Wchodzimy do windy, za nami jeszcze jedna osoba, która też jedzie na nasze piętro. Zupełnie inaczej niż większość mieszkańców tego osiedla zagaduje, uśmiecha się.
– Miła ta sąsiadka – mówi mój mąż, kiedy zamykamy za sobą drzwi.
– Miła – potwierdzam i wzdycham – szkoda…
– Dlaczego szkoda?
– Bo kiedy spotkam ją następnym razem, jak zwykle jej nie rozpoznam, nie przywitam się i znowu wyjdę na gbura.
Witajcie w moim świecie, w którym jednego dnia mogę z wami rozmawiać wesoło na ulicy, a drugiego przejść obok i nie poznać, kiedy miniemy się ramię w ramię. 

  • Jeżeli poznaliśmy się i podczas pierwszej rozmowy nie zauważyłam na twojej twarzy żadnych znaków szczególnych, nie masz bardzo charakterystycznej fryzury, nie pobudziłeś we mnie żadnych większych czy gwałtownych emocji (zadowolenie czy zwykła przyjemność z rozmowy to za mało), albo nie ubierasz się codziennie dokładnie tak samo, istnieje szansa, że kiedy spotkamy się znowu i przywitasz się, zobaczysz na mojej twarzy oznaki zaskoczenia. Prawdopodobnie będę usilnie starać się przypomnieć, kim jesteś i czy twoje ‚cześć’ w ogóle było skierowane do mnie.
  • Kiedy oglądam z kimś film i ta osoba zwraca uwagę na grającego w nim drugoplanowego aktora, ja zachodzę w głowę co to za jeden, choć zaraz słyszę, że występował on w przynajmniej trzech filmach, które razem oglądaliśmy. Wystarczy, że miał tam nieco inną charakteryzację, a ja już go nie rozpoznam.

  • Gdy na studiach pracowałam jako ulotkarz, musiałam zaczepiać ludzi na ulicy albo w sklepie. Nie zliczę ile razy, zaskoczona złością lub niechęcią przechodniów, uświadamiałam sobie, że już przecież do nich wcześniej podchodziłam. Zaledwie pół godziny albo nawet kwadrans temu.
  • Jeśli co jakiś czas nie odświeżę sobie wizerunku dawno nie widzianego znajomego (np. przy pomocy zdjęć), jego obraz będzie powoli zacierał mi się w pamięci, aż stanie się bardzo mglistym wspomnieniem. A niech do tego w międzyczasie zmieni fryzurę czy styl ubierania – minę go na ulicy jak obcą osobę.

Zmniejszona, czy nawet upośledzona zdolność do rozpoznawania twarzy widzianych wcześniej osób nazywa się prozopagnozją. Poważniejszą postać prozopagnozji ma 2 – 2,5% społeczeństwa – ci często nie rozpoznają nawet członków własnej rodziny, czy ikon pop-kultury i celebrytów znanych na całym świecie. Szacuje się, że u ok. 10% to zjawisko występuje w mniejszym stopniu, choć nadal utrudniającym życie, np. może dotyczyć dalszych znajomych i osób nowo poznanych. 


Prozopagnozja
u części osób istnieje od urodzenia i wiele wskazuje na to, że jest dziedziczona. Może jednak też pojawić się w wyniku uszkodzenia mózgu, najczęściej obszaru zakrętu wrzecionowatego. O ile u osób, u których ten problem pojawia się nagle, może on wywołać sporo stresu, to ci, którzy mają go od zawsze uczą się z nim radzić w inny sposób. Najczęściej rozpoznają oni ludzi po cechach nie związanych z ich twarzą: stylem uczesania, ubierania, fryzurą, tonem głosu czy postawą i ruchami. Działa to mniej więcej tak jak kompensacja u osób niedowidzących.

