TWÓJ CHŁOPAK WYCHODZI, A TY SIEDZISZ SAMA?

Przychodzą właściwie co wieczór. Nawet o poranku zdarzają się jakieś smutne niedobitki. Najwięcej ich pojawia się między czwartkiem a niedzielą – czasami tyle, że mogłyby w swoim gronie utworzyć jakąś alternatywną imprezę. O kim mówię? O kobietach, które szukają na moim blogu wsparcia w związku z tym, że ich facet poszedł na imprezę, albo po prostu wyszedł sam z domu, a one zostały… I NIE UMIEJĄ SOBIE Z TYM PORADZIĆ. Różnymi zapytaniami wpisywanymi w Google trafiają na prześmiewczego posta, którego napisałam prawie rok temu (co robić gdy facet wyszedł z kumplami) i który przypadkiem dobrze się wypozycjonował. Raczej nie znajdują tam głaskania po główce, na którym by im zależało… A ja, patrząc na statystyki ich wyszukiwań nie znajduję spokoju. Jestem coraz bardziej przerażona: CO SIĘ Z WAMI, DZIEWCZYNY, DZIEJE?

Tak, to jest ta smutno-straszna strona prowadzenia bloga, o której nie wspominałam Wam dotąd w postach z cyklu wyszukiwania Google, gdzie razem śmiejemy się z wszystkich zboków i szaleńców, jacy pałętają się po sieci. Bo poza dziwacznymi lub śmiesznymi wyszukiwaniami, mój Analytics zapełniają także całe litanie żali, strachów, paranoi i neurotycznych podejrzeń, wpisywane zarówno przez  młode dziewczyny (co można jeszcze jakoś zrozumieć), jak i sporo starsze kobiety (co już jest mocno niepokojące). Co tu dużo mówić, popatrzcie sami. Oto dane zebrane tylko z trzech ostatnich miesięcy w Google Analytics. I to nie wszystkie, bo nie chciało mi się przerzucać tych zapytań do końca:

chlopak wychodzi z kolegami
chlopak nie dzwoni gdy jest z kolegami
co robicie gdy wasz facet wychodzi
co robicie kiedy facet wychodzi
co robić jak facet sam wychodzi z domu
co zrobic jak narzeczony idzie z kolegami na impreze
co zrobic gdy maz lubi wyjazdy firmowe
co zrobic kiedy chlopak idzie na impreze
co zrobic zeby facet zrezygnowal z kolegow
co zrobic zeby maź nie spędzał czasu z kolegami
co zrobic zeby mąż nie wychodził wieczorami z domu?
czy facet powinien wychodzic z kolegami
dzwonic do chlopaka gdy jest na imprezie
facet wszedzie wychodzi a ja nie
facet wychodzi a ja siedzę sama
facet wychodzi na piwo
facet wychodzi sam
facet wychodzi z domu
facet wychodzi z kumplami
facet z kumplami na piwie
gdy chłopak wychodzi z kolegami
gdy facet imprezuje i sie nie odzywa
gdy mężczyzna wychodzi bez kobiety
gdy narzeczony idzie na meski wieczór
moj chlopak wszędzie musi miec kumpli
moj chlopak wyszedl i nie daje znac
moj facet chce wyjsc z kolegami
moj facet na imprezie nie pisze sms
nie lubie jak moj chlopak wychodzi
nie lubie jak moj facet wychodzi z kolegami


Litania. Po prostu cała litania umartwień i smutków. Tą empatyczną część mnie od patrzenia boli brzuch, a ta wredna w tym samym czasie zajmuje się produkcją zatrutych strzał. I bierze rozmach na kopniaka. Motywującego oczywiście.


NUDZISZ SIĘ KIEDY GO NIE MA? TO TWÓJ PROBLEM

Wyobraźmy sobie statystyczną autorkę takich słów. Jej ukochany wyszedł parę godzin temu na piwo z kolegami/mecz/imprezę z pracy/siłownię/gdziekolwiek. Bawi się dobrze, więc nie pisze, nie dzwoni do niej, bo i po co – jest zajęty. Przecież jak wróci, to porozmawiają i opowie jej najciekawsze historie. Tymczasem ona, przejrzawszy już wszystko, co było do przejrzenia na Facebooku, przerzuciwszy parę kanałów w tv i stron w gazetach, stwierdza z żalem: jak to może być tak, żeby on się bawił, podczas gdy ja tu sama, muszę się nudzić w domu. No jak! Tak bardzo zajęta jest przeżywaniem tej niesprawiedliwości i porzucenia przez swojego ukochanego, że nie dociera do niej rzecz podstawowa: to, że się nudzi i tęskni, jest wyłącznie jej winą. I jej poważnym problemem. 
 

Nie jestem facetem, ale mój mózg ma męską półkulę, która uaktywnia się, widząc takie postępowanie. I dlatego z całą pewnością mogę powiedzieć, że facetem będąc, szybko starałabym się uciec od dziewczyny, która nie widzi sensu życia, gdy zabraknie jej Misia. O czym rozmawiać z kimś, kto nawet nie potrafi sobie zorganizować czasu, kiedy zostanie sam? Kto nie ma żadnych zainteresowań, pasji? I jak spędzać życie z kimś, kto będzie wiecznie tak głodny bliskości, że zacznie panikować przy najkrótszym nawet rozstaniu? Bliskość bliskością, uczucia uczuciami, ale na taką osobę mimo pierwotnego zauroczenia, feromonów i tym podobnych, z czasem patrzy się już tylko jak na kulę u nogi.


TEŻ TAKA BYŁAM 

Tak naprawdę głównym powodem, dla którego tak mówię, jest fakt, że… kiedyś byłam po tej drugiej stronie. Raz, haniebny jeden raz, na samym początku studiów, czyli młoda byłam wtedy i głupia jak but. Mimo tych usprawiedliwiających czynników, nadal myślę o wszystkim z rumieńcami wstydu. Do rzeczy: byłam więc ja sobie w związku na odległość. Uczucie spadło na nas jak grom z jasnego nieba, więc związek zaczął się właściwie od pierwszego spotkania. Nic to, że kilometry, nic to, że spotkania raz na dwa tygodnie – grunt, że w co drugi weekend wpadaliśmy sobie z rozbiegu w ramiona, robiąc show na stacjach PKP.

