Mamy dzień pod patronatem świętego od chorób psychicznych, nie ma więc lepszej okazji, by przyjrzeć się tym wszystkim dziwacznym motywom, które sprawiają, że nasze serca zaczynają bić szybciej, żyły wypełnia organiczny odpowiednik amfetaminy, a umysł przysłonięty jest różową mgiełką.
Oto ranking najciekawszych teorii na temat tego, co sprawia, że zakochujemy się w takich, a nie innych osobach. Teorii, które stawiają nas w roli bezwolnych, nieświadomych trybików w wielkiej machinie zwanej prokreacją. Bo ta ZAWSZE znajdzie sposób. Choćby najbardziej pokrętny i nieracjonalny.

– Erotyczne piętno

Zjawisko zwane ‚erotic imprint‚, które luźno tłumaczone jest na język polski jako erotyczne piętno, polega na tym, że określone preferencje wobec partnerów zostają nam wdrukowane w psychikę już w młodości. Dzieje się to w pierwszych latach, kiedy przestajemy postrzegać płeć przeciwną jako wroga. Pojawia się wtedy pociąg do określonego typu fizyczności lub cech – np. niebieskookich blondynek czy brązowookich łobuzów.

Duży jest w tym wpływ pierwszej ‚miłości’, często nawet tej wyidealizowanej i nigdy niespełnionej, np. uczuć do idoli. W tym miejscu przypomina mi się cytat z drugiej części Kill Billa:

„Zabrałem kiedyś Billa do kina. Miał wtedy 5 lat. W filmie grała Lana Turner. Kiedy tylko pojawiała się na ekranie… Bill zaczynał kompulsywnie ssać swój kciuk. To było aż obsceniczne. Od tej chwili wiedziałem, że ten chłopak ma fioła na punkcie blondynek.”

Przypomina mi się też moja własna szkolna miłość, do chłopaka o intensywnie brązowych oczach. Od tamtej pory każdy mój następny partner, dziwnym trafem, miał takie same. Dziś wiem, że do tego koloru tęczówek dopisywałam teorię o cieple i opiekuńczości właściciela, co nie zawsze miało przełożenie na rzeczywistość. Nigdy natomiast nie podobali mi się niebieskoocy mężczyźni… aż do momentu kiedy poznałam swojego męża, który całkowicie odczarował mi ten typ urody. Teraz to ludzie (obu płci) o niebieskich oczach wydają mi się najbardziej atrakcyjni.


– Podobieństwo do naszych rodziców

Pierwszymi wzorami partnerów, wzorami zachowania w związkach są nasi rodzice. Zwłaszcza postać ojca ma ogromne znaczenie dla rozwoju emocjonalnego i seksualnego kobiety. Jeśli ten obdarzał ją uczuciem, jeśli mogła czuć się przy nim jak ‚córeczka tatusia’, z dużym prawdopodobieństwem w przyszłości  stanie się pewna siebie i będzie czuć się dobrze w swoim ciele. Możliwe też, że będzie szukać parterów podobnych do ojca, często oczekując, że i oni będą traktować ją jako księżniczkę.

Jeśli natomiast ojca w jej życiu brakowało (nie musiała to być fizyczna nieobecność, ale np. jego emocjonalne oddalenie), może mieć problemy z wchodzeniem w związki i ich utrzymywaniem. Aby ten znany (a więc bezpieczny) stan podtrzymać, będzie wybierać mężczyzn niedostępnych, zimnych, lub ‚związkofobów’. I mężczyźni, którzy w dzieciństwie  byli maltretowani, psychicznie dręczeni lub wychowywali się w dysfunkcyjnych domach, często wpadają w tę pułapkę, poszukując z kobiet, z którymi odtworzą te same patologiczne wzorce i mechanizmy. Nigdy więc tak naprawdę nie przestajemy „bawić się w dom”.

Nasza podświadomość podsuwając nam takie wybory wcale nie chce nas skrzywdzić. Wręcz przeciwnie – jest to szansa na przepracowanie, zrozumienie dawnych urazów i takie poukładanie sobie przeszłości, by już więcej nas nie prześladowała. Najpierw jednak trzeba sobie uświadomić, że jesteśmy ofiarą tego mechanizmu i że to właśnie z jego powodu wybieramy takich, a nie innych partnerów. W przeciwnym wypadku po każdym kolejnym związku będziemy zadawać sobie pytanie – dlaczego ja zawsze trafiam na takich mężczyzn/takie kobiety, dlaczego nie mam szczęścia w miłości?

Jak mówił Jung:

„dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie kierowało twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem”.


