– Wpis jest elementem współpracy z serwisem Kupon.pl – 
Na blogach jak świecące grzyby po radioaktywnym deszczu wyrastają kolejne poradniki prezentowe: co kupić nastolatce, babci, bizneswoman, artyście, psu, itd. Z jednej strony, wszyscy lubimy popatrzeć na pomysłowe, ładnie wykonane gadżety, z drugiej – nakręcamy w ten sposób spiralę materializmu, dowiadując się o kolejnych rzeczach, które MUSIMY mieć, bez których nie da się wyjść na miasto, urządzić domu, czy wykonać makijażu. I które WYPADA dostać lub podarować na Święta. Nie, nie zamierzam Ci teraz wykładać całej mojej minimalistycznej filozofii, bo wiadomo, że bez rzeczy nie da się całkiem obejść w życiu, ale mam propozycję, żebyś na kwestię świątecznych (i poświątecznych też) prezentów spojrzał dzisiaj z nieco innej perspektywy.  Dlaczego?

Już tłumaczę.



ILE SZCZĘŚCIA MOGĄ DAĆ RZECZY?

 

Sprawdź to: badacze z Uniwersytetu w San Francisco przeprowadzili ciekawy eksperyment na ludziach przed i po kupnie nowego przedmiotu. Przed zakupem, uczestnicy twierdzili, że to doświadczenia dają im więcej szczęścia, ale mimo wszystko, kupno rzeczy materialnych jest dla nich sensowniejsze z finansowego punktu widzenia. Już po dokonaniu zakupu wypowiadali się trochę inaczej – nagle oświecało ich, że doświadczenia są bardziej warte wydanych pieniędzy niż rzeczy, i że kupno doświadczenia sprawiłoby, że czuliby się szczęśliwi przez dłuższy czas. Zupełnie jakby po spełnieniu swojej materialnej zachcianki, traciła ona dla nich wiele ze swojej atrakcyjności.
Czy to nie jest fascynujące: chociaż ludzie wiedzą, że szczęście dają im doświadczenia, to jednak masochistycznie wolą kupować rzeczy. Których jest im ciągle mało. Nowy zakup czy prezent tylko na krótko zaspokaja potrzeby i budzi radość. Potem staje się częścią codzienności, szybko przyzwyczajamy się do jego posiadania. I pojawia się chęć kupna czegoś nowego, co znów pozwoli uzyskać ten krótki haj i poczucie satysfakcji.


DOŚWIADCZENIA > RZECZY

Inaczej jest z doświadczeniami: one kreują momenty, do których wielokrotnie wracamy wspomnieniami. To one nas kształtują, inspirują, prowokują zmiany i dają nam satysfakcję pod koniec życia. To dzięki nim będziemy mieć co opowiadać wnukom, to je zabierzemy ‚na drugą stronę’ – nie samochody, komputery, biżuterię, jakie zgromadziliśmy przez te wszystkie lata.
 
Co sprawia, że niektórzy jednak wolą zbierać rzeczy, zamiast wspomnień? Może to fakt, że często zdobycie rzeczy jest dużo łatwiejsze, szybsze, nie wymaga wysiłku ani poświęcenia. Rzeczy materialne kojarzą się z komfortem, bezpieczeństwem i stabilnością – doświadczenia bywają nieprzewidywalne. To dlatego też tak rzadko decydujemy się je komuś podarować. I rozumiem to, kiedy obdarowujemy znajomych, współpracowników, czy ciocię widywaną raz na pół roku. Ale najbliższych? Albo samych siebie?



CHCESZ DAĆ KRÓTKĄ RADOŚĆ 
CZY TRWAŁE WRAŻENIE?

