KOKS, DZIWKI I LASERY, CZYLI STEREOTYPY O SUNRISE FESTIVAL

Jest taki polski festiwal muzyczny, który budzi skrajne emocje. Najbardziej letni, najbardziej wakacyjny, najbardziej plażowy – Sunrise Festival w Kołobrzegu, który od ~2003 roku w ostatni weekend lipca gromadzi tysiące fanów muzyki trance/house/electro z Polski i zza granicy. Już dawno miałam Wam coś o nim opowiedzieć, ale decyzję tą przyspieszył tekst który przeczytałam na jednym z blogów, tytułujący wydarzenie „zjazdem oszołomów„, wspominający o narkotykach, przemocy, gwałtach, i wszelkiej możliwej Sodomii i Gomorii.

Ogrom ludzi właśnie tak postrzega tą imprezę. Dziwnym trafem… są to osoby, które nigdy na nim nie były. Abyście nie popełniali takiego błędu i nie rozsiewali dalej opinii, które trochę mijają się z prawdą, postaram się odczarować Wam największe stereotypy, jakie krążą o Sunrise.

1# Sunrise to impreza techno

To już koniec, apokalipsa.

„Sunrise? Nie, dzięki, ja nie słucham techno”. „O Boże, nie wytrzymałbym trzech dni non stop techno”. „Jak można tyle płacić za taką łupaninę, non stop tylko umc umc”. Tymczasem, jak podpowiada nawetWikipedia, mianem techno często mylnie określa się ogół muzyki tanecznej/klubowej w elektronicznym wydaniu. Owszem, muzyka ta miała ogromny wpływ na powstanie trance’u, rave’u, czy dubstepu, jednak nie jest z nimi tożsama. Better learn this!
Techno charakteryzuje się jednostajnym rytmem, szybkim tempem i używaniem prawie wyłącznie syntetycznych dźwięków. W większości przypadków jest całkowicie pozbawione wokali, a jeśli już takie się pojawią – są mało rozbudowane lub elektronicznie przetworzone. To odróżnia ten gatunek od house’u, czy trance’u, za którymi przepadam, podczas gdy w techno nie znajduję zbyt wiele dla siebie.Poza tym – ludzie tak często mówią: Sunrise to nie moje klimaty, ale jakoś nie przełączają, gdy w radio czy tv leci Guetta, Tiesto czy inni dj-e, którzy tworzyli muzykę kiedy oni na chleb mówili jeszcze ‚beb’.

 

2# Białe rękawiczki i gwizdki
Jeeee-dzieeeemyy!

Kolejny stereotyp zainspirowany Love Parade, czy imprezami techno i rave. I to tymi sprzed około dwóch dekad. Obecnie jeśli spotkacie na Sunrise kogoś, kto ma białe rękawiczki, możecie założyć, że to żartobliwe nawiązanie do przeszłości. A amator gwizdka w ustach, podkreślającego linię melodyczną kolejnych utworów prędzej czy później zostałby… wygwizdany. Ludzie na Sunrise ubierają się tak, jak na większość letnich festiwali muzycznych (może poza festiwalami rockowymi i gotyckimi, bo tam dominuje czerń, a tu raczej jasne barwy). Panienki chodzą w obcisłych sukienkach/spodenkach z wystającymi półdupkami, lub drugi biegun – w wersji wygodnej, sportowej z adidasami, tak żeby móc bez bólu przetańczyć całą noc. Modne są jak wszędzie wianki czy hippisowskie opaski na głowę, czasami śmieszne świecące gadżety albo przebrania – ale to w dokładnie takiej samej częstotliwości występowania, co na innych imprezach.

Fajne jest to, że większość ludzi na Sunrise jest bardziej skupiona na muzyce niż na wzajemnej ocenie outfitów i bawi się z prawdziwym oddaniem. Które wcale nie wynika z zażycia euforyzujących substancji, o czym więcej w kolejnym punkcie.

