W poście o związku między stylem jazdy a osobowością, przyznałam Wam się do tego, że nie mam prawa jazdy. Choć mogłabym mieć je już od 10 lat. No dobra, 11. Dzisiaj chciałabym wylać z siebie trochę przemyśleń na ten temat i jednocześnie zebrać opinie od Was – zróbmy sobie debatę jak kandydaci na prezydenta! Zapraszam wszystkich z prawkiem i tych bezprawnych.

 

PRAWO ZAJEBISTOŚCI

 

Kiedy chodziłam do liceum, moi znajomi nie mogli wręcz usiedzieć na tyłkach w oczekiwaniu aż otworzy im się okno możliwości zrobienia prawa jazdy. Zaczynali kursy mając jeszcze lat 17, by po 18 urodzinach z dumą odebrać kartonik, dodający do lansu więcej punktów niż dowód osobisty (chociaż w przeciwieństwie do niego ten nie łączył się z możliwością spożycia alkoholu, a raczej bycia szoferem dla innych spożywających). Obserwowałam ten szał z właściwym sobie spokojem i zupełnie nie paliłam się do tego, by sama się za to zabrać – nie czułam pociągu do motoryzacji, zwłaszcza od momentu, gdy dałam kompletną, popisową klapę na konkursie wiedzy drogowej. Rodzice też nie naciskali (tyle mojego szczęścia, bo innych wręcz wypychano w tym celu z domu, zgodnie z tytułowym twierdzeniem, że KAŻDY musi mieć prawo jazdy).

 

Minęło liceum, mijały sobie studia, w międzyczasie miałam bolesną przygodę z próbą jazdy na skuterze, około trzy razy wylądowałam jako pasażer w rowie, a z milion pięćset przeraziła mnie agresja, chamstwo, samowolka i nieuwaga na drodze, którą obserwowałam to z pojazdu, to z przejścia dla pieszych. Dodatkowo, każdy przejazd rowerem przez miasto i konieczność współuczestniczenia w ruchu obok samochodów, czy nawet pokonania prostego skrzyżowania, przyprawiał mnie o palpitacje.

 

NIE OGARNIAM

Jeszcze większego zniechęcenia do zdobycia prawa jazdy nabrałam, kiedy przeprowadziłam się do Wrocławia, gdzie na ulicach niekoronowanymi królami są tramwaje. Przejechanie tuż obok tego potwora na szynach przeraża mnie nawet jako pasażera, a co dopiero potencjalnego kierowcę. Niekłamany podziw budzą we mnie osoby, które wiedzą co robić w centrum, gdzie krzyżuje się ze sobą jezdnia, ścieżka rowerowa, tory tramwajowe i gdzie na drogę często wyskakują szaleni piesi. Gdzie dodatkowo trzeba pilnować świateł, ruchu na innych pasach, a czasem umiejętnie usunąć się z drogi karetce. Dlaczego? Otóż wydaje mi się, że dla mnie to ZA DUŻO DO OGARNIĘCIA NARAZ. Jednocześnie obserwować świat przez szyby i lusterka, szybko reagować na zmiany na drodze, panować nad trzema pedałami, kierownicą i skrzynią biegów jednocześnie, a do tego dawać jeszcze znać o swoich zamiarach innym, zerkając co jakiś czas na deskę rozdzielczą i NIE WPADAJĄC W PANIKĘ, gdy ktoś z tyłu trąbi i wyzywa od blond idiotek…
Tak, być może brzmię teraz jak mała przerażona dziewczynka, ale jestem nią jeśli chodzi o samochody. Nie pomaga w tym ich skomplikowana budowa i fakt, że posiadają te wszystkie przewody wysokiego napięcia, wypełnione są łatwopalnym paliwem, no i są w cholerę plastyczne i łatwe do odkształcenia (nie mówiąc o tym, jak plastyczne jest ludzkie ciało – napatrzyłam się na zdjęcia ofiar wypadków…).
Podsumowując, mam duży problem z samochodami i ruchem drogowym.

CZY JEDNAK POWINNAM STARAĆ SIĘ ZROBIĆ PRAWO JAZDY? 

Cały czas powtarzam, że to lepiej dla mnie i innych uczestników ruchu, że taki spanikowany i nieskoordynowany kierowca nie jeździ po mieście. O ile jeszcze potrafię sobie wyobrazić siebie jeżdżącą po prostych odcinkach na wsi, to przejechanie przez Wrocław jawi mi się jako tor przeszkód z koszmaru.

Mimo wszystko z różnych stron słyszę argumenty: 

– dlaczego tylko twój mąż ma prowadzić i być dla ciebie szoferem?
– jak będziesz miała dzieci, to musisz mieć prawo jazdy – a jak coś im się stanie i nie będzie miał ich kto zawieźć do szpitala?
– kobieta musi być niezależna,
– egoizmem jest nie zmienianie się za kółkiem podczas długiej wycieczki i oczekiwanie, że tylko ta druga osoba będzie prowadzić.
A nawet jeszcze konkretniejsze kwiatki, takie jak:
– robisz z siebie kalekę, a tak naprawdę nie chce ci się za to zabrać,
– dopóki nie pójdziesz na kurs, nie masz prawa mówić, że nie nadajesz się do prowadzenia,

– komunikacja miejska może zawieść, taksówka nie przyjechać, a pogotowie odmówić przyjazdu i co wtedy zrobisz?!

 

No właśnie, co? Moimi argumentami na to są:

– tak samo jak może zabraknąć taksówki czy autobusu, tak też może nawalić samochód, zabraknąć paliwa czy pomocy drogowej,
– jeśli czegoś naprawdę się boję, to sprawia, że popełniam znacznie więcej błędów, a co za tym idzie, staję się dla samej siebie zagrożeniem,
– jeśli chodzi o potencjalne dzieci, to stres wynikający z odpowiedzialności za nie jako pasażerów chyba by mnie wykończył, pół biedy strach o mnie samą, ale mnie i pasażerów? Nope,
– naprawdę nie czuję się ubezwłasnowolniona jako pasażer i naprawdę doceniam dobrych kierowców. Nie oczekuję też od innych żeby wozili mnie jak szoferzy – lubię komunikację miejską, nie mieszkam na odludziu, umiem zamówić taksówkę, na wakacje raczej nie jeździmy samochodem (bo w tym momencie samochodu nawet nie mamy).

