Masz marzenie? Założę się, że masz przynajmniej jedno takie, specjalne. Powrót do wagi z liceum, zdobycie mężczyzny/kobiety marzeń, kupno samochodu, podróż życia. Jakie by ono nie było, jego osiągnięcie na pewno wymaga czasu i dużej dozy energii. A przecież codziennie masz tyle innych obowiązków, wracasz taki zmęczony. Nie ma czasu, nie ma siły, noworoczne postanowienie zmienia się w wiosenną gorycz.Nagle pojawia się ratunek. Trafiasz na książkę albo film „Sekret”. Dowiadujesz się o prawie przyciągania, a guru rozwoju osobistego mówią Ci o wizualizacji swoich celów. Brzmi jak plan! Więc zasiadasz wieczorami w fotelu i zaciskając powieki i pięści, wyobrażasz sobie siebie – spełnionego, szczęśliwego Człowieka Sukcesu. Jeśli będziesz wierzył mocno i prawdziwie, wizualizował wystarczająco często, to przecież musi się spełnić, nie ma innej opcji, nie?

NO NIE.

 

Obietnica spełnienia najskrytszych pragnień za pomocą wizualizacji i siły własnej wyobraźni jest bardzo efektowna i dzięki temu sprzedaje się wyjątkowo dobrze. Wystarczy spojrzeć choćby na ogromny sukces wspomnianego „Sekretu”, „Potęgi podświadomości”, czy nawet…  dużą popularność posta z 7 zasadami huny, którego jakiś czas temu tutaj opublikowałam (i do którego należy się pewne uzupełnienie i sprostowanie, o tym zaraz). 
 
W wizualizacji celów jest coś magicznego, a że w ludzkiej naturze leży unikanie zmęczenia i szukanie dróg na skróty, jesteśmy skłonni zawierzyć magii, która zwalnia z wysiłku. Rzeczy dzieją się same i spadają z nieba, a my nie musimy nawet wyciągać po nie ręki – wystarczy, że wytężymy umysł. Tak właśnie reklamowana jest wizualizacja w wersji pop, i w oparciu o takie zasady działa wielu specjalistów od motywacji, trybików w wielomilionowym przemyśle rozwoju osobistego. Gdyby mówili nam od razu, że swój cel osiągniemy, ale najpewniej będzie to kosztować wiele bólu, wyrzeczeń i czasu, kto z nas zapłaciłby za taki coaching?
Tymczasem po przeczytaniu podniosłych haseł z „Sekretu” czy obejrzeniu pokazu na stadionie, podczas którego gość chodzi po rozżarzonych węglach (bo zwizualizował sobie, że może!), natychmiastowo czujemy napływ pozytywnych emocji, siłę i wiarę, że my też możemy. Napędzeni tym mentalnym speedem, motywacją instant, zaczynamy działać tak jak nauczyli. Afirmujemy. Wizualizujemy. A potem zdziwieni czekamy na efekty, które nigdy nie nadchodzą.
Czy ktoś tu nas nie oszukał?

STUK PUK W PIERŚ

 

I… teraz  sama czuję się jak jeden z tych oszustów. Chyba wpadłam w pułapkę pisania o motywacji i rozwoju skrótami myślowymi, które zapewne nie dla każdego są zrozumiałe, a nieodpowiednio zinterpretowane – mogą być niebezpieczne. Przedstawiając jakąś ideologię czy przepis na życie zwykle mam na celu tylko pozostawienie luźnej inspiracji, z którą każdy z Was zrobi to, co mu odpowiada – nie wkładam niczego do głów ani nie nakłaniam do zmian. Ja sama nie łykam prawie żadnej nowej informacji w całości, z wszystkiego staram się wyłuskać jakiś element, który pasuje do mojej osobistej układanki. I być może niepotrzebnie zakładałam, że Wy też tak macie. Dopiero ostatnio z głośnym brzdękiem (…) wpadła mi do głowy myśl, że jednak część z Was być może dopiero wkracza w tematykę rozwijania potencjału umysłu i potraktuje tamten mój wpis (zawierający wspomnienie o prawie przyciągania) zbyt dosłownie…
Wraz ze zwiększającą się liczbą Waszych odwiedzin, coraz częściej czuję coś w rodzaju społecznej odpowiedzialności za tego bloga, dlatego jestem Wam winna rozwinięcie i uzupełnienie myśli o wizualizacji i przyciąganiu. Więc… czytajcie dalej, proszę.

