Ostatnio pofilozofowałam na temat podejścia do pieniędzy i osobistych cech, które przyciągają lub odpychają bogactwo, a dziś chciałabym sprzedać Wam (ale za darmo, spokojnie) kilka moich osobistych sposobów na to, żeby w portfelu zostało więcej. Jak robić zakupy like a boss, jeszcze bossem nie będąc? Jak oszczędzać na każdej kategorii wydatków, nie czując się jak dusigrosz? Jak utuczyć świnkę skarbonkę i nie rozbić jej przed czasem? Mam nadzieję, że na koniec i Wy dorzucicie parę swoich sposobów.


Punkt startowy

 
Nie każdy będzie chciał i potrafił oszczędzać. Nie każdemu spodobają się porady, które tu przedstawię, bo może uznać je za ograniczające i odbierające radość ze swobodnych zakupów. Moja filozofia zakłada jednak, że ograniczam się w rzeczach drobnych, po to by móc naprawdę cieszyć się z rzeczy wielkich. Zamiast wielu szybko zapominanych małych radości, kupowanych za małe kwoty składające się po pewnym czasie na dużą sumę… wolę przeżyć jedną, ale wielką. Orgazmiczną. Taką, którą pamięta się do końca życia.

Skuteczność oszczędzania zależy w dużej mierze od tego na co oszczędzamy i jak ważny jest dla nas ten cel. U mnie na pierwszym miejscu jest zawsze poczucie bezpieczeństwa, bez którego i tak nie cieszą mnie drobne przyjemności. W tym celu zasilam swój fundusz ‚na czarną godzinę’. Nauczyłam się, że wypadki chodzą po ludziach i warto mieć finansową poduszkę bezpieczeństwa pozwalającą na przeżycie kilku miesięcy po utracie pracy/sfinansowanie niespodziewanego leczenia/przeprowadzki.Drugim celem, dla którego szukam oszczędności, są podróże. Mam na swojej liście naprawdę wiele miejsc, które chciałabym odwiedzić. I wiem, że odwiedzę je wszystkie. To dla mnie ważniejsze niż nowe buty, płaszcz czy wymiana telefonu – dlatego jeśli już muszę je kupić, bo np. się zużyły, staram się zrobić to… sprytnie.


Jadłospis i lista zakupów

Zakupy spożywcze są ważną częścią naszych domowych wydatków – tutaj oszczędność jest nieoczywista, bo na pewno nie oszczędzamy na jakości jedzenia. Sprawdzamy składy i producentów, w miarę możliwości kupujemy lokalne i ekologiczne produkty, które trochę kosztują. Oszczędzamy za to na tym, że w każdym tygodniu najpierw planujemy jadłospis, ustalamy obiady na każdy dzień tygodnia i dopisujemy do listy to, co chcielibyśmy jeść na śniadania i kolacje. Dzięki temu w sklepie nie wrzucamy do koszyka przypadkowych rzeczy z kategorii „może się przyda”, a później nie wyrzucamy z lodówki przeterminowanych czy nieświeżych produktów. Kiedyś był to problem, dziś dzięki temu wydajemy mniej i oszczędzamy również czas.


Czas to też pieniądz

 

A propos czasu właśnie – odkąd pracuję trybem zleceniowym, tzn. nie do określonej godziny (16 nie oznacza dla mnie fajrantu, 8 nie musi być początkiem pracy), a do zamknięcia jakiegoś zlecenia, poczułam w pełni znaczenie tego powiedzenia. Staram się więc nie marnować czasu min. na długie chodzenie po sklepach, którego i tak nie lubię. Tak samo nie lubię dźwigania ciężkich zakupów. Nie raz i nie dwa korzystam więc z dostawy zakupów do domu przez ezakupy.tesco.pl. Płacę jakieś 5 zł za dowiezienie mi np. kilku pak makaronów, mąk, czy puszek, z którymi wlokłabym się ze sklepu godzinę (w trakcie której mogę równie dobrze zarabiać, a nie wydawać). Teraz mam zamiar wypróbować jeszcze sklep frisco.pl, (znacie?) który ma wiele produktów dla wegetarian, a na pierwsze zakupy daje każdemu 15 zł rabatu.