 

3# Królestwo ćpunów i oszołomów

Mój ulubiony mem

Największy zarzut stawiany wobec Sunrise głosi, że impreza ta sprzyja zażywaniu narkotyków, zwłaszcza tych z gatunku stymulantów czy o lekkim działaniu psychodelicznym. No fakt, to bardzo bardzo brzydkie zachowanie, zwłaszcza jak ktoś zabiera na imprezę całą garść cukierków i sprzedaje je trzy razy drożej niż sprzedałby poza bramami Amfiteatru. Taką nieuczciwość powinno się tępić.
A tak serio, jest to jednocześnie jeden z głupszych zarzutów – bo jaka masowa impreza muzyczna nie przyciąga miłośników marihunanen czy koksowników? Pójdźcie na festiwal raegge i znajdziecie tam z pewnością znacznie więcej upalonych osób niż na Sunrise, pójdźcie na odbywający się w listopadzie Mayday i amfetaminy będzie tam więcej niż śniegu. Woodstock też smaży się w słodkim zapachu zioła, oraz legalnych, ale wcale nie zdrowszych od niego mózgojebów – naczelnego punk-trunku. Lansiarski Opener nie jest grzeczniejszy – a narkotycznemu rozpasaniu sprzyja tam dodatkowo fakt, że wszystko dzieje się na wielkim polu z namiotami.Obstawiam, że i na festiwalu w coutry w Mrągowie ktoś pewnie odurza się skórką od banana albo jakimiś innymi cudami etnobotaniki.
Do Sunrise przyczepioną łatkę ćpuńskiego festiwalu, dlatego też kontrole uczestników przed wejściem są zwykle bardziej dokładne niż gdzie indziej, a co za tym idzie – zawsze uda się u kogoś coś znaleźć. To staje się potem wodą na młyn dla prasy. Nie zauważa się tysięcy spokojnych, trzeźwych uczestników, którzy bawią się zgodnie z wszelkimi przykazaniami – mówi się tylko o tych dziesięciu, u których znaleziono woreczek z białą substancją, schowany nie dość dokładnie. Ale wiecie jak jest – musi być o czym gadać pod sklepem, musi być coś co podsyci niezadowolenie starszych mieszkańców Kołobrzegu (którzy, notabene, w tym okresie najwięcej zarabiają na wynajmie pokoi, miejsc parkingowych czy miejsc na kamping).



4# Największe skupisko koksów i blachar

 

Hardkorowy Koksu ze swoją miłością. Pięknie się ze sobą komponują.

Standardowy męski uczestnik Sunrise to umięśniony byczek, który po drugiej godzinie tańca polegającego na prężeniu na przemian bicepsa i tricepsa, z głośnym „dajcie mi przeciwnika, kurwaaaa!” zrywa z siebie białą, obcisłą koszulkę, wzbudzając dziki pisk okolicznych dziuni. Jego kark przypomina kark tura, a udo – pień brzozy, z tą różnicą, że ono nie łamie się tak łatwo.
O dziuniach też warto wspomnieć – ich uprażone w solarium, a następnie poprawione na kołobrzeskiej plaży lico nieskażone jest myślą, za to szczelnie pokryte ilością kosmetyków, jakiej nie powstydziłaby się początkująca blogerka kosmetyczna. Uroku dodają platynowobiałe lub kruczoczarne, proste i koniecznie przedłużane włosy pocięte w gustowne piórka. Dziunie lubują się we wszystkim co lateksowe, cekiniaste i pełne dżetów, a spodnie nazywają obcisłymi dopiero, gdy bez ich zdejmowania możesz powiedzieć coś o wargach noszącej. Nie, nie tych topiących się w bladobeżowym błyszczyku…To też piękny stereotyp. Oczywiście, tacy ludzie jakich opisuję przychodzą na Sunrise – w wielotysięcznym tłumie pewnie znalazłaby się setka dziewczyn i chłopaków dokładnie wpisujących się w ten kanon. Problem w tym, że tacy ludzie po prostu bardziej rzucają się w oczy, dzięki swoim przejaskrawionym ubiorom i sylwetkom. Są oni też chętnie fotografowani, dlatego często to ich można zobaczyć na relacjach z imprezy. Poza blacharami i koksami jest jednak dość normalny tłum ludzi, który wygląda zupełnie przeciętnie i nie dba przesadnie o swój outfit.

5# Dopisz swój stereotyp
A Ty, byłaś/eś na Sunrise? Znasz kogoś, kto był?
Masz jakieś ciekawe poglądy, przekonania na temat tej imprezy? Dawaj śmiało, wciągnę je wszystkie nosem ;)




Asia | LessFearhttps://www.lessfear.pl
Joanna. Pasjonatka psychologii, copywriterka, wrocławianka. Kocha świat nauki, ale ciągle wierzy w magię. Zadaje za dużo pytań i nie może żyć bez podróży. Jej duchowym zwierzęciem jest ratel miodożer.