O ile wiesz, że ktoś rzeczywiście potrzebuje jakiejś konkretnej rzeczy i będzie jej używał – nie ma problemu, żeby podarować mu taki praktyczny prezent. Zwłaszcza jeśli sam by go sobie tego nie kupił, np. z braku pieniędzy. Co jednak zrobić, kiedy osoba, którą chcesz obdarować, ma już wszystko, albo przez lata wyczerpały Ci się pomysły na prezenty? I co zrobić, kiedy chciałbyś, żeby prezent dostarczył jej więcej, niż przelotną radością i naprawdę coś dla niej znaczył?
Moja propozycja: spróbuj jej dać coś, czego nie odłoży wkrótce na półkę. Coś czego prawdziwie DOŚWIADCZY. I zapamięta na długo. 

 

Zdradzę Ci w sekrecie (no dobra, teraz to już nie będzie sekret), że razem z moim mężem nie kupujemy sobie tradycyjnych prezentów. Żadnych pudełek i torebek z kokardkami, ani na urodziny, ani na święta, rocznicę czy Walentynki. Zamiast tego wychodzimy gdzieś albo spędzamy cały dzień razem. A na te święta na przykład – zrzuciliśmy się na noworoczny wyjazd do Bolonii. To nie tak, że zawsze byliśmy tacy sprytni. Na początku znajomości musieliśmy sobie dać parę mniej lub bardziej trafionych rzeczy (po których w większości nie ma już śladu), żeby wspólnie dojść do wniosku, że prawdziwą przyjemność daje nam coś innego. Tą samą zasadę stosujemy teraz wobec naszych rodziców – dlatego w tym roku pod choinkę zamiast całego pudełka z trudem dobranych rzeczy, dostaną tylko kopertę z zaproszeniem w miejsce, w którym na pewno nie byli.


 


TYGODNIOWA PODRÓŻ, WEEKENDOWY WYJAZD ALBO JEDEN WIECZÓR

Doświadczenia, które możesz komuś podarować nie muszą być drogie: czasem wystarczy kupon na kolację we dwoje w ciekawej restauracji, czy zaproszenie na kurs kulinarny albo degustację wina. Jeśli chcesz dać coś bardziej wartościowego – na przykład wieczór/weekend w SPA, czy dłuższą podróż w wymarzonym kierunku, możesz pomyśleć o zrzuceniu się na to wspólnie z resztą rodziny czy innymi bliskimi tej osoby. Jeden konkretny prezent jest zawsze lepszy niż 10 średnio trafionych. No i najważniejsza rzecz – kupuj mądrze.

Akurat kiedy planowałam publikację tego tekstu, z propozycją współpracy zapukał do mnie Kupon.pl. W tym serwisie znajdziesz szereg (aktualnie: 156) różnych kodów rabatowych i zniżek na usługi i oferty związane m.in z podróżami: są tam rabaty na bilety lotnicze (np. mega tanie oferty lotów do USA), rejsy, pobyty w hotelach zwykłych i SPA, czy całe, zorganizowane wyjazdy, w terminach począwszy od Świąt, przez Sylwestra, po przyszłe wakacje (np. super tania Grecja, czy Irlandia). Niektóre z nich ekskluzywne, dostępne tylko w tym serwisie. I na każdą kieszeń – ceny kształtują się od 30 do 3000 zł. Założę się, że istnienia wielu serwisów i firm, do których obowiązują kupony, nawet nie byłeś świadom – polecam zajrzeć, żeby się przekonać jak wiele jest sposobów na obniżenie kosztów podroży.

Kupony do wykorzystania u linii lotniczych czy w hotelach, z długim terminem realizacji, to dobry pomysł kiedy chcesz podarować podróż komuś, kto musi planować urlop z wyprzedzeniem.  Jeśli nie jesteś pewny, czy i taki termin ważności wystarczy, możesz wręczyć mu własnoręcznie wykonaną kartkę z opisem swojego pomysłu na prezent i deklaracją, że np. zabierzesz go w dowolnie wybrane miejsce, albo wykupisz mu wybraną podróż/weekend do takiej czy innej kwoty.
Czasami taki prezent na początku może budzić konsternację, zwłaszcza u osób przyzwyczajonych do bardziej namacalnych podarków. Ale jestem pewna, że już w trakcie – i po fakcie – wywoła całą falę radości.