Balkonie, Ty jesteś jak zdrowie, ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto przeprowadził się ze wsi do miasta i nie ma własnej działki! Dzięki balkonowi można zażegnać takie nostalgiczne kryzysy i nawet w samo południe w centrum miasta zażyć trochę kontaktu z roślinami i świeżym (nie dotyczy Krakowa) powietrzem.
Obecnie mamy wręcz jakiś balkonowy szał; każdy, niezależnie od wielkości swojej ograniczonej barierkami przestrzeni, chce z niej robić ostoję slow – life, miejski ogród, albo własną filię paryskiej kawiarenki (nawet mimo mieszkania w centrum Radomia). Ze wszystkich szalonych, lifestylowych mód ta akurat podoba mi się najbardziej. Zwłaszcza że pamiętam czasy, gdy balkony pełniły najczęściej rolę suszarni, palarni, czy składzika niepotrzebnych gratów. W najlepszym wypadku można było na nich zobaczyć białe plastikowe meble i czerwone pelargonie. Mamy więc spory progres. 

Oczywiście to dopadło i mnie – od razu po wprowadzeniu się do obecnego mieszkania postanowiłam, że muszę wreszcie (po raz pierwszy w życiu) urządzić od podstaw balkon. Jego przystępny kształt, wielkość i ładne barierki tylko zachęcały żeby coś z nim zrobić. Pierwsze podejście miałam latem zeszłego roku, kiedy to udało mi się wybrać meble i donice, a przy okazji w ciągu kilku miesięcy zasuszyć na śmierć kwiatki i dać się we znaki iglakom. Dzięki temu jednak trochę o balkonach i ich urządzaniu się nauczyłam (przynajmniej od strony praktycznej, nie estetycznej), a teraz mogę puścić tą wiedzę dalej w świat.

1. Najlepszy materiał na meble balkonowe



Po wielu męczących wizytach w marketach budowlanych, przyglądaniu się stolikom i krzesłom z drewna, metalu i wszystkiego innego, odkryliśmy króla materiałów balkonowo – ogrodowych: technorattan. Jeśli więc zamierzacie urządzić balkon w mieszkaniu, w którym zostaniecie na dłużej, polecam Wam zainwestować właśnie w takie meble. Mają one tylko jedną wadę – cenę, choć to też kwestia relatywna. Są zwykle droższe niż zestawy z drewna, ale mają nad nim tę przewagę, że nie trzeba ich impregnować i w żaden sposób chronić, zabezpieczać. 
I tu zaczyna się lista zalet technorattanu: jest odporny na promieniowanie UV, więc nie blaknie, nie szkodzi mu również deszcz, śnieg, mróz ani upał, podobnie jak zabrudzenia z jedzenia (tłuszcz, wino, kawa czy cokolwiek innego). Do tego wszystkiego jest lekki, a jeśli jeszcze taki mebel jest składany, to staje się naprawdę bezproblemowy w przechowywaniu i transporcie. To wszystko sprawdzone i potwierdzone, bo moje meble zimowały spokojnie na balkonie, chowaliśmy je tylko podczas naprawdę silnych wichur. No i najważniejsze – wyglądają ładnie, żeby nie powiedzieć „stylowo”, lans przez duże L. Łatwo dobrać do nich pasujące dodatki, nawet spoza kompletu i z innego sklepu (doniczki kupowaliśmy gdzie indziej, niż meble, a wyglądają identycznie). Są też wygodne – tylko sprawiają wrażenie twardych, a tak naprawdę lekko dopasowują się do ciała.

2. Kwiaty balkonowe, które przetrwają wszystko


Tutaj chwila ciszy dla kwiatków, które zabiłam w zeszłym roku (powyżej). RIP w waszym kwiatkowym niebie. 

Wybierając kwiaty na balkon trzeba ustalić jaki występuje na nim stopień nasłonecznienia. Jeśli trafił nam się balkon wychodzący na północ, trzeba wybrać kwiatki lubiące cień. Takich nie ma zbyt wiele (to np. barwinki, begonie, niecierpki, niezapominajki i zielone bluszcze). Jeśli balkon wychodzi na wschód, południe czy południowy zachód (zwłaszcza te dwa ostatnie kierunki) wiosną i latem będzie tam dużo słońca, a to oznacza, że jeśli tego nie zepsujemy, kwiaty będą mogły kwitnąć nawet od maja do pierwszych przymrozków. 


