Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czy warto odwiedzić Litwę lub nawet samo Wilno, i co właściwie można tam robić, postaram się Wam to przybliżyć w tym i następnym poście. Zapraszam na wycieczkę. Przystanek pierwszy: stolica. Podobno najpiękniejsza wśród trzech krajów bałtyckich.

Do Wilna trafiliśmy ok. godziny 8, kiedy miasto dopiero się budziło, a na ulicach było mało ludzi. Korzystając z tego, że wysiedliśmy nie na tym przystanku, na którym było trzeba, zobaczyliśmy zupełnie niezabytkową i spokojną dzielnicę mieszkalną. Szklane domy sąsiadowały tam z drewnianymi, parterowymi chałupkami pomalowanymi na wszystkie kolory tęczy, z rzeźbionymi okiennicami i garnkami na płocie (autentyk). Czasem w tych chatkach mieściły się sklepy i różne firmy. Później okazało się, że bliżej starówki jest ich równie dużo. Zestawione z zabytkami i nowoczesnymi budynkami wyglądały naprawdę ciekawie, aż żałuję, że nie zrobiłam żadnej z nich zdjęcia.
 
 

POLSKI – TAK, RUSKI – DA, ENGLISH? NO…

 

 
 
Po jakichś 5 kilometrach spaceru dotarliśmy do naszego hotelu (Vilnius Europolis – dwie gwiazdki, 214 zł za dwie noce, nasz pokój na zdjęciu powyżej). Choć poprosiliśmy o możliwość zostawienia bagaży po angielsku, panie z recepcji, po usłyszeniu naszego nazwiska, natychmiast przestawiły się na polski. Bez cienia wschodniego akcentu. Takich sytuacji mieliśmy później bez liku, więc jeśli zastanawiasz się, czy na Litwie mówią po polsku, powiem Ci tyle – uważaj na to, o czym rozmawiasz na ulicy.
 

Po polsku mówili zarówno kelnerzy w restauracjach, jak i stare babcie, i żuliki pod sklepem. Jeszcze częściej na ulicach słyszało się rosyjski. Za to po angielsku mówili już tylko młodzi, tej umiejętności brakowało zwłaszcza paniom w dworcowych informacjach. Na szczęście i bez tego dawało radę ogarnąć odjazdy autobusów – litewskie dworce w miastach są w większości nowoczesne i dobrze zorganizowane.

 

KOMUNIKACJA MIEJSKA W WILNIE

 
Litwini o kimś, kto nie zamyka za sobą drzwi, mówią, że „mieszka w trolejbusie”.

 

 

 

Szybkie i jeszcze-nie-litewskie śniadanie z mocną kawą i ruszamy zwiedzać, ale wcześniej zaopatrujemy się w 3-dniowe bilety na komunikacją miejską, która w Wilnie jest bardzo tania. Za taką kartę zapłaciliśmy  6 euro na osobę, dostając za to nieograniczoną możliwość poruszania się rozklekotanymi trolejbusami i trochę nowocześniejszymi autobusami. Zaczynają one kursować przed 5 rano i jeżdżą aż do północy. Jeśli ktoś wpada do Wilna tylko na dzień lub dwa, może kupić bilet dobowy za 4,5 euro. Biorąc pod uwagę, że pojedynczy kosztuje 1 euro, to może się opłacać.

Kartę aktywuje się jednorazowo po wejściu do autobusu w specjalnych kasownikach, a kupić można ją w jednym z wielu czerwonych kiosków  z napisem „Lietuvos Spauda„, gdzie jest niemal wszystko – od kosmetyków, przez słodycze, hot-dogi, milion rodzajów kaw i, o dziwo, nawet gazety! ;) Jeśli ktoś lubi zwiedzać intensywnie, wstępując po drodze do muzeów, może kupić Vilnius Passwersję 72-godzinną za 39,99 euro. W zamian otrzymuje wstęp do wielu miejsc za darmo i zniżki do restauracji, sklepów, galerii, itd. – najczęściej 10% zniżki.

 
 
 

WILNO – CO WARTO ZOBACZYĆ W CENTRUM?

