Jeśli wypadają Ci włosy i po kolei wykluczałaś tysiąc przyczyn, stosowałaś milion kuracji, a na Twojej głowie dalej nic się nie zmieniło… jeśli jesteś osłabiony, masz depresyjne nastroje, częściej chorujesz, to piszę to właśnie dla Ciebie. Nie zniechęcaj się długością tego tekstu – dowiesz się z niego, jak niedobór jednej niewinnej witaminy D potrafi namieszać w organizmie i, że ten problem, z dużym prawdopodobieństwem może też dotyczyć Ciebie. 

– Kto może mieć niedobory witaminy D w środku lata! – myślałam sobie parę tygodni temu, kiedy wybierałam się do laboratorium. Planowałam wykonać szereg różnych badań i stwierdziłam, że skoro robię już pełen komplet, sprawdzę też i witaminę D, by mieć czyste sumienie. Zwłaszcza, że przez ostatnie 2 lata, diagnozy na temat wypadania włosów, z którym cały czas walczę, zmieniały się jak w kalejdoskopie i wskazywano coraz to nowe czynniki mogące mieć na nie wpływ. Czułam i czuję się więc zdana w tej kwestii głównie na siebie, dlatego badam każdą możliwą poszlakę.
Z lżejszym portfelem i cięższym sercem kilka dni później odbierałam wyniki. Niespodzianka! Początek upalnego sierpnia, przez ostatni miesiąc słońce prawie codziennie na niebie, a ja… mam niewystarczającą ilość witaminy D3, o krok od skrajnego niedoboru. Czy właśnie to mogło być przyczyną zatkanych sitek od wanny i dywanów usłanych włosami? Czy to nie sprawiło też, że miałam wyraźne spadki nastroju i osłabienie całego organizmu?

Po solidnym przeglądzie tematu, zebrałam trochę informacji, by zachęcić Cię – może niekoniecznie do suplementacji (tutaj jestem ostrożna w sugerowaniu czegokolwiek) – ale choćby do badań i dokładniejszego przyjrzenia się swojemu organizmowi. A decyzję co z tym dalej zrobić, podejmiesz samodzielnie. Ja dostarczam tylko materiał do przemyśleń.



 

DLACZEGO MOŻESZ MIEĆ NIEDOBÓR WITAMINY D?




1 – BO ZIMA CIĘ Z NIEJ OGRABIA

Pomiędzy październikiem a marcem, we wszystkich miejscach, które leżą powyżej szerokości geograficznej 35 stopni, słońce na niebie jest zbyt nisko, a promienie UVB osiągają długości zbyt małe, by doszło do syntezy witaminy D w skórze. O ile w ciągu reszty roku położenie na mapie nie ma znaczenia dla przyswajanej ilości witaminy, to już zimą, nasz kraj leżący w okolicach 52 stopnia jest narażony na niedobory. [1] Właśnie dlatego że taki mamy klimat, zgodnie z zaleceniami Ministra Zdrowia dodaje się (za) małe ilości witaminy D do żywności, takiej jak mleko czy margaryny.
Nawet jeśli mamy lato, żeby zaszła synteza w skórze, trzeba mieć odkryte przynajmniej 30% ciała (czyli np. twarz, ręce do łokci, nogi do kolan, niepokryte filtrem) i korzystać ze słońca najlepiej w godz. pomiędzy 10 a 15 – tak, tych samych, w których wszyscy radzą go unikać. Zachmurzenia czy smog również zmniejszają szansę na wyłapanie odpowiedniej ilości promieniowania.

Rozwiązanie? Robić sobie tropikalne wakacje zimą. Albo przenieść się pod równik ;)


2 – W JEDZENIU SĄ ZBYT MAŁE ILOŚCI WITAMINY D

Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro zimą nie ma słońca, wystarczy odżywiać się wtedy pokarmami bogatymi w witaminę D – jednak jej synteza w 80% zależna jest właśnie od wystawiania się na słońce a w większości pokarmów występują naprawdę niewielkie ilości witaminy D. Jedynie tłuste ryby morskie mają jej nieco więcej, a najwięcej prawdziwy tran z wątroby ryb (niestety, powszechnie sprzedawane są trany z innych części ryb). W dużo mniejszym stopniu witamina D znajduje się w wątróbkach, żółtkach, maśle, czy wzbogaconych w nią margarynach, a także w grzybach, mięsie, serach i mleku. Jeśli więc nie zajadasz się łososiem popijając tranem, możesz mieć problem.

