„Wszystkie kobiety to materialistki!”

Ilekroć natykam się na wypowiedź mężczyzny używającego tego argumentu dla wyjaśnienia swej samotności lub niepowodzeń w związkach, mam przed oczami obraz człowieka, który porusza się po świecie z zamkniętymi oczami. Albo urodził się wczoraj.

Taaak, wszystkie kobiety to materialistki. Można tak powiedzieć i będzie to równie prawdziwe jak zdanie, że „wszyscy faceci myślą tylko o jednym”.

Teoretycznie, kobiety mają biologiczne podstawy do tego, co nazywamy materializmem. Od wieków wybierały one na partnerów tych mężczyzn, którzy posiadali wyższy niż pozostali status społeczny. To z kolei pozwalało na wychowanie potomstwa w najlepszych warunkach. Działa to na tej samej zasadzie, co męskie skupienie na wyglądzie potencjalnych partnerek. Cechy uważane przez nich za atrakcyjne, takie jak gładka skóra, gęste włosy, krągłe piersi i biodra, są również niczym innym, jak zapowiedzią udanego, zdrowego potomstwa.

Tim Kasser, psycholog z Illinois, który szeroko badał temat materializmu, mówi, że to podejście ma solidne podstawy – wszystkie ssaki naczelne gromadzące się w społeczności, są świadome pojęcia statusu (pozycji w stadzie). Tymczasem ludzie (przynajmniej ci z zachodniej cywilizacji) status kojarzą głównie z pieniędzmi, dlatego spora część przedstawicieli płci obojga wierzy, że o wartości mężczyzny świadczą głównie pieniądze, które posiada. Co prawda, w głowach wielu z nas zaczyna świtać, że cały ten materializm jest nie do końca trafionym kierunkiem, bo pieniądze nie są w stanie zaspokoić najwyższych potrzeb, ale przyznanie się do tego przed sobą mogłoby być traumatyczne. To zmusiłoby ludzi do przewartościowania ich całego życia – a generalnie, ludzie nie chcą tego robić – tłumaczy Kasser.


 

Kobiecy materializm wg bogatego faceta

Taka zaskakująca ciekawostka: według psychologów ewolucyjnych, to mężczyźni są większymi materialistami – bardziej skupiają się na pieniądzach i gromadzeniu dóbr po to… żeby móc zaimponować kobietom i mieć szansę na związek, a jeśli nie związek, to dobry seks. Tu można zadać pytanie – co było pierwsze, jajko czy kura, materialista stworzył materialistkę, czy ona jego?

Załóżmy jednak, że niezależnie od intencji, facet zgromadził majątek, pozycję, wszystkie niezbędne oznaki statusu. Teraz można spodziewać się, że na każdą kobietę, którą pozna, będzie patrzył z cieniem podejrzenia, że zainteresowała się nim tylko dla jego pieniędzy. A jak wiadomo – sposób w jaki patrzymy na rzeczywistość, wpływa na nią, sprawia, że częściej wyłapujemy to, co pasuje do naszej teorii i ją potwierdza. Taki facet będzie więc z satysfakcją wytykał każdy przykład związku 80-letniego miliardera i 25-letniej modelki, albo rozwodów, dzięki którym, jak w dowcipie, kobieta z miliardera zrobiła milionera. Smutne? Mam coś smutniejszego.

Badania przeprowadzone w Chinach udowodniły, że mężczyźni, którzy stają się bogaci, niżej oceniają atrakcyjność swoich partnerek i kobiet z otoczenia. Bogatsze kobiety nie zmieniały podejścia do swoich partnerów, ten efekt działał tylko u mężczyzn. Zastanówmy się więc: facet zbija fortunę, ma poczucie wyższego statusu, wygrania wyścigu z innymi samcami. Teraz stać go na lepsze… WSZYSTKO. Dlaczego by nie lepsze kobiety? Modelki, klasyczne 9 i 10, celebrytki Instagrama… Problem z tymi dziewczynami jest jednak taki, że podtrzymanie ich urody zwykle kosztuje, i to słono.

