Cześć, jestem Asia i wszędzie się spóźniam.

(chórek w tle: czeeeść Asiaaa)

A uściślając – SPÓŹNIAŁAM, doprowadzając tym do szału faceta, znajomych, nie mówiąc już o prawdopodobnych reakcjach mojego i tak nadzwyczaj cierpliwego, byłego szefa (pozdrawiam!).  Na szczęście teraz mogę mówić o tym już w czasie przeszłym. Musiało upłynąć trochę wody w Odrze, musiałam usłyszeć kilkukrotnie, że nie szanuję cudzego czasu, znieść kilkaset poirytowanych spojrzeń i stracić parę życiowych szans, żeby dotarło do mnie, że coś z tym MUSZĘ zrobić.

I zrobiłam. Ty też możesz, jeśli również Cię to dotyczy.

Z mojego doświadczenia wynika, że dobrym pomysłem jest przyjrzenie się przyczynom, dla których ciągle się spóźniamy. Zwykle mamy tendencję do mówienia: och, ja po prostu tak mam, przypisujemy to sobie jako stałą cechę (w końcu to takie wygodne!), podczas gdy tak naprawdę jest to suma drobnych nawyków czy różnych przekonań, które łatwo można naprostować. Serio można – jeśli ja to mówię, to musisz uwierzyć.


 

Więc teraz spójrz razem ze mną na

 

– 10 PRZYCZYN DLA KTÓRYCH CIĄGLE SIĘ SPÓŹNIASZ – 

 

czy robisz to dlatego, że…

 

1. Zawsze chodzisz spać zbyt późno?

Mój częsty w przeszłości tok myślenia: ok, dziś idę spać przed 23 i wstanę bez problemu przed 7. Ale jeszcze tylko sprawdzę maila, czy nic nie przyszło. A jak maila to i Facebook. O, nowy post na tym blogu, przeczytam go, to tylko 5 minut. I już zamykam, ale… K. dodała nowe zdjęcie. Kto to jest obok niej? Oznaczyła go. Sprawdźmy, co ich łączy. Hmm, dzieci z tego nie będzie. Dobra, już idę spać, jeszcze tylko przejrzę jedną stronę na yafud.pl. Ok, dwie, bo to tylko 5 minut czytania. KTÓRAAA JUŻ JEST GODZINA?!

Tak było!

Rozwiązanie? Teraz jestem już bezlitosna – wiem, że kiedy wieczorem włączę ‚jeszcze na chwilę’ komputer, albo zajrzę ‚jeszcze na chwilę’ na Instagram, nie poprzestanę wcale na 5 minutach i znów skończy się na tym, że będę zasypiać grubo po północy, a przez to nie wstanę przed 8. Dlatego jeśli muszę wstać wcześnie, daję sobie ban na wieczorne aktywności i prowadzę się sama za rękę do łóżka dużo wcześniej niż zwykle. Takie proste, a takie skuteczne. W razie gdyby było Wam trudno uwierzyć, ile w rzeczywistości spędzacie wieczorami czasu na głupotach w sieci, polecam program Rescue Time lub inny mu podobny. Tygodniowe podsumowanie może zaboleć.



2. Mylisz się w szacowaniu czasu potrzebnego na wykonanie różnych zadań?

Jeszcze jeden mój błąd. I 40% ogółu ludzi, jak szacują psycholodzy. Mamy tendencję do tego, by zakładać, że wykonanie różnych zadań (począwszy od zjedzenia śniadania, przez ułożenie włosów, aż po dojechanie gdzieś samochodem czy komunikacją miejską) zajmie nam krócej, niż w rzeczywistości. A do tego wierzymy, że uda nam się wykonać kilka zadań naraz w krótkim czasie – np. jedząc śniadanie jednocześnie wykonamy makijaż, albo że wszystko po drodze przebiegnie jak należy.
Rozwiązanie: żeby uniknąć spóźniania się, lepiej być pesymistą. Teraz zawsze zakładam najgorszy wariant – że coś nie przyjedzie, lub po drodze nawali (poranne awarie i opóźnienia komunikacji miejskiej we Wrocławiu to norma, wreszcie jestem tego boleśnie świadoma). Dlatego też godzinę wyjścia z domu wyznaczam sobie średnio na 15 minut wcześniej niż do tej pory. A do tego jeszcze często mam zegarek przestawiony o kilka minut do przodu. I przestałam wierzyć w multitasking – u mnie i większości z Was to po prostu nie działa, więc przestańmy się łudzić.

3. Przed wyjściem szukasz czegoś, bez czego nie możesz wyjść?

Gdzie jest mój telefon! Okulary? Klucze, cholera, jak mam wyjść z domu bez kluczy! Jeśli to Twoja poranna codzienność, rozważ tak jak noszenie zazwyczaj tej samej torebki/plecaka i nie wyjmowanie z niej w ogóle najpotrzebniejszych rzeczy. Albo kupienie organizera do torebek – odtąd zmieniać będziesz torebki, a wnętrze pozostanie zawsze takie samo. Inna opcja – wyznacz stałe miejsce, w którym trzymasz swoje rzeczy i zawsze je tam odkładaj, pilnując, by i domownicy się tego trzymali. W końcu ich dezorganizacja też może wpływać na Twoje spóźnienia. Sprawdzaj czy wszystko jest na miejscu każdego dnia wieczorem. Ewentualnie – miej zapasowe klucze, zapasową ładowarkę, dwie pary okularów, itd.

