Cześć, jestem Asia i wszędzie się spóźniam.

(chórek w tle: czeeeść Asiaaa)

A uściślając – SPÓŹNIAŁAM, doprowadzając tym do szału faceta, znajomych, nie mówiąc już o prawdopodobnych reakcjach mojego i tak nadzwyczaj cierpliwego, byłego szefa (pozdrawiam!).  Na szczęście teraz mogę mówić o tym już w czasie przeszłym. Musiało upłynąć trochę wody w Odrze, musiałam usłyszeć kilkukrotnie, że nie szanuję cudzego czasu, znieść kilkaset poirytowanych spojrzeń i stracić parę życiowych szans, żeby dotarło do mnie, że coś z tym MUSZĘ zrobić.

I zrobiłam. Ty też możesz, jeśli również Cię to dotyczy.

Z mojego doświadczenia wynika, że dobrym pomysłem jest przyjrzenie się przyczynom, dla których ciągle się spóźniamy. Zwykle mamy tendencję do mówienia: och, ja po prostu tak mam, przypisujemy to sobie jako stałą cechę (w końcu to takie wygodne!), podczas gdy tak naprawdę jest to suma drobnych nawyków czy różnych przekonań, które łatwo można naprostować. Serio można – jeśli ja to mówię, to musisz uwierzyć.


 

Więc teraz spójrz razem ze mną na

 

– 10 PRZYCZYN DLA KTÓRYCH CIĄGLE SIĘ SPÓŹNIASZ – 

 

czy robisz to dlatego, że…

 

1. Zawsze chodzisz spać zbyt późno?

Mój częsty w przeszłości tok myślenia: ok, dziś idę spać przed 23 i wstanę bez problemu przed 7. Ale jeszcze tylko sprawdzę maila, czy nic nie przyszło. A jak maila to i Facebook. O, nowy post na tym blogu, przeczytam go, to tylko 5 minut. I już zamykam, ale… K. dodała nowe zdjęcie. Kto to jest obok niej? Oznaczyła go. Sprawdźmy, co ich łączy. Hmm, dzieci z tego nie będzie. Dobra, już idę spać, jeszcze tylko przejrzę jedną stronę na yafud.pl. Ok, dwie, bo to tylko 5 minut czytania. KTÓRAAA JUŻ JEST GODZINA?!

Tak było!

Rozwiązanie? Teraz jestem już bezlitosna – wiem, że kiedy wieczorem włączę ‚jeszcze na chwilę’ komputer, albo zajrzę ‚jeszcze na chwilę’ na Instagram, nie poprzestanę wcale na 5 minutach i znów skończy się na tym, że będę zasypiać grubo po północy, a przez to nie wstanę przed 8. Dlatego jeśli muszę wstać wcześnie, daję sobie ban na wieczorne aktywności i prowadzę się sama za rękę do łóżka dużo wcześniej niż zwykle. Takie proste, a takie skuteczne. W razie gdyby było Wam trudno uwierzyć, ile w rzeczywistości spędzacie wieczorami czasu na głupotach w sieci, polecam program Rescue Time lub inny mu podobny. Tygodniowe podsumowanie może zaboleć.



2. Mylisz się w szacowaniu czasu potrzebnego na wykonanie różnych zadań?

Jeszcze jeden mój błąd. I 40% ogółu ludzi, jak szacują psycholodzy. Mamy tendencję do tego, by zakładać, że wykonanie różnych zadań (począwszy od zjedzenia śniadania, przez ułożenie włosów, aż po dojechanie gdzieś samochodem czy komunikacją miejską) zajmie nam krócej, niż w rzeczywistości. A do tego wierzymy, że uda nam się wykonać kilka zadań naraz w krótkim czasie – np. jedząc śniadanie jednocześnie wykonamy makijaż, albo że wszystko po drodze przebiegnie jak należy.
Rozwiązanie: żeby uniknąć spóźniania się, lepiej być pesymistą. Teraz zawsze zakładam najgorszy wariant – że coś nie przyjedzie, lub po drodze nawali (poranne awarie i opóźnienia komunikacji miejskiej we Wrocławiu to norma, wreszcie jestem tego boleśnie świadoma). Dlatego też godzinę wyjścia z domu wyznaczam sobie średnio na 15 minut wcześniej niż do tej pory. A do tego jeszcze często mam zegarek przestawiony o kilka minut do przodu. I przestałam wierzyć w multitasking – u mnie i większości z Was to po prostu nie działa, więc przestańmy się łudzić.