Jeśli o mnie chodzi, najlepiej kojarzę z osiedla sąsiada, który zawsze chodzi w tym samym płaszczu, z pudlem i ma charakterystyczny wąs; sąsiadkę, której synek bardzo głośno mówi i specyficznie przeciąga wyrazy, i drugą, która jest nieprzeciętnie zadbana i wygląda jak lalka Barbie. Inni rozmywają mi się w anonimowy tłum. Czasem pojawia się poczucie, że skądś ich znam, ale jednak towarzyszy temu spora niepewność. Najlepiej rozpoznaję więc ludzi dzięki ich charakterystycznym, powtarzalnym cechom, albo… kontekstowi, sytuacji w jakiej najczęściej występują. Gdybym spotkała w sklepie pierwszego sąsiada, bez psa i w innym płaszczu, pewnie też wyglądałby dla mnie obco.

 

Prozopagnozja często łączy się też z tzw. agnozją topograficzną, czyli problemami z odnalezieniem się nawet w znanym miejscu. Dzieje się tak, dlatego że do orientacji w terenie potrzebne jest przetwarzanie całościowe, czyli stworzenie sobie w umyśle całościowego obrazu z wszystkich widocznych elementów, a to u osób z agnozją topograficzną, jak i prozopagnozją szwankuje. Ci skupiają się przede wszystkim na charakterystycznych szczegółach, ale nie potrafią ich ‚złożyć do kupy’.

Przykład ode mnie: jeśli wejdę go sklepu gdzieś w innej części miasta, często po wyjściu zaczynam iść w przeciwną stronę niż ta, z której przyszłam. Żeby lepiej zapamiętać drogę, muszę szukać jakichś charakterystycznych punktów, np. bilboardu z emocjonalnym hasłem, czy dziwnej nazwy restauracji. 

Mimo swoich problemów, nie powiedziałabym jednak, że mam prozopagnozję, bo zawsze rozpoznam rodzinę i najbliższych znajomych, a także te osoby, których wizerunek często pojawia się w mediach. Gorzej jest z osobami ‚znanymi’ tylko z widzenia, albo świeżo poznanymi. W moim przypadku jest to więc po prostu słaba, poniżej przeciętnej, zdolność rozpoznawania twarzy. Tę umiejętność w społeczeństwie można zresztą opisać rozkładem normalnym  – najwięcej osób ma przeciętne zdolności, ale istnieje też mała grupa o zdolnościach poniżej i powyżej przeciętnej, oraz jeszcze mniejsze grupy z krańcowo słabymi i ‚genialnymi’ zdolnościami. Ci krańcowo słabi to właśnie osoby z dającą się potwierdzić testami prozopagnozją, a ci genialni – jeśli tylko ktoś pozna się na ich zdolnościach, często pracują w policji, jako celnicy, czy wszędzie tam, gdzie potrzebna jest doskonała pamięć do twarzy. Niektóre z tych osób nie zapominają wręcz żadnej twarzy, jaką widziały w ciągu życia.

 

Czy masz prozopagnozję? Rozpoznanie i leczenie

Istnieją testy, na podstawie których da się opisać zdolność rozpoznawania twarzy. Wykorzystywane są do tego m.in. zdjęcia znanych osób (aktorów, polityków), jak w teście Famous Face Test, który dostępny jest w sieci, albo Cambridge Face Memory Test, jednak najlepszy z tych, które sama znalazłam i wypróbowałam jest dwuczęściowy Face Name Memory IQ Test, w którym najpierw zapoznajemy się z podpisanymi zdjęciami nieznanych osób, a następnie pokazują się nam one wśród zdjęć jeszcze innych postaci. Naszym zadaniem jest stwierdzenie, czy dana twarz wygląda znajomo.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że w większości testów twarze są nieruchome, a na co dzień, rozpoznawanie twarzy jest dużo bardziej złożonym procesem. Znane są przypadki ludzi, którzy przeszli pomyślnie test Cambridge i nadal mieli problem z rozpoznawaniem znajomych. Dlatego zanim ktoś zostanie zdiagnozowany, zwykle przechodzi cały szereg testów, nie mniej ważne są jego doświadczenia z codziennego życia. Na pewno nie ma sensu doszukiwać się na siłę w sobie tego zaburzenia – tak jak wspomniałam wcześniej, jako ludzie różnimy się od siebie poziomem zdolności rozpoznawania twarzy i jest to całkiem normalne, że niektórym wychodzi to słabiej. Kryterium do kontaktu z psychologiem lub neurologiem powinna być sytuacja, w której taki problem pojawia się nagle, albo utrudnia nam normalne funkcjonowanie w pracy, relacjach społecznych.

