Jeśli przed wykonaniem lub odebraniem telefonu odczuwasz lęk i zdarza Ci się odrzucać z tego powodu połączenia; przed rozmową długo zastanawiasz się co powiedzieć i obawiasz się ośmieszenia; często prosisz o to, by ktoś wykonał telefon za Ciebie lub szukasz innych form kontaktu, nawet jeśli wymagają one więcej czasu/energii; jeśli dzwoniąc gdzieś musisz być sam w pokoju, to… witaj w klubie. Takich osób jest obecnie znacznie więcej niż przypuszczasz. I też do niedawna do nich należałam. Dobra wiadomość jest taka, że w większości przypadków można to łatwo przezwyciężyć. Więc jak przestać się bać rozmów przez telefon?

 

 

Telefonofobia,

jak to oryginalnie nazywają, może być elementem fobii społecznej lub lęku społecznego, ale też niekoniecznie – nawet bardzo towarzyskie i otwarte osoby, biegłe w komunikacji, miewają problem z dzwonieniem i odbieraniem telefonów. Po części obwinia się o to czasy social mediów, w których żyjemy. W końcu nasze pokolenie wyrosło na smsach, mailach i czatach, które czynią rozmowę mniej stresująca – bo dają czas do namysłu, pozwalają ukryć prawdziwe emocje, problemy z wymową czy drżenie głosu.

W przeciwieństwie do nich telefon wymusza bezpośrednią konfrontację, podczas której nie widzimy mimiki i gestów drugiej osoby, a to powoduje zakłopotanie. Chwile ciszy podczas takiej rozmowy są jeszcze bardziej przytłaczające. Wiele osób twierdzi, że ma problem z rozmawianiem przez telefon także z rodziną i dobrymi znajomymi, bo rozmowy tą drogą wydają im się bardziej wymuszone i powierzchowne.


A skąd wziął się  TWÓJ strach przed telefonem?

 

Zanim dojdziemy do tego, jak naprawić swój strach przed dzwonieniem i odbieraniem, warto by było dotrzeć do sedna problemu – czyli jego dokładniejszego opisu i pierwotnego źródła. Może to, skąd się bierze to u innych, naprowadzi Cię na trop Twoich trudności. Oto kilka najczęstszych przyczyn:

  • odbieranie dzwonka telefonu jako nagłego, stresującego bodźca i naruszenia strefy prywatnej, co może wynikać z wysokiej wrażliwości, pobudliwości czy posiadania cech introwertycznych,
  • bycie ofiarą żartu czy odebranie przez telefon negatywnych/smutnych wieści w przeszłości i utrwalenie tego skojarzenia przez siłę traumy,
  • obawa przed byciem intruzem dla odbiorcy, wynikająca np. z niskiej samooceny i uległości wobec innych,
  • strach przed tym, że odbierze nie ta osoba, która powinna, wynikający z napięcia podczas kontaktów z nowymi ludźmi,
  • obawa, że rozmowę podsłucha większa liczba odbiorców, wiążąca się np. ze strachem przed byciem ocenianym,
  • niepokój wywołany brakiem możliwości podejrzenia mowy ciała rozmówcy, przez co pojawia się uczucie utraty kontroli nad sytuacją, szczególnie trudne do zniesienia dla perfekcjonistów,
  • obawa, że nie będzie się miało nic do powiedzenia i nadejdzie kłopotliwa cisza – widoczna zwłaszcza u osób, które mają problemy z komunikacją lub oceniają siebie i swoje potknięcia bardzo surowo.

Gdy zaczęłam poszukiwać przyczyn tego zjawiska u mnie, w końcu przypomniałam sobie dwie sytuacje z czasów nastoletnich, kiedy to… miałam telefonicznych stalkerów. Tak, zdarzyło mi się to dwa razy chyba w odstępie roku. Czułam się temu trochę winna, bo na początku sama zaprosiłam ich do kontaktu, nie wiedząc, jak to się rozwinie. Przez to też nie mówiłam o tym rodzicom. Chociaż z czasem te rozmowy nabierały coraz bardziej niepokojącego charakteru, długo udawałam, że wszystko jest ok. Pamiątką po tym wydarzeniu stał się mój strach przed nieznanymi numerami.


Potem przypomniało mi się jeszcze, jak w trakcie studiów, w poszukiwaniu dodatkowego zarobku, zgłosiłam się do pewnego call center (o tej i innych studenckich pracach pisałam TUTAJ). Bez problemu przeszłam 2-tygodniowe szkolenie i egzamin. Problem pojawił się dopiero, gdy przyszło do prawdziwej pracy. Trafiłam pod skrzydła team manager, która prezentowała typ zimnej blond-suki (jestem pewna, że po godzinach pozowała do sesji BDSM – żywo przypominała sekretarkę Charliego z Californication). Owa blond-szefowa po każdym wykonanym przeze mnie telefonie przychodziła z pretensjami i wypominała każde źle użyte słowo. „Przecież wiedziałaś, do jakiej pracy przyszłaś!” Jak się domyślacie, szybko zrezygnowałam z tego zajęcia. Po fakcie zaczęłam mieć opory przed dzwonieniem gdziekolwiek, gdzie musiałam o coś prosić, lub coś załatwić. Czaiłam się przed wybraniem numeru, zastanawiając nad każdym użytym słowem, przez co zapętlałam się w zakłopotaniu i poczuciu dziwności.