3. Przed wyjściem szukasz czegoś, bez czego nie możesz wyjść?

Gdzie jest mój telefon! Okulary? Klucze, cholera, jak mam wyjść z domu bez kluczy! Jeśli to Twoja poranna codzienność, rozważ tak jak noszenie zazwyczaj tej samej torebki/plecaka i nie wyjmowanie z niej w ogóle najpotrzebniejszych rzeczy. Albo kupienie organizera do torebek – odtąd zmieniać będziesz torebki, a wnętrze pozostanie zawsze takie samo. Inna opcja – wyznacz stałe miejsce, w którym trzymasz swoje rzeczy i zawsze je tam odkładaj, pilnując, by i domownicy się tego trzymali. W końcu ich dezorganizacja też może wpływać na Twoje spóźnienia. Sprawdzaj czy wszystko jest na miejscu każdego dnia wieczorem. Ewentualnie – miej zapasowe klucze, zapasową ładowarkę, dwie pary okularów, itd.

4. Zawsze przypominasz sobie o jeszcze jednej, ostatniej rzeczy, jaką musisz zrobić przed wyjściem?

To była chyba jedna z najczęstszych przyczyn moich spóźnień. Widząc, że mam np. dwie minuty do wyjścia, wpadałam jeszcze przed lustro, by przeczesać włosy albo założyć kolczyki. A potem okazało się, że spędziłam na tym jednak pięć minut i uciekał mi autobus.  Dlatego teraz, kiedy tuż przed wyjściem czuję jeszcze pokusę, żeby np. coś sprzątnąć czy ulepszyć w swoim wyglądzie, po prostu wychodzę, bo wiem doskonale jak to się skończy. Stosuję wobec siebie zasadę ograniczonego zaufania.

5. Twoje poranki to jeden wielki chaos? 

Najczęstsza przyczyna porannych spóźnień – współlokator/domownik przyblokował łazienkę, w lodówce skończyło się mleko, więc trzeba było myśleć o innym śniadaniu, każde z założonych rajstop okazały się mieć oczko…  można było tego uniknąć, myśląc o wszystkim dzień wcześniej. Przygotowanie się wieczorem do następnego poranka (np. przyrządzenie nocnej owsianki, ustalenie stroju na jutro zgodnego z przewidywaną pogodą, ułożenie na wierzchu wszystkich rzeczy do zabrania) zajmie tylko chwilę, dodatkowo uspokoi umysł przed snem, a sprawi, że poranek będzie spokojniejszy i wyjdziemy z domu dużo szybciej.

6. Nie przemyślałeś jak Twoje spóźnienia wpływają na innych?

Kusząco jest myśleć, że te 15 minut spóźnienia nie zrobi różnicy znajomemu, mamie, czy kosmetyczce czekającej na nas z zabiegiem. Tymczasem chyba nikt nie lubi stać jak kołek w umówionym miejscu, siedzieć samotnie w restauracji, nie mówiąc już o tych, którzy wpisują spotkanie z nami pomiędzy inne spotkania lub wydarzenia niecierpiące zwłoki. Nawet ta zazwyczaj wyrozumiała i uprzejma kosmetyczka przez nasze kilka minut opóźnienia może mieć przestawiony schemat całego dnia, prosić pozostałych klientów o wyrozumiałość i do końca pracy zmagać się z narastającym napięciem i presją – oczywiście tego nam nie powie, przyjmując nas po czasie.

Porzuć więc myślenie: płacę to wymagam, i bądź człowiek, nie spóźniaj się! A jeśli już wiesz, że nie dasz rady, poinformuj o tym drugą stronę, też bez nadmiernego optymizmu. Jeśli będziesz za 12 minut, nie mów, że jeszcze tylko 5. To niby taka oczywistość, ale ilu z nas tak robi na co dzień?