Na pierwszy rzut oka nie widać w ich gładkich buźkach i smukłych sylwetkach karnetu na siłownię, solarium, regularnych wizyt u fryzjerki, kosmetyczki i zestawu luksusowych kosmetyków, których część trzeba wymieniać co miesiąc. To są konkretne wydatki, które mogłyby zadziwić niejednego faceta, pielęgnującego swoje ciało mydłem i szamponem (nawet jeśli mydło jest z Aleppo a szampon z górnej półki w aptece). Chcesz właśnie takiej kobiety, drogi bogaty mężczyzno? Ok, ale licz się z tym, że sam wybierasz sobie partnerkę, która prawdopodobnie już od czasów nastoletnich była dzięki swej urodzie na uprzywilejowanej pozycji i nauczyła się, że zawsze dostanie to, czego chce. Która inwestując tyle w siebie, oczekuje zapewne jakiegoś zwrotu z tej inwestycji… Wiesz o czym mówię, więc otwórz portfel i nie marudź, że wszystkie kobiety to materialistki. Są nimi tylko te, za którymi teraz się oglądasz…


 

Materialistki wg mężczyzn o niskich dochodach

Wiemy już, że większość z nas uwikłana jest w system, w którym konkurujemy o jak najlepszy status i chcąc nie chcąc, porównujemy się z innymi. Załóżmy jednak, że się nie udało i w pewnym momencie budzimy się w wynajętym pokoju z minimalną krajową, sushi jedząc jedynie w Sylwestra, a i to kupione w Biedronce.

Nie każdy jest w stanie przekuć frustrację, jaka wtedy się rodzi, w działanie na rzecz poprawy swojego stanu.  Dużo łatwiejsze jest pozostanie w miejscu i poszukanie jakiegoś kozła ofiarnego, którego można by za to obwinić. Tak trafiamy na mężczyzn, czy raczej chłopców, o niskich dochodach i braku chęci do zmian, którzy czują żal do kobiet, że te nie chcą się z nimi wiązać i wesoło rozmnażać. TO MUSI ZNACZYĆ, ŻE KOBIETY TO MATERIALISTKI!

Drogi mężczyzno, nawet jeśli aktualnie klepiesz biedę, ale masz w sobie ambicję, jesteś zaradny, działasz i starasz się zmienić swoje życie, z pewnością nie umknie to uwadze kobiety o którą się starasz (chyba, że starasz się o złą, o tym zaraz). Ona będzie w stanie przetrwać z Tobą najgorsze, wspierać Cię i trwać obok,  jeśli tylko widzi szansę na to, że kiedyś będzie lepiej. Ale gdy kisisz się w swoim sosie, narzekając, że życie Cię oszukało a szef wyzyskuje za psi pieniądz, to nie dziw się, że ogarnięta życiowo kobieta nie widzi w Tobie materiału na życiowego partnera.

Weźmy przykład Andrzeja, który istnieje naprawdę, tyle że pod innym imieniem. Andrzej zarabiał ciut powyżej minimalnej, mieszkał kątem u rodziców i większość swoich pieniędzy po prostu przejadał. Nie myślał o oszczędnościach, zmianie pracy czy inwestycji w siebie (jak choćby wizycie u fryzjera czy kupnie swojej pierwszej koszuli zamiast kolejnej bluzy PROSTO). Bez wahania brał kredyt na zakup nowej konsoli, a w ciągu miesiąca potrafił dziesięć razy zamówić pizzę. Oglądał się wyłącznie za zadbanymi, modnymi dziewczynami i dziwił się, że te nie odwzajemniają jego zainteresowania. Kiedy jednak poznawał te skromniejsze, twierdził, że „szare myszki go nie pociągają”.

Być może Andrzej nie uświadomił sobie prostej rzeczy:

„Dwoje ludzi, zakochuje się w sobie nawzajem, kiedy każde z nich ma wrażenie, że natrafiło na najlepszy osiągalny obiekt na rynku, zważywszy na ograniczenia wynikające z kursu jego własnych akcji” (Erich Fromm, O sztuce miłości)

Brutalne, ale dość prawdziwe. Jeśli więc sam nie reprezentujesz sobą zbyt wiele, nie licz, że zainteresuje się Tobą piękna i ambitna kobieta. I na Boga, nie nazywaj jej wtedy materialistką.


