Od pewnego czasu (a może dość dawna) nie lubisz jeść w towarzystwie innych ludzi, bo nie możesz wprost znieść myśli o tym, że znowu usłyszysz kakofonię mlaskania, sapania i przeżuwania. Chrupanie ogórków – ohyda! Siorpanie zupy – to aż boli! Mimowolnie wykrzywiasz przy tym twarz i starasz się tego unikać, kiedy tylko możesz. Kiedy ktoś drapie się po głowie czy za uchem, Ty masz wrażenie, jakby to Tobie wydrapywano mózg – przez uszy. A gdy w tramwaju słyszysz, jak ktoś pociąga nosem albo chrząka, masz ochotę zwrócić śniadanie i czym prędzej przechodzisz na drugi koniec wagonu.
Świat jest pełen obrzydliwych dźwięków, ale masz wrażenie, że tylko Ty słyszysz je z podwojoną mocą – i tym samym podwójnie odczuwasz związany z nimi ból i odrazę. Czy to oznacza, że jesteś wstrętnym, małostkowym człowieczkiem z antyspołecznym nastawieniem?
Niekoniecznie.

 

Być może po prostu cierpisz na mizofonię.

Mizofonia to stosunkowo nowe odkrycie w dziedzinie zaburzeń psychicznych. Do tej pory osoby doświadczające tego zjawiska żyły często z ogromnym poczuciem winy, bo dźwięki, które im przeszkadzały, najczęściej były wydawane przez najbliższych – rodzinę, partnera. Jak tu zjeść razem posiłek? Jak tu nie przenieść obrzydzenia, jakie czuje się wobec dźwięku, na osobę, która (przecież zupełnie niezłośliwie) go wydaje? Jak tu nie wyjść na rozpieszczoną księżniczkę, która potrzebuje wokół siebie cieplarnianych warunków i wszystko jej przeszkadza?

Dlaczego o tym piszę?

Mam dziwny związek z dźwiękami, specyficzną relację, która objawia się min. tym, że słysząc niektóre z nich odczuwam niesamowicie przyjemne zjawisko ASMR. Za to kilka innych wywołuje we mnie krańcowo odmienne reakcje,  podobne właśnie do tych, które dręczą mizofoników. Przyznaję, że też mam duży problem z tym, żeby siedzieć tuż obok osoby, która coś je, jeśli żaden inny dźwięk (np. muzyka, szum kawiarni, czy moje własne jedzenie) tego nie zagłusza. Nie mogę się wtedy na niczym skupić i odgłosy przeżuwania wydają się mnie przytłaczać, wypełniać całą głowę.Doskonale rozumiem więc osoby z tego artykułu na Onecie – to poczucie winy, że bliscy, którzy jedzą przecież całkiem normalnie, kulturalnie, jak przeciętny człowiek, wywołują we mnie taką reakcję. Dlatego też wolę jeść z kimś jednocześnie (zagłuszając go swoim przeżuwaniem – wiecie, ten dźwięk rozlega się wtedy dość głośno wewnątrz naszej głowy), do tego najlepiej słuchając czegoś w tle. Sytuacje, kiedy czyjeś jedzenie mnie wręcz mrozi, na szczęście zdarzają się rzadko.

Nie wiem, czy to co czuję kwalifikuje się już jako mizofonia, bo u mnie nie jest to aż tak nasilone, by utrudniało pracę i spotkania ze znajomymi (są takie przypadki!), ale wiem jedno – taka nadwrażliwość na dźwięki uniemila trochę życie. Podobnie jak mlasków i siorpnięć nie lubię też głośnych, nieharmonijnych dźwięków – zupełnie tak jakby z wiekiem, czy w miarę poznawania coraz to lepszej, dopracowanej i czystej muzyki, dysharmonia zaczynała mnie boleć.

