Powiedz mi proszę, że Ty też w to wierzysz. Że jesteśmy więcej niż zwierzętami i że potrafimy widzieć w sobie człowieka, nie kobiecość ani męskość. Powiedz mi, że możemy tak w oderwaniu od płci zaufać sobie i stać zawsze blisko siebie. Że możemy trzymać się za ręce tak zwyczajnie i niewinnie jak dzieci.Chcę tylko, żebyśmy mogli na siebie liczyć… bez pretensji by zaliczyć.
Czy to tak wiele? Czy mężczyzna nie może być dla kobiety przyjacielem?

***

 

Wypróbowany

 

Ja mam kogoś, Ty masz kogoś – miewasz raczej.
My oboje mamy jasne ustalenie, że między nami nie istnieją, nie mogą istnieć, żadne znaki zapytania. Co najwyżej kropka, i to jedna tylko.
Więc staram się nie dostrzegać całej głębi Twoich oczu, bo pewnie niejedna w nich utonęła.
A Ty – mogę się założyć – nigdy nie zastanawiasz się, co to za nuta w moich perfumach. Skracasz czas uścisku dłoni wydłużając dystans.
Rozmawiamy o pracy, o planach na wakacje, a kiedy najdzie nas ochota, możemy jak z nikim innym mówić sobie wprost o tym, w co wierzymy, choć wierzymy w zupełnie inne światy. I gdy tak wymieniamy się słowami, nasze oczy spotykają się co chwilę. Utrzymujemy wzrokowy kontakt jak dobrze wychowani ludzie, którzy dają sobie do zrozumienia, że słuchają się nawzajem z uwagą. Nie uciekamy przed tym w trzepot rzęs czy udawane roztargnienie, ale też nie przekraczamy granicy zapatrzenia, która ustalona została instynktownie i nieodwołalnie.
Możemy razem pływać w procentach i wiem, że nawet wtedy Tobie nigdy nie omsknie się ręka, a ja zapanuję nad swoimi słowami.
I tylko czasem zastanawiam się, czy to wszystko, co tak profesjonalnie między sobą zbudowaliśmy, byłoby możliwe gdybyśmy kiedyś nie poddali się całkiem innej próbie i wyszli z niej niepomyślnie.

***

Niezaufany

 

Dawno, dawno temu, w trakcie jednej z chemiczno – euforycznych bajek, kiedy to poziom mojego zaufania, empatii i miłości do świata przebijał własne rekordy, trafiłam na niego, bo… bo po prostu był blisko i jako jedyny w otaczającym mnie szaleństwie zachowywał spokój.
Postanowiłam podłączyć się do tego spokoju, pożyczyć go trochę. Potrzebowałam go, żeby ukoić ściśnięty żołądek, dudniące serce i nadaktywne wszystko inne.
Więc… złapałam go za rękę, tak najnormalniej na świecie, nie zastanawiając się nad tym zbyt długo.
Widziałam wtedy świat jednowymiarowo i różowo, a w różu tym zatopione były jedność, braterstwo, czystość, połączenie z kosmosem i wszystkimi wokół. Skoro tak, mój ruch wydawał się całkiem logiczny.
Podłączona do niego, skupiałam się już tylko na przedziwnym odczuciu, które wędrowało od zakończeń nerwowych mojej dłoni, przez serię trudnych zakrętów, by z pełną mocą wybuchnąć w mózgu. Każdy kolejny wybuch coraz bardziej pogrążał  mnie w błogości. To było jak powrót do domu po długiej podróży.

 

Nawet teraz pamiętam każdy ze składników naszego kontaktu. Ciepło, fakturę skóry, układ kości. Zatapiając się w płynącej z głośników muzyce, bawiłam się jego palcami, wodząc po zagłębieniach i miękkich pagórkach wnętrza dłoni. Z całą moją nienaturalną ufnością oczekiwałam, że i dla niego jest to tak samo czysta i nieskalana pragnieniami przyjemność. Wtedy nie dotykałam mężczyzny – dotykałam człowieka. Ja też nie byłam kobietą, byłam człowiekiem, który wyzbył się kilku warstw brudu i odkrył przed nim swoją czystą duszę –  tylko tyle i aż tyle miał we mnie zobaczyć.
I nie wiem co pierwsze przegoniło mi sprzed oczu tę różową mgiełkę – zmiana jego tętna, czy tempa oddechu, czy może jakieś zupełnie nie po mojej myśli słowo – ważne, że choć fizycznie byłam jeszcze pod wpływem, to mój umysł zaliczył najszybsze w historii otrzeźwienie.

Chyba wiem, co czuli ci w raju po zjedzeniu jabłka.

***


Opisany

 

Niejedni już się nad tym fenomenem zastanawiali. Niejedni próbowali go opisać i zbadać. I jakimi metodami by do tego nie podchodzili, zawsze wychodziło im z tych badań i eksperymentów mniej więcej to samo: kobieta może traktować mężczyznę jako przyjaciela, kobieta potrafi odczuć korzyść z platonicznej znajomości z mężczyzną, ale mężczyzna podchodzi do tego inaczej. On w swojej przyjaciółce widzi potencjalną okazję do związku lub choćby seksu, jeśli nie teraz, to później. Przyjaciółka jest dla niego jak zamrożony posiłek, który zawsze warto mieć w lodówce.

 

I choć tak bardzo bym chciała, żeby było inaczej (przekonaj mnie, że jest inaczej!), to jeśli powiesz mi, że masz prawdziwą przyjaciółkę i nigdy nic od niej nie oczekiwałeś, ja odpowiem Ci tylko:

 

Artykuł podsumowujący badania na temat przyjaźni damsko – męskiej:
doz.pl/czytelnia/a1446-Czy_kobiety_i_mezczyzni_moga_byc_8222tylko_przyjaciolmi8221

Foto: 1- psicologidelbenessere.it, 2- http://www.sakolife.pl/