Najpierw porządki w szafie, potem zakupy

Moja szafa wreszcie zawiera same pasujące do mnie ubrania, w których wyglądam dobrze. Doszłam do tego jednak przez wiele sesji sprzątania, przymierzania i wyrzucania co kilka miesięcy (nadal zamierzam to robić). Aktualnie stawiam na takie ubrania, które mogę bez problemu zestawić z innymi częściami swojej garderoby. Wybieram proste fasony (taki trochę normcore), które nie przestaną być modne za sezon. I mam ich niewiele.Biorąc to wszystko pod uwagę, jest mi łatwiej kupować kolejne. A robię to, kiedy muszę – bo np. coś się zużyje, albo okazuje się, że nie mam stroju na określoną okazję. Pozbyłam się pokusy kompulsywnego kupowania na poprawę humoru. Mam za to listę, dzięki której wiem, czego z ‚niezbędnych klasyków’ jeszcze nie mam.  Moim ostatnim odzieżowym zakupem była sukienka i buty na ślub (obie rzeczy będę mogła nosić i po ślubie), teraz czeka mnie jeszcze zakup jasnego płaszcza i żakietu do tego zestawu. Też zamierzam szukać czegoś, co zostanie ze mną przez kilka sezonów.

Na zakupy wybieram się w ten weekend z kuponami zniżkowymi z InStyle, mam też w pamięci informację z promoszop.pl, że w Garry Weber są 70% zniżki na żakiety. Jeśli połączę to ze zniżką 40 zł za zapisanie się na ich newsletter, wtedy cena powinna wyjść przyjemna dla portfela. Na newsletter warto się zapisać też na stronie H&M – w zamian dostajecie 25% zniżki na wybrany produkt (oczywiście w sklepie stacjonarnym, bo innego nie ma). I ten trik działa z każdym mailem, jaki podacie, więc zawsze kiedy wpadnie Wam tam coś w oko, możecie przyjść z kuponem obniżającym cenę o 1/4. Wiele sklepów na swoich stronach internetowych czy fanpage’ach ogłasza podobne akcje. Warto je śledzić. Wyprzedaż można mieć nie tylko w lipcu i styczniu.


Trzy świnki 

 
Nie będzie to bajka o trzech świnkach i wilku, a mój kolejny sposób na bezbolesne oszczędzanie. Patent stary jak świat, znany jeszcze z dzieciństwa, czyli skarbonka. I wbrew pozorom, widzę że coraz więcej dorosłych osób go docenia.   U mnie zamiast jednej skarbonki są trzy, a właściwie cztery, każda na inny cel. Jedna to fizyczna skarbonka, dwie to wirtualne świnki na kontach bankowych, czwarta to lokata.

Pierwsza to fundusz prezentowy – wpłacam tam pieniądze, które mi samej ‚spadły z nieba’, np. zwrot podatku, jakaś premia, cashback z banku. Za te pieniądze kupuję bliskim prezenty i nie muszę martwić się o to, że np. w grudniu mój budżet będzie kulał. Zwłaszcza, jeśli zrobię je jeszcze w listopadzie.

Druga, to fundusz podróżny – tam idą pieniądze, które zarobiłam przez sprzedaż różnych przedmiotów na Allegro, czy wykonywanie dodatkowych zleceń (poza moją podstawową działalnością, z myślą o tym właśnie celu). Poza tym, wpłacam tam to, co zaoszczędzę na większych zakupach – np. kupiłam coś z rabatem 20%, więc jego równowartość przelewam na konto. Aktualnie fundusz podróżny zasilam z myślą o wyprawie na Islandię.

Trzecia, to fundusz na coś specjalnego – czyli zwykła, „stacjonarna” skarbonka z porcelany, do której wrzucam właściwie wszystkie monety o nominałach mniejszych niż 5 zł (nie lubię nosić wypchanego portfela).

Wspominałam Wam też o oszczędzaniu na czarną godzinę – tu już nie stosuję świnki, a lokatę. Przelewam tam z żelazną konsekwencją 10% comiesięcznych dochodów. Lokata może nie jest wysoko oprocentowana, co miesiąc zyskuję na niej dość niewielkie kwoty, ale – jej główną zaletą jest to, że nie mam pokusy, by wyciągać z niej przed czasem pieniądze. Przepada wtedy cały zysk.