 

 
15 minut jazdy trolejbusem i jesteśmy w centrum. Wysiadamy na przystanku obok mostu na rzece Wilii, rzucamy okiem na nowoczesne centrum finansowe (przy którym pojedynczy wrocławski SkyTower natychmiast straciłby swój rezon). Z drugiej strony dostrzegamy Górę Giedymina z Basztą, będącą pozostałością po XIII-wiecznym zamku.
 
 
 
Najpierw jednak udajemy się na najbardziej znany plac miasta, przy Bazylice Archikatedralnej. Jego duża przestrzeń, białe ściany bazyliki i dzwonnicy, czy płaskorzeźba „Arka Noego” pod szczytem, robią ogromne wrażenie i w mojej pamięci zapisały się już nieodwołalnie jako symbol Wilna – taki sam jak wieża w Paryżu.
 
 

 

Idziemy dalej i wspinamy się na Górę Giedymina. Nie próbujcie tego w butach na obcasach – wystające kamienie Wam na to nie pozwolą. Nawet w całkiem płaskich wchodzenie nie było zbyt wygodne. Jednak widoki po drodze (min. na Górę Trzykrzyską – od trzech krzyży) i już na samym szczycie, na panoramę całego miasta – wynagradzają wszystko. Cieszymy się, że trafiliśmy na tak dobrą pogodę i widoczność.
 
Góra Trzech Krzyży – tam też można wejść i widok jest podobno jeszcze lepszy!
 
W tle wieża telewizyjna – trochę przeceniana atrakcja Wilna – wjazd na nią kosztuje 6 euro, a na szczycie znajduje się słaba restauracja w klimatach PRL…
Centrum finansowe Wilna

 

 

Ruszamy dalej, brzegiem rzeki, mijając uroczy park i trafiamy znowu na szklak pełen zabytków. Spotykamy znajomych, z którymi wymieniamy się wrażeniami po podróży Simple Expresem i pomysłami na to, co zobaczyć warto, a czego nie. Kierują nas w stronę Ostrej Bramy, więc ruszamy, podejrzewając, że kiedyś w końcu na nią trafimy. Mijamy między innymi kościół św. Anny i pewnie jakieś 10 innych, których nazwy nie znamy.
 
 
 
 
MENTALNOŚĆ LITWINA
 

W całym Wilnie można znaleźć 40 kościołów rzymskokatolickich, 21 cerkwi, 3 synagogi, jedną kienesę karaimską, a kiedyś był także i meczet. Święte miasto! Tacy też są podobno i Litwini – na ogół poważni, spokojni, nawet święta obchodzący z dostojeństwem i melancholią. Mają też, trochę jak my, tendencję do martyrologii, rozpamiętywania klęsk i cierpień doznanych przez naród, a dość wyraźnym symbolem tego może być Góra Krzyży. Przed wyjazdem nasłuchaliśmy się też sporo o tym, że możemy spotkać się z niechęcią tylko dlatego, że jesteśmy Polakami. Dlaczego Litwini nie lubią Polaków? No cóż, nasza polsko-litewska historia może być różnie interpretowana (ale trzeba się w nią naprawdę wgłębić, by stwierdzić, czy byliśmy dla Litwinów rzeczywiście najgorszym z wrogów – odczuwam w tym trochę niesprawiedliwości).

Mimo tych ostrzeżeń z różnych stron, podchodziliśmy do spotykanych tam ludzi z życzliwością i sympatią… i to samo otrzymywaliśmy w zamian. Właściwie nie było chyba ani jednego przypadku, w którym doświadczylibyśmy wrogości, za to wiele takich, które zaskoczyły nas poziomem gościnności i kultury. W naszej opinii Litwini pozostaną więc miłymi, spokojnymi i ułożonymi ludźmi.

Przez trzy dni chodzenia po różnych miastach o każdej porze, nie spotkaliśmy ani jednej grupy dresiarzy, głośnych pijaków (może dlatego, że na Litwie obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu między 22 a 8), czy natarczywych żebraków. Spokojna była też młodzież i studenci – nawet ich wygląd mówił: jesteśmy normalni i zwyczajni. Nie brakowało zadbanych osób, ale nie zakrawało to o przesadę czy wielkie podkreślanie swojej alternatywności, co często można zauważyć we Wrocławiu. Może trochę więcej szaleństwa zobaczylibyśmy, gdyby udało nam się dotrzeć do Republiki Zarzecza – samozwańczego państewka artystów z własną konstytucją (przeczytajcie ją koniecznie na podlinkowanej stronie i jeśli wybieracie się do Wilna, nie powtarzajcie naszego błędu i odwiedźcie to miejsce).