Podaj dalej

 

Nie ma jednej, skutecznej terapii leczącej mizofonię. Nie będę się też wymądrzać na temat jej przyczyn czy przebiegu. Ale wiem, że wielu osobom z takimi objawami pomaga już sam fakt, że nie są z tym sami, że nie zwariowali skoro coś takiego odczuwają. Pomóc może też rozmowa z innymi chorymi. Dlatego jeśli czujesz, że to, co opisałam może dotyczyć Ciebie, albo Twoich bliskich, polecam lekturę poniższych stron i artykułów:

57
Dodaj komentarz

avatar
26 Comment threads
31 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
27 Comment authors
xpilAsia | Króliczek DoświadczalnyEnenautGusiaPepa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mila Bizoń
Gość

Słyszałam o tym problemie kilka razy i chyba sama go mam. Ja sama jestem nadwrażliwa też na pewno dźwięki (np. żucie gumy ostatnio w Walking Dead była scena w której koleś gadał i żuł gumę, miałam ochotę umrzeć :P, albo na pochrapywanie, chrząkanie) a jeszcze bardziej niż na dźwięki na powtarzanie pewnych dźwięków czy słów – np. jeżeli ktoś kilka razy kicha,uderza długopisem o biurko, powtarza kilka razy jedno słowo. O ile przeżuwanie gumy czy chrząkanie sprawiają, że muszę po prostu wyjść z pomieszczenia, albo straszliwie mnie to rozprasza, to przy powtarzaniu wstępuje we mnie ogromna agresja i mam ochotę… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

O właśnie, nie wspomniałam o tej agresji – bo w niektórych przypadkach to już budzi bardzo gwałtowne reakcje. Ja odtwarzam wtedy w głowie sceny zbrodni ;)
Ale jak BARDZO się postaram, to jakoś nad tym panuję. Choć tracę apetyt.

bognyprogram
Gość

Włączyłam sobie parę tych filmików ASMR. Zrobiłam głośniej, bo te laski mówią tak cicho, że nie bardzo wiem co. I zaczęło się. Ciamkanie. Ciamkanie przytłaczające każde wypowiadane słowo. Ściszyłam. I tak słyszę już tylko ciamkanie. Policzki ocierają się o zęby, ślina memla się między wargami, językiem, podniebieniem. Wyłączam mimo, że bardzo chciałam odczuć mózgowy orgazm. Szału dostaję też, kiedy ktoś drapie się po mocno zrogowaciałym naskórku. Łokieć, kolano czy stopa, łomatko. I to jeszcze nie delikatnie opuszkami palców, tylko wyszarpuje kawałki tkanki pazurami, jakby go od tego swędzenia miało poskręcać. Jsdmksdjjks! Niby trochę jestem popaprana, ale irytacja jakimś dźwiękiem trwa… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

To jest właśnie ciekawe – nie jesteś pierwszą osobą, która zwraca uwagę na te odgłosy w filmikach. Ciekawe czym się różni ciamkanie podczas jedzenia od ciamkania podczas mówienia, że jedno mnie wkurza, a drugie relaksuje :)

bognyprogram
Gość

Może po prostu sama ciamkam podczas jedzenia :D

Saga Sachnik
Gość
Saga Sachnik

Ciamkanie podczas mówienia to zgroza w kościele, kiedy ksiądz wygłaszający kazanie nie umie „mówić”. Mogę to porównać do wypowiedzi prezesa PiS-u. Mlask. Mlask.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Mi z kolei przyszedł na myśl Korwin, i jego [ślurrpp] po każdym zdaniu. Taki wewnątrzgębowy odkurzacz na ślinę.