 

MAMY TWARDE DOWODY

 

Naukowcom „Sekret” i popularny motyw wizualizowania celów od dawna zgrzytał w zębach, postanowili więc sprawdzić jego skuteczność empirycznie. I istnieje co najmniej kilka sensownych badań, które mocno podważają nieograniczoną moc wizualizacji.

Skrótowo:

  • Przykład 1 –  przed egzaminem. Studenci kalifornijskiego uniwersytetu zostali poproszenie o wyobrażanie sobie jak dostają wysokie stopnie z najbliższego egzaminu. Kazano im powtarzać to po kilka minut codziennie i pracować nad ostrością wyobrażenia. Po egzaminie okazało się, że grupa która wizualizowała, w porównaniu do grupy kontrolnej, która tego nie robiła  – poświęciła mniej czasu na rzeczywistą naukę i w efekcie dostała słabsze oceny (Pham i Taylor, 1999).
  • Przykład 2 – zdobycie miłości. Specjalizująca się w obalaniu mitów o wizualizacji pani Oettingen badała zakochanych studentów płci obojga. Kazała im wyobrazić sobie, co by się stało, gdyby nagle znaleźli się sam na sam z TĄ osobą. Po 5 miesiącach od badania okazało się, że studenci, którzy mieli bardzo wyraźne i pozytywne fantazje na temat swoich ukochanych, nadal nie wykonali żadnych ruchów w ich kierunku i w ogóle się do nich nie zbliżyli. Oettingen uzyskała bardzo podobne wyniki, kiedy sprawdzała skuteczność wizualizacji w zdobywaniu pracy po studiach, w walce z uzależnieniami i z problemami ze zdrowiem (Oettingen, 2000; Oettingen, Pak, Schnetter, 2001; Oettingen i Mayer, 2002; Oettingen i Gollwitzer, 2002).
  • Przykład 3 – ważny cel. Duże badania (obejmujące 5k osób) przeprowadził Richard Wiseman. Badał on osoby posiadające jakiś ważny cel, który chciały osiągnąć – np. kariera, rzucenie nałogu, nowy związek. Po roku sprawdził, co zmieniło się w życiu badanych. Okazało się, że jedynie 10% badanych osiągnęło swój cel. Gdzie tkwiła różnica? Osoby, którym się nie udało, motywowały się albo przez negatywne wyobrażenia ‚co się stanie, jak mi się nie uda‚, albo przez pozytywną wizualizację celu i zmiany, która nastąpi w ich życiu po jego osiągnięciu. Wszystko to jednak na nic. Najlepsze efekty osiągnęły osoby, które nie traciły czasu na żaden z takich sposobów.

CO Z TEGO WYNIKA (I DLACZEGO)?

 

Patrząc na wyniki tych i innych badań, w oczy rzuca się wspólny mianownik: kiedy za bardzo przykładamy uwagę do wizualizowania spełnionych marzeń, zapominamy o rzeczywistości i porzucamy działanie, które miałoby nas do nich zaprowadzić.To nie znaczy, że wizualizacja NIE JEST SKUTECZNA – otóż wręcz przeciwnie, jest ona skuteczna aż ZA BARDZO! Kiedy intensywnie wyobrażamy sobie siebie mającego te wszystkie miliony, dziewczynę, samochód czy szczupłą sylwetkę, umysł zaczyna odbierać to tak, jakbyśmy już je posiadali, przez co szybko zaczynamy czuć się lepiej, bardziej pewnie, komfortowo i… tracimy motywację do długofalowego działania. Bo po co, skoro już teraz jest tak miło?