4. Zawsze przypominasz sobie o jeszcze jednej, ostatniej rzeczy, jaką musisz zrobić przed wyjściem?

To była chyba jedna z najczęstszych przyczyn moich spóźnień. Widząc, że mam np. dwie minuty do wyjścia, wpadałam jeszcze przed lustro, by przeczesać włosy albo założyć kolczyki. A potem okazało się, że spędziłam na tym jednak pięć minut i uciekał mi autobus.  Dlatego teraz, kiedy tuż przed wyjściem czuję jeszcze pokusę, żeby np. coś sprzątnąć czy ulepszyć w swoim wyglądzie, po prostu wychodzę, bo wiem doskonale jak to się skończy. Stosuję wobec siebie zasadę ograniczonego zaufania.

5. Twoje poranki to jeden wielki chaos? 

Najczęstsza przyczyna porannych spóźnień – współlokator/domownik przyblokował łazienkę, w lodówce skończyło się mleko, więc trzeba było myśleć o innym śniadaniu, każde z założonych rajstop okazały się mieć oczko…  można było tego uniknąć, myśląc o wszystkim dzień wcześniej. Przygotowanie się wieczorem do następnego poranka (np. przyrządzenie nocnej owsianki, ustalenie stroju na jutro zgodnego z przewidywaną pogodą, ułożenie na wierzchu wszystkich rzeczy do zabrania) zajmie tylko chwilę, dodatkowo uspokoi umysł przed snem, a sprawi, że poranek będzie spokojniejszy i wyjdziemy z domu dużo szybciej.

6. Nie przemyślałeś jak Twoje spóźnienia wpływają na innych?

Kusząco jest myśleć, że te 15 minut spóźnienia nie zrobi różnicy znajomemu, mamie, czy kosmetyczce czekającej na nas z zabiegiem. Tymczasem chyba nikt nie lubi stać jak kołek w umówionym miejscu, siedzieć samotnie w restauracji, nie mówiąc już o tych, którzy wpisują spotkanie z nami pomiędzy inne spotkania lub wydarzenia niecierpiące zwłoki. Nawet ta zazwyczaj wyrozumiała i uprzejma kosmetyczka przez nasze kilka minut opóźnienia może mieć przestawiony schemat całego dnia, prosić pozostałych klientów o wyrozumiałość i do końca pracy zmagać się z narastającym napięciem i presją – oczywiście tego nam nie powie, przyjmując nas po czasie.

Porzuć więc myślenie: płacę to wymagam, i bądź człowiek, nie spóźniaj się! A jeśli już wiesz, że nie dasz rady, poinformuj o tym drugą stronę, też bez nadmiernego optymizmu. Jeśli będziesz za 12 minut, nie mów, że jeszcze tylko 5. To niby taka oczywistość, ale ilu z nas tak robi na co dzień?


7. Nie lubisz miejsca, do którego się udajesz, tak bardzo, że starasz się opóźnić moment przyjścia? 

A co jeśli Twoje codzienne spóźnianie do pracy/na uczelnię to taki auto-sabotaż, bo tak naprawdę jej nie znosisz i myśl o kolejnym spędzonym tam dniu sprawia, że masz ochotę zakopać się głębiej pod kołdrą? Przyjrzyj się przyczynom dla których to robisz – może Twoja podświadomość daje Ci sygnał, że nie możesz już dłużej opierać się wprowadzeniu pewnych zmian w swoim życiu.


8. Uważasz, że jeśli komuś na Tobie zależy, powinien poczekać? 

Niektóre osoby o niskim poczuciu własnej wartości mogą nieświadomie testować w ten sposób swoich partnerów czy znajomych, sprawdzając, czy ci cenią ich na tyle, by na nich poczekać (i na to nie narzekać). Jeśli się na tym złapiesz, spróbuj dla odmiany sam ich docenić przez bycie na miejscu w porę. Ach, no i koniecznie zastanowić się, co takiego sprawia, że musisz uciekać się do takich testów. Czy czujesz się niepewnie w związku z tą osobą (bo dała Ci ku temu jakieś powody), czy może… sam ze sobą?

9. Nie cierpisz być osobą, która przychodzi ZA WCZEŚNIE? 

Niektórzy tak bardzo obawiają się niezręczności bycia pierwszą osobą na imprezie, czy konieczności samotnego oczekiwania na kogoś, że spóźniają się po to… żeby czasem nie zaryzykować bycia przed czasem. To też jest znak czegoś, czemu warto przyjrzeć się bliżej. Może oznacza to, że za bardzo skupiasz się na tym, co pomyślą o Tobie inni („skoro przyszedł wcześniej, pewnie nie ma życia”)? A może tak bardzo cenisz swój czas, że obawiasz się, że zostanie bezpowrotnie zmarnowany? Na drugą ewentualność już teraz poradzę Ci, że zawsze jest coś produktywnego, co możesz zrobić w oczekiwaniu na spotkanie – np. przeczytać fragment książki, wysłuchać podcast, czy odpisać na maile wymagające krótkich odpowiedzi, jeśli pozwala na to Twój smartfon.


10. A jaka jest Twoja przyczyna/wymówka?