7. Nie lubisz miejsca, do którego się udajesz, tak bardzo, że starasz się opóźnić moment przyjścia? 

A co jeśli Twoje codzienne spóźnianie do pracy/na uczelnię to taki auto-sabotaż, bo tak naprawdę jej nie znosisz i myśl o kolejnym spędzonym tam dniu sprawia, że masz ochotę zakopać się głębiej pod kołdrą? Przyjrzyj się przyczynom dla których to robisz – może Twoja podświadomość daje Ci sygnał, że nie możesz już dłużej opierać się wprowadzeniu pewnych zmian w swoim życiu.


8. Uważasz, że jeśli komuś na Tobie zależy, powinien poczekać? 

Niektóre osoby o niskim poczuciu własnej wartości mogą nieświadomie testować w ten sposób swoich partnerów czy znajomych, sprawdzając, czy ci cenią ich na tyle, by na nich poczekać (i na to nie narzekać). Jeśli się na tym złapiesz, spróbuj dla odmiany sam ich docenić przez bycie na miejscu w porę. Ach, no i koniecznie zastanowić się, co takiego sprawia, że musisz uciekać się do takich testów. Czy czujesz się niepewnie w związku z tą osobą (bo dała Ci ku temu jakieś powody), czy może… sam ze sobą?

9. Nie cierpisz być osobą, która przychodzi ZA WCZEŚNIE? 

Niektórzy tak bardzo obawiają się niezręczności bycia pierwszą osobą na imprezie, czy konieczności samotnego oczekiwania na kogoś, że spóźniają się po to… żeby czasem nie zaryzykować bycia przed czasem. To też jest znak czegoś, czemu warto przyjrzeć się bliżej. Może oznacza to, że za bardzo skupiasz się na tym, co pomyślą o Tobie inni („skoro przyszedł wcześniej, pewnie nie ma życia”)? A może tak bardzo cenisz swój czas, że obawiasz się, że zostanie bezpowrotnie zmarnowany? Na drugą ewentualność już teraz poradzę Ci, że zawsze jest coś produktywnego, co możesz zrobić w oczekiwaniu na spotkanie – np. przeczytać fragment książki, wysłuchać podcast, czy odpisać na maile wymagające krótkich odpowiedzi, jeśli pozwala na to Twój smartfon.


10. A jaka jest Twoja przyczyna/wymówka? 

 

41
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
19 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
23 Comment authors
Emilia NiemiecMonika | Konfabula.plEsencja KobiecościJustynaDawid Straszak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Niewyparzona Pudernica
Gość
Niewyparzona Pudernica

Nie lubię rano wstawać, to jebnęłam w diabły robotą na etacie.
Ale ze spóźnianiem nie mam problemów, jak trzeba, to trzeba- wstanę i o 5 i zawsze 20 minut wcześniej niż powinnam. Jestem zawsze tą, która czeka 15 minut przed czasem…

Króliczek Doświadczalny
Gość

No nie powiem że mi też nie ulżyło z porannym wstawaniem, jak przeszłam na freelance ;)

kiracomaswira .
Gość
kiracomaswira .

Szczerze nienawidzę osób, które notorycznie się spóźniają, jak sama wiem, że powinnam wyjść minutę temu to już jestem na siebie zła, a co dopiero kiedy ktoś robi to notorycznie.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Nie lubiłabyś mnie jakiś czas temu :D
Śmieszkuję sobie, ale tak naprawdę mi wstyd za moje wszystkie spóźnienia w przeszłości.

Włoski przez Skype
Gość
Włoski przez Skype

„Mieszkam blisko, idę na pieszo, więc i tak zdążę.” :P Kiedy mieszkałam 5 minut od szkoły spóźniałam się codziennie. Kiedy dojeżdżałam na studia godzinę pociągiem, zawsze byłam na czas :) A poza tym nr 9 – nie lubię czekać na innych :) :P

Króliczek Doświadczalny
Gość

Haha, miałam podobnie kiedyś, gdy pracowałam 10 minut spaceru od miejsca zamieszkania :D
Koleżanki z małymi dziećmi, mieszkające dalej potrafiły zdążyć, a ja… wstyd. Dobrze że to był łtylko staż bez planu dalszego mnie zatrudnienia ;P

Świnka
Gość

A ja zawsze punktualna i przyznam, że spóźnienia innych doprowadzają mnie do szaleństwa :D Świetnie, że się oduczyłaś, z pewnością podrzucę tekst mojemu szefowi, bo on jest mistrzem w tych sprawach :) ………..