Właściwie dopiero w ciągu ostatniego roku skupiłam się nieco bardziej nad tym problemem. Już samo odkrycie jego przyczyn spuściło ze mnie trochę nagromadzonego napięcia (na zasadzie przypomnienia sobie: skoro kiedyś tak nie miałam, tzn. że to jest odwracalne!). Zmotywowało mnie też do poszukania rozwiązań. I tak trafiłam na…

KILKA STRATEGII NA POKONANIE LĘKU PRZED TELEFONEM


 
strach przed telefonem - jak pokonać

Zamieszczam tu te, które okazały się najskuteczniejsze u mnie albo u osób, które opisywały ten problem na zagranicznych forach i blogach (na polskich niestety jest mało konkretów).

1. Zmiana myślenia o telefonowaniu.  

Jedna z metod zalecanych przez psychologów polega na zamianie negatywnych myśli dotyczących telefonu na bardziej konstruktywne przekonania. Np. jeśli obawiasz się, że swoim telefonem zakłócasz komuś spokój, zastanów się, czy ta osoba odebrałaby go w ogóle, gdyby była zajęta, albo nie mogła tego zrobić. Możesz też przyjąć, że o to na początku zapytasz „czy możesz teraz rozmawiać” i od razu będziesz mieć jasną sytuację. A jeśli np. myślisz, że ktoś wyśmieje Cię za to, że podczas rozmowy się jąkałeś czy myliłeś, uświadom sobie, że raczej nie jesteś dla niego na tyle istotną osobą, aby poświęcał Ci tyle uwagi, zwłaszcza że np. dziennie odbiera 20 różnych telefonów.


2. Co najgorszego może się stać?

Drugie podejście polega na wymyśleniu najgorszych scenariuszy podczas rozmów telefonicznych. To sprawia, że w pewien sposób już je przeżywamy i się na nie przygotowujemy/uodparniamy (taka zaleta pesymizmu). Załóżmy, że masz zadzwonić do lekarza, umówić się na wizytę. Co najgorszego może się stać? Możesz zacząć się jąkać, kaszleć, będziesz musiał trzy razy powtórzyć swoje nazwisko. Albo recepcjonistka będzie oschła, czy nawet się rozłączy. Co wtedy: zadzwonisz do innego lekarza, złożysz skargę na recepcjonistkę, albo przełkniesz to, i tak tam idąc, bo zdrowie jest ważniejsze. A za parę tygodni nie będziesz w ogóle  o tym pamiętać.


3. Metoda małych kroków.

Jest podobna do sposobów stosowanych przy leczeniu fobii i kieruje się zasadą „jeśli czegoś się boisz, zrób to”. Tyle że stopniowo, pozwalając sobie na oswojenie strachu i nabieranie coraz większej pewności siebie. Przykładowy trening:

– najpierw zadzwoń pod numer typu automatyczna obsługa klienta, gdzie nie trzeba z nikim rozmawiać,
– potem (niekoniecznie od razu, tylko np. za kilka dni) zadzwoń do rodziny i bliskich, z którymi rozmawia Ci się lekko;
– wykonaj prosty telefon do jakiejś firmy czy sklepu z nieskomplikowanym pytaniem, np. czy będą otwarci w sobotę;
– spróbuj zadzwonić do kogoś, kogo nie znasz z prostym pytaniem;
– zadzwoń do nieznajomego z jakimś bardziej skomplikowanym pytaniem;
– wykonaj każdy rodzaju z tych telefonów przy innej osobie, a potem przy grupie osób (np. na przystanku lub w pracy).Przejście każdego z tych kroków bardzo ośmiela do wykonania następnego, gwarantuję Ci to.


4. Przygotuj się… albo idź na żywioł.

Do niektórych rozmów telefonicznych (np. wywiadów o pracę) możesz się przygotować, rozpisując sobie plan ich przebiegu, czy kluczowe rzeczy, o których chcesz wspomnieć, jeśli dzięki temu będziesz czuł się pewniej. Ale nie przesadzaj z tą metodą, kiedy masz wykonać jakiś zwykły, codzienny telefon. Zbyt długo myśląc, co masz powiedzieć, sprawiasz, że to wszystko wydaje się dużo większym wyzwaniem, niż jest w rzeczywistości. Po prostu zrób to – wybierz numer, zanim zdążysz mieć obiekcje i bądź uważny podczas rozmowy. Skoncentruj się, słuchaj tej osoby, a właściwe słowa przyjdą same.