To tak jak z narkotykiem. Sięgamy po niego, żeby poczuć zmianę w obecnym stanie, o czymś zapomnieć, coś zamazać. Ale jest to zmiana tylko emocjonalna, nie wpływająca na rzeczywistość. Czujemy się lepiej, choć dalej stoimy w miejscu. I nie chcemy wykonać wysiłku ruszenia z miejsca, skoro bez ruchu możemy sięgnąć po kolejną porcję samozadowolenia.

Wtedy przychodzi czas na detoks.

JAK WIZUALIZOWAĆ, ŻEBY SIĘ NIE SKRZYWDZIĆ?

 

Dowiesz się, jeśli wykonasz proste ćwiczenie – właśnie dostajesz do ręki przydatne narzędzie. Serio, zrób te trzy nieskomplikowane czynności właśnie teraz. Nie ograniczaj się do czytania, tylko sprawdź to na własnej skórze.

  • Wstań i wyciągnij przed siebie prawą rękę, na wysokość ramion. Przeleć wzrokiem od początku ramienia aż do czubków palców tej ręki i zostań z oczami w tym punkcie. Nie poruszając nogami, skręć tułów i przesuwaj wyciągniętą rękę w prawo, do oporu, ile możesz. Teraz spójrz na miejsce które wskazuje Twoja ręka i zapamiętaj je (odejdź od biurka i zrób to teraz!).
  • Powtórz to samo ćwiczenie, ale W WYOBRAŹNI. W głowie odtwórz sobie obraz siebie wykonującego taki sam skręt i docierającego ręką metr dalej niż poprzednio.
  • Powtórz ćwiczenie z punktu 1, w rzeczywistości. Czyli znowu wstań, wykonaj skręt… Sprawdź, dokąd sięgnęła teraz Twoja ręka i gdzie zatrzymał się wzrok?
W większości przypadków po tym trzecim punkcie skręca się ręką dalej, niż do tej pory. W umyśle powstaje mentalny obraz, który pomaga ciału wykonać wysiłek lepiej i o choćby jeden stopień przesunąć granicę możliwości.

 

Tak jak mówiłam wcześniej, wizualizacja powoduje szybki zastrzyk energii i dobrego samopoczucia do umysłu, który ma zastosowanie, jeśli wyobrażoną czynność wykonujemy OD RAZU i nie odkładamy jej w czasie. Dodatkowo, wizualizacja pozwala osiągnąć najlepsze efekty, kiedy wyobrażamy sobie nie efekt końcowy, a PROCES, który do niego prowadzi.
Jeśli więc chcesz wygrać w zawodach skoków wzwyż, nie wyobrażaj sobie siebie na podium, tylko przed każdym treningiem odtwórz w myślach to jak biegniesz, nabierasz tempa, odbijasz się, jaką przyjmujesz wtedy pozycję i w jaki sposób spadasz. A potem pobiegnij i rzeczywiście skocz.
Jeśli się odchudzasz, nie skupiaj się na obrazie siebie w bikini rozmiar 36 i gwiżdżących mężczyznach wokoło, ale przed następną serią ćwiczeń chwilę pomyśl o tym, jak się pocisz, jak z każdą kroplą potu i każdym kolejnym brzuszkiem spalasz kalorie i wytrzymujesz te męki dłużej, niż na  poprzednim treningu, bo stajesz się coraz silniejsza.
Jeśli ćwiczysz pewność siebie w kontaktach z płcią przeciwną, najpierw przećwicz scenariusz prostej rozmowy w myślach, a potem po prostu podejdź i zagadaj. Raz, drugi, piąty, piętnasty, aż stanie się to dla Ciebie naturalne i dobrze znane.
Taki sposób wizualizowania ma kilka zalet: 

 

  • pomaga pozbyć się lęku lub zniechęcenia – bo z sytuacją zapoznajemy się już wcześniej w głowie, przeżywamy ją w umyśle, w pewien sposób ją oswajamy,
  • pozwala opracować plan działania i zauważyć ważne drobiazgi – jeśli wizualizujemy proces dość szczegółowo, w wyobraźni możemy zobaczyć coś, co normalnie uszłoby naszej uwadze, a tym samym jesteśmy jedno doświadczenie do przodu,
  • zwiększa wiarę we własne możliwości – tyle razy robiliśmy to w głowie, że czujemy się lepiej przygotowani.