Króliczek Doświadczalny
Gość

Ciekawe, czy jest wyrozumiały dla spóźniających się pracowników w takim razie :D

Świnka
Gość

nie mam pojęcia, bo jestem jego jedynym pracownikiem, a ja się nigdy nie spóźniam ;P

Zielpy
Gość

U mnie z rana jest problem z tym, że śniadanie jem przed komputerem, oglądając jakieś śmieci, przeglądając fejsa… Dzięki temu przyzwyczaiłam się wychodzić z domu bez umalowanych oczu, bo prawie nigdy nie mam na to czasu :D im jestem starsza, tym mniej się maluję, samoakceptacja dzięki lenistwu. Nie wiem, czy polecam ten stan, jednak nieogar ma swoje wady…

Króliczek Doświadczalny
Gość

Ma wady, ma, ja już w pewnym momencie doszłam w tym nieogarze do tego stopnia, że przestałam ufać samej sobie, a to niefajne jest uczucie :/

Angelika / a dreamer's life
Gość

Ja naleze do osob dobrze zorganizowanych i tych, ktore przychodza przed czasem, dlatego spoznialstwo innych zawsze doprowadzalo mnie do szewskiej pasji…

Króliczek Doświadczalny
Gość

Dobrze że o tym piszesz, im więcej takich komentarzy, tym lepszy przekaz dla spóźnialskich :D

Angelika / a dreamer's life
Gość

Mi się jednak wydaje, że często z tymi spóźnialskimi jest tak, że ich to nie za dużo obchodzi :D Nie przejmują się innymi. Ale każda próba dobra!

Agata (Cyk Cyk Studio)
Gość
Agata (Cyk Cyk Studio)

Nie lubię się spóźniać i tego nie robiłam, dopóki nie miałam małego dziecka – teraz czasem nie mam wpływu na to, że wyjdę trochę później, bo w ostatniej chwili może się okazać, że jednak muszę się cofnąć i przebrać ;) Ale mam jedną koleżankę, która spóźnia się zawsze – umawiając się z nią, podajemy jej zawsze godzinę pół godziny wcześniejszą niż faktycznie jesteśmy umówieni ;) I wtedy czekamy tylko parę minut ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

No tak, wyobrażam sobie, że z dzieckami u boku to wygląda trochę inaczej :)
Zastanawiam się, ile wtedy trzeba dawać sobie zapasowego czasu, żeby mimo wszystko zdążyć.

Agata (Cyk Cyk Studio)
Gość
Agata (Cyk Cyk Studio)

Nie da się przewidzieć :D Bo to jest jak z prawami Murphy’ego – możesz wyjść pół godziny za szybko, a i tak zdarzy się coś, co opóźni Cię 45 minut ;) A wyjdziesz godzinę za szybko – i tego dnia akurat nic się nie stanie ;)

Nat
Gość

Ja mam różnie. Jak wiem, że naprawdę nie mogę się spóźnić, to się nie spóźnię i będę się trzymać tych powyższych punktów. Ale jak mi zbytnio nie zależy (np. w pracy jest luźna atmosfera i dużo osób przychodzi później) albo po prostu nie lubię pracy, albo spotykam się z osobą, która sama się często spóźnia, to mam luźniejsze podejście. Nie twierdzę, że robię to specjalnie, samo jakoś tak wychodzi…

Marta Maksylewicz
Gość
Marta Maksylewicz

Hah, zgłaszam się jako ta, która zawsze przychodzi na czas! :D Niestety, poza mną i moim mężem, jedynymi punktualnymi osobami w naszym otoczeniu są… teściowie. Eks przyjaciółka (między innymi dlatego eks) potrafiła zadzwonić o godzinie, na którą byłyśmy umówione z informacją, że jeszcze nie wyszła z domu (mamy do siebie ponad 20 km). Inna eks koleżanka też się zawsze spóźniała twierdząc, że to jej się nigdy nie zdarza. Starałam się być wyrozumiała, ale po 10-tym razie jakoś przestałam wierzyć w te „wyjątkowe poślizgi czasowe”. Kiedyś mogłam sobie pozwolić na taka dziecinadę, ale teraz, gdy pracuję i prowadzę dom bardziej szanuję… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Haha, też tak wierzyłam do pewnego momentu, że jakoś dziwnym trafem wciąż zdarzają mi się ‚wyjątkowe poślizgi czasowe’ :) aż w końcu zrozumiałam, że to ja jestem ich przyczyną ;)