 

Kobiecy materializm wg kobiety

Gdzieś w sieci trafiłam na pojęcie, które chyba najlepiej oddaje podejście wielu kobiet. MATERIALNY REALIZM. Nie materializm, a materialny realizm, czyli racjonalne podejście do kwestii zarobków i perspektyw.

Stereotyp materializmu bierze się być może stąd, że kobiety wchodząc w związki są ostrożniejsze i częściej niż mężczyźni szacują: jakim on byłby partnerem do życia, co by się stało, gdybym miała mieć z nim dzieci, czy on umiałby zaopiekować się rodziną? Nawet jeśli nie w głowie im jeszcze ślub czy potomstwo, takie pytania się pojawiają. A odpowiedzi na nie udzielają w POŚREDNI sposób aktualne zajęcie i ambicje mężczyzny. Mówią one wiele o jego dojrzałości i życiowym ogarnięciu.

Kolejna rzecz – za pieniędzmi (niekoniecznie bogactwem, albo całkowitym bezpieczeństwem finansowym) często idzie też większa pewność siebie. A ta cecha zawsze mocno pociągała kobiety, zdecydowanie bardziej niż pieniądze.

Na koniec mała ciekawostka: kilkukrotnie już zdarzyło mi się, że znajdując się w gronie osób rozmawiających o różnych związkach, słyszałam porady kierowane do kobiet: nie zadawaj się z tym facetem, to nieudacznik, zobacz na jego pracę, zarabiasz więcej od niego! O dziwo, padały one z ust nie koleżanek, a właśnie innych mężczyzn…


 

Jak rozpoznać prawdziwą materialistkę?

Ok, a teraz, żeby nie było, że materialistki w ogóle nie istnieją i ci biedni faceci wszystko sobie wymyślili… Są takie kobiety, zapewne nawet niemało.  Chciwe, płytkie, puste – w tym miejscu użyj sobie i dopisz parę epitetów.

Czy jest ich więcej niż mężczyzn, o to nie będziemy się już spierać, grunt – to umieć je rozpoznać, by móc się wystrzegać (no chyba, że lubisz płacić i płakać).

  • Jeśli więc Twoja potencjalna wybranka jako swoją pasję podaje – choćby żartem –  zakupy, najwięcej opowiada o tym, co kupiła, lub co nowego pojawiło się w sklepach, a synonimem udanego weekendu jest dla niej wasz wspólny wypad do galerii, to wiedz, że coś się dzieje.
  • Jeśli brakuje jej inteligencji finansowej, nie wie nic o oszczędzaniu, zabezpieczaniu swoich finansów i nie ma w ogóle ochoty zdobywać tej wiedzy, to wiedz, że coś się dzieje.
  • Jeśli nigdy nie zająknie się, by zapłacić rachunek lub choćby zrzucić się na niego po połowie, ale wymaga od Ciebie kwiatów i prezentów i nie rewanżuje się tym samym, to wiedz, że szatan czai się tuż za rogiem.

Psycholodzy podpowiadają też, że materializm pojawia się częściej u osób z niskim poczuciem własnej wartości, które odczuwają potrzebę porównywania się z innymi za pomocą najłatwiejszego do zaobserwowania kryterium: stanu posiadania. Jeśli więc dla dziewczyny bardzo ważne jest „co inni powiedzą”, to możliwe, że równie ważne będą Twoje pieniądze. Dodatkowo, materialiści (płci obojga) często nie potrafią się niczym dłużej ucieszyć i odczuwają mniejszą satysfakcję z każdej sfery swojego życia – uważaj więc na malkontentki. Więcej materialistek można też znaleźć w tych kulturach, w których kobiety są bardziej zależne od mężczyzn i… mniej wychodzą z domu.

O omijaniu z dala księżniczek i porzuceniu polowań na dłuższy związek w modnych  klubach chyba nie muszę wspominać.

A może muszę? Ale to już innym razem…

 

 

 

zdj. Raul Penaranda