Wracając jednak do Ostrej Bramy i innych atrakcji…

 

U GÓRY, SYNU – OSTRA BRAMA, WILNO

W końcu docieramy w okolicę osławionej przez mickiewiczowską Inwokację Ostrej Bramy. Rozglądamy się, szukając jakiegoś wyjątkowego i pełnego blasku kościoła – w końcu tam Matka Boska „w Ostrej ŚWIECI Bramie”… Rzeczywistość jest trochę rozczarowująca, jak na nasze oczekiwania.
 

Wchodzimy do kościoła – przed nami drzwi, droga w lewo, droga w prawo, inne drzwi… mój mąż bez zastanowienia uderza do tych pierwszych i spotyka księdza, którego pyta, gdzie jest Matka Boska. Duchowny w odpowiedzi wznosi oczy do nieba i już zastanawiamy się, czy czeka nas jakieś kazanie, czy może była to metafora, ale w końcu podpowiada – u góry, synu. Odruchowo patrzymy na pusty sufit, aż ksiądz doprecyzowuje – najpierw schodami w lewo. Wchodzimy więc po schodach do zaskakująco małej sali, w której modli się kilka kobiet. I jest i obraz – cały ozłocony. Kontemplujemy chwilę, ale nic tam po nas, więc ruszamy dalej.

 
 
 

GDZIE ZJEŚĆ NAJLEPSZE LITEWSKIE JEDZENIE W WILNIE?

Zaczyna nam  doskwierać głód, postanawiamy więc zjeść coś tradycyjnego, litewskiego. Ktoś, gdzieś, już nie pamiętam kto, podpowiada nam, że najlepiej zjemy w restauracji Forto Dvaras, a idąc tam będziemy mieć okazję zobaczyć najładniejsze ulice Wilna. Więc ruszamy, marząc o tłustych cepelinach.
 
W końcu jest – kraina ziemniakiem i tłuszczem płynąca! Choć zwracamy się do kelnerki po angielsku, ta znowu odpowiada nam po polsku. Ok, więc czujemy się jak u siebie. A za chwilę pochłaniają nas smaki i zapachy.
 
Borowikowa w pysznym, ciemnym chlebie. Litewskie chleby to w ogóle temat na poemat!
Ziemniaczana babka, albo bardziej światowo – pudding

Są i one – słynne cepeliny! Tak naprawdę z wierzchu zwykłe pyzy, za to w środku – niebo w gębie!
 
Najedzeni i z tego tytułu ociężali, wracamy do hotelu. Dostajemy pokój i padamy na ryjek. Jutro mamy wstać o 5 – w końcu czeka nas prawie 4-godzinna podróż nad morze.
 
Jeszcze kilka migawek z tego dnia:
 

 

 

 
 
Wieczorem jeszcze raz wychodzimy na miasto i na chwilę przed nastaniem prohibicji zaopatrujemy się w piwa polecone nam na migi przez jakiegoś Litwina w sklepie IKI (najczęściej występujący, naprawdę dobrze wyposażony supermarket, czynny 8 – 22 lub 23). Delektujemy się spokojnym spacerem, a po powrocie zasypiamy jak dzieci, wiedząc, że zostało nam tylko kilka godzin snu.
 

 

***
 

JAK DOJECHAĆ DO WILNA? JAK NAJSZYBCIEJ!

 

Podobało Ci się to, co zobaczyłeś i przeczytałeś? Przekonałam Cię choć trochę, że Wilno może być ciekawym miastem?  To teraz Twoja kolej. Do Wilna najprościej dojedziesz Simple Express – mają u mnie plus za wygodne siedzenia i za wbudowane tablety z systemami rozrywki jak w samolocie – filmami, muzyką, grami, dostępem do Internetu i paroma innymi pierdółkami. Jeśli zamierzacie skorzystać, weźcie tylko swoje słuchawki! My jechaliśmy z nimi aż z Wrocławia, wyjazd po 18, przystanek w Warszawie o północy i dojazd na miejsce o 8 rano. Wracaliśmy z Wilna o 17, we Wrocławiu byliśmy po 5. Sam przejazd przez Litwę też jest dość ciekawy, można zwiedzić zza szyby i w tempie ekspresowym naprawdę ładne miejsca.   I kilka takich naprawdę ładnych miejsc pokażę Wam w następnym poście.