Oszczędności zaczynają się od konta

 

Skoro myślimy o zapanowaniu nad swoimi pieniędzmi, warto by było ogarnąć temat miejsca ich przechowywania. Szczerze – nie rozumiem trochę osób, który posiadają zwykłe konta ROR w bankach, które każą im płacić za przelewy, za używanie karty, czy za prowadzenie. Aktualnie mam trzy różne konta w mBanku i nie płacę ani grosza za ich posiadanie. Kiedy w jakieś 2 lata temu pojawiła się konieczność comiesięcznego płacenia za kartę, chciałam z nich zrezygnować. Wysłałam już odpowiedni formularz, po czym zadzwonił do mnie konsultant, pragnący zatrzymać mnie w banku. Dostałam w jakiejś świątecznej promocji 50 zł na konto i zniesiono mi na zawsze (!) opłatę za konto. Nie wiem czy to standardowe postępowanie przy rezygnacji klienta – ale też możecie spróbować.

Teraz w mBanku cieszy mnie jeszcze jedna korzyść, jaką są mOkazje, czyli rabaty do różnych sklepów i miejsc, z których wybieramy to co nas interesuje, po czym płacimy w tym miejscu kartą mBanku lub mTransferem (przelewem online), a na nasze konto wraca określona suma. Sprawdzone – działa. Jakoś milej jest dostać fizyczny zwrot tych 10 czy 20%, niż na starcie zapłacić mniej – łatwiej zagospodarować tą rzeczywistą oszczędność. Druga korzyść w mBanku, to grupowanie wydatków – sami możemy oznaczyć na jaką kategorię idzie dany przelew, bank rozpoznaje też gdzie płaciliśmy kartą, a potem tworzy podsumowania i wykresy, dzięki którym widzimy, czy najwięcej „przejadamy”, czy np. wydajemy na rozrywkę lub transport.  Osoby, które od września zakładają nowe konta, dostają na nich też oprocentowanie 4% w skali roku – tak po prostu, za nic! Jeśli chcecie, możecie założyć konto w mBanku tutaj, z mojego linku polecającego.

Promocyjne oferty produktów bankowych, dzięki których można dodatkowo skorzystać na założeniu konta czy lokaty, prezentuje też blog livesmarter, który w całości jest poświęcony tej tematyce.


Gdzieś na pewno jest taniej

 
Porównywanie cen to podstawa jeśli nie chcemy płacić komuś kilka dych więcej za przedmiot lub usługę, która nawet w detalu może być warta znacznie mniej.

Porównywarka Ceneo – tak zaczynam każde swoje większe zakupy (ja upodobałam sobie akurat Ceneo, ale jest jeszcze Nokaut i Skąpiec). Szuka ona danego przedmiotu we wszystkich polskich sklepach internetowych. Dobre rozeznanie daje Allegro – w wielu przypadkach sprzedawane tam rzeczy są tańsze od dostępnych stacjonarnie nawet jeśli wliczymy w to przesyłkę. Jeśli potrzebuję czegoś na teraz, już i nie chcę czekać na pocztę, sortuję przedmioty wyświetlając tylko te z Wrocławia – większość ma opcję odbioru osobistego i zwykle już na następny dzień mogę umówić się na odbiór. Allegro ma też fajną opcję, jeśli nie spieszymy się z danym zakupem – możemy ustawić powiadomienie, jeśli interesujący nas przedmiot pojawi się w cenie niższej niż określiliśmy. Np. chcemy kupić perfumy Pacha Ibiza (takie przypomnienie akurat ja mam ustawione), ale nie chcemy dać za nie więcej niż 120 zł – klikamy więc: Moje Allegro > Moje zakupy > Ulubione > Kryteria wyszukiwania > Dodaj nowe. Tam ustalamy wszystkie szczegóły – czy ma to być kup teraz, czy oferta ma być z całej Polski, czy z naszej miejscowości, dodajemy zakres cenowy itd. Możemy mieć nawet 50 takich powiadomień na różne przedmioty.

A kiedy wiem, że chcę kupić coś z tego konkretnego sklepu i żadnego innego, wtedy sprawdzam możliwości na serwisach gromadzących kupony rabatowe i promocje, np. kupony.pl, albo wpisuję w wyszukiwarkę nazwę sklepu z hasłem rabat/promocja/zniżka – czasem można znaleźć w ten sposób zniżki tylko dla czytelników jakiegoś niewielkiego bloga, albo takie, które ktoś posiada na swój użytek i chce oddać za darmo.