– Odczucie braku

Kolejna z teorii zakochania mówi, że wybieramy osoby, które stają się odpowiedzią na nasze aktualne deficyty, czyli mogą zaspokoić jakąś potrzebę, która nam w danym momencie doskwiera. Czasem są to potrzeby jeszcze z dzieciństwa (np. kobiecie brakowało uwagi ojca, więc będzie szukać starszych i opiekuńczych partnerów), albo powstające na bieżąco (np. mężczyzna nie dogaduje się z żoną, a koleżanka w pracy go słucha i dobrze rozumie, przez co staje się dla niego bardzo atrakcyjna).

Kiedy odbieramy drugą osobę jako atrakcyjną, kiedy zaprząta nasze myśli, oznacza to często tyle, że między jej a naszą osobowością istnieje taki związek, jak między puzzlem z wystającą częścią, a tym z wgłębieniem. Zakochując się, egoistycznie szukamy ulgi i spełnienia. Oznacza to więc, że gdy uda nam się zaspokoić daną potrzebę samodzielnie, ta druga osoba może stać się nam zbędna i stracić całą swą atrakcyjność. To czasem bywa przyczyną rozstań – ktoś nabiera pewności siebie, zmienia się, rozwija i porzuca partnera, z którym wszedł w relację na wcześniejszym etapie, kiedy jeszcze tych cech nie posiadał. To okrutne, ale bywa, że wykorzystujemy nasze związki jako trampolinę do wskoczenia na wyższy level.

A kto by się przejmował losem trampoliny, gdy na górze jest tyle nowych atrakcji…


– Zegar biologiczny

Motyw dość powszechny, nie tylko u kobiet. Tutaj partnera wybiera za nas biologia. Kiedy wewnętrzny zegar uznaje, że to już ostatni dzwonek na założenie rodziny i reprodukcję, zaczynamy w panice rozglądać się za kimkolwiek, z kim będzie to możliwe, często zmniejszając drastycznie swoje wymagania. Biologiczny zegar może sprawić, że zdecydujemy się na związek z kimś, kto po prostu będzie odpowiednio blisko, z kim będziemy mieć częsty i w miarę pozytywny kontakt. Może stać się również tak, że zdecydujemy się być z kimś, kto zakochał się w nas, a my postanowimy dać mu szansę z braku czasu i lepszych możliwości. Ten sposób wykorzystują nieraz osoby, które stale są przez kogoś odtrącane. Jeśli jednak krążą wokół swojej sympatii wystarczająco długo, czasami doczekują momentu, w którym ona odpuszcza i decyduje, że lepiej być z kimś znanym, choć średnio pociągającym, niż samemu.


– Poudawajmy zakochanie, zobaczymy co się stanie

Jest pewien dziwny sposób na to, by w niezwiązanej ze sobą parze ludzi wywołać uczucie zakochania. Wystarczy… oszukać ich mózgi. Psycholog Robert Epstein z Uniwersytetu w Kalifornii twierdzi, że da się spowodować zauroczenie niemal do każdej osoby, w dowolnym momencie. Wystarczy, żeby dwoje ludzi odpowiednio długo robiło to, co zwykle robią zakochani – przebywało blisko siebie, patrzyło sobie w oczy, trzymało się za ręce, czy szeptało miłe słowa.
Wydaje się, że działa tu podobna zasada, jak przy poprawianiu sobie humoru sztucznym uśmiechem – pewnie już wiecie o tym, że jeśli wytrwale będziecie unosić w górę kąciki ust (nawet gdy nie jest Wam do śmiechu) mózg odbierze to jako informację, że jednak jesteście zadowoleni i tak pokieruje neuroprzekaźnikami/hormonami, że rzeczywiście odczujecie poprawę nastroju.

Przykład działania teorii sztucznego zakochania doskonale potwierdzają pary, które tworzyli aktorzy po tym, jak przyszło im zagrać w filmie role kochanków. Od czego zaczęła się historia Brada i Angeliny, jeśli nie od Mr & Mrs Smith? Kolejny dowód trafności tej tezy to uczucie zauroczenia, które przydarza się (głównie kobietom) po one night stand. Nawet jeśli oboje na starcie zgodzili się na krótkotrwałość układu, to po udanym seksie i miłym, choć niczego nie obiecującym poranku, kobieta liczy, że jej jednodniowy partner jednak zadzwoni. Na co ma marne szanse, chyba, że i jemu się udzieliło (rzadko, ale jednak zdarza się taka wzajemna miłość od pierwszego… włożenia – wybaczcie dosadność).


