strefy sztucznej łagodności, przyjemności i powierzchowności.”

Masters porównał także SB (dalej będę używać skrótu) do akceptowania płomienia, ale unikania jego ognia. O SB możemy mówić np. wtedy, gdy utożsamiamy się z ideą bezwarunkowej miłości, ale nie pozwalamy jej zaistnieć w naszym życiu, kiedy pojawia się konieczność wprowadzenia jej w bardziej wymagającej formie. To także źle rozumiane duchowe praktyki, które nie tylko pozwalają uniknąć bólu i rozwiązywania trudnych spraw, ale co więcej – w pseudo logiczny, poparty autorytetem sposób usprawiedliwiają takie uniki.


Co charakteryzuje osobę, która wierzy, ale idzie drogą na skróty?

  • przesadna dobrotliwość, za którą nie idzie autentyczność i głębsze przekonanie do takiego sposobu bycia
  • emocjonalne odrętwienie i stłumienie
  • nadmierne skupianie się na pozytywach
  • unikanie za wszelką cenę złości (we własnych zachowaniach i piętnowanie tego u innych), przez wiązanie złości z agresją i słabą wolą
  • słabe, nieprecyzyjnie ustalone osobiste granice,
  • ślepe współczucie lub nadmierna tolerancja,
  • asymetryczny rozwój, np. logika pozostaje daleko w tyle za ‚moralnością’, albo braki w umiejętnościach komunikacji z ludźmi, podczas gdy nadmiernie rozwija się poczucie łączności z wszechświatem
  • fałszywe przekonanie, że jest się na wyższym poziomie świadomości, wtajemniczenia, niż reszta świata.

Oczywiście mogą być jeszcze inne (czy nawet przeciwne) objawy, w zależności od tego jaki system wierzeń wybrała sobie taka osoba.


[dropcap ]M[/dropcap]ark Forman wyróżnia jeszcze dwa typy takiej wykrzywionej duchowości: defensywną i ofensywną. 

Defensywna polega na używaniu duchowości po to, by zaprzeczyć jakiejś części siebie, np. swojej seksualności, pragnieniu władzy, sukcesu czy pieniędzy. To także sposób na unikanie konfrontacji i obrona przeciwko rzeczywistym lub wyobrażonym słabościom, potrzebom czy bezbronności.

Ofensywna to używanie duchowych praktyk po to, by poczuć się ze sobą lepiej, co bliskie jest podejściu narcystycznemu. Duchowość ma na celu wzmocnić, nadmuchać ego pod przykrywką bycia wyjątkowym. To także wiara, że pewne wierzenia, praktyki czy doświadczenia uodpornią jednostkę na problemy i słabości, które dotyczą innych osób.


[dropcap ]S[/dropcap]piritual bypassing może pojawiać się w momentach zagubienia, straty, problemów rodzinnych, miłosnych czy zdrowotnych, jako lek na niskie poczucie własnej wartości, samotność, czy nawet jako forma sabotowania swoich wysiłków – zamiast podejmowania rzeczywistych starań, są wierzenia i przekonanie o ich skuteczności.

I nie jest to w zasadzie niczym dziwnym, religie i systemy filozoficzne dane zostały nam po to, by lepiej radzić sobie z rzeczywistością i czasem od niej nie zwariować. Nie można zawnioskować jednoznacznie, czy jest sens wierzyć czy nie, jednak pewne jest, że dla wszystkich, który w coś wierzą i praktykują (i może być to zarówno katolicyzm, jak i tai chi, czy skrajny racjonalizm), wskazana jest życiowa równowaga i rozwaga. Można rozwijać się duchowo, jeśli czujemy, że to nam pomaga lub daje jakąś ulgę, ale należy uważać, żeby nie stało się to osią naszego życia, jedynym źródłem poglądów i kompasem, jak również żeby nie odciągało nas od innych form rozwoju.

Nie istnieje idealne panaceum na wszystkie problemy, które byłoby w stanie poprowadzić nas za rękę przez całe życie. Nie wszystko w życiu da się podporządkować jednemu systemowi, nie wszystko się za jego pomocą wyjaśni i nie wszystkiego się dzięki niemu uniknie. A to, co stłumione czy zaniedbane, prędzej czy później o sobie przypomni, w mniej lub bardziej nieprzyjemny sposób.



 

SPIRITUAL BYPASSING – RODZAJE 

 

Jeff Brown, autor książek i strony Soulshaping.com, opisuje kilka najczęściej spotykanych odmian SB. Nie wszystkie muszą się wiązać z powszechnie rozumianym rozwojem duchowym. Może w którejś z nich odnajdujesz siebie?


  1. Ucieczka w pozytywność – tendencja do udawania, że wszystko wokół jest piękne i wspaniałe, wszystko jest po coś, wszystko jest cząstką stwórcy i miłością. Najczęściej bierze się z chęci uniknięcia spotkania z niewyleczonym problemem.

  2. Przeintelektualizowanie – tendencja do szukania ukojenia i siły jedynie w mocy umysłu, racjonalizowanie wszystkiego co się dzieje, szukanie reguł i tłumaczeń na cały świat. Najczęściej pojawia się jako ucieczka przed światem emocji albo maskuje brak rzeczywistych doświadczeń opisywaniem czegoś znanego dobrze wyłącznie z teorii. To domena mężczyzn, którzy tłumią kobiecy pierwiastek swojej osobowości, ale nie tylko.

  3. Odrealnienie – ucieczka w bycie świadkiem, obserwatorem rzeczywistości, zamiast rzeczywistego w niej uczestniczenia. To wybieranie bierności ponad działanie i zmianę, to przekonanie, że „rzeczy same ułożą się najlepiej”.

