Na moim blogu znajdziecie kilka tekstów związanych z introwertyzmem, wrażliwością i szeroko pojętymi ‚delikatnymi’ osobowościami. Stałam się trochę ich samozwańczym obrońcą, a za cel postawiłam sobie edukowanie o ich istnieniu i rozwiewanie mitów. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie oddała też sprawiedliwości drugiej stronie, czyli ekstrawertykom. Tym głośnym, odważnym, rozgadanym, beztroskim… czy na pewno oni wszyscy tacy są?

Choć nadal uważam, że cechy ekstrawertyków są bardziej promowane przez społeczeństwo, to jednak i wokół nich narosło wiele stereotypów. Do tego mam wrażenie, że niektórzy introwertycy patrzą na nich z wyższością i brakiem zrozumienia, tego samego, którego tak potrzebują (czy wymagają!) od nich.

Zamiast więc oczekiwać, żeby ekstrawertycy byli bardziej intro, a introwertycy bardziej ekstra, po prostu… poznajmy lepiej drugą stronę barykady. W końcu nam wszystkim w życiu chodzi o to samo, tyle że wyrażamy to inaczej.


 

 

 

 MITY O EKSTRAWERTYKACH

 

mity o ekstrawertykach

Przygotowując ten artykuł przepytałam kilku ekstrawertyków z mojego otoczenia, czytałam też wypowiedzi takich osób w sieci i tak powstała lista stereotypów, z jakimi najczęściej się spotykają i które nie zawsze trafnie ich opisują (a czasami wręcz krzywdzą).


 

Ekstrawertycy kochają być w centrum uwagi

Czy oni to lubią? W wielu przypadkach uwaga otoczenia skupia się na nich dość naturalnie, ze względu na to, że dość łatwo nawiązują kontakty, lubią interakcje z innymi i nie obawiają się wyrażać siebie – a to jest dość zauważalne. Ale sami specjalnie o to nie zabiegają, bycie pępkiem świata nie jest ich celem (no chyba, że są też narcyzami, ale to już inna historia).


Ekstrawertycy to urodzeni mówcy

Nie każdy człowiek, który czuje się komfortowo zagadując nowo poznaną osobę, albo ma o czym porozmawiać z wszystkimi na imprezie, będzie podchodził na luzie do przemawiania przed całą salą pełną ludzi. Wpatrzonych w niego i nie odpowiadających, dodajmy. To może peszyć dosłownie każdego, kto nie robi tego regularnie (a czasami i posiadanie praktyki wystarcza).


Ekstrawertycy to źli słuchacze / nie obchodzi ich co myślisz

Ekstrawertycy tak samo jak introwertycy mogą być doskonałymi słuchaczami. Z łatwością są w stanie podtrzymywać rozmowę nawet kiedy zapada milczenie, są zaciekawieni drugą osobą, często umieją dobrze parafrazować jej wypowiedzi i stawiać pytania, które  skłaniają do mówienia.

To jasna strona ich osobowości. Jeśli dojdzie do głosu ta ciemna, rzeczywiście mogą paplać o czymkolwiek, bez większego zainteresowania opinią drugiej osoby, tylko po to by nie zalegała krępująca cisza. Jednak i introwertycy mają swoje ciemne strony, do których należy np. milczące oceniane rozmówcy czy brak otwarcia na jego perspektywę. Wszystko zależy od osobistych doświadczeń danej osoby, nie ma więc sensu robić reguły z negatywnych zachowań.


Ekstrawertycy są pełni energii i bardziej szczęśliwi niż introwertycy

Nie zawsze. Kiedy ekstrawertyk zalega w domu na kanapie, nie tryska radością na lewo i prawo. Ekstrawertycy czerpią energię z interakcji z innymi ludźmi, ze spotkań, z wymiany myśli. I teraz można na to spojrzeć dwojako: smerf Maruda podsumowałby, że w takim razie oni muszą być wampirami energetycznymi! Ale pewien ekstrawertyk uświadomił mi, że dla ludzi, z którymi się spotyka, jest to największym komplementem, że woli spędzać czas z nimi, niż tylko ze sobą.

Jeśli chodzi  o poziom szczęścia, też można ulec złudnemu przeświadczeniu, że ekstrawertycy są bardziej optymistyczni, weseli, otwarci i doskonale się bawiący. W oczach społeczeństwa te cechy wydają się szczególnie wyraźne, bo powszechnie przyjęło się, że szczęście musi wyrażać się przez intensywność, zabawę, śmiech, a nie np. relaks, spokój, jak u introwertyka. I jedni, i drudzy mogą być tak samo szczęśliwi, tyle że wyrażają to inaczej.

