Przez ostatnie półtora tygodnia stycznia dzielnie wypełnialiście ankietę, którą zamieściłam na blogu. Jestem Wam ogromnie wdzięczna za każdą poświęconą na to minutę, zwłaszcza, że ostatnio takich ankiet można było spotkać na blogach od groma i niektórzy pewnie mieli już przesyt.
Dziękuję dokładnie 285 osobom, którym się chciało. Czas to jedna z największych wartości, a Wy oddaliście mi trochę swojego. I nadal oddajecie, kiedy to czytacie. Mogłabym teraz pofilozofować albo rzucić jakimś podniosłym cytatem, ale zamiast tego powiem wprost – bardzo mi tym pochlebiacie i bardzo cenię sobie tą specyficzną relację, jaką nawiązujemy, nawet się nie widząc. Teraz jednak mogę Was sobie trochę lepiej wyobrazić (i w tym momencie płynnym susem przenosimy się do prezentacji wyników).

KIM JESTEŚCIE?


 

Z załączonego obrazka wynika, że nadal większość moich czytelników to kobiety, jednak coraz częściej przelotnie lub na stałe pojawiają się mężczyźni. 10 z nich nawet wypełniło ankietę! Statystycznie rzecz ujmując macie 18 – 24 lat, mieszkacie w dużych miastach i częściej pracujecie, niż studiujecie.Miłym zaskoczeniem były odpowiedzi na pytanie o wykonywane zajęcie. 17 osób zaznaczyło opcję „szukam sensu życia”, którą dodałam ot tak, bez większego przekonania, jako urozmaicenie. A jednak, świat jest pełen filozofów – lubię to i przybijam mentalną piątkę wszystkim poszukującym.


JAK DŁUGO TU JESTEŚCIE I JAK TRAFIACIE?


Ciekawiej zrobiło się przy pytaniu od kiedy się znamy. Najwięcej z Was śledzi mnie od około roku, czyli od czasu, kiedy blog zmienił formułę z kosmetycznego, na lifestyle (czy życiowo – społeczny, już sama nie wiem, jak go kategoryzować). I to mnie w zasadzie cieszy, osoby, które w poprzedniej ankiecie narzekały, że już nie piszę o kosmetykach, po prostu sobie poszły, została tylko ta część z nich, która jest otwarta również na inne tematy. Czasem odpływ części czytelników jest pozytywnym zjawiskiem. Sporo osób za to przybyło w ciągu kilku ostatnich miesięcy – dobrze wiedzieć, że te dodatkowe godziny, jakie spędzałam wtedy nad blogiem zostały docenione i Królik zwrócił Waszą uwagę.Równie miłe jest to, że większość z Was wpada tu po każdym nowym wpisie. Nieco dziwi mnie tylko, że ta sama większość nie dowiaduje się o tych wpisach przez żaden kanał social media czy czytnik, a po prostu własnoręcznie sprawdza, czy jest coś nowego. Jeśli jest Wam tak wygodniej, to wszystko gra, ale możecie też wypróbować jakiegoś sposobu subskrypcji bloga – ja ostatnio obserwuję blogi głównie na Bloglovin i Feedly – inne kanały bywają zawodne, a na ciągłe sprawdzanie szkoda czasu.


CO LUBICIE CZYTAĆ?


Przy pytaniu o ulubiony typ Waszych wpisów, obstawiałam, że najczęściej będziecie wskazywać wtorlinki. I tu niespodzianka – prawie 3/4 czytelników docenia głównie wpisy z wszelkimi ciekawostkami i nietypowymi tematami, a tuż za nimi – związane z psychologią. Bardzo mnie to cieszy, bo jest to właśnie ten kierunek, w którym chcę podążać w najbliższym czasie. Oczywiście znalazły się osoby, które dorobiły sobie teorię do takiego doboru tematów, ale o nich zaraz. Tym, którzy byli za, mogę obiecać, że dostaniecie tego więcej.Co do częstotliwości pojawiania się postów – nie narzekacie. Ja sama chciałabym pisać trochę częściej, ale nie będę nic obiecywać, żeby nie wyszło, że tego nie dotrzymałam. Niedługo sami zobaczycie, czy mi się uda, czy nie.