Póki co nie ma oficjalnych sposobów na leczenie prozopagnozji, zwłaszcza, że to stosunkowo niedawno odkryte zaburzenie. W wielu przypadkach programy rehabilitacyjne i terapeutyczne nie działały, wobec takich stosowano tylko wsparcie psychologiczne, pomagano im również wypracować metody zastępczego rozpoznawania znajomych i poczuć się lepiej ze swoim problemem.

 

Prozopagnozja w mediach 

Najsłynniejsze przypadki prozopagnozji można znaleźć m.in w popularnonaukowej książce profesora neurologii Olivera Sacksa „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”. Autor sam cierpi na tą przypadłość. Chory na prozopagnozję pojawia się też w polskim  filmie „Vinci” oraz „Twarze w tłumie”, gdzie chorą gra Milla Jovovich.

Najsłynniejszą chyba osobą, która przyznaje się do problemu z rozpoznawaniem twarzy, jest Brad Pitt. Wywiad z nim, w którym o tym wspomina, można przeczytać na Esquire. „Wielu ludzi nienawidzi mnie, bo myśli, że ich nie szanuję (…) mówią: jesteś egoistyczny, zarozumiały. Ale dla mnie to tajemnica. Nie umiem wychwycić ich twarzy. Zamierzam poddać się testom (na to zaburzenie).”

Na koniec polecam jeszcze ciekawie zrealizowany dokument o „ślepocie twarzy”:

Więcej informacji na ten temat (strony po angielsku):

  • prosopagnosiaresearch.org – zbiór badań
  • faceblind.org/research/index.html – testy i badania dotyczące prozopagnozji
  • home.earthlink.net/~blankface/prosopagnosia.shtml – osobista strona mężczyzny z prozopagnozją, stamtąd też pochodzi cytat, który bardzo obrazowo opisuje, jak to jest żyć z prozopagnozją:

„Wyobraź sobie, że każda osoba ma aparat w środku głowy. Za każdym razem kiedy spotyka kogoś po raz pierwszy, robi tym aparatem zdjęcie, przetwarza je i odkłada do późniejszego użycia. Jeśli chodzi o mnie, też robię zdjęcie swoim aparatem, ale nigdy go nie zachowuję”.

A Wy, zachowujecie zdjęcia, czy od razu przepadają Wam gdzieś w czeluściach głowy?

50
Dodaj komentarz

avatar
28 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
28 Comment authors
the CieniuBonaVonTurka (Hipis)AmandaKróliczek DoświadczalnyDawid Straszak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Modest Vagabond
Gość

Sama nigdy wcześniej nie zwracałam na to uwagi więc ciężko mi nawet powiedzieć czy mam problem z zapamiętywaniem twarzy. Wiem jednak, że na pewno mam problem z zapamiętywaniem imion wielu osób, w szczególności tych które poznaję jakoś przypadkowo- znajomych znajomych itd.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Czytałam gdzieś taką poradę, że na ten problem pomaga, kiedy od razu zwrócimy się po imieniu do nowo poznanej osoby, np. miło Cię poznać Kasiu :)

Modest Vagabond
Gość

Dobry pomysł choć pewnie nie sprawdzi się w przypadku gdy poznaje się większą ilość osób na raz np. na imprezie. Jednak postaram się spróbować w najbliższym czasie.

Edzia
Gość
Edzia

Zawsze żartuję, że rozpoznaję ludzi po włosach, ale coś w tym jest – kiedy w jakiejś twarzy nie ma nic charakterystycznego (np. owłosienia, okularów), to nawet mogę z kimś takim porozmawiać, a potem po prostu o tym nie pamiętam. Zmorą są dla mnie na przykład duże grupy osób, które mają podobne fryzury (np. krótko ścięci mężczyźni, zwłaszcza że studiuję na politechnice). Ale rodzinę i celebrytów rozpoznaję, chyba też głównie po włosach :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Nie ma to jak charakterystyczna fryzura, dla mnie też jest to często taki znak specjalny :)