Dobranoc!

57
Dodaj komentarz

avatar
25 Comment threads
32 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
24 Comment authors
WTORLINKI #47 - drugie życie raperki, młode serca i kot pielęgniarz - Króliczek DoświadczalnyCarolaWilno w 2 dni - co zobaczyć, gdzie iść, co zjeść - MichujkiKatarzyna Seredin-KolarczykKróliczek Doświadczalny Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] pamiątkę do rozdania, ale to już chyba zrobię na Facebooku. A tymczasem przypominam: – Doświadczając Wilno –  czy (i jak) warto tam pojechać? – Połąga i Kowno – czyli z wizytą nad […]

Carola
Gość
Carola

Ja właśnie teraz wyjeżdżam z Wrocławia do Wilna. Czy mogłabyś podpowiedzieć co warto zobaczyć (o ile nie pojawiło się w poście), czy są jakieś rzeczy na, które warto zwrócić uwagę (2 tygodniowy pobyt) . Z ciekawości czy pamiętasz jak długo trwała wasza podróż, nie licząc postoju?

trackback
Wilno w 2 dni - co zobaczyć, gdzie iść, co zjeść - Michujki

[…] Zrobiłam research w internecie (za wiele nie znalazłam…), na szczęście trafiłam na blog króliczekdoświadczalny.pl oraz potuptani.blogspot.com. Udało nam się pożyczyć też mapkę starego miasta. Ja byłam w […]

Katarzyna Seredin-Kolarczyk
Gość

Przepiękne zdjęcia i fantastyczny post. Aż mi się zachciało pojechać do Wilna, bez względu na odległość ;)

Pepa
Gość

Nigdy nie bylam w tych stronach i bardzo miło się czytało ten wpis a zdjęcia zrobiłaś świetne! To 3 od końca mnie urzeklo! Z jakiego aparatu korzystalas? Pytam bo szukam właśnie czegoś mniejszego co moglabym mieć zawsze przy sobie żeby nie męczyć się na wyjazdach z lustrzanką

Króliczek Doświadczalny
Gość

Dziekuję, ale właśnie to była lustrzanka :) której wielkość i ciężar czasem mi doskwiera. Prosty Canon 1100D. Ale i tak nie mam do niej jakiegoś wielkiego obiektywu czy dodatków, więc nie jest tak źle.
Mam też mały aparacik Sony, wspominałam o nim tutaj – https://www.lessfear.pl/2015/01/co-suzy-blogerowi-w-podrozy.html i nim robiłam zdjęcia podczas wyjazdu do Łodzi: https://www.lessfear.pl/2014/11/odz-bo-czasem-trzeba-przerwac-rutyne.html
Jednak jest trochę różnica.
Moim marzeniem byłoby znaleźć jakiś telefon z super aparatem, żeby nie musieć na niektóre wyjazdy zabierać ani jednego, ani drugiego :)

Pepa
Gość

Ja też nie mam żadnych wymiennych obiektywów tylko ten, który był w zestawie. Zresztą to nawet nie mój aparat, bo pożyczyłam od taty na jakiś czas i rozglądam się za swoim. Pamiętam jak będąc w tamtym roku we Wrocławiu robiłam zdjęcia telefonem i teraz strasznie żałuję, bo raczej do niczego się nie nadają oprócz Instragramu. Ja do tej pory marzyłam o lustrzance, ale gdy mam okazję od paru miesięcy jej używać to teraz skłaniam się ku małemu, kompaktowemu aparatowi. Szukam takiego, który robiłby zdjęcia jakości lustrzanki i kosztował do 300 euro. Nie wiem czy coś takiego w ogóle wyprodukowali :D.… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Wiesz co, są z tego co wiem takie hybrydy, czyli np. kompakty z wymiennym obiektywem, albo takie, które mają całkiem duży zoom bez dokładania żadnych obiektywów. Nie wiem jak z cenami, ale raczej są tańsze od lustrzanek i na pewno bardziej poręczne.

