Dostałam dzisiaj, a właściwie wczoraj wieczorem wiadomość na Ask.fm. Dość zaskakującą (ze względu na zaufanie, jakim zostałam obdarzona) i smutną… Napisała do mnie anonimowa dziewczyna/kobieta, która ma pewien problem ze swoim mężem. Z resztą, przeczytajcie sami:

„Mój mąż został zdradzony przez swoją ex 7 lat temu i chociaż żyjemy razem to z dnia na dzień mam coraz większą świadomość tego, że on nadal jest szalenie w niej zakochany… Na początku związku miałam to wrażenie, poznaliśmy się kiedy minął rok od ich zerwania i wiem, że on chciał do niej do niej wrócić, a ona nie chciała. On ciągle ją kocha, chociaż mówi, że to nie prawda. Podgląda jej zdjęcia na fb (ale nie pisze do niej), miał łzy w oczach, kiedy zobaczył jej zdj. z chłopakiem z którym go zdradziła i do dzisiaj są teraz.
Kilka lat temu mi powiedział, że gdyby mógł to by do niej wrócił w każdym momencie. Ma pełne pudło pamiątek po niej (a ode mnie nie zatrzymał nawet pierwszej walentynki), znalazłam też jego stary zeszyt w którym pisał to co czuł do niej i widać, że ona była miłością jego życia. Nie umiem z tym żyć, ale nie wiem z kim się tym podzielić. Wiem, ze to głupie, bo mnie nie znasz, ale czytam twojego bloga od początku i mam wrażenie, że mogłabyś mi jakoś pomóc. Ale nie wiem jak… W sumie to rozmowa z nim nic nie daje, bo on nie chce mnie zranić, ale od kilku dni chodzę struta, a on smutny bo znowu widział jej zdjęcie na Fb. Oszaleje”


Dostałam pozwolenie, by odpowiedzieć szerzej na blogu, ale chciałabym, żebyście i Wy wyrazili swoje zdanie. Spojrzenie na sprawę z różnych, obiektywnych punktów widzenia może okazać się  dla autorki wiadomości pomocne.

Coś mi to przypomina…

Ta historia brzmi trochę znajomo. W dawnych czasach też byłam ‚tą drugą’ i rozumiem, jak może to zaburzać poczucie własnej wartości i zwyczajnie boleć, że przegrywamy nawet nie z kimś, kto nagle pojawił się w życiu naszego mężczyzny, a z WSPOMNIENIEM. To prawie tak, jakby konkurować o czyjąś uwagę z duchem. W moim przypadku nie trwało to długo, a później byłam już dość przeczulona na tym punkcie i jeśli poznawałam kogoś, kto mówił mi, że właśnie/niedawno rozstał się z dziewczyną, albo dziwnie często wspomniał ją w rozmowach – włączałam tryb dystans, albo całkowicie rezygnowałam z takiej relacji. Z tym, że mi wtedy było dość łatwo zrezygnować – nie miałam z tymi osobami żadnych zobowiązań, żadnej historii, byłam młoda i moje rany goiły się dość szybko.

Rok na wyleczenie

Jest taka niepisana zasada w życiu uczuciowym – po trudnym rozstaniu, maksymalny czas na pozbieranie się, zapomnienie i wrócenie do normalnego trybu życia wynosi w przybliżeniu rok. Tak samo jak z żałobą. Jeśli ktoś po roku czasu nadal wspomina osobę ze swojej przeszłości, nawet pomimo tego, że spotyka się z innymi ludźmi, znaczy to najprawdopodobniej, że uznał ją za miłość swojego życia, którą musi odzyskać. I jeśli pojawi się taka okazja – będzie o to się starał. Inna sprawa, że wcale w swoich przekonaniach o sile uczuć, przeznaczeniu itp. nie musi mieć racji i że mogą to być bardzo silne złudzenia, nierealne fantazje – co swoją drogą kwalifikuje się do interwencji np. psychologa, terapeuty.

U Twojego męża ta historia trwa już osiem lat. Wspominanie dawnej miłości, w dodatku takiej, która zdradziła i zraniła, wydaje się mocno niepokojące. Niepokojące zwłaszcza, że jesteście małżeństwem. Jeśli Twój mąż nie należy do osób wyjątkowo sentymentalnych, nie powinien też przechowywać tych wszystkich pamiątek po niej (a skoro nie ma pamiątek z początków Waszego związku, to wiele mówi o poziomie jego sentymentalności). Wygląda to wszystko bardzo poważnie. Tutaj masz w zasadzie tylko dwa rozwiązania: albo zmienić to, jak wygląda Wasza relacja… albo z niej zrezygnować. Nie ma już rozwiązań pośrodku, nie ma sensu przedłużania takiego stanu rzeczy. Wycierpiałaś się na pewno wystarczająco. Działaj już teraz.

Karty na stół

Jestem zdania, że nad każdym poważnym związkiem (a takim jest na pewno małżeństwo i sześcioletnia znajomość) trzeba pracować. Nie po to sobie coś przyrzekamy (o ile przyrzekaliśmy szczerze), by potem z tego zrezygnować. Zakładam, że skoro jesteście razem tyle nie jesteś swojemu mężowi całkowicie obojętna i COŚ musi Was łączyć. Więc walcz, żeby dowiedzieć się co, i czy WARTO iść w to dalej.