Jak można to zepsuć? Zapominając o podlewaniu i nawożeniu. Niestety, przyzwyczajona do domowych kwiatków doniczkowych te na balkonie również podlewałam raz na kilka dni, zamiast nawet dwa razy dziennie. Nawoziłam je jak mi się przypomniało (czyli rzadko). Nie chowałam ich też przed ulewnym deszczem, przez co nagromadziły zbyt wiele wody w podłożu. W efekcie najpierw jeden gatunek mi usechł, a potem drugi zgnił. Mam nadzieję, że tegoroczne przetrwają dłużej.

Jeśli chodzi o polecane typy roślin na słoneczne balkony to nadal wygrywają pelargonie, na szczęście nie tylko tradycyjna czerwona odmiana (która budzi podobne skojarzenia jak czerwony goździk). Obecnie ich gatunków, kolorów, a nawet zapachów jest od groma. Są one bardzo odporne i łatwe w uprawie, dobrze znoszą duże ilości słońca. Trzeba tylko pamiętać, żeby nie podlewać ich wieczorem, a rano, nawozić raz na dwa tygodnie i na zimę przenieść do domu. Drugi popularny kwiatek to petunia/surfinia (na zdj. z punktu 4. po środku) – musi mieć stale wilgotne podłoże i być regularnie nawożona. Oprócz tego z polecanych i łatwych w uprawie są jeszcze bratki, stokrotki, aksamitki, nagietki, nasturcje, ale nie musicie słuchać moich podpowiedzi – lepiej po prostu wybierzcie się do centrum ogrodniczego i zapytajcie kogoś z obsługi. Na pewno będzie znał się na tym lepiej niż sprzedawcy z kącików ogrodowych w marketach budowlanych (dodatkowo rośliny z centrów są też często w lepszym stanie, te z marketów bywają zarażone różnymi chorobami).

3. Iglaki na balkon


Iglaki na balkonie są super – jeśli odpowiednio je dobierzemy, będą sobie rosły i zdobiły nam przestrzeń non stop, również zimą. Co trzeba o nich wiedzieć? Tylko tyle, że wybieramy odmiany wolnorosnące, miniaturowe, i takie, które są odporne na mróz (większość jest, jeśli rośnie w ogrodzie, ale na balkonie rośliny mróz znoszą gorzej). Takich odmian na szczęście jest sporo. Do słonecznych balkonów polecane są sosny, tuje, jałowce i modrzewie, do cienistych cisy lub choiny kanadyjskie. Można też kierować się zasadą, że iglaki o ciemnych igłach potrzebują generalnie mniej światła niż te o jasnozielonych lub żółtych. 
Iglaki powinny rosnąć na specjalnie do nich przystosowanej ziemi (na pewno nie takiej jak do kwiatków), a od wiosny do końca czerwca należy je też nawozić, jednak ilość nawozu którą poleca producent na opakowaniu należy zmniejszyć o połowę (bo zwykle dawka dotyczy iglaków w ogrodzie). Po lecie można też nakarmić je specjalnym nawozem jesiennym o nieco innym składzie, który uodporni drzewka na chłody i dobrze podlać. No właśnie, nie można zapominać o regularnym podlewaniu iglaków, także i zimą. Ziemia powinna być stale wilgotna, ale nie mokra. Iglaki mogą uschnąć nie tylko latem, ale i na przedwiośniu (przerobiłam to), kiedy pojawia się pierwsze mocne słońce, ale ziemia w doniczce jest jeszcze zmarznięta, dlatego w takie dni warto przesuwać doniczkę z iglakiem do cienia. 
Warto zapamiętać, co zrobić z drzewkami na zimę: doniczki najlepiej jest przenieść bliżej ściany domu lub w kąt, gdzie będzie mniejszy dostęp wiatru. Można ustawić je wszystkie obok siebie i obłożyć ścianki jakąś warstwą ochronną, np. styropianem. Dobrze jest też postawić je np. na deskach albo czymkolwiek innym, żeby nie stały bezpośrednio na zimnej posadzce. Na całe drzewko można nałożyć worek z agrowłókniny (pytajcie w ogrodniczym), która przepuszcza światło i powietrze, ale chroni przed zimnem, a ziemię w doniczce posypać np. korą – chodzi o to by chronić korzenie, do których zimno dociera łatwiej, niż gdyby rosły normalnie w ogrodzie.

