Wchodzimy do windy, za nami jeszcze jedna osoba, która też jedzie na nasze piętro. Zupełnie inaczej niż większość mieszkańców tego osiedla zagaduje, uśmiecha się.
– Miła ta sąsiadka – mówi mój mąż, kiedy zamykamy za sobą drzwi.
– Miła – potwierdzam i wzdycham – szkoda…
– Dlaczego szkoda?
– Bo kiedy spotkam ją następnym razem, jak zwykle jej nie rozpoznam, nie przywitam się i znowu wyjdę na gbura.
Witajcie w moim świecie, w którym jednego dnia mogę z wami rozmawiać wesoło na ulicy, a drugiego przejść obok i nie poznać, kiedy miniemy się ramię w ramię. 

  • Jeżeli poznaliśmy się i podczas pierwszej rozmowy nie zauważyłam na twojej twarzy żadnych znaków szczególnych, nie masz bardzo charakterystycznej fryzury, nie pobudziłeś we mnie żadnych większych czy gwałtownych emocji (zadowolenie czy zwykła przyjemność z rozmowy to za mało), albo nie ubierasz się codziennie dokładnie tak samo, istnieje szansa, że kiedy spotkamy się znowu i przywitasz się, zobaczysz na mojej twarzy oznaki zaskoczenia. Prawdopodobnie będę usilnie starać się przypomnieć, kim jesteś i czy twoje ‚cześć’ w ogóle było skierowane do mnie.
  • Kiedy oglądam z kimś film i ta osoba zwraca uwagę na grającego w nim drugoplanowego aktora, ja zachodzę w głowę co to za jeden, choć zaraz słyszę, że występował on w przynajmniej trzech filmach, które razem oglądaliśmy. Wystarczy, że miał tam nieco inną charakteryzację, a ja już go nie rozpoznam.

  • Gdy na studiach pracowałam jako ulotkarz, musiałam zaczepiać ludzi na ulicy albo w sklepie. Nie zliczę ile razy, zaskoczona złością lub niechęcią przechodniów, uświadamiałam sobie, że już przecież do nich wcześniej podchodziłam. Zaledwie pół godziny albo nawet kwadrans temu.
  • Jeśli co jakiś czas nie odświeżę sobie wizerunku dawno nie widzianego znajomego (np. przy pomocy zdjęć), jego obraz będzie powoli zacierał mi się w pamięci, aż stanie się bardzo mglistym wspomnieniem. A niech do tego w międzyczasie zmieni fryzurę czy styl ubierania – minę go na ulicy jak obcą osobę.

Zmniejszona, czy nawet upośledzona zdolność do rozpoznawania twarzy widzianych wcześniej osób nazywa się prozopagnozją. Poważniejszą postać prozopagnozji ma 2 – 2,5% społeczeństwa – ci często nie rozpoznają nawet członków własnej rodziny, czy ikon pop-kultury i celebrytów znanych na całym świecie. Szacuje się, że u ok. 10% to zjawisko występuje w mniejszym stopniu, choć nadal utrudniającym życie, np. może dotyczyć dalszych znajomych i osób nowo poznanych. 


Prozopagnozja
u części osób istnieje od urodzenia i wiele wskazuje na to, że jest dziedziczona. Może jednak też pojawić się w wyniku uszkodzenia mózgu, najczęściej obszaru zakrętu wrzecionowatego. O ile u osób, u których ten problem pojawia się nagle, może on wywołać sporo stresu, to ci, którzy mają go od zawsze uczą się z nim radzić w inny sposób. Najczęściej rozpoznają oni ludzi po cechach nie związanych z ich twarzą: stylem uczesania, ubierania, fryzurą, tonem głosu czy postawą i ruchami. Działa to mniej więcej tak jak kompensacja u osób niedowidzących.

Jeśli o mnie chodzi, najlepiej kojarzę z osiedla sąsiada, który zawsze chodzi w tym samym płaszczu, z pudlem i ma charakterystyczny wąs; sąsiadkę, której synek bardzo głośno mówi i specyficznie przeciąga wyrazy, i drugą, która jest nieprzeciętnie zadbana i wygląda jak lalka Barbie. Inni rozmywają mi się w anonimowy tłum. Czasem pojawia się poczucie, że skądś ich znam, ale jednak towarzyszy temu spora niepewność. Najlepiej rozpoznaję więc ludzi dzięki ich charakterystycznym, powtarzalnym cechom, albo… kontekstowi, sytuacji w jakiej najczęściej występują. Gdybym spotkała w sklepie pierwszego sąsiada, bez psa i w innym płaszczu, pewnie też wyglądałby dla mnie obco.

 

Prozopagnozja często łączy się też z tzw. agnozją topograficzną, czyli problemami z odnalezieniem się nawet w znanym miejscu. Dzieje się tak, dlatego że do orientacji w terenie potrzebne jest przetwarzanie całościowe, czyli stworzenie sobie w umyśle całościowego obrazu z wszystkich widocznych elementów, a to u osób z agnozją topograficzną, jak i prozopagnozją szwankuje. Ci skupiają się przede wszystkim na charakterystycznych szczegółach, ale nie potrafią ich ‚złożyć do kupy’.

Przykład ode mnie: jeśli wejdę go sklepu gdzieś w innej części miasta, często po wyjściu zaczynam iść w przeciwną stronę niż ta, z której przyszłam. Żeby lepiej zapamiętać drogę, muszę szukać jakichś charakterystycznych punktów, np. bilboardu z emocjonalnym hasłem, czy dziwnej nazwy restauracji. 