Iwona
Gość
Iwona

Byłam w ubiegłym roku w Wilnie i bardzo miło wspominam. Chociaż uważam, że po angielsku się można dogadać, zwłaszcza z młodymi ludźmi, ze starszymi po rosyjsku, czasem po polsku. Zauważyłam jeszcze, że starsze panie są bardzo agresywne podczas wsiadania do komunikacji miejskiej :) A moja koleżanka, która interesuje się modą, stwierdziła, że litewskie studentki, ubierają się lepiej od naszych :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Z tymi starszymi paniami to chyba trochę jak u nas ;)

Iwona
Gość
Iwona

Właśnie jeszcze gorzej ;)

Karolina
Gość
Karolina

Ja byłam w tamtym roku i z pewnością wrócę! Uwielbiam surowość i jednocześnie piękno Wilna. Historia z Giedyminem i Górą Trzech Krzyży również jest bardzo ciekawa. Ale nie wejść na nią (Górę Trzech Krzyży) to wstyd i hańba! Może z daleka nie wygląda zachęcająco, ale na górze jest bajkowo. Ja mam stamtąd najlepsze zdjęcia ;] Choć u Ciebie widzę nagie drzewa, znacznie ładniej widok ten prezentuje się latem. Również zauważyłam brak różnych subkultur. Nie było roześmianych nastolatek w conversach, ani chłopaków z opuszczonymi spodniami. Dla mnie było tam naprawdę super-moje klimaty. A co do ich znajomości polskiego, owszem, jest dość… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Wiem, że wstyd, wiem, żałuję tego tak samo jak Republiki Zarzecza…

Troki początkowo też mieliśmy w planach, ale ostatecznie woleliśmy pojechać nad morze i do Kowna – zaraz z resztą pokażę to w kolejnym wpisie. :)

bluegirl.ewa
Gość
bluegirl.ewa

Szukam pomysłu na tegoroczny urlop, zaciekawiłaś mnie, już podrzucam link drugiej połowie :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

To może od razu szaleństwo po całości i podróż Litwa-Łotwa-Estonia? :) Początkowo mieliśmy tak właśnie zrobić, ale potem wyszło że jednak ten wyjazd będzie krótszy niż zakładaliśmy i zostaliśmy w samej Litwie. Ale jak ktoś ma więcej czasu, to między tymi krajami są dobre połączenia i wcale nie tak duże odległości. :)

Esy Floresy Fantasmagorie
Gość

Świetna relacja ….lubię litweskie klimaty ..ich język..niby podobnie ale jednak .. Co to tej świętości to można się nieźle zdziwić, podobnie jak u nas – wydaje mi się, że nie ma takiej ortodoksji ale mogę się mylić… Najbardziej z moich pobytów zapamiętałam litewski chleb – najlepszy na świecie..no ok. nie wiem czy na świecie całym…w każdym razie najlepszy jaki jadłam…na słodko, na słono ..poezja ..tak jak mówisz..poemat ! Drugą rzecz którą zapamiętałam do tani szampan ale nie będę ciągnąć tej opowieści.. A co to te czarne figury – takie po prostu czy coś charakterystycznego.. I nawiązując do dialogu fb –… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Oj, o tym chlebie, to ja się chyba jeszcze rozpiszę. :) Alkohole też mają dobre. Czego więcej do szczęścia potrzeba? ;)
Nie wiem szczerze mówiąc czym były te figury, zdaje się że siedziały na jakimś teatrze.

A co do Fb to ja wiem, że o to Ci chodziło, a ten kolega-nie kolega chyba nie wyczuł klimatu ;)

Karola Franieczek | Życie Me
Gość

Kurcze, coraz bardziej mnie tam ciągnie. :) Czekam na dalszą relację. A tymczasem raz jeszcze popodziwiam te wszystkie kamieniczki na fotkach.

