A gdyby tak wykorzystać to lato na poprawienie swojego angielskiego? Nie, w tym tekście nie zamierzam namawiać Cię, żebyś wkuwał całe godziny z podręcznika lub ślęczał przy internetowych kursach – są na to znacznie przyjemniejsze, i co za tym idzie – skuteczniejsze sposoby, dobrze komponujące się z letnim klimatem. Oto 16 z nich, a na końcu… ekskluzywny bonus dla zainteresowanych! :)

 

1. Ustal sobie cel dla swojej nauki języka. Czy chcesz dobrze czytać i rozumieć teksty naukowe, czy raczej umieć swobodnie zapytać o drogę, menu, zamówić taksówkę i wysłuchać przewodnika wycieczki na zagranicznych wakacjach? A może uwieść bogatego, starszego Amerykanina i zdobyć Zieloną Kartę? Niezależnie od tego, co Tobą kieruje, skup się na swoim celu, który jest już wskazówką do tego, jakie metody nauki możesz wybrać. Poliglotami zostają najczęściej osoby, które do nauki popchnęły zainteresowania, styl życia, podróż lub… konieczność.

2. Jeśli dopiero zaczynasz, oprzyj się o metodę 1000 najpopularniejszych słów. Według badań, można znaleźć 1000 najpopularniejszych słów, których opanowanie pozwoli w miarę swobodnie rozmawiać w prawie każdym języku. Nie ma tam słów takich jak pawian czy ziemisty, tylko same użyteczne, codziennie powtarzane w rozmowach słowa. Z łatwością znajdziesz taki zbiór słówek w sieci.

3. Od dziś Twój komputer mówi tylko po angielsku. Zmień język Twojego systemu w komputerze i telefonie. Zmień wersję językową Facebooka na angielski (British lub American, jak wolisz). Nawet jeśli szukasz hasła w Wikipedii, włącz jej angielską wersję. Zmień swoje sieciowe pryzwyczajenia – zamiast Wirtualnej Polski, czytaj Yahoo, zamiast Pudelka – TMZ, zamiast TVN24 – CNN lub BBC, a pogodę sprawdzaj na AccuWeather. Zainstaluj wtyczkę do przeglądarki, tłumaczącą czytany tekst, dzięki której będziesz mógł przetłumaczyć od razu każde nieznane słowo bez wychodzenia z danej karty – np. Auto-translate, Google Dictionary lub Vocabla dla Chrome’a albo Wiktionary and Google Translate czy Gtranslate dla Firefoxa.

4. Odkryj moc Youtube’a. Jest tam ogrom kanałów, które albo dostarczają rozrywki po angielsku (mój ulubiony Buzzfeed), albo bezpośrednio skierowane są na jego naukę (np. polecana już kiedyś przeze mnie Anglophenia). Najbardziej jednak polecam przemówienia TED, które nie tylko pozwalają chłonąć język, ale też motywują i dostarczają bardzo wartościowej wiedzy. Dodatkową zaletą Youtube’a jest to, że w części filmów można ustawić napisy w dowolnym języku. Czyli słuchając po angielsku możesz wspierać się angielskimi napisami, żeby wszystko było jasne.

5. Filmy i seriale. Zapomnij o lektorze do filmów i seriali. O ile oglądanie niektórych filmów w oryginalnej wersji może być na początku kłopotliwe, to jest też wiele niewymagających, ale zabawnych seriali, z którymi poradzą sobie także średnio zaawansowani. Od najprostszych poziomem: 2 Broke Girls, Friends, Gossip Girl, How I Met Your Mother, That 70’s Show, Californication...  Jeśli się wciągniesz, szybko zaczniesz przyswajasz pewne charakterystyczne powiedzonka, całe zwroty i zdania. Bonus – jest wielka różnica w wersji oryginalnej i tej z polskim tłumaczeniem, które często gubi ciekawe niuanse i drobne żarciki.


 

 

 

6. Wczuj się w muzykę. Słuchaj nie tylko rytmu i melodii, ale i słów piosenek. sprawdzaj znaczenie tekstów np. na stronie lyrics.com albo tekstowo.pl, gdzie znajdują się również polskie tłumaczenia. Piosenki mają to do siebie, że dzięki nim w głowie pozostają  nie tylko słówka, ale i całe frazy, za pomocą których można się łatwiej porozumieć. Postaw jednak na coś ambitniejszego niż wakacyjne hity. Badacze przeanalizowali teksty piosenek najpopularniejszych amerykańskich wykonawców i okazało się, że słownictwo Beyonce, Kanye Westa czy Chrisa Browna jest na poziomie… trzeciej klasy. W hip hopie najbardziej zaawansowane słownictwo ma Eminem, ale to nadal okolice czwartej klasy. Wiesz już, kogo unikać, jeśli mierzysz wyżej.


7. Graj w grę! Wielu z moich kolegów, którzy w dzieciństwie byli zapalonymi graczami, dziś bardzo dobrze mówi po angielsku. To ze względu na niezamierzone przyswajanie słownictwa  z dialogów i napisów. Mieli silną motywację żeby wygrać, więc bardzo zależało im na zrozumieniu wskazówek. A powtarzanie rozgrywek po wielokroć dobrze utrwaliło to słownictwo… może znajdziesz jakąś grę dla siebie?

8. Postaw na czytanie po angielsku. Lub słuchanie audiobooków. Idealnie do tego nadaje się czas dojazdów do pracy czy podróży. Wybierz na początek angielskojęzyczną wersję ulubionej lektury. Albo coś lekkiego, typowo wakacyjnego – możesz kupić takie książki za grosze na Allegro. Jest też specjalna seria lektur Penguin Readers, ze słownictwem dopasowanym do każdego poziomu językowego zaawansowania. Możesz również zaprenumerować jakieś czasopismo, najłatwiej będzie w formie na czytnik.