***
Sposobów na tańsze zakupy jest naprawdę dużo. Internet daje wiele możliwości i to na na nim się głównie skupiłam, ale niektórzy całkiem nieźle radzą sobie z tradycyjnym targowaniem, korzystają z kart na punkty, dających im inne korzyści, albo nawet… wyjeżdżają po większe zakupy za granicę, gdzie pewne rzeczy są dostępne taniej (przykłady z blogosfery – wyjazdy do Czech i Niemiec, do drogerii DM i Primarku). Ilu ludzi, tyle patentów, dlatego zachęcam Was do dzielenia się nimi.

53
Dodaj komentarz

avatar
21 Comment threads
32 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
23 Comment authors
Króliczek DoświadczalnyMichał (LiveSmarter.pl)Basia Szmydtthe CieniuGreatdee Blog Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michał (LiveSmarter.pl)
Gość
Michał (LiveSmarter.pl)

cześć Króliczku,
trafiłem tu przez zauważanie odwiedzających w GA :-)
Bardzo dziękuję za wspomnienie o LiveSmarter – zgadza się, dzięki opisywanym promocjom można zarobić całkiem dużo „z niczego”, jak już ktoś ładnie tu ujął :)

Jeśli ktoś z czytelników nie wie jak się zabrać za promocje bankowe lub najzwyczajniej w świecie się boi, że bank okaże się być bardziej cwany, to zapraszam to kontaktu – najlepiej przez formularz kontaktowy na blogu, wtedy mail nie przepadnie :)

pozdrowienia
Michał
LiveSmarter.pl

Króliczek Doświadczalny
Gość

Cieszę się, że ten wpis jest ciągle aktualny i przechodzą do Ciebie z niego czytelnicy :)
Pozdrawiam :)

Basia Szmydt
Gość
Basia Szmydt

Świetny post. Z przyjemnością przeczytałam bo stosuje większość Twoich rad. W ten sposób,oszczędzając przez ostatnie 8 lat wybudowalismy z mężem dom marzeń:)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Pozostaje mi tylko pogratulować wytrwałości i dopięcia swego :D

Greatdee Blog
Gość

u mnie planowanie jadłospisów w ogóle się nie sprawdza, ale też jakoś to ogarniam, że nigdy się nic nie marnuje. Natomiast metodę skarbonkową stosuję z powodzeniem :)

Kot Bury
Gość
Kot Bury

Ostatnio ograniczyłam łakocie i pomyślałam, że za każdym razem, kiedy w sklepie Matka Boska Tłuszczowa ześle na mnie objawienie i dłoń mą powstrzyma przed sięgnięciem po słodycze, kwotę, którą zamierzałam przeżreć i odłożyć w postaci boczków, mogę odłożyć do skarbonki, bo ileż przyjemniejszy kształt wtedy zachowa :D. Nie jest to rewolucyjna metoda oszczędzania, ale muszę przyznać, że odkąd tak robię, portfel lepiej znosi nieplanowane wydatki.

A to, co prawda, nie jest sposób na otrzymanie fajnej zniżki ani podreperowanie budżetu, ale gdyby ktoś chciał, to za darmo może mieć ładną mapę: https://mapa.premier.gov.pl/mapa.html

Aurora
Gość

Ja obecnie też z tych oszczędzających i mówię wow – otworzyłaś moje oczy na kilka ważnych trików :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

No to super że coś się przyda :)

jolka
Gość
jolka

Dobrze, ze wspomnialas o blogach takich jak livesmarter.pl. Sama w tymtym roku zarobilam dzięki nim ponad tysiąc złotych „z niczego”!! W tym niezapomniana promocja BZWBK która dawała 700 zł zysku…

simply lifetime
Gość
simply lifetime

każdy z nas ma jakieś swoje małe przyjemności, na które wydaje pieniądze. widziałam, jak stopniowo ubywa mi ich z portfela, więc postanowiłam wrzucać do słoika każdą dwuzłotówkę, jaka się w nim znajdzie. nie wiem ile się zebrało, ale słoik jest już prawie zapełniony! :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Niby tylko dwuzłotówki, ale pewnie jest już z tego niezła sumka :)

paranoJa
Gość
paranoJa

Daję znać! :P
A w oszczędzaniu jestem niesamowicie słaba, ale to głównie dlatego, że od dwóch lat moje finanse głównie niebezpiecznie podupadają. Sytuacja ta poprawi się jakoś w połowie grudnia, a mniej więcej w marcu czy kwietniu wejdzie na spoko poziom i wtedy będę mogła pomyśleć o jakichkolwiek oszczędnościach.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Taka sytuacja ma dużą zaletę – kiedy już się z niej wyjdzie, dużo bardziej uważa się na to, żeby czuć się finansowo bezpiecznie. To przychodzi jakoś tak naturalniej. Been there, done that.