5. Zadawaj pytania.

Możesz stać się o wiele lepszym rozmówcą podczas rozmów prywatnych, jeśli zaczniesz od pytania. I w trakcie powtórzysz kilka takich, które otwierają rozmówcę do mówienia o swoich uczuciach, a nie codziennych błahostkach. Np. dostajesz info, że ta osoba zmienia pracę, nie pytaj, jakie teraz będzie mieć obowiązki i ile do niej dojeżdżać, zapytaj raczej, czy się cieszy na zmianę. To sprawia, że druga osoba uważa rozmowę z Tobą za przyjemną. Nie zwraca wtedy uwagi na potknięcia, bo zapamiętuje głównie te emocje, którymi się z Tobą podzieliła i to, że Ciebie one interesowały. Druga sprawa – w ten sposób trochę odwracasz od siebie uwagę. Nie musisz sam zbyt wiele mówić, co zwłaszcza na początku Twojej drogi może pomóc Ci zmniejszyć niepokój podczas rozmów.


6. Miej realne oczekiwania.

W prawdziwym życiu mało kto jest tak błyskotliwy i dowcipny podczas rozmów jak gospodarze talk-shows (a nawet i oni nie są tacy super; magia telewizji – jak myślisz, po co Wojewódzkiemu słuchawka w uchu?). Dlatego to ważne, by mieć realne oczekiwania wobec swoich telefonicznych rozmów. Nie zakładaj sobie celu, że staniesz się idealnym rozmówcą, który nigdy się nie myli, zastanawia, czy milknie i zawsze umie zabawić drugą stronę. Rozmowa to nie przedstawienie, błędy i spontaniczne zwroty akcji są normalne i nieuniknione.


7. Podczas porażek pamiętaj o postępach i ucz się na błędach.  

Jeśli przechodzisz już trening metodami jak powyżej, ale mimo wszystko zdarzy Ci się jakaś naprawdę słaba rozmowa czy ośmieszenie przed rozmówcą, nie panikuj, nie poddawaj się negatywnym emocjom. Przypomnij sobie ile kroków wykonałeś do tej pory, i że mimo tej wpadki masz już dużo lepsze umiejętności niż na początku. Po prostu patrz na siebie w szerszym kontekście, niż ostatnia rozmowa. Wykorzystaj to też jako lekcje – pomyśl, co mogłeś poprawić w tej rozmowie i ciesz się, że następnym razem będziesz już bogatszy o tę wiedzę. Dobrymi rozmówcami się stajemy, nie rodzimy!


WARTO TEŻ PAMIĘTAĆ, ŻE…

Czyli kilka myśli, dzięki którym rozmowy przestaną być tak straszne.


1. W urzędach, instytucjach, sklepach, firmach pracują zwykli ludzie. Nikt straszny. A w pozytywnym nastawieniu się do każdego człowieka (i w ogóle zobaczeniu w nim człowieka) pomaga uświadomienie sobie trzech rzeczy: ta osoba też kogoś kocha lub kochała, też kiedyś była skrzywdzona i też na pewno czegoś się boi – zupełnie jak Ty.


2. Dziękuję, pani Anno. Miłym akcentem podczas rozmów np. z konsultantami czy pracownikami różnych firm, jest zapamiętanie imienia, którym się przedstawiają, i zwrócenie się nim na koniec przy pożegnaniu. Założę się, że Twój rozmówca będzie tak zaskoczony, że być może uzna to za najmilszy telefon w ciągu dnia. A Ty poczujesz się lepiej, że sprawiłeś komuś drobną przyjemność.

3. Przed rozpoczęciem rozmowy uśmiechnij się i wyprostuj. Jak uczą na szkoleniach dla telemarketerów –  zmienia się wtedy od razu ton twojego głosu, rozmówcy wydajesz się bardziej przyjazny.

 4. Jeśli ktoś podczas rozmowy Ci odmawia lub zachowuje się wbrew Twoim oczekiwaniom, pamiętaj, że może to być z dziesiątek powodów, z których większość nie ma nic wspólnego z Tobą i nie jest Twoją winą.

5. Pozytywny, przyjemny, łagodny dzwonek telefonu też ma znaczenie. Nie ustawiaj takiego, po którego usłyszeniu od razu nerwowo podskakujesz. Stopniowana głośność, żadnych piskliwych dźwięków, znana i lubiana melodia – sam wiesz, na co najlepiej zareagujesz.

6. Nie zawsze musisz odbierać telefon i nie zawsze musisz czuć się z tym źle, zwłaszcza gdy akurat jesteś naprawdę zajęty, albo za bardzo zestresowany. Nie musisz też odbierać wszystkich połączeń od telemarketerów, którzy chcą Ci coś wcisnąć. Oczywiście zachowaj równowagę i nie stosuj tego jako wymówki przez cały czas.

7. Nie zawsze musisz dzwonić. Czasem, kiedy potrzebujesz zapisu rozmowy z jakąś osobą, albo chcesz jej dać więcej czasu do namysłu, lepiej jest wybrać maila, nie musisz wtedy zmuszać się do telefonu. Jeśli jednak sprawa jest złożona albo wymaga dłuższej dyskusji, zadania wielu pytań, telefon będzie lepszą opcją.

Powodzenia!