Rozwiązanie? Nie zapominać o słońcu. Tyle że… patrz punkt 3.


3 – NIE UMIEMY SIĘ SENSOWNIE OPALAĆ

Kobiece gazetki podpowiadają, że dzienna ilość słońca jaką możemy bezpiecznie przyjąć, wyraża się w minutach. To zbyt duże uproszczenie i lepiej mu do końca nie zawierzać. Najlepszym miernikiem bezpieczeństwa opalania jest tzw. minimalna dawka rumieniowa lub inaczej próg rumieniowy. [2] Inaczej jest to dawka słońca, po której nasza skóra zareaguje zaróżowieniem, widocznym 24 h po opalaniu bez filtra. U niektórych próg zostanie przekroczony po kilku godzinach opalania, u innych nawet po kilkunastu minutach. Zależy to nie tylko od posiadanej karnacji, ale i wielu innych, indywidualnych czynników, o czym gazetki zapominają. W ramach jednego typu urody można mieć różną wrażliwość na słońce. Jak ją więc sprawdzić?
Najczęściej moment przekroczenia progu da się wyczuć, bo skóra staje się wtedy bardzo ciepła i jeśli akurat nie zasnęliśmy, mamy intuicyjną chęć, by zakończyć leżakowanie. Następnego dnia można sprawdzić, czy rzeczywiście skóra zrobi się zaróżowiona i jeśli tak – zapamiętać długość wczorajszego opalania. To właśnie będzie próg rumieniowy, granica naszego bezpieczeństwa i jednocześnie czas potrzebny na wytworzenie dziennej dawki witaminy D (maksymalnie przy całym odsłoniętym ciele jest to ok. 20 000 j.m), podczas którego nie musimy chować się przed słońcem. Nie ma obaw, że przedawkujemy w ten sposób witaminę D, ta syntezowana pod wpływem słońca jest magazynowana lub wydalana, gorzej jest z witaminą D z jedzenia lub suplementów. Po lecie, jeśli sensownie się opalaliśmy, mamy zwykle w organizmie miesięczny zapas witaminy D, dlatego w środku zimy tak wiele osób ma już niedobory.

Jeśli mamy w planach dłuższą ekspozycję na słońce albo cały dzień spędzony w plenerze, wtedy lepiej pozasłaniać ciało, chować się do cienia, ostatecznie używać filtra. Z tymi ostatnimi to jednak nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Nie dość, że blokują one powstawanie rumienia na skórze, który jest sygnałem, że przedawkowaliśmy słońce i czas iść do domu [3], to jeszcze mają szereg innych minusów. Jakich – poniżej.