I TERAZ PYTANIE DO WAS:

Czy ktoś z Was może miał podobne jak ja odczucia odnośnie prowadzenia samochodu a jednak to przezwyciężył? Czy uważacie, że w dzisiejszym świecie każdy powinien mieć prawo jazdy? I czy kierowca, który boi się kierować, może być dobrym kierowcą?
***

PS – jako ciekawostkę dodam informację, że wg psychologa transportu Andrzeja Markowskiego istnieje spora grupa ludzi, która nie posiada zdolności psychomotorycznych pozwalających na prowadzenie samochodu, zatem nie wszystkich da się wyuczyć tej umiejętności. Predyspozycje te sprawdzane są w różnych badaniach i testach, więc… może warto by było je zrobić, jako ostateczny argument za lub przeciw?I jeszcze jedna wiadomość, która może pocieszyć notorycznie oblewających – podobno ludzie inteligentniejsi mają większe problemy ze zdaniem prawa jazdy. Niższe IQ wiąże się z bardziej mechanicznym i bezkrytycznym podążaniem za poleceniami egzaminatora, podczas gdy osoby z wyższym – dokładają do poleceń własne myślenie i interpretacje, co najczęściej prowadzi do błędów na egzaminie. I choć zdają oni prawo jazdy później, potem jednak jeżdżą bezpieczniej i reagują na drodze lepiej, niż ci mniej inteligentni.

153
Dodaj komentarz

avatar
94 Comment threads
59 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
98 Comment authors
sandraManiaMonika WesołowskaSonBartazSSBwkrystek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
sandra
Gość
sandra

Ja właśnie się dowiedziałam się, że rodzice zapisali mnie na kurs wbrew mojej woli jestem niesamowicie zła

Mania
Gość
Mania

Nie wyobrażam sobie życia bez prawa jazdy! Wystarczy dobra szkoła jazdy i cierpliwy instruktor, który wytłumaczy wszelkie zasady oraz działanie konkretnych systemów w aucie. Myślę, że spokojnie dałabyś sobie radę z tym wszystkim. Trochę wiary w siebie :D

SonBartazSSB
Gość
SonBartazSSB

hm ^^ I go ! with You! :D

wkrystek
Gość
wkrystek

Witam! Chetnie dolacze do dyskusji choc nigdy nie pisalem na zadnych blogach poniewaz nie czulem takiej potrzeby I zawsze wydawalo mi sie to smieszne to co ludzie pisza, wiec wolalem tylko czytac a nie komentowac.
Tym razem po przeczytaniu wielu opinii chcialbym napisac cos od Siebie jak ja uwazam I co mysle na temat o wszystko.
Marzeniem kazdego bylo I bedzie posiadac dowod osobisty a dodatkowo posiadania prawa jazdy.

Dorota T.
Gość
Dorota T.

Ja nie mam prawa jazdy – bo nie mogę ze względów zdrowotnych. Obracać się w środowisku ludzi, których nic nie ogranicza. Często spotykam się z wielkim zdziwieniem – Nie masz prawa jazdy?????? Jak Ty sobie radzisz? Jak w dzisiejszych czasach można tego prawka nie mieć? I dokładne te wszystkie argumenty, które Ty slyszysz. Przez takie reakcje często czuję się tak, jakby moja niepełnosprawność była moim wyborem. I jak nie muszę, to się do tego nie przyznaję. Czuję ciągłą presję. Nawet porady typu, by nieco oszukać lekarza…. Bez samochodu i prawa jazdy radzę sobie doskonale, choć w pracy jestem dziwolagiem, że… Czytaj więcej »

Monika Wesołowska
Gość
Monika Wesołowska

Tutaj się potwierdza, że największa niepełnosprawność to ta umysłowa i wiele ludzi ją przejawia własnie w takim braku zrozumienia dla drugiej osoby. Może ktoś powie, ze to moja słabosc ale tez mi dawali takie dobre rady i jedyny temat to był ze nie mam prawka. Kupiłam w koncu z internetu, takie kolekcjonerskie (oni nie wiedzą tego) z dokumencikcompl i udaje ze mam a nie jezdze bo wole spacery itd. Wiesz ze sie odczepili??

Toitoito
Gość
Toitoito

Króliczku! Napisałaś genialny tekst. Ja należę do grupy osób, która pali się do zrobienia prawa jazdy 😊. Duży wpływ ma na to że ja bardzo często od urodzenia jeżdżę z mamą jako pasażer. Oczywiście że z przodu😊. A z kolei moja mama jest super kierowcą i pędzi przez miasto z całą prędkością oraz jeździ mega płynnie. Po prostu w tej kwestii jest hardkorowa. Prawo jazdy ma od kilkunastu lat i jednym jej poważnym wykroczeniem to było przekroczenie prędkości. Zresztą niewielkie 😉. Jedyną jej dysfunkcją jest to że podczas jazdy do tyłu mylą sie jej strony prawa i lewa. Jest jedną… Czytaj więcej »

iza
Gość
iza

Witam..ciekawa dyskusja niewielu przyznaje się ze nie ma prawka i mu to nie przeszkadza. .to odwaga to jak w gronie mamusiek powiedzieć ze nie lubi się dzieci. .no lincz z marszu..he ja właśnie jestem znowu na kursie po 10 latach juz na studiach zdążyłam się zniechęcić, instruktor nagadał mi ze tylko debile nie zdają i chyba nim jestem ale studia nie łatwe tez skończyłam wiec nie wiem co ze mną nie tak. ? Teraz muszę to zrobić musze….muszę ciągle to słyszę wszędzie juz mi uszy wiedna od tego,nie czuje się jakoś super za kierownicą nie wiem moze to ilość godzin… Czytaj więcej »