Jacek eM: dizajnuch
Gość

Hmm, dzisiaj nie znajduję u Ciebie niczego, co do mnie pasuje, dziwne :) A tak na poważnie – mam doskonałą pamięć do twarzy i bardzo często mam tak, że wiem, że kogoś już gdzieś widziałem i nie potrafię skojarzyć gdzie. Trochę jak upierdliwa melodyjka, nucisz, ale nie wiesz tak do końca skąd Ci się to wzięło. Pamiętam jeszcze na studiach spotkałem w przedszkolu kobietę, którą kojarzyłem ze studiów, ale nie za bardzo wiedziałem, z czym dokładnie. Jak to do rodzica dziecka z tej samej grupy, do tego młodego rodzica, walę do niej „cześć”, gadka-szmatka, jak to w szatni, kiedy dzieci… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Celna uwaga na końcu :D

malenkabloguje
Gość

Na co dzień dobrze rozpoznaję twarze, problem zaczyna się w momencie gdy kilka osób coś ode mnie chce w salonie, w którym pracuję i pytam koleżanki, której babce obiecałam przynieść daną rzecz :O

Anna Tabak
Gość

Bardzo ciekawy wpis. Ja generalnie nie mam problemu z zapamiętywaniem twarzy, zawsze kojarzyłam ludzi w pracy, na studiach etc. Tylko dziwnym trafem, nie dotyczy to sąsiadów. Już rok mieszkamy w nowym miejscu, Mąż zawsze do kogoś zagaduje, wie spod którego jest numeru, którym samochodem jeździ, czy ma dzieci…a ja nie mam pojęcia. Być może to wynika też z tego, że nie mam w zwyczaju ucinać pogawędek z nieznajomymi. Ale „dzień dobry” staram się mówić zawsze, na wszelki wypadek, gdyby się okazało, że spotkana osoba to najbliższa sąsiadka ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Ja też się zwykle witam z wszystkimi na terenie osiedla, gorzej jest jak spotkamy sąsiadów gdzieś np. w sklepie, ja oczywiście mijam nieświadoma, a mąż mówi „to ta z 3 piętra” ;)

Joanna Ryfka
Gość
Joanna Ryfka

Dopiero 9.30, a już zdiagnozowałam u siebie dwa zaburzenia, dzięki! :) Z twarzami mam to samo co Ty, a „mam agnozję topograficzną” brzmi o wiele lepiej niż „jestem debilem topograficznym” stosowane przeze mnie do tej pory.

IMOMO.pl
Gość
IMOMO.pl

:) hehehe

Króliczek Doświadczalny
Gość

Czy może być lepszy początek tygodnia? :D

Dawid Straszak
Gość
Dawid Straszak

Prozopagnozja często też występuje u osób w podeszłym wieku 70+, choć może być ciężko ją zdiagnozować, bo u takich osób najcześciej występuje szereg innych zaburzeń, czy chorób.

Ja za to mam bardzo dobrą pamięć do twarzy i mimo, że nie jestem w stanie przypomnieć sobie imienia osoby, to z ogromną dokładnością jestem w stanie przypomnieć sobie gdzie się poznaliśmy (czasem zdarza mi się rozpoznać na ulicy klienta restauracji, w której pracowałem 6 lat temu). Problemem stała się era komputerów, bo czasami mówię „cześć” osobie zanim zorientuje się, że „znam” ją tylko, bo natknąłem się na jej profil na FaceBooku.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Czyli Ty jesteś z tego drugiego bieguna :) Zastanawiam się, czy niektórzy nie traktują Cię jak stalkera, kiedy im tłumaczysz „no przecież widzieliśmy się przez pół godziny 5 lat temu” :D

Dawid Straszak
Gość
Dawid Straszak

Trochę tak jest. Pamiętam minę współlokatora mojej znajomej, któremu powiedziałem, że już się poznaliśmy kilka lat temu, on na to, że niemożliwe, a ja na to, że pija Jacka Danielsa bez lodu, bo lubi jak szczypie go w usta i ma kartę płatniczą z zielonym ludzikiem.