9. Rozmawiaj z obcokrajowcami! Sprawdź, czy w Twoim mieście nie stacjonują jacyś Erasmusi, którzy zwykle chętnie imprezują z Polakami, albo czy gdzieś blisko nie są organizowane jakieś darmowe konwersacje po angielsku – wiem, że we Wrocławiu są, w innych większych miastach na pewno też coś się znajdzie.

10. Rozmawiaj po angielsku ze znajomymi, którzy też chcą podszkolić swój język. Metodę tą zaczerpnęłam od znajomych, którzy będąc pod wpływem dla zabawy zawsze zmieniali swój język na angielski. Też możesz spróbować, tyle że w trzeźwej wersji. Trzymajcie się postanowienia, że przez całe spotkanie albo choćby godzinę rozmawiacie tylko w tym języku.


 

 

 



11. Obklej swój pokój kartkami, nazywając każdy przedmiot po angielsku. To pozwoli na opanowanie dość ograniczonego zakresu słówek, ale zawsze to coś. Oczywiście postaw na coś ambitniejszego niż bed i desk :)


12. Rób listy zakupów po angielsku. Po pierwsze szukasz nowych słówek, żeby zapisać wszystko, czego potrzebujesz, po drugie utrwalasz je podczas wizyty w sklepie, a nudna wyprawa do Biedronki zamienia się w misję i przygodę. Nauka połączona z doświadczeniem lub wykonywaniem jakiegoś działania, jest znacznie efektywniejsza.


13. Ucz się przy pomocy zmysłów. Jeśli poznajesz nowe słówko lub zwrot, zaangażuj do tego procesu wszystkie swoje zmysły – zobacz obraz, wyobraź sobie dźwięk, zapach, wrażenia dotykowe i odczucia emocjonalne związane z danym słowem. W taki sposób zapamiętujesz słowa o wiele skuteczniej. A jeśli wiesz, który zmysł u Ciebie dominuje, dzieje się to jeszcze łatwiej. Przykładowo: poznajesz słowo pupil, więc wyobrażasz sobie powiększające się źrenice (np. słynna scena z Requiem for a dream), przywołujesz sytuacje, w których te źrenice się zmieniały u Ciebie, itd. Wykorzystuj tyle zmysłów, ile się da.


14. Spróbuj metody inkorporacji, wylansowanej przez trenerów NLP. Poznając nowe słówko ułóż sobie krótką historyjkę z nim związaną, oczywiście w języku polskim, ale owo nowe słowo wplataj po angielsku. Np. na tapecie masz słowo: navel, więc mówisz: na środku brzucha każdego człowieka znajduje się navel, a Twoja koleżanka Karolina uważa się za navel świata.


15. Gestykuluj! Takie proste, a takie skuteczne. Badania potwierdzają, że osoby, które podczas nauki języka i prób mówienia w nim gestykulują, zapamiętują dany materiał 3 razy lepiej, niż osoby, które tego nie robią. Próbuj więc mówić jak najwięcej, nawet do samego siebie, ‚w głowie’, a podczas tych prób gestykuluj, tak by pokazać rękami coś związanego z danym słowem lub zdaniem.


16. Nie porównuj swoich umiejętności językowych z innymi – tak jak pisałam tutaj, to sprawi, że albo się zdołujesz, albo popadniesz w pychę i w obu przypadkach nic z tego. Skup się na tym, jakie Ty sam robisz postępy i o ile jesteś dalej od wczorajszej wersji siebie.


I… 17 punkt – bonusowy. Może wybierzesz się na obóz językowy? 

 


 

 

Jeśli wydaje Ci się, że to rozrywka godna gimnazjalistów, w najlepszym razie licealistów, to chętnie wyprowadzę Cię z błędu, razem z Martą ze szkoły Maltalingua na Malcie. Marta napisała do mnie jakiś czas temu proponując świetną zniżkę dla czytelników, czyli dla Ciebie też :) Ekskluzywną zniżkę, można dodać, bo nie da się jej zdobyć w inny sposób, a obniża ceny kursów o 10%. Ale od początku – szkołę znajdziecie tutaj: http://www.maltalingua.pl/szkola-jezykowa.

Jej pierwsza zaleta – znajduje się ona na słonecznej Malcie, wyspie, na której nie ma zimy i temperatura rzadko spada poniżej 20 stopni. Tak wyglądają okolice szkoły:


 


Druga – w kursach uczestniczą osoby z całego świata (Niemcy, Włosi, Francuzi, Hiszpanie, Japończycy itd), więc to dobra okazja do poznania ciekawych ludzi. Trzecia – jest to jedna z niewielu rzeczywiście brytyjskich szkół na wyspie i również jako jedna z 5 posiada akredytację Eaquals. Czwarta – w ceny kursu wliczone są wycieczki (szkoła posiada własnych przewodników) oraz imprezy na basenie na dachu szkoły. Jest więc i nauka, i zabawa. abstrahując od mojej współpracy z tą szkołą, jestem przekonana, że jeśli przeszła Ci przez głowę myśl o jakimś wyjazdowym kursie językowym, ten będzie naprawdę dobrym wyborem – bo ucząc się, z pewnością nie przestaniesz czuć wakacyjnego klimatu i zaznasz wiele rozrywki.


Jak skorzystać z KODU RABATOWEGO: 
podczas rezerwacji na stronie www.maltalingua.plngua.pl wpisz w komentarzu hasło: POLEN LOVES MALTA. Zniżka 10% dotyczy dowolnego kursu rozpoczynającego się po 1 września 2015.  Powodzenia w nauce!