Marcin Szydłowski
Gość
Marcin Szydłowski

Witam. Pytanie pierwsze Nie bałem się prowadzenia samochodu i było to dla mnie świetne przeżycie. Nie posiadam pojazdu, ale szwagier dał mi kiedyś poprowadzić na łąkach w mieście, w którym mieszka (ok. pół godz. jazdy). Podeszłem do tego jak do kolejnej użytecznej czynności. W przypadku ludzi, którzy się boją to może niekoniecznie należy ich z tego strachu wyciągać? Może kwestią jest zdecydowane postawienie się znajomym/bliskim albo lepsze zrozumienie siebie, w sensie: „czy jest to potrzebne w moim przypadku”. Jeżeli jednak ktoś boi się, ale bardzo chciałby jeździć, to może jest to związane z brakiem wiary w siebie lub przesadnym mnożeniem… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Marcin, dziękuję Ci za to że chciało Ci się tak wyczerpująco odpowiedzieć na moje pytania :)

Aktualnie już nie czuję takiego parcia na prawo jazdy, ale chciałabym – na wszelki wypadek – nauczyć się uruchamiania i prowadzenia samochodu. Może kiedyś będzie od tego zależeć czyjeś życie, więc warto by. Ale nie sądzę żebym zmusiła się do regularnego prowadzenia. :)

alibunia
Gość
alibunia

Ja się zabrałam 2 lata temu potem pół roku przerwy dużo miałam egzaminów z czego tylko raz wyjechałam z placu . Mam 29 lat i na żadnej jeździe nie jechałam na luzie nie tyle boje sie o swoje życie co o innych. I zaczynam nienawidzic wszystkich ktorzy wciskaja kit ze jak nie masz to jestes lejba. To mam to gdzies lejba jestem i tak umre.

Kamil
Gość
Kamil

Ja mam 22 lata, nie mam prawa jazdy i do większości miejsc, które muszę odwiedzać, jeszcze kom miejską, rowerem albo idę piechotą. Trochę mi to ułatwia fakt, że mieszkam w większym mieście, ale gdybym mieszkał w mniejszym, to po prostu więcej czasu wkładałbym w konserwację roweru albo zrobiłbym uprawnienia na skuter. Dopóki mam pojazd, który jestem w stanie „ręcznie” przestawiać i prowadzić, to jeżdżę nim spokojny. Obecnie, nawet gdybym zrobił prawko, to wkrótce zapomniałbym umiejętności przez brak praktyki (studiuję i mieszkam w akademiku, kwadrans spacerem od uczelni, na której i tak pojedyncze miejsca parkingowe są zajęte, a w domu bywam… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Plus za niechęć do chomikowania (rozszerzonego nie tylko na rzeczy)! Pozdrawiam :)

Maja
Gość
Maja

Mam 26 lat i wyrobienie prawa jazdy jest dla mnie wciąż kwestią zastanwiającą. Kalkuluję, czy dam radę ogranąc w jednym czasie tyle atakujących mnie bodźców (inni kierowcy na drodze i wszystko co nimi związane – ich emocje, myśli,np. oczekiwania oraz oceny mojej osoby), ewentualne wybiegające zwierzaki, strach przed tym, by żadnego nie potrącić, scenariusz jak się zachować, gdy jednak się to stanie, tzn. jak szybko i skutecznie pomóc rannemu. Do tego jak zapanować nad wyrzutami sumienia, które jeszcze bardziej wzmogą hiperstymulację oraz np. strasznym widokiem i cierpieniem, Dalej – jak zapanować nad przymusem spełniania oczekiwań innych, np. gdy czyjeś widzimisię… Czytaj więcej »

Maja
Gość
Maja

No przecież! – jeszcze zapomniałam o świadomości wpływu na środowisko (doczytałam w komenatrzu poniżej). Przecież zamierzałam w tej kwestii naśladować freegan. Świadomość robienia krzywdy naturze też jest w pewnym stopniu paraliżująca. Przyda się więc odpowiednie auto – takie z silnikiem przekonwertowanym na zużyty olej roślinny albo na energię słoneczną. Czyli podsumowując – będzie, co robić i tej sprawie, nie ma mozliwości, aby było nudno.

trackback

[…] Czy każdy musi mieć prawo jazdy? Ja mam 30 lat i o ten jeden dokument w portfelu mniej. […]

Nowhere Girl
Gość
Nowhere Girl

[ksywka anglojęzyczna, bo komentuję za pomocą tego systemu prawie wyłącznie na zagranicznych stronach] Nie umiem prowadzić samochodu. Koordynację pewnie mam nie najlepszą, bo mam „dwie lewe ręce”, dużo częściej niż parę razy w roku po prostu coś upuszczam, ale uważam, że mój brak zdolności ma przede wszystkim podłoże psychologiczne: po prostu paniczny lęk przed możliwością zrobienia komuś krzywdy. Nigdy mi nie szło. Formalnie prawo jazdy mam, uważam, że dostałam je z litości, ale od lat nie prowadzę. Ani razu nie prowadziłam bez mamy, a i tak wysiadałam po prostu obolała – tak się denerwowałam, że podczas jazdy cały czas miałam… Czytaj więcej »

pzu
Gość
pzu

Zrobiłem prawko. Nawet myślałem, aby kupić jakieś auto. Budzę się rano i się zastanawiam. Kupie coś w stylu Seicento, aby nauczyć się jeździć. Ok 1500zł w auto + 2000zł / rok w OC, a do tego koszty benzyny i prawdopodobnych napraw. Takie OC KURRRR… Zrezygnowałem z jazdy, prawko mam, ale nigdy jeździć nie będę. Sama myśl o tym,że mam wżciąś za kierownice powoduje ,że chce mi się rzygać.
Jeśli PZU myśli,że mają doczynienia z debilami, to widocznie sami nimi są.