Dawid Straszak
Gość
Dawid Straszak

Sytuacja z dzisiaj – w mojej firmie została zatrudniona nowa pani zajmująca się dbaniem o czystość. Stoję w kantynie z kubkiem kawy i przypatruję się jej, bo skądś ją kojarzę, po chwili dociera do mnie, że była ekspedientką w Żabce w miejscu, w którym mieszkałem jakieś 2 lata temu.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Powinieneś pracować w policji ;)

IMOMO.pl
Gość
IMOMO.pl

O zdecydowanie mam to z aktorami w filmach, mogę naprawdę sławnych twarzy nie rozpoznać :) Ania

Dawid Konopka || Marzeniawcele
Gość

A myślałem, że tylko ja mam tą przypadłość. Zawsze, gdy mówię o tym znajomym to nie chcą mi wierzyć, że coś takiego rzeczywiście istnieje. A to naprawdę utrudnia życie.

Ehdi Mars
Gość
Ehdi Mars

No to jest historia mojego życia :( psy poznaję… ludzi niestety nie. Ostatnio miałam sytuacje gdy spotkałam laskę, którą przez chyba rok widywałam na spacerze z psem i ona mnie poznała, a ja nie miałam bladego pojęcia kim ona jest. Dopiero jak mi powiedziała o swoim psie to załapałam.

Gosia | Alchemia Kobiecości
Gość

Ciekawa rzecz, ja ma zupełnie inaczej niż Ty jeśli chodzi o twarze, ale bardzo podobnie z orientacją w przestrzeni. Całkiem dobrze zapamiętuję ludzi, ale i tak mój narzeczony bije mnie na głowę :) Ma w pamięci katalog ludzkich twarzy: aktorów, polików, znajomych, ludzi mijanych na ulicy i błyskawicznie wiąże je z konkretnymi sytuacjami. Orientacja w przestrzeni też perfekt.
PS Ale ładnie się u Ciebie pozmieniało :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Dziękuję bardzo, też mi się tu całkiem podoba po przemeblowaniu :D

Karola Franieczek | Życie Me
Gość

Jeśli już miałam z kimś kontakt, to zapamiętuję twarz, a przy kolejnym spotkaniu jestem w stanie nakreślić nawet ostatnie sytuacje z tą osobą. Czasami ludzie się dziwnie patrzą, jak mówię, np. „no, wtedy, a wtedy, byliśmy tu i tu, byłeś/-aś ubrany tak i tak, a w ogóle koło nas siedziała kobieta ubrana na zielono” :D ale żeby nie było tak różowo, to mam problem z imionami, zanim zapamiętam kombinację imię-twarz trochę mija. :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Jak zapamiętujesz twarz to już jest dobrze, z imionami mnóstwo osób ma problem, więc chyba można liczyć na wyrozumiałość w tej kwestii :)

Świnka
Gość

Ojejku, nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Ja mam problem z zapamiętaniem imienia, ale chyba nie aż w takim stopniu.

Michał Rukat
Gość

Czy psychologia zdiagnozowała już wszystko ? ;)

Trik z imprez: żeby zapamiętać imię nowo-poznanej osoby powtarzam je przy powitaniu („Cześć Janek, miło cię poznać”).
U mnie działa :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Jeszcze nie wszystko, jeszcze coś się na Ciebie znajdzie ;)

Michał Rukat
Gość

mam ambicję być posiadaczem zupełnie nieznanego schorzenia psychicznego nie od zdiagnozowania! ;)

Brzeska
Gość
Brzeska

Nie sądzę bym miała to, ale nie raz zdarzyło mi się, że szłam sobie i ktoś konkretnie do mnie machał, a ja nul. Nie tyle co nie rozpoznawałam twarzy, bo to u mnie jest spoko. Ja czasem nie widzę tego kogoś. Mogę patrzeć na niego, a potem usłyszeć czemu udawałam, że nie znam tego kogoś. Póki się do mnie nie podejdzie jak na „normalne” przywitanie, nie ma pewności że zaobserwuję fakt egzystencji znajomego w danej przestrzeni w tym samym czasie :D

Króliczek Doświadczalny
Gość

To Ty masz chyba coś takiego jak wielu mężczyzn, którzy czegoś szukają, i choć mówi im się „pilot leży na szafce” to oni, stojąc przed szafką, widzą wszystko, tylko nie pilot :)