– Okoliczności przyspieszające tętno

Nie mogłabym nie przytoczyć jeszcze eksperymentu przeprowadzonego przez psychologów Donalda Duttona i Arthura Arona. Miał on miejsce w plenerze, na dwóch mostach wiszących nad rzeką Capilano w Kolumbii Brytyjskiej. Jeden z mostów był właściwie małą, chyboczącą się kładką na wysokości ok. 60 m ponad skałami. Drugi był położony niżej, w spokojniejszym miejscu i posiadał stabilną konstrukcję. Na mostach stała atrakcyjna kobieta, udająca ankieterkę. Prosiła przechodzących tamtędy mężczyzn o odpowiedź na kilka pytań i proponowała im swój numer telefonu „w razie gdyby chcieli dowiedzieć się czegoś więcej na temat ankiety”.

Co z tego wynikło?

Mężczyźni chętniej brali numer od ankieterki na wysokim moście, a później znacznie większy odsetek z nich rzeczywiście dzwonił. Badacze podczas tego eksperymentu chcieli udowodnić, że nasz mózg daje się oszukać w jeszcze jeden sposób. Jak wiadomo, kiedy poznajemy kogoś, kto nam się podoba, nasze ciało reaguje przyspieszonym biciem serca i ogólnym pobudzeniem.  Działa to jednak i w drugą stronę. Gdy poznamy kogoś w okolicznościach, które przyprawią nas o szybsze bicie serca (np. podczas przeżywania strachu, podekscytowania), wówczas z większym niż w normalnych warunkach prawdopodobieństwem uznamy tą osobę za atrakcyjną.

Wnioski? Na pierwszą randkę wybierzcie się do tunelu strachu albo na rollercoaster. Zgadnijcie, kto się na to złapał ;)


***


Udanego dnia, cokolwiek i z kimkolwiek dziś robicie. Puentą niech będzie ten utwór, a jako suplement, jeśli nie boicie się haseł takich jak karma i reinkarnacja, możecie przeczytać jeszcze to: Związki karmiczne i karma.


20
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
30 pomysłów lepszych, niż kolejne zakochanie - Króliczek DoświadczalnyWTORLINKI #42 - ŚRODOWE - Króliczek DoświadczalnyGuestKróliczek DoświadczalnyArnell Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mila Bizoń
Gość

A ja się zakochałam hm… sama nie wiem dlaczego :) Chyba nam obydwu wtedy czegoś brakowało i tak wyszło :D

Dagmara
Gość
Dagmara

To prawda, że my kobiety szukamy kogoś na wzór swoich ojców. Chociaż.. Kiedy byłam mała czułam się jak córeczka tatusia, dopóki nie zaczęły się problemy. I chyba do tego etapu kiedy był opiekuńczy, zawsze mogłam liczyć na niego, był zaradny.. tak do tego etapu szukałam faceta tylko w tym podobnego do niego.. I znalazłam 4 lata temu! :) A teraz w moim słowniku nie ma słowa tata, ojciec jest ON, ten który wyrządził ogromną krzywdę..

Girl Of The Forest
Gość

A ja chyba nie wierzę w teorię, że kobiety szukają mężczyzn podobnych do swoich ojców. Moim zdaniem zakochanie jest często „winą” przypadku i pożądania. Jak możemy szukać mężczyzn podobnych do ojców, skoro często poznając swojego przyszłego partnera nie znamy jego wszystkich cech, nie widzimy tego, bo w podświadomości go idealizujemy i jest dla nas niczym książę na białym koniu? Wiem, że pewne cechy możemy wyłapać od razu, np. ojciec był spokojny, więc interesujemy się tylko spokojnymi mężczyznami, ale znam tak wiele zupełnie odwrotnych przypadków, że ta teoria jest dla mnie kolejną śmieszną teorią (jak np. teoria Freuda, że kiedy śni… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Przykład masz pod spodem (i powyżej) ;) Chciałam zaznaczyć, że jest tylko jedna z wielu możliwych przyczyn zakochania, a nie jedyna! Nie widzę więc powodu by ją całkowicie odrzucać. Na jedną osobę może zadziałać czynnik związany z rodzicami, na innych okoliczności z szybszym biciem serca a jeszcze dla innych – nie wiem, kluczyki od BMW. Terapeuci którzy leczą osoby po serii nieudanych związków jednak by coś mogli powiedzieć na temat tego czynnika rodzinnego. Nie sprowadzałabym tego do takich samych teorii jak wszechobecne penisy Freuda. To, w jakim środowisku się wychowaliśmy ma na nas chyba największy wpływ w życiu, nie tylko… Czytaj więcej »

Paulina
Gość
Paulina

Bardzo ciekawy artykuł ! :)

Joanna K
Gość
Joanna K

Czytałaś książkę „Radykalne wybaczanie”? Początek Twojego posta bardzo przypomina mi teorię, która jest w niej opisana ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Początek to znaczy pierwszy akapit czy ten pod hasłem erotyczne piętno? Która teoria jest tam opisana?