polaczkropki.pl
Gość
polaczkropki.pl

Wczoraj poruszyłam podobny temat. Sama mogłabym mieć prawo jazdy od 6 lat i neiktórzy moi znajomi zaczynali kurs prawa jazdy jeszcze przed 18-nastką, aby w dzień 18 urodzin już pójść na egzamin i mieć prawo jazdy. Ja nie mam do tego pociągu i nie czuje, że chciałabym tego spróbować. Inni się dziwią i uważają, że w tych czasach to norma i każdy powinien mieć. Heh. Również nie czuje ograniczeń z tego powodu. Nie chcę robić prawka dla samej zasady. Jak będę miała konkretny powód to wtedy przemyślę sprawę:)

Strudelka 111
Gość

Mam bardzo podobne odczucia, nie czuje się dobrze za kółkiem i udowodnił mi to caaały kurs… najbardziej bola wydane na to pieniądze. Dobrze piszsz – ja za kółkiem jestem niepewna, przestraszona i naprawdę mogę stanoic zagrożenie.. po prostu nie daje rady nerwowo i psychicznie, a wówczas mi nic nie wychodzi.

Maja
Gość
Maja

Ale przynajmniej masz tego świadomość. Na pewno są tacy, którzy nie mają albo mają, ale nie słuchają rozumu. I zapewne w dużej mierze w tym trzeba szukać przyczyny wypadków.

Czarneoko
Gość

To chyba ja jestem taką osobą, u której nie da się tego wyuczyć. Szkoda tylko, że nie wiedziałam tego zanim zaczęłam kurs. Zaoszczędziłabym sobie stresów, łez i pieniędzy, które wydawałam na każdy kolejny egzamin. W końcu się z tym pogodziłam, wytłumaczyłam sobie, że skoro nie jestem w stanie tego przeskoczyć i mimo starań nic nie wychodzi, to sobie odpuszczam. To wysokie IQ mnie pociesza :) Poza tym jestem zdania, że nie każdy musi mieć prawo jazdy. Jeżeli mieszka się w dużym mieście (od października również Wrocław) jest ono mniej potrzebne niż osobom, które mieszkają w miasteczkach i na wsiach.

https://czarneoko.wordpress.com/

modka
Gość
modka

Haha, jakbym czytała o sobie. Mam 32 lata. Wiecznie obwieszczałam wszem i wobec, że nie nadaję się na kierowcę, bo jako pasażer potrafiłam panikowac, a co tu dopiero ogarnąc tyle rzeczy podczas prowadzenia! Jednakże odwazyłam się pójśc na kurs (zgodnie z zasadą – jak nie spróbujesz, to sie nie dowiesz) i choć podczas jego trwania miałam wiele chwil zwątpienia łącznie z niby ostateczną decyzją, że nie będę do egzeminu podchodzić, to jednak do niego podeszłam i zdałam za pierwszym razem :) Da się, da się :D Jestem ok. 2 miesiące po odbiorze prawka i muszę przyznać, że sprawia mi to… Czytaj więcej »

jazzitall
Gość
jazzitall

Mam arytmię – niby wiele osób ją ma, ale akurat ja z powodu jej objawów nie mogę jeździć, prędzej czy później skończyłoby się to wypadkiem. Nawet gdy idę pieszo muszę sobie czasem po prostu przystanąć jak starsza pani i odetchnąć, żeby nie zemdleć. Prawko mam (za granicą zrobiłam), ale w czasie kursu parę razy zasłabłam, a na egzaminie zaczynałam się dusić (wiadomo, dodatkowy stres) i ciężko mi było zdać. Zatem problem prowadzić/nie prowadzić mam z głowy :)

Joanna Cieślak
Gość

Zrobiłam prawo jazdy na studiach, więc nie tak od razu, gdy tylko metryka mi na to pozwalała. Zdałam, nie wiem w sumie dlaczego, bo raczej nie powinnam. Bałam się jeździć – podobnie jak Ty miałam wrażenie, że za dużo innych samochodów/rowerów/tramwajów/autobusów/pieszych. Aż pewnego dnia zostałam sama potrącona na pasach (spokojnie, przeżyłam ;)). I dotarło do mnie, że tym roztargnionym kierowcą mogłam być ja. Na kilka lat porzuciłam prowadzenie samochodu. Wróciłam do niego chyba trzy lata temu. Po prostu – musiałam być mobilna w pracy. Odnowiłam prawo jazdy, wzięłam dodatkowe lekcje i zaczęłam jeździć. Najpierw ostrożnie, później już coraz pewniej. I… Czytaj więcej »

Anna Gidyńska
Gość

Jeśli nigdy nie próbowałaś, to warto spróbować (pojeździć). Ja też nie zrobiłam prawa jazdy w LO, zwlekałam z tym o wiele dłużej, ale teraz nie wyobrażam sobie nie mieć prawa jazdy. Co do ogarniania tak wielu rzeczy – można kupić samochód w automacie, odpada 2/3 myślenia za kierownicą.