Hipis
Gość

Jestem człowiekiem który się ekstremalnie nigdy nie spóźnia… Naprawdę, kiedyś pracownik remontujący dworzec pkp w mojej wsi stwierdził, że na mnie to można zegarek regulować, bo przychodzę zawsze o tej samej godzinie, 10 min przed odjazdem pociągu. Wszędzie zawsze jestem za wcześnie, wszystko szacuje bardzo pesymistycznie, mój poranek jest obliczony i zaplanowany co do minuty- nawet przypadkowe zapomnienie telefonu z domu jest wliczone w harmonogram. Tak do tego przywykłam, że nie potrafię inaczej, nawet wypicie kawy przed ubraniem się jest dla mnie jakąś masakrą, przecież tak nie było w planie! Jak się tego nauczyłam- trochę paniczny strach przed tym, że… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Uwielbiam Twoje długie komentarze :D

Coś w tym jest rzeczywiście, że mieszkanie w dużym mieście może rozleniwiać – tyle opcji dojazdu, nawet w nocy, w razie spóźnienia zakłada się, że zawsze jeszcze coś przyjedzie…

Hipis
Gość

No i większa świadomość taka- jeżeli się z kimś umawiam, to na pewno przyjdę. Bo gdyby mi ktoś nie przyszedł na spotkanie, to zmarnowałabym jakieś trzy godziny życia i sześć złotych na bilety w obie strony. Znajomi z miasta czasami mi tak robią i zawsze dostają konkretny ochrzan.
Za to jak mieszkanie na wsi pomaga na determinację- nie da się powiedzieć „pojadę kolejnym” tylko się goni ten pociąg ;)

Hai Le
Gość

Ja należę do tych, którzy są raczej wszędzie za wcześnie niż za późno. (W życiu niestety też i kiedy np. mnie jakiś serial już się przede świat dopiero wpada w ekscytację na jego temat. Serio. Serio.)

Ale co do punktu drugiego, to realny czas wykonywania różnych codziennych czynności to mój główny temat bólu egzystencjalnego. Na piechotę licząc ja zawsze zakładam, że czynność X zabierze mi 1/3 realnego czasu przez co każdego dnia jestem w stanie podołać tylko 1/3 obowiązków.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Też mam problemy z tym szacowaniem, nadal, ale już nie spinam się tak, żeby zaliczyć wszystkie zadania w danym dniu, zamiast planów dziennych robię sobie plany tygodniowe, wtedy nie mam takich wyrzutów sumienia, że coś udało mi się zrobić dopiero w piątek, nie we wtorek. Oczywiście są wyjątki, dlatego też uczę się cały czas nadawać priorytet zadaniom, wtedy jak już wiem, że coś musi koniecznie być wykonane w dany dzień, od razu zajmuje się tym, a inne rzeczy odpuszczam, choćby wydawały się łatwiejsze i bardziej przystępne w danym momencie. Brzmi to jak coś oczywistego, ale ile czasu mi zajęło żeby… Czytaj więcej »

jolabe
Gość

Jakbyś o mnie pisała ;-) Szczególnie te pierwsze punkty. No ,nie mam co dodać. Może tylko tyle, że też pracuję nad swoją punktualnością.

Kasia Potasznik
Gość

U mnie bycie przed czasem w pewnym momencie przestawiło się w drugą stronę kiedy odpuściłam zachowawczość. Jest mi dużo lepiej z tym, że nie muszę już być wszędzie tak wcześnie i wybiegać tak mocno w przyszłość głową, ale bycie w teraz czasem rozjeżdża się z zegarkiem, więc mam kolejne wyzwanie, żeby to pogodzić :) Dałaś mi do myślenia natomiast w kontekście spóźniania w konkretne miejsca – będę czujna, kto wie czy czegoś sobie nie komunikuję w ten sposób :)

Kusterkowa
Gość

Dziękuję z całego serca sobie samej, że nigdy się nie spóźniam :D Zawsze wyliczam czas tak, by być chwilę przed czasem. I niestety spóźnianie się bardzo mnie u innych denerwuje. O ile jest to 10 – 20 minut, przeżyję. Gorzej, jak ktoś ma tendencję do przychodzenia na spotkanie np… godzinę po czasie. AAAA

Króliczek Doświadczalny
Gość

Uff, godzinę to chyba jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło spóźnić, ale te 10-15 minut spóźnienia to już było notoryczne.