…MOŻLIWE JEDNAK, ŻE WIZUALIZACJA
NADAL NIE JEST DLA CIEBIE

 

Nawet w takiej zmienionej postaci wizualizacja może nie służyć każdemu. Osoby, które są urodzonymi pesymistami, mogą wtedy wzmacniać swoje negatywne przewidywania i lęki. Jeśli próbujesz wizualizować i czujesz się potem źle, albo zdemotywowany, to znaczy, że czas to sobie odpuścić i zamiast myśleć, po prostu zacząć działać. Rozpisz sobie rzeczowo kolejne kroki do osiągnięcia swoich celów i nie zastanawiaj się nad efektem, tylko wykonuj punkt po punkcie.
Nie polecam także stosowania wizualizacji w stylu „już dziś bądź jak człowiek sukcesu” (czyli jeśli marzysz o bogactwie, to nawet jeśli jeszcze go nie masz, zachowuj się jak człowiek bogaty, mów i traktuj innych jak człowiek bogaty) – ta metoda może powodować emocjonalne wypalenie, zakłócenie na linii wysiłek – nagroda, przez co możemy odczuć mniejszą chęć do starań o osiągnięcie nagrody (bogactwa), skoro już teraz je mamy. A nawet jeśli nam się uda, radość nie będzie tak duża – bo przecież już ją przeżyliśmy.

 

CZY TO ZNACZY, ŻE PRAWO PRZYCIĄGANIA NIE ISTNIEJE?

I czy pisząc ten tekst po tym, co pisałam wcześniej, nie jestem hipokrytką?

I tak, i nie. Jeśli traktujemy prawo przyciągania i moc wyobrażeń zbyt dosłownie, możemy się srogo rozczarować. Istnieją osoby, którym udaje się przyciągać upragnione rzeczy bez większego wysiłku (mi się to zdarzało i znam też innych ludzi, którzy tego doświadczyli), ALE nie każdy z nas ma jednakowe predyspozycje. Nie każdy potrafi na tyle zapanować nad swoim umysłem, żeby podczas stosowania pozytywnej wizualizacji czy przyciągania, nie uruchamiać jednocześnie jakiegoś nieświadomego programu, który całkowicie sabotuje ten pierwszy wysiłek. Dopóki nie poznamy samych siebie do głębi, lepiej trzymać się tego, co proste, lepiej stawiać stopy po pewnym gruncie i skupiać na tym, co daje przewidywalny efekt – a tym zawsze jest rzeczywista praca i wysiłek, oraz zamiana słowa „marzenie” na „plan do wykonania”. I koncentracja – koncentracja na wybranym zadaniu to wielka siła.
 
 
Zdjęcia:
tytułowe – Ryan Pouncy via Unsplash
klucz i diament – http://www.hussar-gruppa.com/firma/

 

 

34
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
19 Comment authors
AgamarekKróliczek DoświadczalnykiuKarolina Grajper Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aga
Gość
Aga

Myslcie negatywnie, nie wierzcie w nic co niewidzialne, nie wizualizujcie i dorobcie sie garba. Dzieki ha ha

Karolina Grajper
Gość
Karolina Grajper

Witaj :) Już wiedziałam o takim sposobie wizualizacji z jednego z filmów na youtubie: https://www.youtube.com/watch?v=kLilY5upAWc. Trafiłam na twój blog szukając potwierdzenia i znalazłam :) Chciałabym też poznać żródła z których korzystałaś, bo muszę utrzeć komuś nosa i pokazać,ze nie mial racji gnojąc mnie za tą teorię :)
Pozdrawiam :)