Justyna
Gość

Więc to ma nazwę! A myślałam, że tylko mi włącza się agresor na dźwięk ciamkania gumą… teraz już wystarczy sam widok, żebym miała ochotę przywalić takiej osobie w szczękę :) Plus mlaskanie przy jedzeniu, i z innej beczki – naparzanie w klawiaturę od komputera. Szczególnie w luźnego entera. Pierwsze 10 razy ujdzie, ale potem… Z drugiej strony, niektóre osoby naprawdę jedzą głośniej. Wiecie, niby z zamkniętymi ustami, ale aż z pokoju obok słychać, jak memłają językiem. Inni to samo danie potrafią zjeść cicho. Więc mam jednak wrażenie, że oprócz mizofinii winowajcą jest też postępujący brak kultury. Bo za żucie gumy… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Ja już straciłam obiektywność w ocenie czy ktoś je głośno, czy to tylko mój mózg… :/

Malinka M.
Gość

Są dźwięki które doprowadzają mnie do furii,samo mlaskanie podczas jedzenia,bekanie sprawiają że ostatni spożyty posiłek ma chęć wrócić ale jak to mówią – da się z tym żyć:-)
Natomiast czytając ten wpis pomyślałam o młodszej córce.
Nie raz podnosi mi ciśnienie marudząc np.
-mamo Klaudia głośno oddycha!
No ,kurcze żyje to oddycha:-)
Ogólnie jest przewrażliwiona na wiele takich niby zwykłych dźwięków,odgłosów.
Prawdę mówiąc byłam pewna,że po prostu rośnie mi taka mała,średnia złośnica ale może coś jest na rzeczy?

Króliczek Doświadczalny
Gość

O kurcze, no to obserwuj ją, obserwuj…
jak nie tylko odgłosy siostry ją drażnią, a inne też to rzeczywiście może być coś w tym stylu.

blackfollow
Gość

Przeczytałam, chwilę się zastanowiłam i doszłam do wniosku, że ja to jestem jednak tylko tym wstrętnym, małostkowym człowieczkiem z antyspołecznym nastawieniem. :( Chcę do mamy!

Króliczek Doświadczalny
Gość

Przesyłam matczyne buzi w czółko!

Jola | Katsunetka
Gość
Jola | Katsunetka

Nie spodziewałam się, że moja pewna przypadłość ma swoja nazwę. Mam trochę takich dźwięków, które działają na mnie jak czerwona płachta na byka nawet mimo innych dźwięków w koło. Staram się z tym czasami walczyć, ale wolę wyjść jednak udając, że mam gdzieś coś do zrobienia.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Póki da się wyjść, to jest dobrze. Gorzej jak jesteś przy kimś takim unieruchomiona…

Adam Madulski
Gość

Mlaskanie i siorbanie doprowadzają mnie do szału! Brzydzę się przemocą fizyczną, ale te odgłosy sprawiają, że biłbym!

Iwona
Gość

Mi tam nic nie przeszkadza – w sensie dźwięków :) ale z innego powodu nie lubię jeść w miejscach publicznych. Zawsze wydaje mi się, że ktoś patrzy jak jem i to mnie wkurza.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Wszyscy mamy swoje małe dziwactwa :)

paranoJa
Gość
paranoJa

też tak mam, ale tylko jeśli idę sama. w sensie jeśli idę z chłopakiem czy koleżanką, to już nie. :)

Iwona
Gość

Racja, w towarzystwie mniej się zwraca na to uwagę :)

Agnieszka Rola
Gość
Agnieszka Rola

Ja mam całkiem prosty sposób na zadbania o zdrowie psychiczne chłopaka-mizofonika (a właściwie to w jego przypadku możemy mówić o mizopantyzmie [panmizotyźmie?], bo w sumie nie jestem pewna, czy istnieje cokolwiek, co go nie wkurwia), recepta brzmi: „Kochanie, będę jadła, wyjdź”. ^^

Króliczek Doświadczalny
Gość

Biedny chłopak, biedna Ty.