WASZE SUGESTIE

W dalszych, otwartych pytaniach prosiłam Was, żebyście napisali, co na blogu można by zmienić, zostawiłam też pole na swobodną twórczość i Wasze wyznania. Dzięki temu uzyskałam kilka podpowiedzi co do tematów przyszłych postów i wiem już, na co czekacie. Oto niektóre z wypowiedzi:


– „troszkę brakuje mi króliczka jako osoby/kobiety/żywego człowieka. (…) Bardziej osobistych wpisów takich życiowych.”

To chyba napisała osoba, która jest tu od niedawna, albo pogubiła się po zmianie szablonu, więc już podpowiadam – u góry na czarnym pasku znajduje się rozwijane menu pod hasłem ‚home’ – tam kryje się min. strona o mnie i o blogu. Rozwijając menu ‚serie’ możesz też wybrać kategorię pamiętnik – tam jest najwięcej osobistych tematów. Nie kryję się z tym kim jestem i to widać w archiwalnych postach.

– „Mogłoby być więcej szczegółowych informacji z podróży, gdzie co jadłaś, noclegi, ceny.” 

To jest rzecz warta przemyślenia, dotąd w swoich relacjach z podróży zwracałam głównie uwagę na obserwacje ludzi i klimat miejsc, ale postaram się dodawać też trochę więcej praktycznych informacji, jeśli Was to interesuje.
– „Chciałabym, żebyś częściej pisała o preferencjach, sobie. Może jakieś recenzje płyt, książek i filmów, gdybyś miała czas, je oglądać i spisać wrażenia.” / „może więcej coś na temat ciekawych książek? wydaje mi się, że miałabyś co polecać” / ” Więcej muzyki proszę, zauważyłam, że masz świetny gust muzyczny”
Czyli brakuje Wam u mnie kultury. To da się zrobić. W notatkach roboczych mam kilka postów o filmach, na półce kilka ciekawych książek do opisania, a do tego chodzi mi po głowie stworzenie serii z muzycznymi poleceniami/playlistami – myślę, że przetestuję ten pomysł jeszcze w lutym. O muzyce będę jeszcze na pewno pisać, zwłaszcza w kontekście jej oddziaływania na człowieka.
– „Nie komentuję często, bo w większości się z Tobą zgadzam i nie mam nic do dodania zwłaszcza, że zawsze jak wchodzę na posta to masz już kilkadziesiąt komentarzy, i nie chcę dodawać nic od siebie, bo nie wiem czy to przeczytasz” / „Kiedyś zraziło mnie troszkę to, że pisałam komentarze, ale nie doczekałam się jakiejkolwiek odpowiedzi/reakcji” / ” Najbardziej lubię na Twoim blogu, to że odpowiadasz na komentarze. Widać interakcję z czytelnikami, a nie tak jak u niektórych – głucha cisza.” 

Trzy różne podejścia do kwestii komentarzy. Bardzo cenię, kiedy się odzywacie pod moimi postami. Wiadomo – jeśli nie macie nic do powiedzenia, to nie chcę, żebyście się zmuszali do pisania na siłę, ale jeśli mój wpis obudzi w Was jakieś przemyślenia, to zawsze chętnie się z tym zapoznam. Nieważne ile już komentarzy widnieje pod wpisem, ja czytam WSZYSTKIE, co do jednego! I na większość z nich staram się odpowiadać, jeśli oczywiście pozostawiają jakieś pole do odpowiedzi. To interakcje z Wami są jedną z najlepszych rzeczy w blogowaniu. Jeśli kiedykolwiek nie odpisałam komuś na pytanie, to raczej nie z premedytacją, tylko przez nadmiar obowiązków, który sprawił, że treść przeczytałam, dałam sobie chwilę na przemyślenie… i zapomniałam odpisać. Ale zawsze można się przypomnieć, jeśli to coś ważnego (co do szczegółów jednej z wypowiedzi – zawsze jestem za tym, żeby poznać kogoś nowego na blogerskich wydarzeniach, tyle że na jedną z Blosilesii, o której była mowa, w końcu nie dotarłam. Ale na następnych raczej będę i chętnie to nadrobię).