M.Ortycja
Gość

Ja od dawien dawna chciałam mieć prawo jazdy, ale w sumie to tak naprawdę nie potrafię powiedzieć, po co :D Zbierałam się z tym od matury, bo Rodzicielka powiedziała, że jak zdam, to mi zafunduje, i dopiero rok temu się za to wzięłam… W ogóle się nie nastawiałam ani pozytywnie ani negatywnie, ale po pierwszej godzinie jazd byłam przerażona, bo faktycznie cholernie dużo rzeczy jest do ogarnięcia, a ja nawet nie potrafiłam dobrze skręcić :D Ale na drugiej godzinie już wyjechałam w miasto (na ruchliwą Ślężną w godzinach wieczornych!) i bardzo szybko mi się jazda spodobała – z instruktorem z… Czytaj więcej »

sieczkarnia
Gość

Nie mam prawka. Po skończeniu liceum poszłam na kurs i podeszłam do egzaminu praktycznego raz, a potem wyjechałam zagranicę. Teraz żałuję tych wtedy wydanych pieniędzy i boli mnie to trochę, bo w sumie mogłabym spróbować. Wtedy niestety uległam tej modzie, że prawko mieć trzeba, że wszyscy tak jak piszesz dostawali pierdolca, bo chcą iść na kurs i niestety też się dałam w to wmanewrować. Na kursie nie szło mi źle, ale każde spotkanie z instruktorem kosztowało mnie dużo nerwów, stresu i ogólnie przeświadczenia, że nie daję rady. Nie było fatalnie, ale moje nastawienie i niewiara w siebie, były druzgoczące. Poza… Czytaj więcej »

AnuŚka Bąbik-Daniło
Gość
AnuŚka Bąbik-Daniło

U mnie było zupełnie inaczej – nikt mnie nie namawiał, ja serio nie mogłam się doczekać zrobienia prawka! Może dlatego, że tata „przyszkalał” mnie od najmłodszych lat (ponoć pierwszego malucha zarysowałam mając niewiele ponad 2 lata, bo sama trzymałam kierownicę). Najpierw kierownica, potem zmiana biegów na siedzeniu pasażera, a na koniec samodzielna jazda po skupie buraków czy wiejskich drogach. Obsługa auta podobała mi się do tego stopnia,że czasem (mając kilkanaście lat) chodziłam udając jazdę – zatrzymywałam się, żeby „wcisnąć” sprzęgło i mówiłam na głos kolejne biegi. Pierwszy egzamin miałam 3 dni po osiemnastce i poszłam na pewniaka. Niestety trafiłam na… Czytaj więcej »

Michalina
Gość
Michalina

podobnie jak Ty, nie garnęłam się „za młodu” do zrobienia prawa jazy. Chrzestna chciała mi nawet zafundować kurs w ramach prezentu na 18 urodziny, jednak ja zupełnie się do tego nie garnęłam. Na pierwszym roku studiów nagle mi się odmieniło i zapisałam sie na kurs. Z początku faktycznie przytłaczała mnie ilość rzeczy, jaką należało zrobić jednocześnie – zmieniać biegi, skręcać, rozglądać się dookoła itp. Kiedy w końcu zrobiłam prawo jazdy nie bardzo miałam na czym ćwiczyć – jedyne auto w domu było praktycznie cały czas użytkowane przez mojego tatę. Wszystko zmieniło się, gdy po prawie roku pojechałam do pracy do… Czytaj więcej »

olgacecylia
Gość

Parę razy siedziałam za kierownicą, z kluczykiem w ręce, na zasadzie: „spróbuj, może ci się spodoba”. Nie spodobało się. Na fotelu kierowcy oblewam się potem, mam kołatanie serca, miękkie nogi i mętlik w głowie. Jeśli kiedyś będę potrzebowała prawa jazdy, to najpierw muszę iść na terapię, bo u mnie się to wiąże z dość nieciekawymi doświadczeniami z dzieciństwa, co naprawdę bardzo trudno przeskoczyć. Ciekawe, że nie wspomniałaś o jednej, według mnie dość istotnej rzeczy – kosztach, jakie się wiążą z kursem i egzaminem. Ja w liceum dostałam wybór: kurs językowy zakończony certyfikatem, który zwalniał z matury, albo prawo jazdy. Moich… Czytaj więcej »

Aleksandra N
Gość
Aleksandra N

dobrze takie coś przeczytać. Nie mam prawka, chociaz w rodzinie ma parwie każdy, ale najbardziej zmuszającą mnie do zrobienia jest mama, która praw jazdy nie ma. Oczywiście słyszę te argumenty, które wypisane są powyżej, że będę niezależna, że będę potrzebować to dojadę gdzie chcę, blabla… Nikt nie potrafi zrozumieć, że zwyczajnie boję się prowadzić tak dużą maszynę jaką jest samochód po ulicy i jeździć nią „na serio”…

Małgorzata Kaczmarczyk
Gość
Małgorzata Kaczmarczyk

Zrobiłam prawo jazdy tak jak „przystało”, mam je już trzy lata, ale w ogóle nie jeżdżę, bo zwyczajnie czuję, że jeszcze do tego nie dojrzałam. Rodzina tego kompletnie nie rozumie, przy każdym większym spotkaniu słyszę żarty pod swoim adresem, kpiny, ironizowanie. Nie ukrywam, że sprawia mi to przykrość, ale chyba bardziej jest to przejawem braku ogłady i kultury osób, które w ten sposób odnoszą się do prezentowanych przeze mnie argumentów. Rozumiem Cię w 100%, może nawet w 200% i powiem Ci, że jestem prawie pewna, że kiedyś poczujesz impuls i gotowość – po prostu wtedy idź za ciosem a póki… Czytaj więcej »

SugarFreeKitten .
Gość

Też chciałam iść na prawo jazdy mając 17 lat, żeby wraz z 18 już móc odebrać kartonik. Niestety nie wyszło finansowo i prawko zrobiłam dopiero mając lat 21. Raczej nie bałam się nigdy samochodu, zresztą sytuacjedrogowe nie raz zweryfikowały moje umiejętności – a to pijany facet na rowerze przewracający się tuż przed maską, a to dziecko wyskakujące zza samochodu i najgorsze – rowerzyści, trzeba mieć do nich anielską cierpliwość, zresztą nie raz opisywałam ich na moim moto blogu. Moja mama zawsze mówiła, że jestem flegmatyczna, ale jak się okazuję na nagłe niebezpieczeństwo reaguję natychmiast i odpowiednio. Ale stres jest zawsze… Czytaj więcej »