kocilapka
Gość

Kiedyś czytałam inny tekst poświęcony zasadom Huna, które były opisane jako filozofia „Aloha”. W tym tekście jeszcze jedna zasada: akceptacja świata takim jakim on jest i wiara w to, że to co się TU i TERAZ dzieje jest najlepszym co może mnie spotkać. Oczywiście pojawia się przy takim założeniu pytanie np. jeśli jestem nieszczęśliwy i cierpię z tego powodu to mam po prostu to zaakceptować i cierpieć dalej? Nie. Wg. zasady, którą przywołałam moc sprawczą mamy tu i teraz czyli masz jakieś TERAZ. Masz jakąś sytuację, która się dzieje i zawsze w tym TU i TERAZ pojawia się jedno pytanie:… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Hej, dzięki za tak długi komentarz i podzielenie się swoimi myślami :) Co do tego tematu związku, szczerze nie jestem za wizualizowaniem bycia z jakąś konkretną osobą jako celu. Do wizualizacji wybierałam tylko rzeczy, które dotyczą bezpośrednio mnie, a nie wpływają na kogoś, bo odczuwam to trochę jako naruszanie czyjejś przestrzeni. Sama nie chciałabym, żeby osoba, która jest mi obojętna, zaklinała wszystko żeby być ze mną. To zahacza trochę o magię, a co do tej mam już bardzo krytyczny stosunek. Co innego wyobrażanie, wizualizowanie idealnego partnera, w sensie cech osoby, którą chcielibyśmy przyciągnąć w życiu. A i to pod warunkiem,… Czytaj więcej »

kocilapka
Gość

No właśnie chodzi mi o to, że żeby trafić na właściwą osobę to trzeba trochę zawierzyć chemii i nie da się tego wyczarować, tylko albo jest, albo nie i trzeba się temu poddać. Na tej zasadzie zgadzam się z Tobą, że to zaklinanie nie ma sensu i trzeba umieć przyznać, że coś nie kliknęło. Niestety widzę dużo par, które są złożone na siłę. Czasem niecierpliwi pod naciskiem innych niecierpliwych też godzą się na układ, gdzie układ jest „taki ok, ale fajerwerków nie ma”. Byłam raz naciskającym, a raz naciskanym i obie te relacje się rozpadły, bo po prostu nie dało… Czytaj więcej »

Iskra
Gość
Iskra

Jestem pod wielkim wrażeniem Twojego komentarza. Widać w nim wiele godzin spędzonych z samą sobą i swoimi potrzebami, myślami, wrażeniami i uczuciami. Ponadto zgadzam się ze wszystkim co napisałaś i sama doszłam do podobnych wniosków, tylko nie były one tak uporządkowane jak w Twojej wypowiedzi, także dzięki Ci, bo właśnie poukładały mi się w głowie :). Czytałam z uśmiechem na ustach i w głowie. Porównanie z otwieraniem kwiatów- cudowne, sama też tak kiedyś robiłam. Od tej pory jak będę chciała na kogoś naciskać w kwestii deklaracji jakichkolwiek i przyspieszania spawy będę sobie wyobrażać to otwieranie na siłę pączków kwiatów. Piąteczka!… Czytaj więcej »

Anneliese Mistel
Gość

Bardzo mi miło, dziękuję! :)

Gdybyś chciała rozwinąć ten temat to jestem chętna na burzę mózgów ;)

kiu
Gość
kiu

Ani Kroliczek, ani Anneliese nie maja pojecia o co w wizualizacji chodzi. To, ze w ich przypadku ona nie zadziala albo, ze zadziala tak, jak ja opisuja jest najlepszym dowodem na to, jak bardzo wizualizacja jest skuteczna!
Nie jest mistrzem ten, kto mysli, ze nim jest.
Usuwanie a nawet tylko chec usuniecia niewygodnych postow swiadczy o tym, ze przed Kroliczkiem jeszcze dluga droga…

Króliczek Doświadczalny
Gość

Nie wiem czy nie wyciągnąłeś/aś mylnego wniosku, że ten tekst dowodzi że wizualizacja nie działa. Nie o tym tu mowa.

Kiedy i gdzie według Ciebie usuwałam jakieś ‚niewygodne’ posty?
I gdzie ktoś w tym tekście czy rozmowie nazywa się mistrzem?
Rzucasz dużymi słowami, obawiam się że bez pokrycia.