4. Oświetlenie balkonowe i coś, co odstraszy komary


Nie doprowadzałam żadnego elektrycznego oświetlenia na balkon, nie jestem zwolenniczką obwieszania go choinkowymi kulkami. Zamiast tego subtelne światło dają mi wetknięte  w donice z iglakami lampki solarne – po słonecznym dniu świecą przez dobre kilka godzin. Można je kupić za parę złotych w marketach budowlanych. Oprócz tego na stoliku stawiam jakiś lampion lub latarenkę, ewentualnie kominek zapachowy z olejkiem trawy cytrynowej albo lawendy, która odstrasza komary. No właśnie, komary – nie mieszkam na tyle wysoko, by nie potrafiły do mnie dolecieć gdy siedzę na balkonie wieczorem z laptopem. Dlatego w tym roku zamierzam posadzić tu jeszcze kilka roślin, których zapach również odstrasza komary, a do tego można je użyć w kuchni. Mięta w doniczce już ładnie się rozrasta, oprócz tego na pewno pojawi się jeszcze:

  • lawenda wąskolistna (najlepszy gatunek do uprawy w naszych warunkach) – lubi słońce, nie lubi nadmiaru wody i zraszania, więc warto chować ją przed deszczem, 
  • tymianek – przyda się w kuchni (polecam ziemniaki z piekarnika z tymiankiem i czosnkiem), dobrze mu na słońcu, nie lubi wiatru, podlewamy dwa razy w tygodniu, w upały częściej, 
  • bazylia – znowu ziółko przydatne do włoskich potraw, musi mieć stale wilgotno, lubi słońce, 
  • rozmaryn – polecany jako przyprawa do mięs, lubi słońce, umiarkowane podlewanie, może urosnąć nawet do metra wysokości,
  • szałwia – również sprawdza się w kuchni włoskiej, poza tym ma działanie lecznicze, nie lubi zbyt ostrego słońca ani wiatru.
Komary odstraszają również takie rośliny jak komarzyca, geranium i kocimiętka (ta akurat odstraszy komary, ale zwabi koty), oraz olejki z patchouli, goździków, cytrynowy i eukaliptusowy.

Czego jeszcze brakuje na moim balkonie? 

Osłona przed słońcem – chyba skończy się na parasolu, najlepiej takim mocowanym do balustrady i z regulacją kąta nachylenia. Teoretycznie można też osłaniać się przed światłem (i wścibskim okiem) markizą albo nawet zasłonami i roletami ze specjalnego materiału, ale bałabym się wspinać na drabinkę, żeby coś takiego przymocować, czy potem ewentualnie zdejmować. Z resztą nie wiem czy takie mocowanie byłoby u mnie możliwe. 

Balkonowa kanapa, albo kanapo – sofa. Albo chociaż dobry leżak. To już poważniejszy wydatek, zwłaszcza jeśli ma być z pasującego materiału, ale na pewno z czymś takim komfort odpoczynku znacznie wzrasta. Póki co, jeśli chcę się położyć, pozostaje mi kocyk w kolorze plażowego piasku (oszustwo dla umysłu) i poduszki. Ale takie coś wygląda bardzo kusząco: 
Poduszki na krzesła/kanapę – odkryłam, że istnieją takie z impregnowanymi poszewkami, dzięki czemu nie nasiąkają one wilgocią i mało się brudzą, nie trzeba więc chować ich na noc (choć przed deszczem warto).
Dodatkowe doniczki – jeszcze przynajmniej dwie do zawieszenia na balustradzie i coś większego do zbiorowego hodowania ziół i roślin odstraszających komary.

***

To chyba tyle ode mnie, dużo cennych porad dotyczących zwłaszcza roślin, znajdziecie jeszcze na blogu slonecznybalkon.pl, a całkowicie wyczerpany temat balkonów i tarasów, od a do z, na stronie taras-balkon.pl. Namawiam Was do zadbania o ten kawałek betonu, nawet jeśli macie do dyspozycji tylko lokum tymczasowe z małym lub wąskim balkonem w starym budownictwie. I z takim da się coś zrobić, nie wydając przy tym wiele. Sprawdzają się stoliki i siedziska z palet, skrzynki na kwiaty ze skrzynek po owocach, maty – słomianki jako osłona balustrady itd. – w sieci jest na to mnóstwo patentów.
Na koniec polecam Wam krótkiego, darmowego e-booka przygotowanego przez specjalistów współpracujących z Westwing: Wiosna w domu i ogrodzie, który zawiera więcej konkretnych inspiracji dotyczących stylów w jakich można urządzić balkon, oraz porady dotyczące m.in. tego, jakie warzywa można hodować na balkonie. A jeśli zechcecie zarejestrować się na Westwing z mojego linka polecającego, dostaniecie 50 zł zniżki na pierwsze dowolne zakupy o wartości powyżej 250 zł.

*Wpis powstał we współpracy z WestwingPierwsze i ostatnie zdjęcie pochodzą również ze strony Westwing, pozostałe przedstawiają mój balkon.