Skracając historię – po pewnym czasie zaczęło dziać się coś dziwnego – orientowałam się na przykład, że zupełnie nie wiem, jak mi minęły ostatnie dwa tygodnie, a za to przebieg weekendu z nim spędzonego potrafię odtworzyć co do godziny. W końcu i on doszedł do wniosku, że nie ma ze mną nawet o czym porozmawiać, bo między naszymi spotkaniami nie działo się u mnie nic ciekawego – ot, studia, dom, jedzenie i CZEKANIE. Czekanie na niego, umilane rozmowami przez telefon. A właściwie jego monologami – bo cóż miałam do powiedzenia, nie posiadając własnego życia…  Jak można łatwo przewidzieć, całe to love nie trwało zbyt długo, bo on był w miarę bystrym chłopakiem i szybko dopisał sobie możliwy ciąg dalszy tej historii.


CZAS PRZEJRZEĆ NA OCZY

Na początku za niepowodzenie związku winiłam wszystkich, tylko nie siebie. Zrozumienie przyszło dopiero z czasem. Zanim to się jednak stało, wypłakałam i wykrzyczałam swoje – w końcu było to pierwsze (i jedyne) rozstanie, w którym byłam stroną porzuconą, a nie porzucającą. Ubodło to moje ego jak chyba nic innego do tej pory. Po etapie pocieszania się imprezami (bez przerw na ochłonięcie), powiedziałam w końcu: STOP! Dlaczego moje szczęście ma być zależne od tego, czy z kimś jestem, czy ktoś mnie pragnie, czy nie? Przecież od dziecka byłam swoim najlepszym przyjacielem (jakkolwiek by to brzmiało) i w swoim własnym towarzystwie nigdy się nie nudziłam – potrafiłam wymyślać sobie miliony różnych zajęć i rozwijać w wielu kierunkach jednocześnie. Kiedy o tym zapomniałam, kiedy zapomniałam, jak to jest czuć się dobrze sama ze sobą i poświęcać pasjom?

Potrzeba mi było trochę czasu, żeby otrzeźwieć, zrozumieć i poukładać sobie to w głowie. W tym czasie zdążyłam też przejść w drugą skrajność – zakładając, że będę walecznym singlem, niezależnym od nikogo, podróżującym po świecie, który nigdy nie wyjdzie za mąż. Jak bywa z mówieniem ‚nigdy’, wiadomo (w tym momencie patrzę na swoją obrączkę). Jak bywa ze skrajnościami, również to wiemy – zazwyczaj w ogóle nie przystają one do rzeczywistości.

Mojego męża poznałam właśnie dzięki jednej z pasji, za którą pojechałam na drugi koniec kraju. Potem okazało się, że wspólnych zainteresowań mamy jeszcze kilka. Całe szczęście, poza nimi, mamy też takie, którymi zajmujemy się na osobności i których nie podzielamy – i te różnice są fajne, są tym, co czyni nas dla siebie atrakcyjnym. Mamy również osobnych znajomych. Wychodzimy bez siebie jeśli tylko pojawia się taka możliwość, a potem wracamy, ze świeżymi informacjami przyniesionymi z dwóch różnych światów, i wymieniamy się tym, co spotkało nas drodze.

Gdybyśmy mieli bezczynnie czekać na swoje powroty i spędzać ze sobą każdą z chwil, w zasadzie już dzisiaj moglibyśmy sobie powiedzieć: na razie. 



PS – kto zgadnie z jakiego teledysku pochodzi kadr u góry?
Poprzedni artykułTREŚĆ SPOJRZENIA
Następny artykułWTORLINKI #32 – PORANNE
Asia | LessFear
Asia | LessFearhttps://www.lessfear.pl
Joanna. Pasjonatka psychologii, copywriterka, wrocławianka. Kocha świat nauki, ale ciągle wierzy w magię. Zadaje za dużo pytań i nie może żyć bez podróży. Jej duchowym zwierzęciem jest ratel miodożer.

112 KOMENTARZE

Subscribe
Powiadom o
guest
112 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Bbbbb

A co jeśli zawsze znajdowałam sobie zajęcia? Ja się nigdy że sobą nie nudziłam, do czasu kiedy jego wyjścia stały się regularne- co weekend zaczął wychodzić, później również w tygodniu, nagle codziennie. Obudziłam się gdy poprosiłam go o zrobienie wspólnie jakiejś rzeczy w mieszkaniu, on nie miał czasu. Był umówiony. Nie zdradzał mnie, wiem o tym, bo w tej kwestii był lojalny. Rozeszło się wszystko, ja chciałam uwagi, on już nie chciał mi jej poświęcić bo miał inne zajęcia. Koledzy wygrali, ja stałam się dla niego nudna. Serce pęka ale żyć trzeba dalej.

Natalia

Heh inna sprawa jak masz narzeczonego i kilku miesięczne dziecko lub jesteś w ciąży, to po prostu nie fer jak 3 razy w tygodniu muszę siedzieć sama lub tylko z dzidzia bo moj chłopak się bawi, mam to gdzieś i bez niego tez czuje się dobrze, chodzi o sam fakt ze tak nie powinien robić

LaShaye

Ja nie mam problemu z tym że facet wychodzi.Jest mi przykro na przykład w momencie że on sobie wychodzi i zostawia mnie chorą wypluwająca płuca i z gorączką z dwójką też chorych dzieci.Jakby mu się priorytety popierdzieliły i zero empatii,bo on musi wyjśc i koniec.Mówi o sprawiedliwości w związku, a ja mu tłumaczę ,że nie zażyczyłam sobie „dnia wolnego” bo mnie po prostu na niego nie stać.Nic w domu się samo nie zrobi,a wiem i jestem tego pewna, że po takim dniu przychodząc do domu musiałabym i tak poogarniać chałupę i dzieci i odpuszczam.Robię za kucharkę,sprzątaczkę,opiekunkę,nauczycielkę i pannę lekkich obyczajów… Czytaj więcej »

goodgiraffe

Wszystkie komentarze przedstawiają jakieś ziarno prawdy, ale myślę, że jako dorosłe osoby będące w związkach znamy na tyle swoich partnerów i ufamy im – w różnych sferach. Związek to dwie osoby, tak, ale jak i dwa życia – życie wspólne i życie własne. Pracujemy, mamy swoje pasje i hobby, robimy coś dla siebie, ale również żyjemy z tą drugą osobą, która analogicznie też ma swoje potrzeby i obowiązki. Rozwiązaniem jest nauczenie się życia z drugim człowiekiem w sposób taki, żeby spełniać siebie i jednocześnie to co jest między nami. Równowaga i rozwaga. Przecież tak samo my, kobiety, wychodzimy spotkać się… Czytaj więcej »

J.Z.