4 – FILTRY PRZECIWSŁONECZNE –
NIE TAKIE SKUTECZNE ANI BEZPIECZNE

Większość, jeśli nie wszystkie kosmetyczne lub drogeryjne filtry na rynku mają niezbyt przyjazne składy. W dodatku najczęściej płacimy słono za wysoki SPF, choć jest to zupełnie bez sensu.
  • Wystarczy zastosować krem o filtrze SPF 8 by w ponad 87% zablokować promieniowanie UVB, które powoduje syntezę witaminy D. Krem z SPF 15 zablokuje je już w 93%, a SPF 30 – w 97% . Zatem różnica między SPF 15 a 30 czy 50 jest w zasadzie tylko marketingowa. [4] Producenci prześcigają się w tworzeniu coraz wyższych faktorów SPF, które opisują tylko stopień ochrony przed UVB, a często nie dodają do swoich kosmetyków składników, które chroniłyby przed groźniejszym rodzajem promieniowania – UVA, penetrującym głębsze niż UVB warstwy skóry. Nawet jeśli już coś takiego zastosują, trudno jest zmierzyć efektywność takiego filtra, a część z nich okazała się wyjątkowo mało skuteczna. [5] To stwarza duże zagrożenie, bo kupując filtr 50-tkę nabieramy przekonania, że teraz możemy pomnożyć swój bezpieczny czas przebywania na słońcu o 50 razy (tak jak łopatologicznie wykładają to kobiece gazetki). Więc kiedy posmarowani filtrem leżymy na plaży, jesteśmy znacznie dłużej wystawieni na działanie potencjalnie rakotwórczego UVA, a przy tym mamy zablokowaną możliwością wchłaniania witaminy D. [6] Bez sensu!
  • Czy wiesz, że do tej pory nie wykazano żadnych sensownych powiązań pomiędzy mniejszym ryzykiem śmierci z powodu czerniaka a używaniem filtrów przeciwsłonecznych, w tym również filtrów dla dzieci? [7] I choć sprzedaż filtrów obecnie jest coraz większa, to jednocześnie, dziwnym trafem, ilość przypadków czerniaka POTROIŁA się w ciągu ostatnich 35 lat. Jeśli chodzi o pozostałe rodzaje raka skóry, istnieje bardzo niewielka liczba badań, które by potwierdzały skuteczność filtrów w ich zapobieganiu.
  • Filtry i balsamy zawierające dodatek witaminy A w postaci retinyl palmitate (lub retinyl acetate, retinyl linoleate, retinol), wręcz zwiększają ryzyko raka skóry. Skóra pokryta nimi i wystawiona na słońce jest mniej bezpieczna. Nie warto więc używać żadnych produktów z tą witaminą przed wyjściem na słońce. [8] W ogóle można powiedzieć, że nie ma idealnego pod względem składu drogeryjnego czy aptecznego filtra przeciwsłonecznego. Te tradycyjne, „chemiczne” zawierają substancje, które przenikają skórę i wpływają na system hormonalny, a te reklamowane jako „mineralne”, zawierają tlenek cynku lub dwutlenek tytanu, w postaci nano-cząsteczek. Ma to zapobiec powstawaniu białej warstwy po nałożeniu i większość recenzentek odczytuje to jako zaletę tych kremów, jednak w takiej postaci są one dość kontrowersyjne a ich bezpieczeństwo jest niepotwierdzone. W dodatku amerykańskie FDA ostrzega, że mogą dawać wręcz mniejszą ochronę.[9] Tymczasem są one często składnikiem słonecznych „blokerów”. W USA nadawanie tej nazwy zostało zabronione, żeby nie wprowadzać w błąd klientów, oczekujących, że dzięki nim są 100%-owo chronieni. Żaden krem w 100% nie blokuje UVB, a UVA – tym bardziej. [10]

Rozwiązanie? Mało mówi się o naturalnych filtrach przeciwsłonecznych, którymi są różne proste substancje, najczęściej olejki: z kiełków pszenicy, z pestek malin, kokosowy, czy masło kakaowe. Ich stosowanie nie powoduje skutków ubocznych, a dodatkowo pozwala pielęgnować skórę. Warto też wiedzieć, że podstawową ochroną przed nadmiarem słońca jest też nasza opalenizna. Jeśli udało nam się już opalić, ta brązowa skóra pełni rolę filtra porównywalnego do SPF 4. Minusem jest to, że im ciemniejsza opalenizna, tym słabsza synteza witaminy D, dlatego pod koniec sezonu przyswajamy ją wolniej.