Różowa Klara
Gość
Różowa Klara

Jestem odporna na mlaskanie, siorbanie itp. Nie mogę jedynie znieść charkania i splunięcia zebranej zawartości na ziemię. Nie rozumiem tego! Nie można odejść w miejsce, gdzie nie ma ludzi? Stoi taki mężczyzna (zazwyczaj) na przystanku, wśród ludzi i nagle…(na samą myśl robi mi się niedobrze).

Króliczek Doświadczalny
Gość

O fuuuuuuuu!
Tu już nie obrzydza nawet sam odgłos, a poziom chamstwa :/

paranoJa
Gość
paranoJa

stawiam, że moja znajoma z pracy to ma. wkurwia ją odgłos pisania na klawiaturze. trochę lipa, bo siedzi koło mnie, copywritera. :D

Króliczek Doświadczalny
Gość

Rzeczywiście, złe miejsce pracy sobie wybrała :)

Madlen
Gość
Madlen

Mnie wiele dźwięków wkurza, niektóre sprawiają wręcz, że bolą mnie zęby. Nie w przenośni tylko dosłownie, bolą jak cholera. Tarcie widelca o talerz, pstrykanie paznokciami, wyłamywanie palców, mlaskanie, mówienie „yyyyyy” lub „eeeeemmmm” gdy brakuje słowa (notorycznie przez wykładowców), a nawet tykanie zegarka żeby wymienić tylko kilka. Po prostu koszmar. Nie wiedziałam, że to ma jakąś nazwę, ale na ironię sam termin mizofobia obił mi się o uszy chyba na psychiatrii. Pewnie wykładowca przeplótł to „yyyyy” i nie zapamiętałam. Na szczęście nie utrudnia mi to życia, raczej jest to mały dyskomfort, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że nie dla każdego i szczerze… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

O, i o tym zapomniałam – skrobanie sztućcami po dnie talerza, gdzie i tak już nic nie ma!

Karolina Gie
Gość

Ja nie znosze jak ktoś „strzela palcami”… az mnie wzdryga na sama myśl!

Króliczek Doświadczalny
Gość

Znam osobę która strzela palcami u stop – to jest dopiero dziwne i nieprzyjemne :)

Saga Sachnik
Gość
Saga Sachnik

Przyczyna awantur domowych. Bez słuchawek nawet nie wchodzę do czytelni, gdzie tego jest po prostu pełno: szepty, stukanie klawiatury, pociągnięcia nosem albo klikanie klawiszy na starych modelach telefonów (kill it with fire).
No i chrapanie. Chrapanie skreśla wszystko.

sour-girl
Gość

w temacie chrapania przybijam mentalną piątkę. to wręcz dziadostwo.

Hania Banasiak
Gość

już myślałam, że jestem jakaś nienormalna, a tu proszę, tylko mizofonia:) mlaskanie, gadanie z pełną gębą (plus ekstra widoki przeżutego jedzenia, co drugie słowo rozbryzg) siorbanie, chrupanie, ale też strasznie mnie irytuje jak ktoś strzela paznokciami (tak jeden o drugi), czy też skubie sobie skórkę (o nie daj Boże paznokcia), siedzi obok i „włącza pralkę” (tak szybko buja nogą, która opiera się wciąż o podłogę i roznosi śmiercionośne wibracje)… i tak sobie myślę, że jednak raczej jestem nienormalna…

Króliczek Doświadczalny
Gość

Dziwne są te nasze mózgi :)
Ja z kolei pamiętam że jak moja koleżanka ze szkoły robiła tą ‚pralkę’, to się wręcz odmóżdżałam i odpływałam, tak jakby mnie tym hipnotyzowała :D

Hania Banasiak
Gość

ja potrafię zwrócić uwagę obcej osobie – staram się w sposób delikatny i subtelny, żeby mnie nie wziął za wariatkę, ale uważam, że lepiej delikatnie zwrócić uwagę, niż miałaby się krew w końcu polać :D