Brzeska
Gość
Brzeska

U know, niektóre rzeczy nie istnieją tylko w jednym wymiarze i lubią się bawić w chowanego jak się ich szuka. Tylko cholera, nie grają fair skoro my nie umiemy [jeszcze] skakać sobie beztrosko między wymiarami. A może my umiemy, tylko o tym nie wiemy…? :D

Króliczek Doświadczalny
Gość

Jestem za tą drugą opcją. Może nasze prawnuki już ogarną tą sztukę ;)

Pięknalia Blog
Gość

możemy sobie przybić piątkę, bo mam podobnie :D
ostatnio szłam z przyjaciółką w centrum miasta, ta się nagle patrzy gdzieś w bok i macha, więc się rozglądam jak kretyn, a potem pytam do kogo tak machała. okazało się, że obok stał nasz wspólny znajomy, prawdopodobnie się w niego nawet wgapiałam „niewidzącymi oczami”. Pewnie sobie pomyślał, że jestem jakaś wyniosła i nie jest godzien tego, abym się do niego przyznawała na mieście. tia.. :P

Wortodoksie
Gość
Wortodoksie

Ten moment zażenowania, kiedy kompletnie „nieznajoma” osoba podchodzi i mówi: „Cześć! Co tam?”. :D

Króliczek Doświadczalny
Gość

TAK-BARDZO-TO-ZNAM… ;_;

Michał Rukat
Gość

wtedy mówisz: „A wiesz, spotkałam ostatnio naszego wspólnego znajomego.
– Serio? Kogo?
– No, zapomniałam imienia…
– Pewnie XXX…”
Tu pada imię dzięki któremu możesz skojarzyć skąd znasz rozmówcę.
I’m genius.

Pięknalia Blog
Gość

Należę do osób, które zwracają uwagę na wszystkie możliwe szczególy ubioru, charakterystyczne rzeczy, bo uwielbiam obserwować ludzi. Za dzieciaka, potrafiłam skomentować mamie każdą miniętą osobę: „A widziałaś jakie ma buty?”, „Zobacz jaką ma dziwną broszkę?”, „Czy on nie ma przedniego zęba?”, „Ale ma obrzydliwy limonkowy lakier na paznokciach!”, „Paaatrz jaka elegantka, sandały i popękane pięty!”. Gorzej jeśli daną osobę znałam, bo już taka cecha zostaje u mnie zapamiętana do końca życia. :D Najgorszy jest uścisk dłoni – jeśli ktoś podaje mi „flaka”, to automatycznie zapisuje mi się w pamięci. Podobnie kojarzę inne rzeczy, np. widzę w centrum Warszawy jakąś dziewczynę… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

A wiesz, że ja też bardzo zwracam uwagę na takie szczegóły i drobiazgi? Często obserwuję ludzi i na podstawie plastra na ich dłoni, czy brudu na butach układam sobie różne historie na ich temat – taka rozrywka jak się jedzie pociągiem czy stoi gdzieś w kolejce. Ale żeby do tego zapamiętać ich twarz, to już wyższa filozofia ;)

Dawid Lasociński
Gość
Dawid Lasociński "Hegemon"

Wiedziałem, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani :-) Zawsze miałem kłopot z rozpoznawaniem twarzy, ile to ja razy w dzieciństwie dostawałem po głowie, że jakiejś ciotce się na ulicy nie ukłoniłem. Myślałem, że ta przypadłość wynika z krótkowzroczności i skłonności do popadania w stany zamyślenia, a tu proszę, mam chorobę i jak mądrze się nazywa :-) Niestety, jeden objaw się nie zgadza, świetnie orientuję się w terenie…

Okiem Les
Gość

Dobrze, że nie mam tej przypadłości, zawsze rozpoznam osobę nawet którą widziałam jeden raz i potem długo nic. To już wiem czemu mój sąsiad nie mówi mi dzień dobry. Albo ma to o czym mówisz, albo mnie nie lubi.