5 – NORMY DLA WITAMIN SĄ ZANIŻONE

Nawet jeśli w ciągu zimowych miesięcy suplementujemy witaminę D zgodnie z oficjalnymi zaleceniami, może okazać się, że osiągamy wtedy bardzo przeciętne efekty zdrowotne i jesteśmy chronieni co najwyżej przed krzywicą. Dzieje się tak, ponieważ stan wiedzy na temat zapotrzebowania na składniki odżywcze uważany jest za niekompletny, a co za tym idzie, wszelkie zalecenia żywieniowe ustalane są z bardzo szerokim marginesem bezpieczeństwa, zapobiegającym jedynie SKRAJNYM niedoborom. [11] Tymczasem niskie zasoby witamin w organizmie, które jednak nie zaliczają się do kategorii niedoborów, nie gwarantują zdrowia i dobrego funkcjonowania całego organizmu. Niestety często są one lekceważone przez lekarzy, który uważają, że skoro norma nie została przekroczona, to wszystko jest ok. Pacjent w takiej sytuacji musi samodzielnie podejmować decyzję o suplementacji i związanym z nią ryzyku.

W Polsce za normę uważa się poziom witaminy D we krwi między 30 a 80 ng/ml. Poniżej 15 ng/ml jest duże ryzyko chorób kości, mięśni, stawów, próchnicy, a także zwiększone ryzyko kilku rodzajów raka. Dopiero powyżej 30 ng/ml można odczuć pozytywne działanie witaminy D na schorzenia inne niż związane z układem kostnym.



JAKIE SĄ SKUTKI NIEDOBORU WITAMINY D?



Witaminę D przede wszystkim nie jest tylko witaminą – w naszym organizmie działa jak hormon i ma wpływ na funkcjonowanie ponad 200 genów. W dodatku jej receptory znajdują się w całym ciele. [12]
Najpowszechniej znaną funkcją witaminy D jest wspomaganie przyswajania wapnia. Jeśli mamy więc jej niedobór, zaczyna nam brakować też wapnia. Dlatego zaleca się by podawać ją niemowlakom, szczególnie narażonym na odkształcenia kości. To jednak nie wszystko. Poniżej tylko ogólna lista schorzeń i przypadłości, które może powodować niedobór witaminy D:
  • Rozstrojenie hormonalne, zwłaszcza niski poziom progesteronu [12] i testosteronu [13]
  • Choroby serca, udary [14],
  • Niski poziom energii i przewlekłe zmęczenie,
  • Częste zapadanie na grypę i inne infekcje – ogólnie osłabiony układ odpornościowy [15]
  • Oparzenia słoneczne [16]
  • Zwiększone ryzyko zachorowania na różne rodzaje raka, w tym raka piersi i raka skóry! [17]
  • Choroby układ nerwowego: zaburzenie poznawcze, demencja, choroba Alzhaimera, Parkinsona stwardnienie rozsiane,  [18]
  • Zwiększone ryzyko cukrzycy, [19]
  • Zaburzenia związane z tarczycą (zwłaszcza choroba Hashimoto), [20]
  • Stany depresyjne i inne zaburzenia psychiczne (po przywróceniu właściwych poziomów wit. D stan chorych się polepszał) [21]
  • Artretyzm, reumatoidalne zapalenie stawów,
  • Choroby układu pokarmowego, przede wszystkim zespół jelita drażliwego,
  • Choroby autoimmunologiczne,
  • Dotkliwsze objawy alergii i astmy (po suplementacji się zmniejszały).

To oczywiście nie wszystko, zachęcam też do samodzielnego zgłębienia tematu dotyczącego związku Waszych dolegliwości z poziomem witaminy D.  Warto przeczytać również: Nowe nieznane funkcje witaminy d – wyczerpujący naukowy przegląd, który uświadamia, na co jeszcze wpływa witamina D.