Panikowanie, bo partner raz na ruski rok wyszedł gdzieś bez swojej drugiej połówki to jedno, ale zupełnie inna sprawa jest wtedy, gdy wychodzi sam parę razy w tygodniu bez dziewczyny/żony, a dla niej „nie ma czasu”. Nie ma też inicjatywy spędzania czasu razem, odmawia i wymiguje się „depresją”/”zmęczeniem”, a potem budzi się taka w środku nocy, a on od paru godzin hula z kumplami ;) Nie mylmy tych dwóch, jakże różnych, sytuacji, w jakich znajduje się wiele par. Stanowczo nie należy w takich warunkach kierować się opinią „jesteś przewrażliwiona, znajdź sobie hobby”. Bycie parą nie oznacza oczywiście przylepienia się do… Czytaj więcej »

róża

Dziękuję. Po prostu. Za przemycie mi oczu. Zawsze miałam tą opinię co Ty teraz, ale mimowolnie czasem popadałam w niezdrowe myślenie „czemu nie pisze, czemu nie czuje potrzeby” a przecież to poniekąd hipokryzja. Która kobieta wypisuje do faceta będąc na fajnej imprezie z koleżankami? No cóż, są i takie przypadki, ale ja osobiście do nich nie należę. Kobiety mają trudne charakterki. A jeśli nawet są tego świadome to czasem trudno zaprzestać tego co dzieje się pod kopułą. Więc jeszcze raz: dziękuję

dinka9

ja sama się zadręczam, nie wiem czy to przez zazdrość, ze on może wyjsc, a ja zajmuje się naszym kilku miesięcznym dzieckiem? on jest wspaniałym tata, ale zdarza mu się wyjsc, ja czasem się zadręczam myślą, ze on woli kolegów niż nas- ja nie mam takiej potrzeby wychodzenia mimo ze on nalega żebym wyszła. Szale goryczy przelał festiwal na który jeździ rok w rok ( ja zaczęłam od kiedy go poznałam). Myślałam ze w tym roku odpuści- bo dziecko, ale nie, powiedział, ze jak nie możemy jechać razem to niech pojedzie jedno z nas- ja powiedziałam, ze chciałabym żeby został,… Czytaj więcej »

Aurinko

Wpis bardzo motywujący, dający do myślenia.. szkoda tylko, że nie zawsze wszystko jest takie proste.. Ja mieszkam z moim facetem 5 lat, 5 bardzo ciężkich chol*rnych lat.. obecnie jestem na etapie zastanawiania się czy więcej dzięki temu związku zyskałam czy więcej straciłam.. tak w skrócie.. niby jest mi z nim dobrze, bo fajnie jeździ się razem motorem, fajnie jest w łóżku, a kiedy snuje się po naszym m2 też jakoś specjalnie nie zawadza, kupuje śliczne prezenty.. ALE! Koledzy! Od zawsze miał przy sobie jakiegoś przy*upasa.. wychodzi na całe dnie, nie odbiera telefonów, cokolwiek by się nie działo nie idzie go… Czytaj więcej »

Trzydziestolatek

Fajnie autorka pisze o tępocie dziewcząt. Plus dla Ciebie – jesteś ponad nimi :)

Nami

Trafiłam tu bo w sumie nie wiem czy zrobiłam dobrze. W skrócie. Mieszkam z narzeczonym który jest raczej typem domownika. Nigdzie nie chce wychodzić, woli spędzić czas wolny przed komputerem. Jesteśmy z różnych miast. Ja swoich znajomych pozostawiłam w innym mieście co sprawiło że ja też nie mam z kim wyjść. Zawsze było błaganie narzeczonego o zwykle wyjście do kina co nieczęsto kończyło się sukcesem. Ostatnio musiałam wyjechać na jeden dzień kiedy mieliśmy razem wolne od pracy. Nagle go olsnilo że idzie do kina ze znajomymi z pracy na film na który bardzo chciałam iść. Nie wytrzymałam tego że mnie… Czytaj więcej »

Nami

Dodam że prosiłam go żeby wybrał inny film albo poszedł na piwo bo to jest film na który bardzo chciałam z nim iść a nie mam z nikim innym i że będzie mi bardzo przykro ale on miał to gdzieś i dalej ciągną że jestem nienormalna.

hoojek

No to idź na bronxa

Adda

Głupi to jest Twój wpis. Nie chodzi o to, że on ma jakieś zainteresowania, życie itp. Problemem jest to, że imprezować chciałam razem z nim. Nie chcę być tylko kurą domową od prania skarpet i robienia obiadków. Nie wychodzę za mąż po to, żeby wieczorami szukać sobie towarzystwa. Chcę się bawić z nim na imprezach. A on woli kumpli, do mnie wraca jak do hotelu, kiedy nie ma niczego lepszego do roboty. Do dupy taki związek.

Juju

Hej, ja też musze sie wygadać. Mój mąż przed slubem był zazdrośnikiem, raczej domatorem, nie chcial wychodzic z domu i nie podobalo mu sie ze ja wychodze z kolezankami. Wyszlam za niego pomimo to, jestesmy 5 lat po slubie-no cóż, milosc… wszystko zaczelo sie od kiedy przeprowadzilismy sie do duzego miasta. Mąż znalazl przyjaciela z ktorym regularnie spotykali sie (conajmniej raz na tydzien) oczywiscie imprezy grubo zakrapiane alkoholem, powroty nad ranem, rano przepraszam dla swietego spokoju a pozniej oj tam, nic sie nie stalo przeciez… w koncu przyszedl kryzys, widzac ze jest miedzy nami zle bardzo ograniczyl te wyjscia. Kilka… Czytaj więcej »

Asia Orzechowska

Cześć dziewczyny. Mam poważny problem. Jestem bardzo młoda i dopiero dwa lata po ślubie. Przez pierwszy rok zabranialam swemu mężowi wychodzenia z kumplami na piwo i imprezy, bo kiedyś był typem wielkiego imprezowicza. Pił, ćpal i td. Po ślubie bardzo się zmienił. Przestał to robić i całą uwage skupił na mnie. Kiedy koledzy z pracy zapraszali go na mecz do siebie i piwo, to po prostu nie pozwalalam mu iść bo nie ufalam mu. Byłam mloda i głupia. Teraz bardzo dojrzałam, ale pojawił sie kolejny problem. Koledzy po kilku odmowach od męża strony ( mówił ze przyjdzie do nich a… Czytaj więcej »

TomekPopychacz

Zamów mu jakąs kurefkę do domu to napewno pomoże.