I jeszcze jedna uwaga – często oceniamy ekstrawertyków jako szczęśliwych, dlatego że tylko w takich sytuacjach mamy okazję ich widzieć. To, czego nie widać, to momenty smutku i zwątpienia w siebie, które pojawiają się przeważnie wtedy, gdy ekstrawertyk nie ma wystarczająco dużo interakcji z innymi.


Ekstrawertycy są powierzchowni, płytcy, głupi (?!)

Introwertycy mogą zarzucać im bycie płytkimi i powierzchownymi, głównie dlatego, że ekstrawertycy częściej imprezują, spotykają się z  innymi, są głośniejsi czy dużo mówią o rzeczach mniej poważnych. To chyba najbardziej niesprawiedliwy dla ekstrawertyków stereotyp.

Tymczasem to, że nie spędzają całych weekendów nad książką, nie znaczy, że nie mają głębokich przemyśleń o świecie i naturze rzeczy. Oni po prostu tę wiedzę zdobywają inaczej, inaczej przetwarzają informacje. Introwertycy robią to w ciszy i zadumie, ekstrawertycy podczas wielu rozmów z mnóstwem różnych osób. W taki sposób są w stanie zebrać dużo cennych danych, które wpływają na ich opinie, poszerzają światopogląd, pomagają lepiej zrozumieć siebie. Mają też niezły wgląd w ludzi, ich zachowania, interakcje, itd. To, że czasem rozmawiają z nimi o plotkach z Pudelka, nie znaczy, że w międzyczasie ich nie obserwują i nie wyciągają wniosków…


Ekstrawertycy nie lubią ciszy i spędzania czasu w samotności

KAŻDY potrzebuje ciszy i chwil sam na sam ze sobą. Dodajmy jeszcze – każdy w INNYCH DAWKACH. Te u ekstrawertyków są mniejsze, ale nie znaczy to, że nie mają oni wcale takich potrzeb i że nigdy nie czują się przeciążeni intensywnym życiem towarzyskim albo miejskim zgiełkiem. Po prostu są w stanie wytrzymać więcej, niż introwertycy.


Ekstrawertycy nie bywają nieśmiali/ nie obawiają się poznawać nowych ludzi

Oczywiście, że bywają i dla nich spotkanie z osobą, której dotąd nie znali, może być tak samo krępujące, jak dla introwertyka. Tyle że ekstrawertycy wiedzą, że poznanie kogoś bliżej wymaga przejścia przez fazę płytkich small talków, po to, by się ze sobą oswoić i móc z czasem dojść do głębszych tematów. Dlatego po prostu to robią, mimo obawy czy początkowego dyskomfortu.

Introwertycy najczęściej nie cierpią small talków, uważają je za społeczny przymus i torturę, dlatego trudniej jest im przebić się przez tę granicę i dlatego również mogą postrzegać ekstrawertyków jako bardziej śmiałych.

 

 

DWA TYPY EKSTRAWERTYKÓW

 

2 typy ekstrawertyków

Cały czas staram się podkreślić na tym blogu, że każdy człowiek jest inny, ale w większości przypadków dajemy się wpisać w jakieś ogólne typy osobowości. I nie ma co specjalnie ich unikać, takie etykietki czasem pozwalają zrozumieć lepiej siebie i otoczenie. Albo inaczej: mogą być wstępem i zachętą do lepszego zrozumienia.

Tak jak istnieją 4 typy introwertyków, tak samo też można dokonać podziału ekstrawertyków.

Analizy skanów mózgu wykazały, że istnieją co najmniej dwa główne typy/wymiary ekstrawersji, po angielsku: agenticaflliative*. Niektórzy mogą wyraźnie pasować do jednego typu, ale u wielu osób występują cechy każdego z nich, wymieszane w różnych proporcjach.


Ekstrawertyk AGENTIC

To typ przebojowy, energiczny, który sprawia wrażenie, jakby zawsze dostawał to, czego chce. Jest asertywny, wytrwały i skupiony na osiąganiu celów. Jeśli ma do tego okazję, przyjmuje pozycję lidera, „przywódcy stada”, czuje się komfortowo w świetle reflektorów. Najprędzej te cechy objawią się w pracy, ale i wśród znajomych może być tą osobą, która pierwsza rzuca pomysły, organizuje spotkania, wyjazdy, zapoznaje ze sobą innych, itd.