WITAMINA D A WŁOSY



Odrębny akapit chciałabym poświęcić włosom – widzę ile dziewczyn wchodzi tutaj z Google’a na różne zapytania związane z wypadaniem włosów i doskonale rozumiem też, do jakiej rozpaczy potrafi doprowadzić kobietę rzednąca fryzura. Witamina D nie tylko wpływa na stan skóry, ale i znajdujących się w niej przydatków, czyli m.in. włosów. Reguluje ona pracę gruczołów łojowych uchodzących do mieszka włosowego oraz sam wzrost włosa. Oto kilka dowodów:
  • Badacze z Uniwersytetu w Kairze wskazali na związek niskiego poziomu witaminy D i telogenowego wypadania włosów u kobiet. Im niższy poziom witaminy, tym gorszy był problem. Podobnie zresztą jest z żelazem, które również ma ogromny wpływ na stan włosów. [22]
  • Inni naukowcy dowiedli, że receptor witaminy D odgrywa ważną rolę w cyklach przemiany włosa (anagen, katagen, telogen). Szczególnie istotna jest jego rola w inicjowaniu anagenu, czyli fazy wzrostu. [23]
  • Wykonywano również eksperymenty na bezwłosych myszach, u których receptor ten błyskawicznie pobudził odrost włosów. [24]
  • Tureccy badacze zajmujący się łysieniem plackowatym zauważyli,  że u ponad 90% badanych przez nich pacjentów występował niski poziom witaminy D. [25, 26]
  • Ciekawe były również japońskie badania, w których dzięki witaminie D udało się eksperymentalnie wytworzyć nowe mieszki włosowe w brodawkach i pobudzić zdolność komórek macierzystych do wywołania wzrostu włosa, [27]

Póki co liczba badań na temat związków witaminy D z wypadaniem włosów jest stosunkowo niewielka, ale jednak wszystkie one są dość obiecujące i wskazują na jej wyraźny potencjał w odrastaniu włosów. Logiczne wydaje się też, że w związku z niedoborami danego składnika organizm „wyłącza” zasilanie w niego najpierw te narządy, które są najmniej potrzebne do sprawnego funkcjonowania. Bez gęstych włosów i pięknych paznokci przeżyjemy (choć co to za życie!), ale bez zdrowych kości czy układ krwionośnego już nie do końca. Dlatego wypadanie włosów może być jednym z pierwszych symptomów niedoborów i wskazówką, by zająć się sobą, zanim organizm odetnie coś poważniejszego.


SUPLEMENTACJA WITAMINY D


 


Ostatnie pytanie – suplementować czy nie? O tym, że warto robić to podczas jesienno – zimowych miesięcy, mówi się już coraz częściej. Według polskich oficjalnych zaleceń bezpieczna dawka to 800 – 1200 I.U wit D3 dziennie, zalecana od października do kwietnia u osób unikających słońca i dla wszystkich osób powyżej 65 roku życia (z wiekiem zdolność syntezy D3 spada). Inne źródła mówią o dawce od 1000 – 3000 I.U, choć wskazują też na konieczność sprawdzenia poziomu witaminy D we krwi po każdych 6 tygodniach suplementacji.
Warto zwrócić też uwagę na subtelne zależności pomiędzy witaminą D a innymi witaminami i minerałami, jej tzw. antagonistami: wapniem i magnezem, witaminą K, A. Suplementacja samej witaminy D wpływa na poziom tych pozostałych składników i bez ich kontroli może przynieść więcej szkody niż pożytku. Mówiąc skrótowo: nadmiar witaminy D prowadzi też do nadmiernego poziomu wapnia we krwi, a to może prowadzić do zwapnień, czyli odkładania się wapnia w tkankach miękkich, np. tętnicach, zamiast w kościach i zębach, gdzie powinien prawidłowo trafiać. Na właściwe nadanie kierunku wapniowi wpływa witamina K, dlatego najczęściej suplementuje się ją łącznie z witaminą D (najlepiej dokładnie witaminę K2, w formie MK-7).
Również witamina A chroni przed toksycznością witaminy D. Jeśli wyjściowo mamy niedobór witaminy A, suplementacja samej D tylko pogłębi ten problem. Trzeba także pamiętać, że przyjmując witaminę D w większych ilościach, potrzebujemy również więcej magnezu, który wspomaga metabolizm wapnia. Skoro wzrośnie nam poziom wapnia, magnez też będzie zużywany znacznie szybciej. Jeśli już wcześniej mieliśmy jego niedobory, teraz mogą się pogłębić.