bestja

Ciekawy wpis, choć na szczęście nie odnalazłam w nim siebie. Czytając komentarze, zdałam sobie sprawę, że nie jestem zazdrosna o swoją drugą połówkę, ale o to, że ona robi coś, co ja też bym chciała, a czuję się w tym momencie jak dziecko, które nie może dosięgnąć do półki. Teraz jestem dojrzalsza i znacznie częściej jednak sięgam do tej półki, ale np. mam poczucie, że w życiu brakuje mi miejsca, gdzie mogę spotkać mix różnych osób, z którymi relacja nie musi być nawet za specjalnie zobowiązująca. Na krótko wiązałam się z różnymi organizacjami, które liczyły od kilkudziesięciu do kilkuset osób,… Czytaj więcej »

mam swoje zdanie

jak Ty mało jeszcze wiesz o zyciu. Dałam mojemu narzeczonemu jak to się mówi wolną rękę niech idzie i się bawi na wieczorze kawalerskim szwagra.Mój facet wyszedł na wieczór kawalerski i wrócił lżejszy o 40000tys. Striptizerka podejżała jego pin do karty podała mu w szampanie tabletkę i pacjent obudził się rano nie pamiętając za bardzo co się wydarzyło. To że jego koledzy go tam w tym klubie zostawili to już inna historia. Ale gdyby tam nie polazlł to wszystko by się nie wydarzyło. Ma nauczkę do końca życia a ja żałuję że go ta panna nie wyczyściła do zera.Także drogie… Czytaj więcej »

tomek

Najciekawsze w tym wszystkim jest to że napewno bolała go sraka i jaja, ale o tym już nie wspomniał.
Ja też jak wychodze to zawsze albo na wieczór kawalerski albo na urodziny itp taka ściema.

5yu357u8

Facet musi czasami wyjść się odchamić z kumplami na piwo zrozumcie to wreszcie

Karolina

Witam. Ja mam taki problem że właśnie mój mąż ciągle chce być ze mną nom stop. Mamy dziecko od pół roku po ślubie dopiero od kilku miesięcy. Nie chciałam ślubu ale rodzice mnie zmusili do tego bo dziecko było z wpadki i odrazu ślub żeby wstydu nie było… Nie powiem na początku coś do niego czułam myślałam że będzie dobrze a okazało się że on nie potrafi zachować się jak facet nie potrafił obronić własnej żony… Poprostu taka baba…mieszkaliśmy po ślubie w mieście w którym on studiował na początku było ok ale jak pojawiło się dziecko i imprezy studenckie co… Czytaj więcej »

xena

tekst dobry. Dał do myślenia. Mam swoje kochane serducho, które dla mnie zrezygnowało z wielu rzeczy…Ale nie z kawalerskiego z kolegami. I ty mnie boli, zawsze nie śpię nocami przy takich okazjach, sama nie wiem co mam o tym myśleć. Dać ultimatum, albo ja albo oni? Co o da (gorzej jak wybierze ich…)

JakNaRazieTakieImię

Dzień dobry, droga koleżanko ^^ Piszę do Ciebie następujący apel: Właśnie wręcz przeciwnie do Twoich słów: żadnego ultimatum, żadnego niespania po nocach, żadnego „oni albo ja”. Jest pewna bardzo ważna właściwość każdego człowieka – każdy z nas jest OSOBĄ, a to znaczy, że jesteśmy OSOBNO – nie zawsze, ale potrzeba nam takiego czasu :) Jeżeli jemu go nie dasz i sobie go nie dasz będzie to miało na Ciebie zły wpływ i będzie wam brakować w życiu raz tematów do rozmów, dwa oddechu, a trzy uczucia między wami. Wpierw winnaś być „sobą osobno”, dopiero wtedy „sobą z nim”. Pamiętaj, że… Czytaj więcej »

Świetny komentarz, nie mam wiele do dodania :)

Warto też wziąć pod uwagę, że on już zrezygnował z wielu rzeczy, ale wszystkich nie możesz mu zabrać. Dla mężczyzny bardzo ważna jest jego pozycja pomiędzy innymi mężczyznami (kumplami, czy w pracy), dlatego jeśli by nie mógł pójść na tak ważne wydarzenie, jak wieczór kawalerski, mógłby zostać uznany zwyczajnie za pantoflarza. A tego chyba dla niego nie chcesz :)

Guzik

Ja też trafiłam tu z podobnego wyszukiwania. Nigdy nie ograniczałam swoim facetom wyjść, bo i sama lubię się oderwać w swoim gronie, mam też dość sporą potrzebę bycia samą. A trafiłam tutaj z rozdartym sercem. Facet, dla którego zostawiłam całe swoje życie i przeprowadziłam się do innego kraju, nie ma czasu żeby się ze mną spotkać, ponieważ od samego rana ma różne atrakcje z kolegami. Nasz związek jest w tak wielkim kryzysie, że właściwie tylko słowa „koniec” brakuje. Wyprowadziłam się od niego 2 tygodnie temu, byłam w Polsce przez tydzień i wróciłam, a on woli kolegów, mimo, że twierdzi, że… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny

Nie jesteś jedyną osobą w ostatnim czasie która tu trafia przez ten wpis, i u której sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana, więc postanowiłam że napiszę kolejny tekst, w którym skupię się na tym dlaczego czasem faceci spędzają więcej czasu z kumplami, niż z dziewczyną.
Bo to już jest coś innego, niż takie wychodzenie raz na tydzień czy rzadziej, i nie jest to tylko problem dziewczyny, która nie ma pomysłu na samotne spędzanie czasu, ale znak, że facet też może coś kombinować, lub mieć inne oczekiwania co do związku…

Ewa

Ale nie zapominajmy drogie panie, że żadna z nas nigdy nie zastąpi mężczyźnie typowo męskiego towarzystwa. Tak samo jak męska część nie będzie z nami dyskutować o lakierach do paznokci bo nie mają o tym najmniejszego pojęcia.

Etain Morrigan

W miejscu gdzie obecnie mieszkam nie mam znajomych. Po studiach rozjechali się w różne strony i w sumie utrzymujemy głównie kontakt telefoniczny. Mój chłopak ma znajomych, których ja nie lubię (on o tym wie) i spotyka się z nimi bardzo często. Wyjeżdża z nimi na wycieczki, chodzą na piwo i imprezy. Drażni mnie to ponieważ czuję się samotna. W tym roku wyjechaliśmy razem tylko raz -w góry- na jakieś 3 dni. A z kolegami i koleżankami widuje się co tydzień. Nie mam nic przeciwko żeby utrzymywał z nimi kontakty, to w końcu jego przyjaciele. Nie zabraniam mu też wspólnych wypadów.… Czytaj więcej »

julia

Mam zupelnie to samo.

Wiki

Mam dokladnie taki sam problem. Najgorzej jak on mnie probuje wyciagnac ze soba zebym nie siedziala sama w domu, a ja jak tam ide to sie tylko mecze w towarzystwie jego znajomych, bo oni sa z zupelnie innej bajki niz ja.. Doskwiera mi samotnosc, a spotkanie z moim przyjaciolmi jest fizycznie niemozliwe. Nie bardzo wiem co robic szukac na sile znajomych czy znalezc chlopaka ktory bedzie mi poswiecal wiecej czasu??