Maalinova
Gość
Maalinova

Ja postawiłam na wrzucanie 5 złotówek do skarbony, jednak najpierw muszę wydać jeszcze co nieco na taką prawdziwą, wielką świnię :P No i w niedalekiej przyszłości planuję właśnie założyć lokatę i wpłacać tam 10-15% swoich dochodów – suma może szału nie zrobi, ale jednak coś tam będzie odkładane na kiedyś ;-)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Niby 10% to nic, ale jak się to robi miesiąc w miesiąc, to rzeczywiście można czuć się bezpieczniej :)

czmiel
Gość

Wskazówek dotyczących oszczędzania nigdy za wiele!:)

Truskawkowy Makeup
Gość

Genialny post, chyba muszę wykonać rachunek sumienia i kilka twoich rad wcielić w życie :) A co do zamykania kart kredytowych, to mi również się zdarzyło, że jak chciałam zamknąć, to zaoferowali mi lepsze warunki :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Podobnie jest z abonamentami :)

Truskawkowy Makeup
Gość

Hehe, dokładnie :)

mamczyoczy
Gość
mamczyoczy

– Herman – zagadnął Bagley. – słucham, proszę pana? – co czujesz? albo raczej jak się czujesz? – nic nie czuję. – lubisz gliniarzy? – nie mówi się „gliniarzy”, tylko „policjantów”, proszę pana. oni są ofiarami naszych występków, choć czasem dla naszego dobra strzelają do nas, zamykają nas w więzieniach, biją, dają mandaty. musi pan wiedzieć, że nie ma złych gliniarzy. o, przepraszam: policjantów. czy zdaje pan sobie sprawę, że gdyby nie było policjantów, musielibyśmy wziąć egzekwowanie prawa w swoje ręce? – i co by wtedy było? – nigdy się nad tym nie zastanawiałem, proszę pana. – wspaniale. wierzysz w… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Bukowski! A tego jeszcze nie czytałam. Ale nie do końca chyba wyczuwam subtelne powiązanie z tym postem?

Esy Floresy Fantasmagorie
Gość

Bardzo przyda mi się ten post…nie jestem typem oszczędzacza, niestety :(
Islandia….mamy wspólne marzenie ;)
ps – moja świnka wygląda prawie tak jak ta na zdjęciu..napadłam na nią :/

Króliczek Doświadczalny
Gość

Właśnie dlatego pytałam Cię o Islandię, kiedy o niej wspomniałaś.:)
Ja nie będę tam szukać elfów, ale może jakiegoś trolla?
I gorących źródeł. I lodowca. I zespołu GusGus :)

Anita Barbara
Gość
Anita Barbara

Bardzo mądre podejście do oszczędzania. Mam podobne :) W kwestii posiadania jestem od jakiegoś czasu minimalistką. Nie lubię też jak coś się marnuje, albo zaśmieca mi przestrzeń, więc kupuję rozsądniej. Lubię za to mieć zaplecze finansowe, więc kasę, którą w czasach szumnej młodości przepuszczałam na głupoty teraz grzecznie odkładam. Muszę się przyjrzeć tym zniżkom za newsletter. Dotąd nie korzystałam :)

Karola Franieczek | Życie Me
Gość

Jesteś chyba moją zaginioną siostrą bliźniaczką (nieważne, że młodszą) jeśli chodzi o oszczędności. Mogę się pod tym wszystkim podpisać wszystkimi kończynami. A jako, że zakupy internetowe mają znaczną przewagę nas stacjonarnymi, których nie cierpię, to wszelakie porównywarki cen kocham miłością nieskończoną. :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Możemy sobie przybić mentalną piątkę! :P