Ekstrawagancka
Gość

Ja natomiast potrzebuję wielu różnych odgłosów jak tlenu, nawet tych całkiem nieznośnych. Często chrapanie czy głośne chrupanie mojego mężczyzny jest dla mnie czymś bardzo przyjemny, sprawia, że nie czuję się sama i rozluźnia mnie to :) Jedyny dźwięk jaki mnie irytuje, to ten, gdy mój kot przygryza swoje pazurki podczas mycia… wtedy zatykam uszy, albo wyganiam go z pokoju :D

Króliczek Doświadczalny
Gość

Nawet kotu się dostało! Dziwni jesteśmy :D

sour-girl
Gość

Ja już nawykowo siadając przy stole włączam muzykę lub radio, bo moje własne gryzienie/przeżuwanie niekiedy nie wystarcza. Czuje się absolutnie przewrażliwiona na tym punkcie. Z drugiej strony mam koleżankę, której głos jest dla mnie tak przyjemny, że przez dobre 2 pierwsze miesiące naszej znajomości bardzo często się w niego wsłuchiwałam. Działał na mnie wręcz regresująco („chcę z powrotem do brzuszka” :D). Więc coś jest na rzeczy.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Ja mam tak z głosem min. b/vlogerki AlinyRose i mojej cioci.
Rzeczywiście, komfort jak za życia płodowego :)

Kasia K
Gość

…a ja dla odmiany nie mam z tym problemu ;) ale dobrze wiedzieć, że coś takiego jest. będę wiedziała o co chodzi gdy ktoś podczas jedzenia popatrzy na mnie z nienawiścią.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Pamiętaj wtedy że on nie nienawidzi Ciebie, a tylko odgłosu :)

Kasia K
Gość

Zapamiętam.. chociaż to i tak będzie dziwna sytuacja :D

Pepa
Gość

Ja nienawidzę jak ktoś chrząka, kaszle, mlaska wydłubując coś z zębów, smarka, wciąga nosem gluty, drapie się albo ciągle denerwująco kaszle. Po prostu coś mnie ściska w żołądku i z miejsca zaczyna narastać we mnie agresor. Chociaż jest jeszcze coś co wywołuje we mnie gorszą wściekłość: tłumy ludzi łażących jak zombie i plączących się chaotycznie + wszelkiego rodzaju zawalidrogi. Jak jestem w zatłoczonym sklepie i co chwilę ktoś włazi mi pod nogi, blokuje przejście albo popycha, to mówiąc szczerze mam ochotę mu nieźle przyłożyć. Po prostu walnąć z łokcia tak, żeby głowa okręciła mu się wokół własnej osi. Jeszcze gorsze… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Jejuuu,,, wiesz że mam w roboczych posta o tym bezładnym łażeniu po mieście? I jak się jeszcze raz na to wkurzę, to chyba go opublikuję, może komuś coś zaświta w głowie. I to nawet nie chodzi o najbardziej zatłoczone miejsca.
A Ty – nagraj to, pewnie, podejrzewam że to co widziałam w berlińskim Primarku to jednak był pikuś z tym co opisujesz.
„Buki w czadorach” – że też na nie wcześniej nie spojrzałam w ten sposób :D

Pepa
Gość

W sumie jak im przywalę z łokcia to nawet nie zwracają na to uwagi, są jak z gumy. Przyzwyczajone chyba :D. Jeśli chodzi o ludzi-zombie, to ja tu w Wiedniu jeszcze zaobserwowałam inne niepokojące zjawisko: wszyscy wiszą na telefonach i są odcięci od świata. Jak jadę metrem to każdy tylko jest pochylony nad ekranem smartfona i nie zwraca uwagi na to, co go otacza. Nie kupowałam tu żadnego abonamentu, bo w Wiedniu nie ma czegoś takiego jak anonimowy telefon na kartę, który sobie doładowujesz kiedy chcesz. Trzeba podać wszystkie swoje dane i płacić coś co miesiąc, w ogóle to strasznie… Czytaj więcej »