Anana
Gość
Anana

Czytając Twój post, sądzę, że możesz mieć sporo racji, aczkolwiek nie do końca wiem, co powinnam robić, ponieważ moim celem jest wygrana w totka. Wysyłam dwa kupony z tymi samymi liczbami na każde losowanie. I kiedy pierwszy raz wysłałam moje kupony, przez cały czas poprzedzający losowanie, miałam takie uczucie, że na pewno wygram te pieniądze. Potem poszłam spać z myślą, że gdy się obudzę, będę bogata, jednak po przebudzeniu czułam się bardzo przybita, jakby ze świadomością, że na pewno nie wygrałam, że to by było zbyt piękne. Poszłam w miejsce, w którym wizualizowałam siebie odczytującą zwycięskie liczby i widząc, że… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Co da Ci sława osiągnięta nie własną pracą, a talentem kogoś innego, co z resztą w każdej chwili może wyjść na jaw?

Wybacz, ale Twoja postawa jest wszystkim tym, przed czym ostrzegam w tym tekście…

Emu
Gość
Emu

Jedyny tekst jaki znalazłam który podcina skrzydła tym co wierzą w moc wizualizacji i pozytywnego myślenia. Dlaczego nie ma ich więcej ? Bo to nie prawda. Potęgaprzyciągania tego o czym myślimy i wizalizujemy jest ogromna i wierzmy w nią. No.. co innego jeśli ktoś się zamknie w 4ch ścianach i będzie tylko wizualiaował wygraną w totka …. (chociaż i takie przypadki się zdarzały z pozytywnym wymarzonym skutkiem :)) Ale ten tekst jest dołujący i podciana skrzydła wszystkich pozytywnie myślącym. Ja bym go z chęcią usunęła z wyszukiwarki google. Żałuję że na niego trafiłam…Ja nadal będę wierzyła w moc przyciągania i… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

A ja mam ochotę usunąć Twój komentarz, bo widzę, że przeczytałaś tekst na wyrywki, tylko początek, albo zupełnie bez zrozumienia.
Pierwsza zasada: komentujesz – pomyśl. To nie boli.

Ania Górecka
Gość

Ciekawe podejście. Czytałam sekret i byłam nim zafascynowana. Trwało to jednak krótko. Ciężko wierzyć, że od samego wyobrażania sobie czegoś, wszystko czego pragniemy, nadejdzie. Radziłabym jednak coś robić w tym kierunku.
Wezmę pod uwagę Twój sposób na wizualizację i wypróbuję. Tekst naprawdę świetny i dający do myślenia.
Pozdrawiam Cię
Ania

Ven
Gość
Ven

„Sekret” zakłada, że będziemy siedzieć i czekać na zbawienie wyobrażając sobie idealne życie, a ono spadnie nam z nieba. A tu nie o to chodzi. Musimy działać. Cuda się zdarzają, ale często szczęściu trzeba pomóc. To tak, jakbyśmy czekali na wymarzoną sylwetkę dalej siedząc na tyłku przed TV i jedząc śmieciowe jedzenie. Wizualizacja jest potrzebna, żeby uwierzyć w siebie, ale oprócz wyobrażania sobie trzeba coś robić, żeby to marzenie faktycznie się urzeczywistniło. I nie nachalnie, bo im intensywniej sobie wyobrażamy pewne rzeczy, tym bardziej na nie wyczekujesz i zastanawiasz się, czemu nie nadchodzą, co przyciąga dużo złych i negatywnych emocji,… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Otóż to, nie zbyt nachalnie – wydaje mi się że sporo osób popełnia ten błąd, że wizualizuje czy pracuje z afirmacjami zbyt intensywnie i te pierwotne dobre chęci wychodzą im ostatecznie na niekorzyść.