Mila Bizoń
Gość

Bardzo przydatny post, przydałby mi się zwłaszcza jakieś 3 lata temu :D Teraz na szczęście się ogarnęłam z oszczędzaniem i chyba nie idzie nam to najgorzej :) Moim problemem jest za to kompulsywne kupowanie wszystkiego co ładne i cieszy oko :P Na szczęście facet mnie pilnuje ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Ja też się czasem łapię na tym, że kupiłabym np. maskotkę, bo taka ładna, albo jakąś figurkę, ale wtedy staję obok i tłumaczę sobie „ale co z tym zrobisz? postawisz i będzie stało i się kurzyło, a za pół roku wyrzucisz”. No i działa :P A jak to nie działa, to mój facet też potrafi mnie przystopować.
Z rzeczy ładnych i cieszących oko wybieram tapety na pulpicie ;)

Mila Bizoń
Gość

Ja raczej z maskotkami i figurkami nie mam problemu, bo nie mam gdzie ich stawiać ;D Ale za to doniczki już tak (po kij mi one jak mam trzy kwiatki na krzyż :P), wszystkie domowe urządzenia typu miski, miseczki, kubki, kubeczki :D Wagi kuchenne (mam trzy :P), pudełeczka i pudełka (bez ładu i składy, bierę wszystko jak leci), ładne suszarki na ubrania (mam trzy :D na dwie osoby ;)), chodniczki, talerze, pojemniki na cukier, makaron i wszystko inne (chociaż na wierzchu nie trzymam i mi nie potrzebne, żeby ładnie wyglądały) i ahhh… lista może się ciągnąć i ciągnąć :D Mam… Czytaj więcej »

Mila Bizoń
Gość

Doszłam do wniosku, że chyba kupuje tyle tego wszystkiego, żeby się samo sprzątało w domu. Niestety, nie działa :P

Króliczek Doświadczalny
Gość

Jesteś szalona :D
A jeśli chemii masz więcej niż kosmetyków, to chyba musisz zacząć robić zmodyfikowany projekt denko :)

Milena M
Gość

Fajny post, ja mam problem z kupowaniem produktów spożywczych. Nie chcę żeby coś się zmarnowało, ale do sklepu też nie chce mi się co chwile latać. Wbrew pozorom ciężko wyliczyć wszystko tak, żeby nic nie wyrzucać, ale też mieć coś do przekąszenia, gdy przyjdzie na to ochota.

Króliczek Doświadczalny
Gość

To fakt, ‚przekąszacze’ potrafią rozwalić cały jadłospis. Też trochę z tym walczę, ale na szczęście pokus już mam coraz mniej. Z wiekiem chyba trochę zmienił mi się smak. Kiedyś nie pomyślałabym, że można przeżyć dzień bez czegoś słodkiego ;)

Dominika
Gość
Dominika

Że też nie pomyślałam wcześniej o tym, że mogę do H&M newslettera zapisać kolejny adres e-mail! Dzięki! Mam upatrzoną jedną rzecz, ale cena mnie skutecznie odstraszała. Teraz mnie nic nie powstrzyma ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

No to do dzieła :)

the Cieniu
Gość
the Cieniu

Fajne sposoby :) ja najwiecej wydaję na jedzenie, ale udaje mi się to opanować przez system zakupów: raz w miesiącu jadę do najtańszego hipermarketu i kupuję wszystkie podstawowe rzeczy, które potrzebuję. wydaję wtedy ładne kilkaset złotych, ale mam dosłownie wszystko na cały miesiąc, a czasem dłużej. i tak co miesiąc uzupełniam moją spiżarnię. później raz w tygodniu uzupełniam zapas „świeżych” rzeczy – głównie warzyw, dokupuję też trochę mięsa i nabiału. ostatnio kupiłam żywność ekologiczną i bezglutenową (np. mąka amarantusowa, masło migdałowe itp.) przez internet – zrobiłam tak duże zakupy, że wynegocjowałam dodatkowy rabat u sprzedawcy. oszczędzam dużo pieniędzy (w najbliższym,… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Fajny system! Możesz powiedzieć co to za sklep? Też kupuję żywność z tych kategorii, zawsze dobrze znać nowe miejsce :)
My niestety samochodu jeszcze nie mamy, dlatego większe i cięższe zakupy przywozi nam e-tesco właśnie.