Pewnie ten proces będzie bolał w cholerę, ale musisz przez to przejść i już teraz się na to nastaw. Spróbuj w swojej głowie odtworzyć możliwe konsekwencje takiej rozmowy i pogódź się z tym, że mogą one być różne – z jednej strony może czekać Cię całkowite uleczenie tej relacji (po pewnym czasie), z drugiej – całkowite niepowodzenie i rozstanie, jeśli napotkasz na opór i brak współpracy u swojego męża. Kiedy odtworzysz w myślach możliwe scenariusze i pogodzisz się z możliwością ich zaistnienia, będzie Ci łatwiej podejść do tej rozmowy.

Zaproś do niej męża, kiedy oboje będziecie spokojni, wypoczęci i będziecie mieli odpowiednią ilość czasu. Przed tym postaraj się wyzbyć wszystkich emocji i stań się na chwilę dużo spokojniejsza, niż pewnie teraz jesteś. Wejdź w rolę nie oskarżycielki, nie kogoś z zażaleniami, a osoby, która opisuje sytuację i rzeczowo szuka rozwiązania. Zupełnie tak jakbyś była terapeutką, obserwatorem Waszego związku, a nie jego uczestniczką.

Nie wiem, w jaki sposób dotąd przedstawiałaś mu, że wiesz o jego skrywanym uczuciu – czy mówiłaś, że się tego po prostu domyślasz, czy inaczej. Teraz postaw na fakty, opisz mu dokładnie to, co on robi (przeglądanie zdjęć, trzymanie pamiątek) i powiedz, że dla Ciebie to wszystko jest jednoznaczne. Poproś go o szczerość i o to, by nie unikał prawdy, żeby Ciebie nie ranić – bo jeszcze bardziej rani Cię obecny stan rzeczy i trwanie w niepewności. Nie odpuszczaj po wykrętach i zaprzeczeniach. Daj mu wyraźnie do zrozumienia, że nie możesz trwać w takim związku! ALE jednocześnie zaznacz, że jesteś w stanie mu pomóc, że chcesz walczyć o to, żebyście byli razem szczęśliwi – jeżeli tylko ON TEŻ TEGO CHCE. Bo teraz wszystko zależy od niego.

Konfrontacja marzeń z rzeczywistością

Twój mąż żyje marzeniami i wspomnieniami – bo tym jest wzdychanie do zdjęć osoby, która nie chce z nim być, która jest zajęta. Być może cały czas wspomina tylko dobre chwile tamtego związku i żyje bajką, nie patrząc w ogóle na realia i negatywy, których w tamtej historii na pewno nie brakowało. Bo w końcu – tamta dziewczyna go zdradziła, czyli odrzuciła bycie z nim na rzecz kogoś, kto okazał się dla niej lepszym, bardziej odpowiednim partnerem, nie czekając nawet na oficjalne zakończenie związku. Skoro jest do dzisiaj z osobą, do której zapałała tak nagłym uczuciem, to bardzo mało prawdopodobne jest, żeby kiedykolwiek chciała wrócić do Twojego męża. Ale być może Twój mąż sobie tego nie uświadamia i zamiast tego ciągle podsyca nadzieję ‚co by było gdyby‚. Spróbuj skonfrontować te jego myśli z rzeczywistością. Naprowadź go na to, zapytaj jakie według niego są szanse, że mógłby ją odzyskać i jak by chciał tego dokonać. Pokaż mu najprawdopodobniejszy scenariusz – który jaki jest, my wiemy, a on przez swoje zaślepienie – niekoniecznie.

Do śmieci z tym

Jeśli uda Wam się już tak otwarcie porozmawiać i będziesz widziała chęć współpracy ze strony męża, poproś go o ważną rzecz – niech pozbędzie się pamiątek po tamtej dziewczynie. Skoro nie przechowuje Walentynek od Ciebie, nie ma też powodu, żeby trzymał cokolwiek po niej. Kolejna rzecz – wyrzucenie jej ze znajomych na Facebooku. Im mniej jej zdjęć będzie widział, tym mniej będzie podsycania wspomnień i łatwiejszy powrót do normalności. Zaznacz, że dla Ciebie to będzie sygnał, że on chce walczyć o tą relację i że zależy mu na Tobie.

Jeśli się na to nie zgodzi… daj mu jeszcze jakiś czas na zastanowienie, najlepiej w samotności (np. wyjedź gdzieś na kilka dni). Jeśli zobaczysz, że z jego strony nie możesz spodziewać się żadnego konkretnego działania, poza zaprzeczaniem, że wcale mu na niej nie zależy… przygotuj się psychicznie na to, że być może Twoje szczęście czeka Cię gdzieś indziej, ale nie przy nim. Szkoda Twoich zszarganych nerwów, emocji i po prostu – czasu.

***

Tak zrobiłabym ja, starając się wczuć w tą sytuację. Ale teraz mam nadzieję, że wypowiedzą się jeszcze inni – także mężczyźni, którzy czasem tu zaglądają. Co Wy doradzilibyście autorce tej wiadomości?

 

Zdj. – instalacja by Robert Montgomery