Igor Mróz
Gość
Igor Mróz

Złośliwy. niemerytoryczny komentarz fanatyka fitnessu… z tą ręką to wiesz… nawet bez wizualizacji tak zadziała, bo tak działą stretching :P

p.s. chyba pozwolę się w najblizszym czasie zainspirować tym tekstem, doskonale pasuje do pewnej znanej ksiazki, ktorą otworzylem pierwszy raz dopiero dzisiaj rano…

Króliczek Doświadczalny
Gość

Po jednym ruchu też już działa? ;) Tak czy siak, chodziło mi o to, żeby można było tą prawidłowość poczuć na własnej skórze i dzięki temu lepiej zapamiętać.

To chętnie poczytam co to za książka i co to za myśli.

Blue Kangaroo - BLOG STUDENCKI
Gość

To będzie komentarz pisany w trakcie czytania, bo jakbym mogła nie skomentować tego tematu. ;D 1. Już mi się podoba stwierdzenie „wizualizacja w wersji pop”. Lepiej się tego nie da ująć i coś czuję, że myślimy o tym samym. 2. Co do skrótów myślowych, to musiałabyś chyba książki pisać, zamiast wpisów, żeby wszystko dokładnie, z każdej strony wyjaśnić i omówić tysiąc sytuacji, w których to działa, a w których nie, do kogo to pasuje, a do kogo nie. Każdy powinien wybierać z sieci to, co dla niego dobre i sam musi to wiedzieć. To mi się kojarzy trochę z sytuacją,… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

2 – Nie no, wiadomo, że nie zakładam, że czytelnik nie ma mózgu, ale po prostu czułam wewnętrznie, że ten pierwszy wpis muszę uzupełnić, bo gdybym tego nie zrobiła, miałabym to ciągle gdzieś z tyłu głowy ‚a co jak jednak komuś to zaszkodzi’. 4 – Co do pogody to jest pewnie tak samo jak z moim przywoływaniem myślami różnych osób :) Ja też wierzę, że takie rzeczy działają, no ale tak jak mówię, dla niektórych ta wiara może być trochę niebezpieczna i dlatego na start (albo dla osób nie do końca pewnych co siedzi w ich podświadomości) polecam bardziej taką… Czytaj więcej »

maja
Gość
maja

Napisałaś: „(…) bo gdybym tego nie zrobiła, miałabym to ciągle gdzieś z tyłu głowy ‚a co jak jednak komuś to zaszkodzi’.” I wielkie dzięki za ten tekst, za to „dopowiedzenie”, „dowyjaśnienie”. Zresztą myślę, że to jest bardzo cenna cecha ludzi HSP, sama często czuję i działam podobnie. Poza tym jestem właśnie na etapie zauważania jak wiele szkód przyniosło mojej psychice bezkrytyczne słuchanie rad innych ludzi., również guru od prawa przyciągania, m.in. niestety życzliwej p. Beaty Pawlikowskiej. Podobno ludzie HSP są szczególnie podatni na wszelkie tego typu „nauki”, chyba w pewnym stopniu dlatego, że sami są przepełnieni mnóstwem wątpliwości, a „specjaliści”… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Dzięki za ten komentarz – czyli czasem niektóre ‚oczywiste’ rzeczy, jakie piszę, jak się okazuje – mogą być przydatne.
Wiem co przechodzisz, bo właśnie też jestem w trakcie naprawiania niektórych swoich błędów w myśleniu; mimo że od dawna nad sobą pracuję, ciągle coś tam jeszcze wychodzi i zaskakuje.
Ale grunt, że jesteśmy na dobrej drodze – dzięki uświadomieniu sobie tych postaw :) Powodzenia!

marek
Gość
marek

Niebieski Kangurze, punkt trzeci z basenem trafia w samo sedno tego zagadnienia. Z mojego doświadczenia na ogół wszystkie trzy warunki muszą być spełnione. Czyli obraz, uczucia i działanie. Na ogół.