Barbara Bajko
Gość

Mnie drażni sposób jedzenia mojej matki… Jedzeniowe efekty specjalne mojego Lubego pokochałam :D (choć czasem jak szurnie widelcem po talerzu, to mam ochotę mu przyłożyć :P). Generalnie zauważam, że jestem wyczulona na tego typu dźwięki tylko w wyjątkowych sytuacjach. Może to zależy od dnia cyklu? ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Od tego zależy wiele… czasem nawet czyjeś życie :D

Mrslifestyle.pl
Gość

Ja generalnie mam bardzo wysoki próg odporności na wszelkie odgłosy płynące z zewnątrz, ale są takie dni kiedy mam problem z koncentracją, wówczas pojawia się w oczach laser. Pamiętam jak kiedyś w pracy koleżanka chrupała marchewki, nadszedł ten dzień kiedy nie mogłam się skupić, liczyłam jej te marchewki na talerzyku. Jednak ku mojej rozpaczy, po zjedzeniu wszystkich obrała sobie kolejne…

Króliczek Doświadczalny
Gość

Za słaby miałaś wtedy laser widocznie ;)

Kasia - Po Sukces Na Szpilkach
Gość

A ja powiem tak: O nie, zmiany na blogu! Zniknął blond-króliczek! Jest ładnie, ale swoje zdjęcie mogłaś zachować :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Może się jeszcze pojawi z boku, jeśli uda mi się dopasować zdjęcie do szerokości.
Ale teraz generalnie wolę logo niż twarz w nagłówku ;)

Madzia
Gość
Madzia

dziękuję za ten tekst, już wiem co mi jest :)
najgorsze są odgłosy związane z jedzeniem, a jak ktoś wieczorem rozmawia w pomieszczeniu obok to nie mogę zasnąć :D i jak tu żyć? ;)

Gusia
Gość
Gusia

Jejku mam dokladnie to samo,leze wlasnie a obok moj maz je musli, slysze jego przezuwanie pokarmu, nie moge sie na niczym skupic,nawet dobry film nie potrafi odciagnac mnie od tych dzwiekow.Niestety czesto doprowadza mnie to do bialej goraczki i mimo iz jestem swiadoma tego,ze on je przeciez kulturalnie,nie jak swinia z koryta to reaguje krzykiem i wyganiam go do kuchni..zuchwa prawie kazdej osoby,ktora spozywa przy mnie posilek,a ja w tym czasie akurat nic nie konsumuje doprowadza mnie do niekontrolowanego wybuchu,ostatnio,aby nikogo nie urazic swoimi kasliwymi uwagami poprostu zatykam uszy i czekam az spokojnie zje posilek,albo wychodze.jedyny wyjatek stanowi moj chrzesniak,jego… Czytaj więcej »

Enenaut
Gość
Enenaut

Hej, mam jedno pytanie co do mizofonii. Jestem muzykiem i od jakiegos pol roku odczuwam objawy tego „zboczenia”. Czy to moze miec jakis zwiazek? Na prawde ogromnie mnie to meczy, szczegolnie przy moich rodzicach i dziadkach. Staram sie nie dawac zadnych znakow, ze mi sie to nie podoba, ale czasem musze po prostu wyjsc, bo nie daje sobie z tym rady.
Jesli ktos ma jakies informacje na ten temat, czy polaczeniu mizofonii z jakimis innymi chorobami, szczegolnie psychicznymi bede bardzo wdzieczna :)

xpil
Gość

Za kilka godzin na moim blogu pojawi się obszerny wpis poświęcony mizofonii. Zapraszam do lektury i pozdrawiam zza blogowej miedzy!

Asia | Króliczek Doświadczalny
Gość

Świetnie, jak już będzie gotowy wklej tu linka :)

xpil
Gość

https://xpil.eu/aow – pod tym adresem, około drugiej w nocy.