MizzVintage
Gość
MizzVintage

Zrobiłam prawko, mając 17 lat – wtedy można było jakoś wcześniej, jeździłam kilka miesięcy, nie byłam w tym za dobra, poszłam na studia i samochód stał się zbędny. Dopiero po kilkunastu latach, kiedy kompletnie zapomniałam już, jak się jeździ, zaczął mi doskwierać brak umiejętności prowadzenia auta. Nie wszędzie można dostać się komunikacją miejską, czasem jest to bardzo czasochłonne, nie zawsze mąż/chłopak/tata ma czas, żeby podwieźć takiego osobnika jak ja. Kiedy stało się to naprawdę uciążliwe, powiedziałam sobie, że nie ma bata, czas coś z tym zrobić, tym bardziej że mam samochód do dyspozycji. Też mi się wydawało, że nie będę… Czytaj więcej »

Dominika lemessoss
Gość

Prawo jazdy mam od 12 lat:) egzamin zdałam za 3 razem, dwa razy oblałam na parkowaniu, za trzecim razem poszło bezbłędnie, ale do tej pory mam problem z parkowaniem tzw kopertą… dlatego preferuje parkowanie na wprost, nawet jeżeli wiąże się to z pozostawieniem samochodu w dalszej odległości, niż męczenie się I manewrowanie w tył w przód itd. Moja historia jest o tyle ciekawa, że mieszkając w Polsce prowadziłam samochód od czasu do czasu. Mieszkałam w Krakowie, mieście tramwajów, jakoś nigdy ruch dużego miast mnie nie przerażał. Natomiast 6 lat temu przeprowadziłam się na Cypr, gdzie obowiązuje ruch lewostronny. I niestety… Czytaj więcej »

SuspiciousPlum
Gość

No to mnie pocieszyłaś kochana! Zdałam prawko za 11 razem (chyba) :D oj, oj .. jestem taka inteligentna. Jednak prawdą jest, że jeżdżę teraz lepiej, bezpieczniej i się nie boję. Zdałam egzamin rok temu. I wiesz co uważam? Ten, kto ma jeździć, po prostu to czuje. U mnie nie chodziło o lans. Zrobiłam prawko w wieku 26 lat, a wcześniej też obserwowałam, jak młodzi i gniewni się „wożą”. Jakoś niezbyt mi to imponowało. Jak miałam 18 lat nie czułam do tego powołania. Dopiero później z potrzeby i zamiłowania zdecydowałam się je zrobić. Zwyczajnie lubię jeździć! Wsiadam czasem do samochodu i… Czytaj więcej »

Iwona
Gość
Iwona

Ja akurat wyznaję „prym posiadania prawa jazdy”. Mało tego, miałam do wyboru, albo impreza na 18stkę, albo prawko. Wybrałam kurs. Chociaż miałam i tak załamanie. Nie zdałam 5 razy, podpuściłam sobie. Po dwóch latach pod wpływem impulsu, ze chcieli pozbyć się moich papierów, postanowiłam spróbować. Już bez tego stresu – wszyscy z klasy zdali, a ja nie! Dokupiłam sobie 5godzin doszkolenia, czyli niezbędne minimum i zdałam. Teraz w Warszawie prawo jazdy nie jest mi mega potrzebne, ale gdy jestem na wsi to bardzo.

Sylwia Gie
Gość

Dla mnie prawko jest czymś nie do zastąpienia. Nie wyobrażam sobie być osobą zależna od kogokolwiek. Czy to tramwaju, czy autobusu, taksówki…. wiadomo, auto może odmówić posłuszeństwa, takie rzeczy też się zdarzają. Ale nie ma nic bardziej relaksującego jak jazda samochodem bez celu. Moim zdaniem każdy ma większy lub mniejszy lęk przed jazdą samochodem (sama pamiętam jak bałam się jechać pierwszy raz sama, po odebraniu prawka). Ale tak samo jak ze wszystkim- wraz z doświadczeniem przychodzi spokój za kierownicą.

Barbara Bajko
Gość

Ja zdałam za piątym podejściem. Nauka jazdy i egzaminy były dla mnie drogą przez mękę. Nie rzuciłam tego w cholerę tylko dlatego, że szkoda mi było kasy wydanej na kurs (a potem na poprawki i jazdy doszkalające…). Nic nie stawiali mi rodzice, na wszystko sama zarobiłam. Wolałabym przejść jeszcze raz wszystkie sesje na studiach niż znów zdawać prawko. Ale uparłam się strasznie na prawo jazdy, bo wiedziałam, że rozszerzy mi to perspektywy w poszukiwaniu pracy na stałe. No i miałam rację. Dziś robię min. 200 km dziennie i UWIELBIAM prowadzić auto. Choć duże miasto nadal mnie przeraża jeśli chodzi o… Czytaj więcej »

Malinka M.
Gość

Podobnie bałam się i tak naprawdę dalej się boję . O ile jeszcze przepisy jestem w stanie ogarnąć ,przy dłuższej nauce pewnie i „centrum” bym jakoś oswoiła to już np.przejechanie obok tramwaju czy pieszego a nie daj „buk” rowerzysty przeraża mnie niemiłosiernie. Chodziłam na kurs i chciała bym mieć prawo jazdy. Dlaczego? A dlatego ,że mieszkam gdzie mieszkam i tak naprawdę bez auta jestem uwiązana w domu i zdana na łaskę znajomych kierowców.Dlatego przełamałam tę panikę .Jednak po dwóch oblanych egzaminach stwierdziłam że nie jestem jeszcze gotowa.Odpuściłam ,ale nie wykluczam że jeszcze kiedyś spróbuję . I moim zdaniem jeśli tak… Czytaj więcej »

Patrycja Malinowska
Gość

Nie spróbujesz to tak na prawdę nie dowiesz się czy jest czego się bać. A strach zawsze jest, ja niby się nigdy nie bałam, a jednak kiedy pierwszy raz po odebraniu prawka, wsiadłam za kierownicę to nawet w radio bałam się stację zmienić, a na drugi dzień pojechałam w długą trasę z przejazdem przez miasto z tramwajami i od tego czasu już nie mam żadnych lęków. Jednakże uważam, że wystraszony, niepewny kierowca to jedno z największych zagrożeń na szosie. Próbuj w końcu do odważnych świat należy ;)

Igor Mróz
Gość
Igor Mróz

Znasz moje powody, tj te prawdziwe: wynająć samochód na wyjeździe. Gdybyście byli z mężem dłużej w Stanach, zaczęłoby wam to dokuczać. Też nie bardzo kręci mnie skomplikowany ruch uliczny, ale na autostradzie poprowadziłoby dziecko, a zmiana kogoś na parę godzin naprawdę pomaga.