sieczkarnia
Gość

Ja już trochę jestem weteranką tej tematyki, tak mi się przynajmniej wydaje, ale czytałam i oglądałam dziesiątki książek/filmów powiązanych z prawem przyciągania ściślej lub luźniej. I myślę, że żeby traktować to jednak w odpowiedni sposób to trzeba poznać coś jeszcze oprócz Sekretu, plus dobrze poczytać np. forum poświęcone sekretowi i pochodnym. Inaczej faktycznie można polecieć z tematem i popełniać błędy, które opisałaś, a także parę innych. Dla mnie wizualizacja to nie jest żadna metoda, bo nie potrafię się skupić, często zasypiam wizualizując tp. Ale mam kilka innych. Przede wszystkim zeszyt wdzięczności, codziennie także piszę w formie twierdzącej i dokonanej 10-20… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Wow, post w poście :D

Piszesz o ważnej rzeczy, o dostrzeganiu znaków i szans do wykorzystania – sama miałam się kiedyś na ten temat więcej rozpisać, bo mam wrażenie, że ostatnie lata dość znieczuliły w ludziach taki rodzaj spostrzegawczości.

Też miałam kiedyś coś w rodzaju vision board, u mnie to była taka wyklejanka, którą stworzyłam po studiach. Jak teraz o tym pomyślę, to… spełniło mi się wszystko co na niej zamieściłam. Oprócz długich i gęstych włosów :) Ale tu muszę przyznać, że chyba sama się sabotowałam martwieniem o ich stan i o to co będzie, jak wypadnie mi ich za dużo.

Przemek Kasprzykowski
Gość
Przemek Kasprzykowski

No, ten tekst mogę z czystym sumieniem polecić bez żadnych „ale”:)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Miałeś trochę udziału przy jego powstaniu ;)

Gosia | Alchemia Kobiecości
Gość
Gosia | Alchemia Kobiecości

Ty piszesz to, co ja myślę. Przede wszystkim najbardziej szkoda mi ludzi, którzy wierzą w „prawo przyciągania” i ślepo stosują tę zasadę w życiu. To jeszcze jeden sposób unikania odpowiedzialności za swój los i wysiłku, żeby był on lepszy. Do mnie nigdy fenomen wizualizacji nie trafiał i nie odebrałam Twoich tekstów w ten sposób. Ale bardzo dobrze, że o tym piszesz, to jeszcze jeden mocny głos zdrowego rozsądku.
Podsyłam Ci bardzo dobry artykuł Marka Mansona na ten temat. Z resztą możliwe że znasz :)
http://markmanson.net/the-secret

Igor Mróz
Gość
Igor Mróz

Mark Manson = bardzo bardzo :-)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Nie znałam go wcześniej, ale coś czuję, że mam tam więcej do przeczytania :)

kkasia12345 .
Gość
kkasia12345 .

Świetny wpis. Może wreszcie uda mi się osiągnąć choć jeden z odwiecznych celów, które po kilkunastu dniach odchodziły w niepamięć. Bardzo trafne uwagi na temat wizualizacji, rzeczywiście zdecydowanie lepiej wyobrażać sobie nie efekt, a dążenie do niego. U mnie chyba najlepiej działa jednak natychmiastowe działanie – jak już zacznę wizualizować to trochę a bardzo się rozpędzam… :P

Króliczek Doświadczalny
Gość

Dlatego ten rozpęd trzeba wykorzystać na rzeczywiste działanie i efekt powinien być niezły :)

Anna Tabak
Gość

Świetny tekst, po lekturze „Sekretu” miałam bardzo podobne przemyślenia :) Zgadzam się, że wizualizacja procesu, sposobu osiągniecia sukcesu może dawać najlepsze efekty (oczywiście w połączeniu z działaniem). Choć sama czasami się rozmarzę i np. pisząc książkę lubię sobie wyobrazić, że oglądam ją już na wystawie w księgarni, to mnie akurat motywuje i przypomina o celu. A odnośnie przyciągania, przypomniała mi się jeszcze jedna zasada: żeby zawsze w wizualizacji stosować pozytywne skojarzenia. Np. zamiast „nie będę chorować” myśleć „będę zdrowa”, bo mózg może zrobić psikusa, pominąć słowo „nie” i skupić się na „chorować” ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Też się do tego stosowałam, chociaż czasami naprawdę trudno jest tak przeformułować zdanie, żeby nie zawierało ‚nie’ :)