Martusia

Zgodzę się z tym bo będąc z facetem tez miałam swoje życie, on wychodził z kolegami to ja z koleżankami, albo na rower, do kina, lubię spędzać czas sama tylko teraz mamy niemowlaka w domu i co mam zrobić? Zostawić dziecko w domu samo?On ma ciągle coś do załatwienia, cały dom na mojej głowie i kiedy ja mam mieć czas na swoje pasje czy wogóle swoje życie? Fajnie można sobie pogadać dopóki jest się niezależnym.

iwona

co powieci na to ze facet co tydzien wychodzi gdziekolwiek i podjakim kolwiek blachym pretekstem z domu? byle by tylko nie wyjsc na spacer, do kina ,kawiarni itp zaznaczam ze jestem 8 lat i jest tak samo caly czas…. lubi byc tylko w domu kiedy przychodzi z pracy wieczorami bo ma posprzatane ugotowane wyprane, przez ten caly czas bylam raz na basenie raz na spacerze i ani razu na urlopie kiedy sie z nim roztalam dreczyl mnie i nachodzil 2 lata bym wrucila i co? to samo a nawet gorzej bo jak zdecyduje zostac sie w wekend w domu to… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny

Zadaj sobie pytanie dlaczego jesteś z facetem, który Cię nie szanuje i dlaczego zgadzasz się być nieszczęśliwa na własne życzenie, jeszcze mu usługując…. nie rób sobie tego, szkoda życia.

Arletta

Fantastyczna odpowiedź! Bardzo często poświęcamy swoje życie na dopasowanie się do niego, oddając swój bezcenny czas, zapominając o szacunku do samej siebie, o swoich potrzebach…

Tesla Odyssey

Gdy mąż wychodzi na piwo trzeba pogodzić się z tym okrutnym zjawiskiem, wypuścić samca na wolność by poobcował z innymi samcami, ale uprzednio wpędzić go w poczucie winy, zagrać co się da i również bawić się pół nocy w najlepsze. Win&Win.

Z wszystkim się zgodzę poza poczuciem winy, ale na mnie osobiście to działa jak płachta na byka i mam ochotę się jakoś brzydko, brzydko odwdzięczyć ;)

Amen.

Dorota

Właśnie dlatego zerwałam swój związek bo odkąd mnie poznał nie dawał mi nawet minuty oddechu. Miałam swoje zajęcia ale nie, musiał o każdej porze dnia i do późnej nocy dzwonić albo nachodzić w domu pod byle pretekstem. W końcu to wszystko musiało trzasnąć z hukiem bo nie wytrzymałam. :)

MAMA NA CAŁYM ETACIE

A co jeśli ma się piątkę dzieci i męża który woli spędzać czas poza domem? Ja nie pracuję zawodowo za to TYRAM jak osioł w domu wykonując niekiedy pięć czynności na raz. Nie mam czasu dla siebie bo doba musiała by mieć ze dwa razy więcej niż ma. Za to mój mężulęk uważa że po pracy należy mu się wypad do kumpli bo ja to mam pełen relaks nie pracując a ja chcę mu „uwiązać kule do nogi”. No i idzie czy ja tego chcę czy nie, tak prawie codziennie, wraca po trzech-czterech godzinach i kiedy pytam się dlaczego tak… Czytaj więcej »

To już jest całkiem inna sytuacja, bo tu już nie chodzi o to, że facet wychodzi raz na jakiś czas a Ty jesteś zazdrosna o niego, a o to, że on wychodzi ciągle, a Ty WCALE! Kurcze no, też jestem zdania, że tak nie powinno być! A gdyby tak raz chociaż zmusić męża żeby to on został z całą piątką i domem na głowie? Żeby zobaczył ile w tym wszystkim jest do ogarnięcia? Wbrew pozorom tatusiowie też potrafią się zająć dziećmi, pisała o tym niedawno Karolina http://www.pasjekaroliny.pl/2014/12/tata-sam-z-dzieckiem.html, oczywiście jeśli tylko chcą. Ale może gdyby oprócz zabawy z dziećmi miał też… Czytaj więcej »

Dorota

Słusznie, ja bym go tak od czasu do czasu zostawiła samego w domu z dziećmi i obowiązkami, niech pozna smak tego ,,odpoczynku”.

Kalutka

Zgadzam sie z Toba jak zawsze (do tej pory;). Z drugiej strony mysle, ze jezeli chlopak „wiecznie wychodzi z kolegami” to pewnie woli spedzac czas z nimi niz z ta dziewczyna szukajaca pomocy w Google.

Co innego jezeli spotykasz sie ze znajomymi i masz zycie towarzyskie, a co innego jezeli wieczorami nie chcesz siedziec ze swoja polowka w domu, tylko preferujesz towarzystwo kumpli. Mi zawsze pali sie wtedy lampka ostrzegawcza pt: zdrada.

Króliczek Doświadczalny

Tu się zgodzę – jeśli facet W OGÓLE nie chce spędzać czasu ze swoją dziewczyną, to właściwie… po co mu ona?

Bbbbb

Darmowy sex

Navy Light

Twój wpis sprawił, że przypomniałam sobie swój pierwszy „związek” z czasów liceum. Zachowywałam się podobnie, w dodatku chciałam każdą chwilę spędzać ze swoim ówczesnym chłopakiem. Na szczęście mogę winę zrzucić na wiek i brak doświadczenia. W obecnym i znacznie dojrzalszym związku cenię sobie niezależność. Nauczyłam się, że nie można podporządkować całego życia drugiej osobie, a związek nie polega na spędzaniu każdej sekundy razem. Każdy potrzebuje czasami oddechu. Ja lubię wyjść z koleżankami i nie obrażam się, gdy mój facet wychodzi z kolegami. Potrafię sobie wtedy zorganizować czas i zupełnie nie myślę, co on wtedy robi, bo – tak jak napisałaś… Czytaj więcej »

ewela

czasami bywa tak, że to nie do końca jest wina dziewczyn. Bo umówmy się, że jak kobieta czuje się kochana, dowartościowana, czuje się po prostu bezpiecznie przy facecie to do głowy jej nie przyjdzie takie zadręczanie się. Dziewczyny, które wpadają w takiego doła prawdopodobnie nie do końca ufają swojej drugiej połówce. Może „ta” połówka niedostatecznie na codzień pokazuje, że jej zależy, że kocha, że jest wierna i nie szuka przygód na boku… Kobiety mają świetną intuicję i niestety wyczuwają, że coś jest nie tak. Przykład z autopsji- pierwszy rok bycia ze sobą, wszytko ach i och. Czuję, że mu na… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny

Jest racja w tym co mówisz… ale! w takich przypadkach zadaję sobie zawsze pytanie. Dlaczego trwać w związku, w którym króluje niepewność i niepokój? Przecież to niszczy całkowicie radość z życia, także tego pozazwiązkowego. To też jest smutna cecha kobiet, że nawet jak widzą spadek zainteresowania czy złe traktowanie ze strony faceta to nic z tym nie robią, tylko siedzą i się zadręczają… a czytanie internetowych forów które są pełne innych lamentujących kobiet jeszcze nikomu nie pomogło, wręcz przeciwnie – nastawia jeszcze gorzej wobec faceta i wzbudza dodatkowe podejrzenia, na które wcześniej by się nie wpadło. Zdecydowanie, my kobiety czasami… Czytaj więcej »

Iza

Większość z tej litanii to na prawdę żałosne pitu-pitu, ale to:
„co robic gdy facet pije”
to już może być całkiem poważne pytanie, któremu (tak mi się wydaje) wrzucenie między resztę tych płaczliwości może umniejszać, podczas gdy to naprawdę bywa poważny problem :(

Króliczek Doświadczalny

No fakt, można na to dwojako patrzeć – co robić, kiedy facet pije – w domyśle z kolegami, raz na miesiąc np., a dziewczyna szuka pomysłu co ze sobą w tym czasie zrobić;
ale jest też ta druga strona – ‚co jeśli pije notorycznie i ma z tym problem’- tu już robi się poważnie.

Założyłam jednak, że skoro tamten tekst przyciągał dosyć jednoznaczne wyszukiwania, to i tu jest ten sam sens zapytania.

alexxa

Nie bardzo rozumiem. Facet zerwał z Tobą, bo nie miałaś hobby? Myślisz, że jakbyś poświęcała całe dnie np. na szkicowanie albo składanie modeli samolotów to kochałby Cię do śmierci?

Króliczek Doświadczalny

Bardzo upraszczasz wnioski. Pomyśl chwilę.

Kamil Macher Mr K.

Jak to dobrze że dziewczyna, z którą aktualnie się spotykam nie ma takich problemów i potrafi sama zagospodarować swój czas. Nigdy nie lubiłem wychodzić z którąkolwiek w weekendy, ponieważ po całym tygodniu w ich towarzystwie wolę się po prostu odmóżdżyć, a to się zdecydowanie łatwiej zrobi w towarzystwie facetów (chyba niezbyt dobrze to o nas świadczy).

Sam siebie spuentowałeś ;)

Kamil Macher Mr K.

Czasami tak mam.

Gosia Łabisz

Ja nie jestem jakoś szalenie zazdrosna, ale było u mnie przez kilka lat takie złoszczenie się lekkie, ale nigdy specjalnie nie okazywałam Mu tego. Tyle, że u mnie wynikało to z czegoś innego. Studiowałam w Toruniu, a Jarek jest z Bydgoszczy. Skończyłam studia i rzuciłam wszystko przyjeżdżając tu. No i przez długi czas nie mogłam znaleźć pracy. Niestety to wygenerowało brak własnych znajomych. A mój mąż utrzymywał kontakty tylko ze znajomymi z pracy. Niestety jedna osoba od nich zarządziła kiedyś i wszyscy się podporządkowali, że jak impreza to bez partnerów. I wychodziło na to, że gdybym poszła to zaszufladkowaliby mnie,… Czytaj więcej »

Rozumiem, że w takiej sytuacji na pewno nie czułaś się komfortowo i mogła być nawet ta zazdrość, niekoniecznie o niego, a o sam fakt że on ma gdzie wyjść, a Ty nie. Ale podejrzewam, że nie miotałaś się wtedy po internecie w poszukiwaniu potwierdzenia, że Twój facet źle robi, albo szukając sposobów jak wypełnić ten czas, bo z tym sobie na pewno radziłaś.

Też miałam podobnie na początku, kiedy przeprowadziłam się do Wrocławia, z czasem to minęło, ale pamiętam jak czułam się tu obco i nieswojo, mimo wszystkich uroków tego miasta.

Barbara Bajko

Ja czekam permanentnie, ale jest to czekanie aktywne. Z Nim jest najlepiej, ale sama przecież też sobie radzę. Nie wyobrażam sobie zamknąć się w domu i bezczynnie czekać…

To wtedy by było trochę jak niewola na własne życzenie…

Dr Kwiecień

Bardzo ciekawy wpis. Myślę, że podstawowym problemem może być tutaj brak akceptacji swojej osoby, brak wiary w siebie i silne uzależnianie się od innych. Niskie poczucie własnej wartości jednego z partnerów często powoduje zazdrość i strach przed utraceniem ukochanej osoby, stąd pojawiają się właśnie wyżej opisane przypadki. Jaka jest na to rada? Może zabrzmi to dość górnolotnie, ale najpierw należy pokochać samego siebie (…tylko nie w sposób egoistyczny), odkryć pasję i ją rozwijać oraz mieć po prostu luksus bycia sobą! Daje to ogromny wewnętrzny spokój i emocjonalną równowagę. Heh cóż, wyszła z tego trochę taka psychologiczna paplanina :) Pozdrowienia dla… Czytaj więcej »

Racja – myślę, że wiele takich dziewczyn tak naprawdę siebie nie akceptuje i próbują się zapełnić pustkę którą w sobie noszą osobą partnera… co jest działaniem na krótką metę.

Z zaproszenia chętnie skorzystam, jeśli tylko nie będę jedyną dziewczyną w gronie (nie chcę Wam psuć statystyki). Pozdrawiam :)

Madlen

Ehh… Tą litanię znam aż za dobrze i chyba nabawiłam się jakiejś alergii, bo gdy tylko od moich koleżanek słyszę ” (dowolne męskie imię) wyszedł, a ja zostałam sama” to słowo daję uszy puchną. Aż przykro patrzeć, jak kobiety osaczają mężczyzn tylko dlatego, że własne życie zamieniają na taką chorą formę uzależnionej miłości. A gwarantuję, że mężczyznom w takich związkach jest okropnie, bo sama podobnego doświadczyłam tylko w drugą stronę. Horror moje panie – to fundujecie własnym ukochanym. Osobiście nie byłam po tej stronie „nudzących się”. Zawsze wychodziłam z założenia, że ten czas to chwila dla mnie samej. Nie zadręczałam… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny

Dokładnie, ta duma faceta który wraca z imprezy i okazuje się, że tylko do niego nie wydzwaniała dziewczyna – bezcenne.
Żyjmy swoim życiem i dajmy nim żyć naszym facetom :)

Vilaa

To prawda. Dopóki nie przerobiłam to na własnej skórze. Też wydawało mi się, że tak powinno być. A wyglądało to tak, ja w domu, mój partner z kolegami, tam się pojawiały inne kobiety, ja nigdy się nie zmieściłam w to towarzystwo. Flirty, kłamstwa. Cieszę, że odeszłam, choć bardzo kochałam. Koledzy nigdy nie powinni być wazniejsi, to kobieta w normalnym związku jest priorytetem.