Jeśli chodzi o ilość, jaką warto suplementować: nie ma idealnej dawki witaminy D dla każdego, ale informacje o tym, jak ją ustalić, można znaleźć m.in. na Akademii witalności, oraz na stronie vitamindcouncil.orga tu jest szczegółowy, angielski artykuł o strategii zwalczania deficytu witaminy D. 


POST SCRIPTUM:

Zachęcam jeszcze raz – zbadajcie się. A nuż okaże się, że będą to najlepiej wydane pieniądze w historii Waszej choroby/dolegliwości. Jeśli myślicie o suplementacji – bierzcie się za to z dużą rozwagą, poczytajcie o przeciwskazaniach, a najlepiej skonsultujcie tą kwestię z zaufanym lekarzem, który patrzy na organizm holistycznie (mam nadzieję, że takiego znacie, ja niestety nie). Nie bójcie się słońca w rozsądnych ilościach i nie wierzcie też, że cały dzień na plaży z wysokim filtrem będzie dla Was korzystny.

Trzymajcie się zdrowo! 


Źródła:

[1] Location and Vitamin D synthesis: Is the hypothesis validated by geophysical data? Michael G. Kimlin, William J. Olds, Michael R. Moore
[2] – http://medical-dictionary.thefreedictionary.com/minimum+erythema+dose
[3] – Johan Westerdahl, Christian Ingvar, Anna Masback, Hakan Olsson. Sunscreen use and malignant melanoma.International Journal of Cancer, Volume 87, Issue 1, pages 145-150, 1 July 2000
[4] – http://www.theatlantic.com/health/archive/2011/06/fda-more-than-a-3rd-of-sunscreens-might-not-fully-protect-against-cancer/240671/
[5] – „Sunscreen makers sued for misleading claims” – http://www.nbcnews.com/id/12081374/
[6] – Autier, P, JF Dor, AM Eggermont, and JW Coebergh. Epidemiological evidence that UVA radiation is involved in the genesis of cutaneous melanoma. Curr Opin Oncol 23, no. 2 (2011): 189-96.
[7] – NTP Technical report on the photococarcinogenesis study of retinoic acid and retinyl palmitate, dostęp: https://ntp.niehs.nih.gov/ntp/htdocs/lt_rpts/tr568_508.pdf
[8] – http://www.ewg.org/2015sunscreen/report/8-little-known-facts-about-sunscreens/
[9] – Questions and Answers: FDA announces new requirements for over-the-counter (OTC) sunscreen products marketed in the U.S.”. 2011-06-23. Retrieved 2012-04-10
[10] – [11] – Światosław Ziemlański, Maria Wartanowicz, Normy żywienia dotyczące witamin, Borgis – Medycyna Rodzinna 2/1999, s. 5-10
[12] – http://growyouthful.com/remedy/progesterone.php
[13] – http://growyouthful.com/remedy/testosterone.php
[14] – Dobnig H et al. Independent association of low serum 25-hydroxyvitamin D and 1,25-dihydroxyvitamin D levels with all-cause and cardiovascular mortality. Archives of Internal Medicine 2008 Jun 23;168(12):1340-9; Pilz S et al. Low vitamin D levels predict stroke in patients referred to coronary angiography. Stroke 2008 Sep;39(9):2611-3.; Thomas GN et al. Vitamin D levels predict all-cause and cardiovascular disease mortality in subjects with the metabolic syndrome: the Ludwigshafen Risk and Cardiovascular Health (LURIC) Study. Diabetes Care 2012 May;35(5):1158-64.; Wong A. Incident solar radiation and coronary heart disease mortality rates in Europe. European Journal of Epidemiology 2008;23(9):609-14.