Kusterkowa
Gość

Ale sobie poradziłaś! Jestem dumna ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

:D

Łukasz Sikora - Mocna Kawka
Gość
Łukasz Sikora - Mocna Kawka

Ja lubię być wcześniej, mieć zapas czasu, ale czekanie, na osoby, które zwykle się spóźniają nie stanowi dla mnie problemu. Wykorzystuję ten czas, żeby pomyśleć, posłuchać muzyki, poczytać ;-)

Monika Paciorek
Gość
Monika Paciorek

Ja tez zawsze sie spoznaialm , do pracy , a jak !! A ze ja jestem swoim bosem to nikt nie mam prawa mnie opierzyc , no oprocz kilentow , jaki wstyd !! No i tak pwoli zaczelam wstawac wczesniej o 30 min , zwykle wczesniejsze wstawanie , zalatwilo problem . Jezlei chodzi o spoznianie sie na przyjcia , to znam juz achowania wszyskich moich znajomych , ze wiem do kogo pryjsc na czasa do kogo przyjsc 15 min pozniej , bo o i tak nie sa gotowi , czy sami spozniaja sie do nas o dobre 30 min .… Czytaj więcej »

Ada Gałązka
Gość
Ada Gałązka

Może napisałabyś kiedyś o tym, jak to się stało, że wierzysz w reinkarnację? Jakie masz podstawy wiary itp. Bardzo interesuje mnie ten temat. :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

No, to jest mocny temat, ale nie wiem czy da się to jakoś sensownie wyjaśnić i czy umiałabym to w ogóle ubrać w słowa.
Jesteś po prostu ciekawa, czy sama też czujesz jakąś łączność z tym przekonaniem? :)

trackback

[…] Jak przestałam się wszędzie spóźniać – czy odnajdujesz siebie w tych przyczynach notorycznego spóźniania? […]

Dawid Straszak
Gość
Dawid Straszak

Multitasking to moje ulubione określenie – osobiście nie wierzę w jego istnienie (a w przypadku mężczyzn to już z pewnością), bo wykonywanie kilku czynności jednocześnie to nic innego jak przerzucanie swojej uwagi z jednego zadania na drugie z dużą szybkością, co prowadzi do zmęczenia i obniżenia koncentracji, więc okazuje się, że zwalniamy z wykonywanymi zadaniami albo nie mamy na nie siły.

Justyna
Gość
Justyna

Niestety mnie wykończają drzemki. Nigdy nie budzę się za pierwszym budzikiem. Wiem, że aby na spokojnie się wyrobić powinnam wstać 6.45, ale lubię sobie podrzemać do 7.. Schodzi mi również ze śniadaniem, bo baaardzo długo jem… Oraz w co się ubrać… zawsze szykuje strój rano (w tym prasuję!) A jeśli chodzi o popołudniowe wyjścia to zawsze mam tak…” ojej jeszcze mam godzinę czasu, na lajcie…” i potem szykuje się w ostatnie 15 minut i pędzę na autobus (dosłownie biegnę) i albo zdążę i cała spocona przyjadę na spotkanie albo mimo biegu, nie zdążę, i jestem spóźniona jakieś 20 min bo… Czytaj więcej »

Emilia Niemiec
Gość
Emilia Niemiec

Słyszę bratnią duszę :D
Już mam dość wpadania spocona na spotkanie czy wzroku znajomych, którzy już jak się umawiają ze mną to dodają „tylko się nie spóźnij!

Esencja Kobiecości
Gość
Esencja Kobiecości

Ja miałam tendencję do spóźnień przychodząc zawsze na styk. Nigdy nie lubiłam przychodzić 15-20 minut wcześniej do szkoły, bo mogłam chwilę dłużej pospać. Sytuacja się zmieniła po przeprowadzce do Warszawy i ogromnych utrudnieniach związanych z komunikacją miejską.

Monika | Konfabula.pl
Gość

Nr 2 – ciągle mam z tym problem. Ciągle też wydaje mi się, że dam radę i zapominam, że zwykle jestem z dziećmi, a z nimi nie, nie da rady.