epepa.eu
Gość

Kolejny raz jestem zaskoczona jak dużo mamy wspólnego. Ja też niestety nie rozpoznaję ludzi, przez co ci, którzy mnie dobrze nie znali myśleli, że się wywyższam i zadzieram nosa. Najbardziej mi to zawsze przeszkadzało gdy zaczynałam naukę w nowej szkole, na studiach… Dopiero po dłuższym czasie udało mi się skojarzyć ludzi i zatrzeć trochę złe wrażenie. Teraz to na szczęście mój facet zawsze pamięta twarze, ja z kolei przypominam mu imiona, więc jakoś razem dajemy radę nie wyjść na gburów. Mam nadzieję :)

trackback

[…] Nie kojarzę twojej twarzy, ale poznałam cię po  psie […]

PaniUznam
Gość

Nie zastanawiałam się nad tym do tej pory, ale faktycznie ja również mam z tym problem. Czasami głupio mi pytać kogoś trzeci raz o imię, więc czekam aż ktoś inny zwróci się do tej osoby i będę mogła sobie przypomnieć jak się nazywa. Co prawda nie jest to aż tak uciążliwe, bo u mnie są to zdecydowanie łagodniejsze objawy, ale to też bywa kłopotliwe. Mijam ludzi na ulicy i jednego dnia ich nie poznaję, a za tydzień dziwię się, że nie odpowiadają mi na rzucone „Cześć”. Nic dziwnego, skoro zignorowałam ich pewnie już kilka razy.

Natalia I Create Your Health
Gość

Świetny artykuł! Pierwszy raz usłyszałam o tym zaburzeniu na studiach, ciężko było mi w to uwierzyć i nadal ciężko jest mi to sobie wyobrazić, bo jestem na drugim końcu kontinuum. Pamiętam twarze aż zbyt dobrze :-D Wystarczy, że zobaczę kogoś raz, a nawet po roku jego twarz będzie dla mnie znajoma. Gorzej z zapamiętywaniem okoliczności lub imion :-P

Emilia Mańk
Gość

Jeju, mam tak samo :D ja tłumaczę sobie to tym, że na codzień spotykam bardzo dużo ludzi i z nimi rozmawiam (pracuję w sklepie), więc mózg próbuje ustrzec się tak przed przestymulowaniem, dlatego część twarzy po prostu nie zapamiętuję.
http://www.psycholofiafotografii.pl

Blogierka
Gość

Ja mam nadzieję mieszczę się w „normie” ze swoim nierozpoznawaniem twarzy. I na swoje usprawiedliwienie dodam że jestem ślepa jak kret i jak w pracy kogoś widzę na sali i potem ta osoba spotyka mnie na mieście i mówi Cześc, ja jestem z..- to jakbym pierwszy raz ja widziała. Ale z grzeczności udaje że wiem kto to :D

Amanda
Gość

Mój brak przywiązania uwagi do stroju robi się powoli legendarny. Nie potrafię powiedzieć w co była ubrana osoba, z którą chwilę temu rozmawiałam. Jak ją zgubię, to po ubiorze na pewno nie rozpoznam.

BonaVonTurka (Hipis)
Gość

O rany, zmieniłaś moje życie… Już wiem, jak tłumaczyć się rodzinie i znajomym. Kompletnie nie rozpoznaję dalszej rodziny i znajomych. Np. ciocię, którą znam od urodzenia, ale rzadko widuję, poznaję tylko po fryzurze. Ludzi z klasy nauczyłam się poznawać dopiero po pierwszym roku znajomości, i to też nie na 100%. Ponadto bardzo rzadko zapamiętuję imiona nowo poznanych ludzi. Już wiele razy ktoś traktował mnie jak dobrą znajomą, a ja rozpaczliwie próbowałam sobie przypomnieć, kim on jest… Mam też kłopot z orientacją w terenie, już milion razy wychodząc ze sklepu poszłam w złą stronę. I to chyba naprawdę jest dziedziczne, moja… Czytaj więcej »

the Cieniu
Gość

U mnie z tym jest zupełnie przeciętnie :D Jedyne z czym mam problem, to że nie rozpoznam kogoś na ulicy, jeżeli wcześniej podświadomie nie nastawiam się, że daną osobę spotkam, na przykład jeśli jestem w dzielnicy miasta, w której nie bywa mój tata, to go najzwyczajniej w świecie minę i nie poznam. Także dlatego, że nie patrzę na mijanych ludzi na ulicy.