Przekonałem samego siebie właśnie tym + swoim „preppersowym” podejściem. Tj, że część rzeczy trzeba po prostu umieć. Dać w mordę już umiem. Strzelanie zostawiam na jesień.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Myślę że taką wersję preppersową, tzn. jak odpalić samochód i nim pokierować, niekoniecznie połączoną z poznaniem kodeksu, to zdobyć muszę, ale to raczej poza kursem.

Rincewind99
Gość
Rincewind99

Nie ma czegoś takiego, że ktoś „powinien” albo „musi” mieć prawo jazdy. Moim zdaniem, jeżeli dana osoba czuje że nie chce, to niech nie robi – kierowca, który np boi się siedzieć za kółkiem to jedno z największych zagrożeń na drodze. Generalnie odnoszę wrażenie, że za mocno się przejmujesz tym co mówią inni. Masz swój rozum, rób swoje! :)

Rincewind99
Gość
Rincewind99

I a propos tej strachliwości za kółkiem – mówię to w 100% poważnie. Lepiej nie wsiadać, jezeli ktoś nie czuje się na siłach. Mówię to jako osoba, która średnio robi 10.000 km miesięcznie jako kierowca. Niejedno widziałam…

Króliczek Doświadczalny
Gość

Eeej, no co Ty, za duża jestem żeby się przejmować tym co mówią inni :) Ale zebrać ich różne zdania i doświadczenia żeby mieć lepszy ogląd w sprawę – to jak najbardziej. Rozum wiadomo że mam, ale nie wiem wszystkiego o wszystkim :)

Rincewind99
Gość
Rincewind99

Jeżeli to Ci pomoże – kumam. Jednak wydaje mi się, że Ty sama najlepiej stwierdzisz, co zrobić i nikt nie będzie w tej kwestii mądrzejszy, bo Ty siebie najlepiej znasz :)

Paulina
Gość
Paulina

Mam prawo jazdy od dwóch lat. Myślę, że też nie dałabym rady przejechać przez Wrocław. Małe miasta są ok. W dużych jest więcej idiotów którzy uważają że to oni świetnie jeżdżą wpychając się, zajeżdżając drogę i przekraczając prędkość. Pozdrawiam ;)

Modest Vagabond
Gość

Sama szybko zrobiłam prawo jazdy jednak odkąd poszłam na studia sporadycznie prowadzę samochód. Nie mam własnego a poza tym Kraków mnie przeraża- tak jak piszesz- jest tego zdecydowanie za dużo.

Chabrowa
Gość

Uważam, że prawo jazdy jest potrzebne, ale nie koniecznie jeśli czujemy, że jednak nie jesteśmy do tego stworzeni. Ja poszłam na prawko wcześnie, jeszcze w wieku 17 lat :) Ile przeżyłam, ile wypłakałam, bo czułam, że nie jestem do tego stworzona, a jednak zdałam za pierwszym :) Jakoś jechałam, byle do przodu z tym egzaminatorem. Myślę, że każdy musi sobie wszystko przemyśleć, nic na siłę :)

Lapis Lazuli
Gość

Ja nie mam prawa jazdy, bo go nie potrzebuję. Nie planuję kupować samochodu, wszędzie poruszam się pieszo albo komunikacją miejską. Poza tym stanowię wystarczające zagrożenie na drodze jako pieszy, a co dopiero jako kierowca…
Najbardziej irytowało mnie przekonanie, że to dlatego, że jestem kobietą i uważam, że nie dam rady.

WWW.KOSMETYCZNYDETEKTYW.PL
Gość

Od razu jak zobaczyłam nagłówek postanowiłam tu wejść. Ja tez nie mam prawka. Choć poprzez nacisk rodziny próbowałam je zrobić, zaraz po ukończeniu liceum. Dostałam się na kurs i miałam go za darmo. Rózne jednak okoliczności (pobyt w szpitalu i rozpoczęcie studiów) spowodowały, że nie ukończyłam go. Choć bardzo się starałam. Po około 3 latach ubzdurałam sobie, że zrobię je aby pokazać wszystkim, że potrafię. Niestety znów wzięłam sobie za dużo na głowę i nie byłam w stanie ogarnąć. Zniechęciłam się, wywaliłam kase w błoto i powiedziałam, że zrobię kiedy indziej. Obecnie minęły już dwa lata. Myślę, że nie jest… Czytaj więcej »

Arkadiusz Narowski
Gość

Też mógłbym mieć prawko od 10 lat, ale nie czuję potrzeby. Auto stałoby większość tygodnia nieużywane albo wydawałbym niepotrzebnie na paliwo by się nim przemieszczać gdziekolwiek, nawet do pobliskiego sklepu. Opcja z prywatnym szoferem dla znajomych i rodziny też mi się nie podoba. Sytuacje, w których by mi się rzeczywiście przydało zdarzają się może 1-2 w roku, więc za rzadko. Nie mam też żadnej dziewczyny do wożenia (a może dlatego jej nie mam ;D?). Nie przejmuję się tym co mówią inni. Jak potrzebuję gdzieś dojechać, to zawsze znajdę sposób a jak kupię kiedyś samochód, to razem z kierowcą.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Co do braku dziewczyny z powodu nie posiadania prawka to kolega się na ten temat wypowiadał: http://lepszawersjasiebie.pl/2015/01/postanawiam-znalezc-zone-wsk2015-03/
:)