the Cieniu
Gość
the Cieniu

jak ostatnio sprawdzałam statystyki to najtańszy był achan, nie wiem czy wciąż tak jest ale przynajmniej znamy rozkład sklepu i ofertę, więc na razie nie zmieniamy. Cotygodniowe zakupy drobne robię w Lidlu, lokalnym sprawdzonym mięsnym i jakichś lokalnych warzywniakach/rynkach. a ten internetowy ze zdrową żywnością to chyba stragan zdrowia – mają 10% zniżki na pierwsze zakupy i dużo bezglutenowych rzeczy. choć pewnie następnym razem, za kilka miesięcy jak zużyję zapasy wybiore inny sklep żeby wypróbować innych rzeczy :)
muszę namówić moją mamę na e-tesco :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Nie wiem czy wiesz, ale teraz w Biedronce są bezglutenowe makarony :) Kupiłam dziś spaghetti, rurki, i świderki – każdy po 4 zł!

the Cieniu
Gość
the Cieniu

O jeny super! Na razie jeszcze trochę makaronu mam, ale niedługo zapasy się skończą (uwielbiam spaghetti i zapiekanki makaronowe w planach wyprawa do Biedronki ^^ Dzięki za info :)

Igor Mróz
Gość
Igor Mróz

100501wszy sposob: woda z kranu nadaje się do picia, kupowanie butelkowanej jest nieekologiczne, nieekonomiczne i upierdliwe! :-)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Sporo osób tak robi, wykorzystując dzbanki, te nowe modne butelki Bobble, albo nie ograniczając się i nalewając prosto z kranu. Ja jakoś cały czas się nie mogę przemóc, kupuję mineralne w butelkach ze względu na minerały właśnie (te powyżej 1000 i 1500 mg/l), ale jednocześnie mam tą świadomość, że cząsteczki plastiku czy czegoś tam jeszcze mogą przenikać do tej zdrowej i wspaniałej wody:/ No i że produkuję mnóstwo śmieci. Jak żyć?

Igor Mróz
Gość
Igor Mróz

Mi pomogło mieszkanie w NL, gdzie jak chciałem kupić w butelce, to popatrzyli na mnie jak na głupiego. A potem po powrocie do PL wycieczka z wyborczą po krakowskiej oczyszczalni, opowieści pana głównego technologa oraz wizyta na stronie wodociągów i obejrzenie aktualnych danych parametrów wody :-) A te minerały z mineralnej… nie wiem…. jakoś mnie to nie przekonało.

Mila Bizoń
Gość

Polecam dzbanki filtrujące, ja mam Dafi i sobie chwalę, bo woda u mnie w kranie z wodociągów ma okropny smak, a on sobie z tym radzi. Wydaje mi się, że widziałam filtry które mają jakieś minerały (coś niby fit, sport czy active :D nie pamiętam, ale z dafi były)i ładują wodę minerałami :)

the Cieniu
Gość
the Cieniu

ja do ćwiczeń i latem piję wysokozmineralizowaną (zazwyczaj Muszyniankę), ale tak to kranówa :)

Buster
Gość
Buster

Ja ze względu na minerały kupuję wodę do picia „bezpośredniego”, a do herbaty filtruję kranówę. To chyba najlepszy kompromis.

Justyna Skowera | elare
Gość

Ogromne dzięki za info o zniżce do H&M, już mam upatrzoną marynarkę w ich sklepie, jutro się po nią wybieram :)

Króliczek Doświadczalny
Gość

O, fajnie że się przyda. Kiedyś już było głośno o tej zniżce, myślałam, że jest jednorazowa i ograniczona w czasie, a tu okazuje się, że można nadal korzystać.

Justyna Skowera | elare
Gość

Tak ale jest ważna tylko 3 tygodnie od momentu jej otrzymania.

Króliczek Doświadczalny
Gość

To i tak dużo, jak ma się już coś upatrzonego :) a potem można zawsze wziąć następną.

Justyna Skowera | elare
Gość

A można się wypisać i zapisać od nowa? ;)

Króliczek Doświadczalny
Gość

Teraz sprawdziłam na stary adres na który byłam kiedyś zapisana – i już nie wysyłają.
A do tej pory korzystałam z tego, że mam kilka różnych maili :)

Esy Floresy Fantasmagorie
Gość

I ja się podłączam – nie wiedziałam i na pewno skorzystam :)