– kwestie dotyczące szablonu bloga – Kilka osób zwracało uwagę na techniczne aspekty i wygląd bloga – po wielu poprawkach w wykonaniu nieocenionego Arka z Weblove, szablon powinien już wyświetlać się prawidłowo na urządzeniach mobilnych, usunięte zostały też różne upierdliwe niedoróbki. Nic mi nie wiadomo, żeby gdzieś nie wyświetlały się polskie znaki – jeśli ktoś jeszcze ma taki problem, proszę o zgłoszenie,  ale może być tak, że to kwestia indywidualnych ustawień przeglądarki czy komputera. Co do wyglądu – wiadomo, gusta są różne, niektórzy doceniają, innym nowy szablon się nie podoba, ale ja czuję się z nim bardzo dobrze. Wydaje mi się, że jest czytelniejszy i łatwiejszy w nawigacji, niż poprzedni. Po Waszych sugestiach dodałam też zdjęcie z boku, żeby nie było tak całkiem bezosobowo.

– długość wpisów – Zdania były podzielone – niektórzy zniechęcali się tym, że się rozpisuję, inni mówili, że pewne tematy traktuję zbyt ogólnikowo. No cóż, wszystkim nie dogodzę, to pewne. Cały czas pracuję nad zwięzłym formułowaniem swoich myśli, ale dłuższe formy też na pewno będą się tu pojawiać. Krótkie teksty to ja wstawiam na fanpage, moi drodzy.

– hejtu hejtu – W odróżnieniu od ankiety z zeszłego roku, w  tej pojawiło się kilka głosów zdecydowanie krytycznych. Część w tonie „teraz ci dopierdolę pod przykrywką bycia miłą i pomocną„. Zarzuty, że kiedyś na blogu była bardziej przyjazna atmosfera albo, że nie lubię swoich czytelników – może dla kogoś to, że nie wstawiam już do tekstu emotikonów, oznacza, że stałam się oschła? Gdybym nie lubiła czytelników, nie pisałabym bloga, tylko pamiętnik. Zabawny był też zarzut, że silę się na wyjątkowość, albo staram się, żeby moje posty były super – ciekawe. To chyba właściwie krypto-komplement.

– coś miłego – Na koniec zostawiam ukłony dla wszystkich cichych czytelników, którzy jednak zdecydowali się odezwać i coś o sobie powiedzieć. Dzięki ogromne za to, że daliście znak życia. Teraz już wiem, że cisza na blogu niekoniecznie oznacza pusty ruch z Google albo internetowe roboty, ale że jesteście tam Wy, którzy po prostu nie macie w zwyczaju komentować, czy też brakuje Wam na co dzień czasu. Cieszę się bardzo, że mnie odwiedzacie i wracacie, nawet jeśli to są ciche odwiedziny. Równie mocno cieszy mnie, kiedy mówicie, że coś z tego, co publikuję się Wam przydało, spowodowało przemyślenia, zmianę zdania, albo zwyczajnie rozbawiło i pozwoliło zabić przyjemnie trochę czasu.

Wasze wypowiedzi chyba sobie wydrukuję i będę wyciągać tą kartkę w chwilach spadku motywacji – dla takich czytelników aż chce się pisać!

Do przeczytania jutro we wtorlinkach i jeszcze raz dzięki:


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o