Dotee
Gość

Też się muszę tam w końcu przejechać. Mój dziadek się tam urodził :) Fajna relacja, tylko kurde na wszystkich zdjęciach jakie oglądam Wilno wygląda jakoś tak pustawo, chyba tętniące życiem miasto to to nie jest? Za to żarcie wygląda smakowicie:)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Bo Wilno choć jest stolicą, to zamieszkuje je tylko pół miliona ludzi, a w dodatku to był środek tygodnia.
Pewnie latem i w weekendy na ulicach jest większy tłum. :)

Karolina
Gość
Karolina

Nie za bardzo. Odwiedzałam Litwę w lecie i jest tylko nieznacznie więcej. Jak dla kogo, ale ja lubię takie pustkowia :D

paranoJa
Gość
paranoJa

ehehe, zachęciłaś mnie do tego promo na Simpy Expres, ale albo nie umiem z tego korzystać, albo tanich biletów już nie ma :/

Króliczek Doświadczalny
Gość

Część już na pewno wyprzedana, teraz jak przerzucałam sporo było po 111, ale znalazłam też w środku tygodnia za np. 44 zł. Jakby co zostaje jeszcze Polski Bus, tyle że z przesiadką w Warszawie.

paranoJa
Gość
paranoJa

ja akurat patrzyłam na Wrocław-Praga. póki co machnęłam sobie zupełnie spontanicznie na spacer w czerwcu do Krakowa. nie wiem, co mnie naszło, bo w sumie skąd mogę wiedzieć, że wciąż tu w czerwcu będę, ale 4 zł… sama rozumiesz :D

Króliczek Doświadczalny
Gość

Wiem, też mam wykupione takie po 4 w kwietniu z których nie wiem czy będzie czas skorzystać :)

paranoJa
Gość
paranoJa

Dokąd? Też Kraków? I na kiedy? ;> Jak nie będziesz miała jak skorzystać i komu przekazać, to daj znać odpowiednio wcześnie (przy czym u mnie odpowiednio wcześnie, to czasem nawet wieczór przed :D), pewnie chętnie odkupię! :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Pomyłka, jedno w kwietniu, drugie w maju – 23 kwietnia Szczecin, 13 maja Rzeszów :)

paranoJa
Gość
paranoJa

Jak nie będziesz mogła, to pamiętaj o mnie! ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Ok :)

Marta Ś.
Gość
Marta Ś.

Wspaniała wyprawa :) Co do języka, to myślę, że My Polacy wypadamy o wiele słabiej ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Coś w tym może być, bo wielu Litwinów mówi dwoma językami obcymi, np. polskim i rosyjskim albo rosyjskim i angielskim. Nie wiem jak u nas wyglądają te statystyki.

Dawid Bartkowski
Gość

Fajne miasto, w którym czuć polskiego ducha. Sporo w nim romantyzmu, ale dawno nie widziałem tak zaniedbanego i zasyfiałego miejsca jak Wilno.

Monika Gagat
Gość

Dziwne to Wilno. W Twoich zdjęciach dostrzegłam przede wszystkim kontrast. Tak jakby na obraz małego, wschodniego miasteczka wklejono amerykańskie drapacze chmur – dla mnie zaleciało taką groteską. Może ma to swój klimat i robi wrażenie, ale mnie tam do Wilna nie ciągnie :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

O tak, tych kontrastów jest tam wiele. Ale ja lubię taką różnorodność – przynajmniej nie jest nudno i nigdy nie wiadomo co zaskoczy za następnym rogiem :)

Mila Bizoń
Gość

Ale to centrum finansowe jest… brzydkie :P Strasznie niekorzystnie wygląda na zdjęciach, trochę jak Nowy Jork po jakiejś katastrofie nuklearnej czy coś :D Za to „normalna” część miasta bardzo ładna i klimatyczna :) Chociaż szczerze to w kierunku Litwy raczej mnie nie ciągnie, ale może kiedyś :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Nadal lepsze niż pojedynczy SkyTower który sam pośrodku miasta aż się prosi o jakieś towarzystwo ;)

Mila Bizoń
Gość

Ja wiem… mi się tam taki samotny Sky Tower podoba, zwłaszcza widziany z boku Wrocławia. Taka kropka nowoczesności w pięknym Wrocławiu :D Ale ja się napatrzyłam aż do porzygu na drapacze chmur, wielkie blokowiska i inne takie, więc Wrocław pod względem architektonicznym bardzo mi się podoba :)