Nie jestem nawet pewna czy czytałam tą książkę, ale na pewno z ideą radykalnego wybaczania się zetknęłam w wielu miejscach.

Ana
Gość

Zegar biologiczny mnie przeraża. Nie strasz! :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Sama się go boję!

Barbara Bajko
Gość

Lubię ten utwór Gawlińskiego :). Ja uważam, że tajemnicą poznania mojej Miłości jest po prostu przeznaczenie. Nie wybraliśmy siebie, po prostu na siebie wpadliśmy. Kontynuując tą przypadkową znajomość zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że nie da się już bez siebie żyć.

Króliczek Doświadczalny
Gość

U mnie było chyba dość podobnie, z tym zderzeniem i późniejszą niemożliwością życia bez siebie.
Fajnie mieć taką własną legendę związku :)

Mademoiselle Louvik
Gość

Niestety aż za bardzo pasuje do mnie obraz kobiety wychowanej bez ojca, która poszukując sobie partnera trafia na egzemplarz obarczony wieloma problemami. To już trzeci raz, gdy mi się to „przytrafia”, jednak z każdym kolejnym podejściem robię się mądrzejsza. Oby. ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Oby. Grunt że to dostrzegasz.

malenkabloguje
Gość

Mój ukochany ma tak samo na imię i taki sam kolor oczu jak mój ojciec, choć kiedyś ideałem był ciemnowłosy facet o brązowych oczach, a nie blondyn o niebieskich :D Więc teraz weź się i przyporządkuj, skoro się zakochałaś po prostu dużo rozmawiając i pisząc – wszystko przez telefon, po 2 krótkich spotkaniach, na których w sumie więcej nie gadaliśmy oprócz wymiany imion :O A później już zaczęły się spotkania, przytulenia itd :D

taranau
Gość
taranau

„Jak możemy szukać mężczyzn podobnych do ojców, skoro często poznając swojego przyszłego partnera nie znamy jego wszystkich cech, nie widzimy tego, bo w podświadomości go idealizujemy i jest dla nas niczym książę na białym koniu?” Myślę, że dużą rolę pełnią tutaj czynniki bardziej podświadome i intuicyjne. Gdy poznajemy człowieka, w naszej głowie dzieje się o wiele więcej, niż to, co pływa na powierzchni i z czego zdajemy sobie absolutnie sprawę. Na temat totalnej idealizacji i księcia na białym koniu się nie wypowiadam. Rozumiem, że w fazie zakochania wady drugiej osoby zostają przyćmione i cała jej osoba otoczona jest dla nas… Czytaj więcej »

Arnell
Gość

Króliczku, nigdy nie przepraszaj za dosadność bo ona sprawia, że Twoje teksty są wyjątkowe, i nabierają charakteru „plotek z koleżanką” a nie suchej pisemnej prezentacji poglądów :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Spokojnie, to są takie przeprosiny z przymrużeniem oka, właściwie to wtrącenie było tam po to, żeby jeszcze bardziej zwrócić uwagę na to zdanie :P

Guest
Gość
Guest

Mam wrażenie, że długo szukałam kogoś podobnego do mojej pierwszej miłości. Do dziś pociągają mnie mężczyźni w jakiś sposób do niego podobni. Zdaję sobie jednak sprawę, że są to echa przeszłości i słabo bym wyszła, podążając za tym głosem.

Na szczęście czasami zjawia się ktoś odpowiedni w odpowiednim momencie ;), kiedy już masz dostatecznie poukładane w głowie, lubisz siebie i brakuje już tylko tego, żeby się mieć do kogo przytulić.

trackback

[…] przed komputerami (może to i dobrze), bo taki fajny tekst miał tak mało wyświetleń – najdziwniejsze teorie na temat przyczyn zakochania. Czy wiesz dlaczego (tak naprawdę) się zakochałaś/eś? A wczoraj inspiracja na weekendowy […]

trackback

[…] związku w związek może stać się niszczącym nawykiem. Że zakochujemy się czasem z zupełnie niedorzecznych powodów, tracąc całą racjonalność, tracąc nad wszystkim kontrolę. I że czasem najlepszą rzeczą, […]