Jola | Katsunetka

Mam trochę inny przykład w domu, miłość na odległość jest możliwa ale nie o to chodzi. Rodzice mają wspólnych znajomych, z którymi i tak od czasu do czasu spotykają się sami a nie wychodzą razem. Po za tym dla mnie miara prawdziwego związku jest nie mieć zawsze o czym ze sobą rozmawiać, a umieć wspólnie milczeć.

Też jestem zdania że umiejętność swobodnego milczenia razem jest miarą udanej relacji, ale jeśli to milczenie wynika nie ze spokoju i dobrego porozumienia, a z tego, że nie ma się już o czym rozmawiać, to jakieś to smutne i nie wróży dobrze na przyszłość…

Szeptunka

Znam ten stan – niestety. Przytrafiło mi się bezsensowne siedzenie i CZEKANIE. W pewnym momencie faktycznie okazuje się, że po prostu nie ma o czym rozmawiać i czar pryska. Nauczyłam się już żyć własnym życiem i trzymam kciuki za wszystkich, którzy tę drogę dopiero przechodzą! :) Mądry i trafiony wpis, Króliczku. :)

Też trzymam kciuki – może trafi i przemówi to choć do jednej osoby, która obecnie jest w takiej sytuacji :) Niech się uczą na naszych błędach ;)

Ana

Też mam chyba tę męską półkulę ;) Przypomniał mi się panieński koleżanki i jej „a co powie M.?!”. A czy musi coś mówić? Czy musi wszystko wiedzieć, zwłaszcza że nie działo się NIC poza wieczorem w gronie koleżanek? Miałam ochotę krzyknąć: „Dziewczyno! Żyj! Miej coś tylko dla siebie! Nie o to chodzi, by się spowiadać, a ufać!”. Ale może dlatego, że nie jestem z nikim związana, a do tego mam trochę pasji i zainteresowań poza pracą i domem, których nie rzucę, a co najwyżej będę mogła pójść na kilka kompromisów, zupełnie nie rozumiem uzależniania wszystkiego od drugiej osoby i podporządkowywania… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny

To jest właśnie problem… kiedy człowiek za bardzo się uzależni od drugiej osoby, kiedy jedyny sposób na wolny czas jaki zna to ten spędzany razem, to przecież rozstanie dla takiego kogoś będzie jak koniec świata! Nie wiadomo co z sobą zrobić później.

Ana

Właśnie! I dotyczy to zarówno miłości, jak i przyjaźni.

paranoJa

Paper Romance? ;)

Taaak! Znałaś czy google grafika poszła w ruch? :)

paranoJa

znałam :)

Eee… no to szacun :D

society girl

Jesteśmy tylko ludźmi, mamy jedno życie więc będąc w związku, takim prawdziwym, wkładamy w niego dużo pracy jednocześnie rozumiejąc, że jedna i druga osoba chce wyjść a także wiele innych rzeczy, które chce, pragnie. :) Moim zdaniem fajne jest to jak obie osoby wychodzą, potem wracają do siebie i dzielą się, opowiadają jak było. Kilka godzin przerwy przecież nikomu nie zaszkodzi, a jednak pokaże że chętnie się wraca do siebie. Nie możemy być zamknięci w takim kole bo to monotonia? A kto lubi monotonie… :) Szanujmy się nawzajem, starajmy się zrozumieć i będzie przecież dobrze. :) Jest czas na wspólny… Czytaj więcej »

Malinka M.

A u mnie jest tak,że szanowany małżonek nigdzie sam nie wychodzi.Co skutkuje tym oczywiście,że ja wyjścia bez niego mammocno ograniczone:-) Zgadzam sie z Toba, trzeba sobie ufać a odmienne zainteresowania to dobra rzecz.Podsunę ten post mężowi:-P

Podsuń – a nuż zadziała ;)

Katrin Mintzer

Ja tam lubię jak mąż wychodzi. Mam wieczór tylko dla siebie, swoje seriale, rysowanie, cukierki, maseczki i wszystko to w cudownej ciszy. :) Kiedyś usłyszałam pytanie od koleżanki czy się nie boję puszczać go samego, bo wiecie faceta trzeba pilnować żeby się za innymi nie oglądał. Odpowiedziałam, że ani ja jego matką nie jestem ani on 5 lat nie ma żebym musiała go pilnować. Jeśli szanuje mnie i nasz związek to będzie się zachowywał jak należy a jeśli mu nie zależy to będzie szukał szczęścia na boku niezależnie od tego czy będę go kontrolować czy nie. Oczywiście jak wychodzimy osobno… Czytaj więcej »

Fajne podejście :) My też ograniczamy się do smsów potwierdzających bezpieczeństwo, a potem już dajemy sobie luz ;)

Anna Tabak

Smutna ta litania… myślę jednak, że będąc w związku trzeba jednak brać pod uwagę, ze druga strona może się martwić. Nie chodzi mi o opisaną przez Ciebie chorobliwą potrzebę bliskości/zazdrość i brak zainteresowań, tylko zwykłe zastanawianie się np. czy ktoś dotarł bezpiecznie na miejsce. U nas wygląda to tak, że gdy wychodzę sama i nie ma mnie ładnych kilka godzin, dostaję od Męża smsa „Żyjesz?”. Odpisuję: „żyję” i wszyscy są zadowoleni :) a z kolei gdy to ja zostaję sama, traktuję to jako doskonałą okazję do zrobienia sobie domowego spa lub pooglądania babskiego serialu, którego Mąż by nie przetrawił :P… Czytaj więcej »

Tak, ale co innego kwestie bezpieczeństwa i zwyczajnej troski (co jest całkiem normalne) a co innego nie dawanie komuś w spokoju zająć się swoimi rzeczami czy (niewinną) zabawą… Bo czasem z jednego smsa czy telefonu robią się całe narady i ta druga osoba nawet nie może się poczuć jakby wyszła z domu.