Blue Kangaroo - BLOG STUDENCKI
Gość

Też tak mam, że jak gdzieś pojadę, to muszę na nowo wbić się w rytm pracy. Nie znałam konstytucji Republiki Zarzecza, a brzmi świetnie. Niby pokręcona, a jednak ma sens. :) Widzę, że jadłyśmy też w tej samej restauracji – bardzo fajne miejsce. (Przynajmniej talerz ten sam ;p) Ja też nie zauważyłam Matki Boskiej i Ola musiała mi palcem pokazać, ale idąć do niej wiedziałyśmy, gdzie mamy się kierować. Fajnie, że ten ksiądz, którego spotkaliście nie był jakiś oburzony :)
No imasz też szyldy na zdjęciach! l ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Talerz ten sam i tapeta na ścianie, więc chyba restauracja się zgadza – sprawdzałam u Ciebie, nawet cepeliny wyglądają tak samo :P

Sabina Gierszewska
Gość
Sabina Gierszewska

Nie byłam w Wilnie ale czytając, miałam wrażenie, że przemierzam uliczki miasta :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

I o ten efekt mi chodziło ;)

Igor Mróz
Gość
Igor Mróz

Świńskie uszy jedliście? :>

Króliczek Doświadczalny
Gość

Właśnie nie, nawet byłam nastawiona, że spróbuję choć jednego, ale nie mogliśmy ich znaleźć.

Konrad Błaszak - Kondux
Gość

Świetny wpis ;) Ostatnio te byłem w Wilnie i tylko za bardzo kuchnie nie sprawdziłem, chociaż Ceppeliny jadłem ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

I jak wrażenia, lepsze niż polskie pyzy, czy nic ciekawego? :)

Konrad Błaszak - Kondux
Gość

Jadłem je w podrzędnym barze, więc jakoś super mnie nie zachwyciły :)

Marta Maksylewicz
Gość
Marta Maksylewicz

Króliczku, a czy byliście może w Trokach? Byłam na Litwie, ale pogoda nie dopisała. Pewnie dlatego miałam mieszane uczucia co do wycieczki – wszystko wydawało mi się takie szare i bez wyrazu. Z wyjątkiem ziołowej wódki, która miała siódemki w nazwie ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

W Trokach nie. Drugiego dnia pojechaliśmy nad morze i wracając zobaczyliśmy jeszcze Kowno, więc na Troki zabrakło już czasu… Cieszę się że pogoda nam dopisała, bo z tego co widziałam na zdjęciach osób które tam były np. zimą czy jesienią, to rzeczywiście wtedy wyglądało to szaro i smutno.

A nie chodzi Ci może o wódkę Trzy Dziewiątki? :) Przywieźliśmy sobie taką jako pamiątkę :)

Marta Maksylewicz
Gość
Marta Maksylewicz

Racja! To były dziewiątki!
Tak w ogóle, to muszę Ci powiedzieć, że po kolejnym Twoim wpisie na temat podróżowania, bardzo zatęskniłam za wyjazdami. Jesteś bardzo inspirująca. Postanowiłam, że także wreszcie gdzieś wyjadę. Ciekawe na co padnie… ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Super! Czyli moja misja spełniona! :D

Długie Włosy
Gość
Długie Włosy

Nabrałam ochoty na wyjazd! Zawsze chciałam zwiedzić Wilno, przepiękne zdjęcia. Miasto klimatem troszkę przypomina mi Pragę.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Trochę tak, zastanawialiśmy się do jakiego miasta by je porównać i też parę razy mieliśmy skojarzenia z Pragą właśnie. :)

Dorota
Gość

Byłam tam blisko jeszcze jako dziecko, bardzo dużo się zmieniło :) Z przyjemnoscią poczytam ciąg dalszy :)

Niewyparzona Pudernica
Gość
Niewyparzona Pudernica

Nie wiem jak Ty, ale ja się boję tych czarnuchów z pomnika :D No, wiesz te duszki ze złotymi twarzami :D

Króliczek Doświadczalny
Gość

Pewnie po to właśnie zostały wymyślone żebyś się ich bała :P

Przemek Kasprzykowski
Gość
Przemek Kasprzykowski

Fajnie, czekam na następne wpisy. A masz jakieś zdjęcia robione nocą?

Króliczek Doświadczalny
Gość

Nie, nie zabierałam aparatu na nocne spacery i w sumie teraz trochę żałuję :/