Mimo swoich problemów, nie powiedziałabym jednak, że mam prozopagnozję, bo zawsze rozpoznam rodzinę i najbliższych znajomych, a także te osoby, których wizerunek często pojawia się w mediach. Gorzej jest z osobami ‚znanymi’ tylko z widzenia, albo świeżo poznanymi. W moim przypadku jest to więc po prostu słaba, poniżej przeciętnej, zdolność rozpoznawania twarzy. Tę umiejętność w społeczeństwie można zresztą opisać rozkładem normalnym  – najwięcej osób ma przeciętne zdolności, ale istnieje też mała grupa o zdolnościach poniżej i powyżej przeciętnej, oraz jeszcze mniejsze grupy z krańcowo słabymi i ‚genialnymi’ zdolnościami. Ci krańcowo słabi to właśnie osoby z dającą się potwierdzić testami prozopagnozją, a ci genialni – jeśli tylko ktoś pozna się na ich zdolnościach, często pracują w policji, jako celnicy, czy wszędzie tam, gdzie potrzebna jest doskonała pamięć do twarzy. Niektóre z tych osób nie zapominają wręcz żadnej twarzy, jaką widziały w ciągu życia.

 

Czy masz prozopagnozję? Rozpoznanie i leczenie

Istnieją testy, na podstawie których da się opisać zdolność rozpoznawania twarzy. Wykorzystywane są do tego m.in. zdjęcia znanych osób (aktorów, polityków), jak w teście Famous Face Test, który dostępny jest w sieci, albo Cambridge Face Memory Test, jednak najlepszy z tych, które sama znalazłam i wypróbowałam jest dwuczęściowy Face Name Memory IQ Test, w którym najpierw zapoznajemy się z podpisanymi zdjęciami nieznanych osób, a następnie pokazują się nam one wśród zdjęć jeszcze innych postaci. Naszym zadaniem jest stwierdzenie, czy dana twarz wygląda znajomo.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że w większości testów twarze są nieruchome, a na co dzień, rozpoznawanie twarzy jest dużo bardziej złożonym procesem. Znane są przypadki ludzi, którzy przeszli pomyślnie test Cambridge i nadal mieli problem z rozpoznawaniem znajomych. Dlatego zanim ktoś zostanie zdiagnozowany, zwykle przechodzi cały szereg testów, nie mniej ważne są jego doświadczenia z codziennego życia. Na pewno nie ma sensu doszukiwać się na siłę w sobie tego zaburzenia – tak jak wspomniałam wcześniej, jako ludzie różnimy się od siebie poziomem zdolności rozpoznawania twarzy i jest to całkiem normalne, że niektórym wychodzi to słabiej. Kryterium do kontaktu z psychologiem lub neurologiem powinna być sytuacja, w której taki problem pojawia się nagle, albo utrudnia nam normalne funkcjonowanie w pracy, relacjach społecznych.

Póki co nie ma oficjalnych sposobów na leczenie prozopagnozji, zwłaszcza, że to stosunkowo niedawno odkryte zaburzenie. W wielu przypadkach programy rehabilitacyjne i terapeutyczne nie działały, wobec takich stosowano tylko wsparcie psychologiczne, pomagano im również wypracować metody zastępczego rozpoznawania znajomych i poczuć się lepiej ze swoim problemem.

 

Prozopagnozja w mediach 

Najsłynniejsze przypadki prozopagnozji można znaleźć m.in w popularnonaukowej książce profesora neurologii Olivera Sacksa „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”. Autor sam cierpi na tą przypadłość. Chory na prozopagnozję pojawia się też w polskim  filmie „Vinci” oraz „Twarze w tłumie”, gdzie chorą gra Milla Jovovich.

Najsłynniejszą chyba osobą, która przyznaje się do problemu z rozpoznawaniem twarzy, jest Brad Pitt. Wywiad z nim, w którym o tym wspomina, można przeczytać na Esquire. „Wielu ludzi nienawidzi mnie, bo myśli, że ich nie szanuję (…) mówią: jesteś egoistyczny, zarozumiały. Ale dla mnie to tajemnica. Nie umiem wychwycić ich twarzy. Zamierzam poddać się testom (na to zaburzenie).”

Na koniec polecam jeszcze ciekawie zrealizowany dokument o „ślepocie twarzy”:

Więcej informacji na ten temat (strony po angielsku):

  • prosopagnosiaresearch.org – zbiór badań
  • faceblind.org/research/index.html – testy i badania dotyczące prozopagnozji
  • home.earthlink.net/~blankface/prosopagnosia.shtml – osobista strona mężczyzny z prozopagnozją, stamtąd też pochodzi cytat, który bardzo obrazowo opisuje, jak to jest żyć z prozopagnozją:

„Wyobraź sobie, że każda osoba ma aparat w środku głowy. Za każdym razem kiedy spotyka kogoś po raz pierwszy, robi tym aparatem zdjęcie, przetwarza je i odkłada do późniejszego użycia. Jeśli chodzi o mnie, też robię zdjęcie swoim aparatem, ale nigdy go nie zachowuję”.

A Wy, zachowujecie zdjęcia, czy od razu przepadają Wam gdzieś w czeluściach głowy?