MarcinDl

jak to mawiają Niemcy: „seks jest dla Turków, oni nie mają hobby”. :D

Tego jeszcze nie słyszałam, dobre :)

Igor Mróz

Oczywiście wiesz (oczywiście, że wiesz!), że wołasz na puszczy? Jako – jak na razie – jedyny komentujacy w tym watku facet powiem ze swojego doswiadczenia, ze wiekszosc napotykanych na drodze kobiet nie ma ZADNYCH pasji i zainteresowan. Wyjscia na fitness do lansiarskiego klubu albo z kolezankami na drinka sie nie licza. Czytalem nawet, ze to jakos tak ewolucyjnie jest, nie wiem kobiety sprzataly i gotowaly strawe, a faceci musieli sie czyms zajac po polowaniu?

Jest spora grupa takich kobiet, fakt, ale… może to też kwestia tego, gdzie się je spotyka?
Małe szanse, że dziewczyna poznana w lansiarskim klubie zaczytuje się Proustem, albo nie wiem… lata na paralotni.
W ogóle dziewczyny poznane w klubach to nie jest reprezentacyjna grupa dla całego świata kobiet. Problem w tym, że to one wyglądają najprzyjemniej dla męskiego oka i najłatwiej do nich podbić – bo wiadomo, że choćby nawet temu zaprzeczały – po to tam są. Trudniej znaleźć taką z pasją, bo ona zwyczajnie jest nią zajęta i nie biega w tym czasie po najmodniejszych punktach miasta :)

Igor Mróz

Królik, nie sugeruj mi gdzie je spotykam, bo mówię o szerszej grupie niż mój, ekhm, „okres klubowy”. Te od prusta to po prostu warta pielęgnowania mniejszość :-)

Nie sugeruję, mówię tylko o miejscach które wymieniłeś w pierwszym komentarzu ;)

SugarFreeKitten .

Ja czasem potrzebuję sama gdzieś wyjść, albo po prostu spędzić czas w domu sama ze sobą czytając albo grając. Albo po prostu się leniąc. Bez chłopaka. To on z kolei jest tym, któremu ciężko sobie wyobrazić dzień oddzielnie. Chyba w tym związku to ja jestem facetem :D

Ktoś musi być :D

Balbina Ogryzek

‚Mojego męża’ – bądź świadoma tego, jak bardzo Ci zazdroszczę, że możesz tak pisać. Nigdy nie wiem, jak mam swojego obecnego przyszłego nazywać. Facet – jak dziunia z dyskoteki. Chłopak – jak trzynastolatka. Narzeczony – brzmi okropnie. TŻ – koli w oczy. Obecny przyszły – mocno naciągane. Partner – jak w związkach homo. No nic mi nie pasuje. Dammmnnn it, dziś to ja byłam na imprezie podczas gdy mój przyszły obecny sobie spał. Śpi w sumie. Ciekawe czy wyszukiwał w Internetach ;co robić gdy ona wychodzi sama a ja zostaję; :D

Guest

Serio? Mam 28 lat i mój chłopak jest moim chłopakiem. Ludzie naprawdę maja z tym problem?

Balbina Ogryzek

No problem :D

Farizah

Moja moja mama mówiła jak tam TWÓJ CHŁOPIEC??? to jest dopiero masakra :D

Króliczek Doświadczalny

Młodzieżowo :D

Nie no, ja tak naprawdę chyba wolę wersję chłopak. Teraz to znowu ‚mąż’ mi z trudem przechodzi przez gardło. Czuję się staro :D

Igor Mróz

Facet = correct answer.
Dziunia z dyskoteki nazywa swojego misiem lub miśkiem

Guest

Znam dwa przypadki ‚Miśków’, którzy po prostu mają na imię Michał, więc tego…

Myślę, że my wszyscy tutaj znamy się na dziuniach jak świnia na balecie :P

Igor Mróz

Erm, przyznaję ze skruchą, że ja … ten tego, znam temat odrobinę z autopsji…

Farizah

Fuck, jestem dziunia z dyskoteki, na której nigdy nie byłam :P chyba że nie liczy się jak mówie tak tylko prywatnie hahaha:)

Igor Mróz

No nie gadaj, nawet na szkolnej nie bylas? :]

Farizah

Fuck! Zapomniałam o tej w 1 klasie! :D

Aga

Mojego męża, bo tak go nazywam poznałam prawie 5 lat temu. Zaczęło się niewinnie, od rozmów przez Internet. Tak, tak…zdesperowana faktem, że faceci w realu nie mają nic do zaoferowania zaczęłam szukać w Internecie…Ale to chyba nie ten temat….Mój M. ma swoje pasje i ja mam swoje – wzajemnie to szanujemy. Czasem ja z nim pojadę na ryby, a czasem on spędzi ze mną czas na oglądaniu komedii romantycznych. Potrafimy się dogadać i znaleźć kompromis w każdej sytuacji. Jeśli każde z nas chce pobyć wśród swoich znajomych to nie robimy sobie o to problemów – jeden weekend w miesiącu ja… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny

Problem w tym że niektóre kobiety mają tendencję do panikowania nawet podczas tych ‚dogadanych’ wyjść…

Zatrzymam czas

nieakceptowanie wyjść z kolegami w wielu przypadkach na pewno wynika z braku zaufania do chłopaka. wyjścia z domu wiążą się ze spotkaniem wielu kobiet, a myśl o tym na pewno bardziej męczy i dręczy kobiety niż brak pomysłu na zorganizowanie sobie czasu ;) ja boję się, gdy mój facet wychodzi z domu wieczorem, ale tylko dlatego, że pewnego razu skończyło się to 3 dniowym pobytem w szpitalu… ale na szczęście wszystko dobrze się zakończyło :)

Myślę że to się łączy – udręczają się zazdrością, więc nie mogą przez to zająć się niczym konstruktywnym a tym samym bardziej odczuwają tą rzekomą nudę bez niego. I wtedy łatwo rzucić oskarżeniem ‚Ty wychodzisz, ja się muszę nudzić sama w domu’ :)

Ostatnie wpisy

Dlaczego ludzie zniechęcają się do psychoterapii albo w nią nie wierzą

Mimo rosnącej społecznej akceptacji dla chodzenia na terapię, często można spotkać się z komentarzami, które w najlepszym razie wyrażają powątpiewanie w tę...

Nie, nie jesteś wysoko wrażliwym empatą

Na tym blogu mogliście zapoznać się z pojęciem osoby wysoko wrażliwej i empaty. Pisałam o nich w czasach, kiedy te pojęcia dopiero wchodziły do powszechnego...

Zabezpieczony: Skutki uboczne euforii

Tyle razy zastanawiałam się, jak wrócić do pisania tutaj. Bo to, że chciałam wrócić, wiedziałam już jakiś kwartał temu, nie wiedziałam tylko,...