[15] – Talat N et al. Vitamin D deficiency and tuberculosis progression. Emerging Infectious Diseases 2010 May;16(5):853-5; Urashima M et al. Randomized trial of vitamin D supplementation to prevent seasonal influenza A in schoolchildren. The American Journal of Clinical Nutrition 2010 May;91(5):1255-60.; White JH. Vitamin D signaling, infectious diseases, and regulation of innate immunity. Infection and Immunity 2008 Sep;76(9):3837-43.; Liu PT et al. Cutting edge: vitamin D-mediated human antimicrobial activity against Mycobacterium tuberculosis is dependent on the induction of cathelicidin. The Journal of Immunology 2007 Aug 15;179(4):2060-3.
[16] – Dixon KM, Norman AW, Sequeira VB, Mohan R, Rybchyn MS, Reeve VE, Halliday GM, Mason RS. 1a,25(OH)2-vitamin D and a nongenomic vitamin D analogue inhibit ultraviolet radiation-induced skin carcinogenesis. Cancer Prev Res (Phila). 2011 Sep;4(9):1485-94. doi: 10.1158/1940-6207.CAPR-11-0165. Epub 2011 Jul 6.
[17] – Yin L et al. Meta-analysis: Serum vitamin D and breast cancer risk. European Journal of Cancer 2010 Aug;46(12):2196-205.;  Johan Westerdahl, Christian Ingvar, Anna Masback, Hakan Olsson. Sunscreen use and malignant melanoma.International Journal of Cancer, Volume 87, Issue 1, pages 145-150, 1 July 2000.; Dixon KM, Norman AW, Sequeira VB, Mohan R, Rybchyn MS, Reeve VE, Halliday GM, Mason RS. 1a,25(OH)2-vitamin D and a nongenomic vitamin D analogue inhibit ultraviolet radiation-induced skin carcinogenesis. Cancer Prev Res (Phila). 2011 Sep;4(9):1485-94. doi: 10.1158/1940-6207.CAPR-11-0165. Epub 2011 Jul 6. [18] – Llewellyn DJ et al. Serum 25-hydroxyvitamin D concentration and cognitive impairment. Journal of Geriatric Psychiatry and Neurology 2009 Sep;22(3):188-95, http://pmid.us/19073839.;  Oudshoorn C et al. Higher serum vitamin D3 levels are associated with better cognitive test performance in patients with Alzheimer’s disease. Dementia and Geriatric Cognitive Disorders 2008;25(6):539-43.
[19] – Liu E et al. Predicted 25-hydroxyvitamin D score and incident type 2 diabetes in the Framingham Offspring Study. The American Journal of Clinical Nutrition 2010 Jun;91(6):1627-33;
[20] – http://www.endokrynologia.net/content/niedob%C3%B3r-witaminy-d
[21] – Mozaffari-Khosravi H1, Nabizade L, Yassini-Ardakani SM, Hadinedoushan H, Barzegar K.J , The effect of 2 different single injections of high dose of vitamin D on improving the depression in depressed patients with vitamin D deficiency: a randomized clinical trial, Clin Psychopharmacol. 2013 Jun;33(3):378-85 (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23609390)
[22] – Rasheed H1, Mahgoub D, Hegazy R, El-Komy M, Abdel Hay R, Hamid MA, Hamdy E., Serum ferritin and vitamin d in female hair loss: do they play a role?, Skin Pharmacol Physiol. 2013;26(2):101-7.
[23] – Amor KT, Rashid RM, Mirmirani P. Does D matter? The role of vitamin D in hair disorders and hair follicle cycling. Dermatol Online J. 2010 Feb 15;16(2):3.
[24] – Vegesna V1, O’Kelly J, Uskokovic M, Said J, Lemp N, Saitoh T, Ikezoe T, Binderup L, Koeffler HP,  Vitamin D3 analogs stimulate hair growth in nude mice, Endocrinology. 2002 Nov;143(11):4389-96.
[25] –  Aksu Cerman A1, Sarikaya Solak S, Kivanc Altunay I, Vitamin D Deficiency in Alopecia Areata, Br J Dermatol. 2014 Mar 21.
[26]  Mahamid M, Abu-Elhija O, Samamra M, Mahamid A, Nseir W., Association between vitamin D levels and alopecia areata., Isr Med Assoc J. 2014 Jun;16(6):367-70.
[27] –  http://stemcellstm.alphamedpress.org/site/misc/PressRelease002.xhtml