Ekstrawertyk AFFILIATIVE

Ekstrawertycy z tej grupy są bardziej emocjonalni, zgodni, przyjacielscy i towarzyscy. To osoby od których bije ciepło i z którymi dość łatwo nawiązać kontakt. Relacje z innymi znaczą dla nich naprawdę dużo, są w stanie wiele z nich wyciągnąć i sami też dają w nich z siebie wiele. Mają większą liczbę przyjaciół, z którymi utrzymują głębsze relacje.



WSPÓLNYMI CECHAMI obu typów
jest to, że chętnie się dzielą z innymi tym, jak widzą i doświadczają świat, co jest dla nich ważne, co myślą – i jest to uzależnione od struktury ich mózgu, czyli stanowi podstawę ich osobowości. Ekstrawertycy mają także nieco inną budowę środkowej kory przedczołowej mózgu, która odpowiada za podejmowanie decyzji w oparciu o oczekiwaną nagrodę (nagroda może być różna, nie ma to nic wspólnego z materializmem). Ale tylko u ekstrawertyków typu AGENTIC, dodatkowo bardziej aktywne były obszary odpowiedzialne za  kontrolę zachowania, planowanie i wykonywanie zadań zmierzających (źródło – Grodin,White, 2015).



 

 

ZWIĄZEK/PRZYJAŹŃ INTROWERTYKA Z EKSTRAWERTYKIEM? DA SIĘ!

związek introwertyk ekstrawertyk

Niektórzy mówią, że przeciwieństwa się przyciągają, inni – że nie da się stworzyć satysfakcjonującej relacji z osobą wyraźnie różną od nas. Jeśliby brać te słowa dosłownie, żaden ekstrawertyk nie związałby się z introwertykiem i na odwrót. A ja znam całkiem sporo takich par, czy przyjaźni. Na swoim przykładzie widzę, że porozumienie z bliską osobą, która prezentuje odmienny typ, wymaga trochę wysiłku i dużo dobrej woli, ale dajemy radę. Na pewno nie jest nudno. Cały czas odkrywamy coś nowego na swój temat i stajemy przed nowymi wyzwaniami. Podejrzewam, że to praca na całe życie, ale za to jaka ciekawa i wzbogacająca!

Korzyści? Ekstrawertyk ma zwykle więcej znajomych, więc ułatwia introwertykowi wejście w nowe towarzystwo i częściej wyciąga go do ludzi, co nie pozwala mu zginąć w samotności i zapomnieniu… Za to introwertyk może pokazać ekstrawertykowi spokojne i bardziej relaksujące sposoby spędzania wolnego czasu.

No właśnie, to sposób spędzania wspólnie czasu bywa najczęstszym źródłem nieporozumień, bo gdy jedna ze stron stale naciska na to, żeby odpoczywać tak, jak sama lubi, ta druga osoba będzie albo wiecznie zmęczona i sfrustrowana, albo niedoenergetyzowana i znudzona. Grunt to znaleźć kompromis między potrzebami obojga. A aktywne szukanie kompromisów jest dobrą szkołą dla związku, która hartuje na inne problemy i nieporozumienia.

U mnie wygląda to tak, że kiedy mój ekstrawertyk ma w planach np. wyjazd na konferencję, na której przewidziana jest również impreza, jedziemy tam razem, żeby nie rozdzielać się na cały weekend, ale on idzie na imprezę sam, a ja w tym czasie np. samotnie zwiedzam nowe miasto. Wieczorem się spotykamy i dzielimy wrażeniami ze swoich światów :)  Za to kiedy zabieram go gdzieś do lasu, czy na inne pustkowie, ja chłonę energię z natury, a on, żeby się nudzić, nadrabia wtedy kontakty z rodziną czy znajomymi przez telefon. I wilk syty, i owca cała.


Dopóki istnieje w Was chęć lepszego poznawania siebie i skłonność do wzajemnych ustępstw, takie związki, czy to miłosne, czy przyjacielskie, jak najbardziej mogą się udać. I tego Wam życzę. Tak samo jak zrozumienia dla współpracowników, znajomych czy członków rodziny, którzy prezentują inny typ osobowości.

 


* – O ile affiliative można tłumaczyć luźno jako partnerski, to nie mam pomysłu na zgrabne przetłumaczenie agentic – jakieś propozycje?