  4.  Nadmierny pragmatyzm – skupienie wyłącznie na praktycznej rzeczywistości i jej przyziemnych obszarach, po to by uniknąć spojrzenia na większy obraz, na coś ponad. Często objawia się doskonałym powodzeniem w świecie materialnym i totalnym ubóstwem jeśli chodzi o świat duchowy.

  5. „Wszystko jest jednym” – czyli ciągłe skupianie się na poczuciu jedności, łączności, po to by uniknąć stawienia czoła osobistym różnicom i idącym za tym wyzwaniom. Również może objawiać się ignorowaniem podstawowych potrzeb po to, by odpływać gdzieś w kosmos, co robią niektórzy psychonauci.

  6. „Nie oceniam” – tendencja by unikać oceny zjawisk lub osób po to, by uniknąć odpowiedzialności za własne czyny, lub zdjąć tę odpowiedzialność z innych. Często wiąże się z przekonaniem, że nie ma niczego jednoznacznie złego, albo że ‚nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło’.

  7. „Nie jesteś swoją historią” – tendencja by odcinać się od własnej przeszłości i czynów, tłumacząc, że one o nas nie świadczą i nie definiują tego, kim jesteśmy dzisiaj. Najczęściej oznacza tyle, że ta przeszłość nie została jeszcze przepracowana.

  8. „Taka karma” – tendencja by tłumaczyć wszystko co się dzieje, prawami karmicznymi, np. „skoro tego doświadczasz, to musiałeś sam to wybrać”, „skoro to dziecko ma raka, to musiało na niego zapracować w poprzednim życiu”, „zdradziłem żonę, bo z kochanką łączyły mnie więzy karmiczne” itd. Zwykle wybieramy tą drogę na skróty po to, by nadać jakiś sens bolesnym, nagłym czy tajemniczym wydarzeniom z życia, albo po to, by mieć na kogo/co zrzucić za to winę, lub zdjąć z siebie konieczność współczucia innym.

  9. Wybaczanie – nie wybaczanie – czyli skłonność do unikania nierozwiązanych konfliktów i trudnych doświadczeń w relacjach z innymi przez źle pojmowane wybaczanie. Może się też objawiać w obwinianiu tych, którzy nie chcą komuś wybaczyć i w przekonaniu, że wybaczenie jest ważniejsze niż uzdrowienie jakiejś relacji, niż rzeczywista praca nad nią, która czasami jest żmudna i wymagająca.

 

 


Jak uniknąć spiritual bypassing?


  • Kiedy odkrywasz nowy kierunek w życiu, nową drogę, którą chcesz podążać, czy czujesz się wyjątkowo zafascynowany jakimś systemem przekonań, zadaj sobie pytanie, jak czujesz się tu i teraz, czego akurat doświadczasz w swoim życiu. Czy na pewno przed czymś nie uciekasz, nie szukasz schronienia, nie tłumisz jakichś uczuć?

  • Kupowanie różnych poradników, akcesoriów (typu dewocjonalia, kryształy czy amulety), uczestnictwo w seminariach, warsztatach na ‚duchowe’ tematy, nie jest samo w sobie niczym złym, ale zadaj sobie pytanie, czy rzeczywiście wprowadzasz tą wiedzę w życie i praktykujesz, czy może tylko tworzysz wokół siebie taką otoczkę? Jeśli znajdujesz wymówki wobec stosowania wspomnianych praktyk, nie zaprowadzi Cię to raczej do wymarzonej zmiany.

  • Pamiętaj, że niektóre problemy w Twoim życiu wymagają albo solidnego, metodycznego rozpracowania, albo pomocy specjalisty – od lekarza po psychoterapeutę. Nie wszystko załatwisz za pomocą wiary w to, że będzie dobrze i ufności, że jakaś wyższa istota ma Cię w swojej opiece.

 


W ramach podsumowania, JP Sears, twórca prześmiewczej serii „Ultra Spiritual Life” podpowie Wam, jak być ultra -duchowymi. A już na pewno bardziej duchowymi, niż Wasi znajomi ;) (niestety film jest dostępny tylko po angielsku)


A jeśli po tym wszystkim macie ochotę jeszcze coś przeczytać, polecam genialny i przezabawny tekst Mariany Caplan  „Problem z chłopakami zen, o mężczyznach uciekających przed prawdziwym zaangażowaniem w  źle pojmowaną duchowość, czyli klasyczny przykład spiritual bypassing. Myślę, że ten fragment będzie dobrą zachętą:

„Jivan, jeżeli mamy być razem, muszę czuć, że naprawdę jesteś tutaj ze mną, a nie zawsze z boku”, zaczęłam.
„Lecz kim jest to ‚ty’, które chce być razem z tym ‚mną’?”
„Ja to ja, a ty to ty!”
„Nie, nie istnieje żadna różnica, a to znaczy, że nigdy nie będziemy naprawdę rozdzieleni lub razem; to wszystko takie same”.
„Jesteś popieprzony”.
„Ale jak myślisz, kim jest to ‚ja’, które jest popieprzone?”
„Myślę, że to ty!”
„Kto się gniewa?”
„Ja się gniewam”.
„Popatrz w moje oczy, kogo widzisz?”
„Ciebie”.
„Spójrz głębiej. Co widzisz teraz?”
„Widzę samotnego człowieka, który myśli, że jest oświecony”.

 

 

 


Źródła:

  • Spiritual Bypassing. When spirituality disconnects us from what really matters – Robert Augustus Masters
  • Toward a psychology of awekening. Buddhism, psychotherapy, and the path of personal and spiritual transformation – John Welwood
  • A guide to integral psychotherapy. Complexity, integrity and spirituality in practice – Mark D. Forman
  • Soulshaping.com