Arkadiusz Narowski
Gość

gdyby nie wspominał o tym na pierwszej randce częściej miałby okazję na drugą :-D

a tak poza tym to chyba mieszkasz na dzielni, na której się wychowywałem – Huby :P

Króliczek Doświadczalny
Gość

No prawie, między Hubami a Tarnogajem :)

Blue Kangaroo - BLOG STUDENCKI
Gość

Niestety nie wiem, jak Ci pomóc, bo ja nie mam na razie takich dylematów na głowie jak dzieci i te sprawy. Moje podejście do posiadania prawa jazdy ukształtowali szaleni, wiejscy kierowcy, chłopcy, którzy mając 18 lat już, koniecznie, szybko musieli zrobić prawko, wydać wszystkie zaskórniki na samochód i wozić się golfem czy innym cińkusiem po mieście. Potem tylko wkładali w nie kasę i wiecznie na nic nie mieli, no bo auto swoje pali, no bo auto trzeba ubezpieczyć, no bo w aucie się coś popsuło. Do szkoły już TRZEBA było podjechać autem, chociaż przystanek 10 minut drogi od domu. Nikomu… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Odpowiedź już jest, przynajmniej na teraz – bo w tym momencie na pewno go nie potrzebuję. Nie wiem tylko jak później… :)

Blue Kangaroo - BLOG STUDENCKI
Gość

Wtedy będziesz się tym martwić. ;)

olgacecylia
Gość

Jak będziesz potrzebować, to zrobisz – od lat sobie to powtarzam. Chociaż trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której rzeczywiście byłabym przyparta do muru i natychmiast musiała iść na kurs i kupować auto :-)

Paulina Z.
Gość
Paulina Z.

Robiłam prawko parę lat temu niedługo przed moją maturą. Tak samo jak Ty, nie miałam nigdy parcia na to żeby starać się o prawko, jak najszybciej gdy tylko osiągnę pełnoletność, ale zdaje mi się, że zaczęłam, bo moi rówieśnicy też robili i mój młodszy brat i tato bardzo mnie zachęcali. Przyznam szczerze, że bardzo bałam się tego, że kompletnie nie poradzę sobie w ruchu drogowym. Podchodziłam do egzaminu na prawko 6 razy, za każdym razem oblewałam właśnie będąc gdzieś w samym środku ulicznego zgiełku. Nie potrafiłam skupić się na tak wielu czynnościach o których trzeba pamiętać podczas jazdy. To była… Czytaj więcej »

Catherine Wolf
Gość

Kiedy mieszkałam w dużym mieście (aż 2 lata ;) ) to prawo jazdy nie było mi potrzebne. Wszędzie mogłam dojechać autobusem lub tramwajem bez problemu.
Obecnie mieszkam na wsi i prawo jazdy jest mi niezbędne. Bus kursuje tu kilka razy dziennie do pobliskiego miasteczka w którym komunikacja miejska jest kiepska. Wszystko zajmuje wtedy dużo więcej czasu a tego mi szkoda na czekanie na przystanku.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Tak, mieszkając na wsi prawko i samochód wydają się niezbędne.

Ana
Gość

Skąd ja to znam! Gdyby życie po studiach ułożyło mi się inaczej i zostałabym w większym mieście albo rzuciło mnie do jeszcze większego miasta, pewnie do dziś nie miałabym prawka. A na pewno samochodu. Jednak wychodzę z założenia, że gdy robisz prawko, musisz z niego korzystać – musisz nauczyć się jeździć, bo 30 godzin kursu to nic. Swoje prawko zrobiłam za pierwsze „prawdziwe” pensje, po roku kupiłam samochód i tera śmigam codziennie do pracy. Bo u mnie, na prowincji, bez auta jak bez ręki. Żyć można, ale to pory kłopot – gdziekolwiek się przemieścić, musisz szukać środka transportu, bo autobusy… Czytaj więcej »

Dagmara Piekutowska
Gość

Zdobycie prawa jazdy wiązało się dla mnie z uzyskaniem komfortu wynikającego z poczucia niezależności. Obecnie nie używam samochodu, dlatego, że stało się to niepraktyczne. Nałogowo używam komunikacji miejskiej. Prawo jazdy przydało mi się do jeżdżenia skuterem. Tak jak i weekendowych wypadów do Ikei. Akurat nie brakuje mi zdolności psychomotorycznych. Nigdy nie miałam problemu z jeżdżeniem. Jestem jednak przeciwniczką robienia rzeczy na siłę, bądź tylko dlatego, że tak wypada. Osoby, które prowadzą samochód z lękiem są zagrożeniem dla innych kierowców. Nie mniejszym niż osoby cechujące się nadmierną brawurą.

Króliczek Doświadczalny
Gość

O tak, wyprawy do Ikei czy innych Praktikerów to są momenty, kiedy docenia się samochód.

Dagmara Piekutowska
Gość

O ile samochód jest w stanie pomieścić nasze zakupy :D

Justyna Skowera | elare
Gość

Ja należę do tej grupy osób,która ‚paliła się’ do zrobienia prawka. Zrobiłam je zaraz po 18 urodzinach, dzięki temu w 3 liceum mogłam jeździć do szkoły autem, zawoziłam siostrę do przedszkola itd. Ale kiedy poszłam na studia do Krakowa odstawiłam auto i teraz jestem niedzielnym kierowcą. Boję się jeździć po mieście, zwłaszcza lewoskrętów, kiedy auta z naprzeciwka ciągle jadą, kiedy trzeba się wbijać na chama, ignorować trąbienie, zmieniać pas ruchu. Brakuje mi po prostu doświadczenia w jeździe, staram się jeździć od czasu do czasu po Krakowie i gdybym tylko robiła to częściej pewnie byłby ze mnie niezły kierowca. Ale lubię… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Jako pasażer też lubię, nawet bardzo, zwłaszcza poza miastem :)