41 KOMENTARZE

Subscribe
Powiadom o
guest
41 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Sylwia

W oczekiwaniu na zbawienie. Będąc rok temu na festiwalu byłam zachwycona tą imprezą. W tym roku pomyślałam że mogę połączyć przyjemne z pożytecznym i pojechać tam do pracy za barem. Podróż zleciała szybko, na samym początku oczekiwanie na zakwaterowanie w namiocie i podpisanie umowy . Na polu namiotowym nie było dostępu do prądu, namiot wyglądał jakby był kupiony za 5 zł cienki i na szyciach przemakający (drugiego dnia nad ranem padał deszcz cały śpiwór i połowę ciuchów miałam mokrą, po przetrwaniu do końca deszczu i ociepleniu się można było wysuszyć rzeczy ale bez skutecznie ponieważ w nocy była taka mgła… Czytaj więcej »

Igor Mróz

Byłem, wolę Mayday, wolę WC i jakieśtam-ew-normalne-żarcie od toi toi i kebaba.

A niunie… dla mnie to nie wada – z przyjemnoscia gapie sie na niunie w lateksie. Na „moim” sunrise (rok temu) bylo ich za malo i bardzo sie zawiodlem.

Ja na Mayday nigdy nie byłam i trochę żałuję. Ma chyba jeszcze bardziej wyrazisty klimat niż Sunrise.

A w tym roku był w dodatku Kai Tracid, za którym jeździłam kiedyś po kraju i zagranicy :) Fajny człowiek, również pozamuzycznie.

Igor Mróz

Ogolnie podobalo mi sie bardziej, bylem dwa razy, i na ostatnim sie troche sparzylem z biletem VIP. Kai byl dwa lata temu i byloby super, gdyby nie jakies buce co mnie chcialy lac, za to ze sie przed barierki wepchalem :D :D :D :D Pozamuzycznie? Hmm… popytam kiedys o wiecej.

Ja z „podobnej okolicy” (Mayday/Niemcy itd) lubie bardzo Tomcrafta

Ech, no właśnie to jest młyn na wodę dla tych wszystkich co chcą wypędzić Sunrise z Kołobrzegu i zakazać w ogóle jakichkolwiek imprez plenerowych. A to co na zdjęciach to sprytna manipulacja – bójka na plaży czy w klubie? podejrzewam że w każdy weekend jest jakaś. Ktoś komuś dla jaj ściągnął spodnie? Chłopak przytula dziewczynę leżąc na kocyku? Od razu seks publiczny. Śmieci są zbierane zaraz po afterparty na plaży przez służby porządkowe (w trakcie z resztą też chodzą sprzątacze) – a zdjęcia oczywiście robili w trakcie, kiedy impreza trwała w najlepsze.
Smuteczek trochę.

piguła

Mordobicie mogło się zdarzyć w dowolnym miejscu, ale mnie chyba najbardziej ruszył wszechobecny chlew, aż strach pomyśleć co pływa w wodzie :/

Króliczek Doświadczalny

Teoretycznie do wody nikt nie może wejść podczas afterparty, pilnują tego. Pewnie tak samo jest z wrzucaniem do wody. Sama nie widziałam np żadnych dryfujących butelek.
Te śmieci na piasku to raczej to, co było upuszczane „pod siebie”.
Ciężko na to patrzeć, ale na drugi dzień już tego nie ma :)

Katalina

Ja nie byłam i raczej nigdy nie będę na tym festiwalu. Z tej prostej przyczyny, że nie słucham podobnej muzyki. Bardziej w moje klimaty wpisuje się Przystanek Woodstock, więc gdybym miała się gdzieś wybrać to raczej tam ;) A co do stereotypów… Cóż, moim zdaniem próżny trud. Można do znudzenia krzyczeć i napominać tych, którzy najbardziej bredzą, uciekając się do stereotypów, ale z nimi jest jak z fanatykami religijnymi – wiedzą najlepiej i są nie do nawrócenia.

Chyba jedynym sposobem na nawrócenie takich jest ich zabranie siłą na takie wydarzenie ;)

Anka

Chyba wiekoszosc jak nie wszystkie festiwale sa owiane złą sławą tak samo jest na Przystanek Woodstock, Opener, Oragne itd, Takie opinie kreuja osoby ktore nigdy w zyciu nosa nie wysuneły poza obręb własnego miasta, słysza bełkot z radia, TV, i potem powtarzają brednie cos na zasadzie „nie znam sie ale sie wypowiem”

Króliczek Doświadczalny

Najgorsi są tacy, którzy jeszcze działają na rzecz usunięcia tego typu imprez z miasta. To krótkowzroczne myślenie, bo jeśli się ludzie nie wyszaleją w pozytywny sposób, to szukają innego, który często już jest mniej miły dla mieszkańców.

Mi zawsze było nie po drodze na wszelkie festiwale, a szkoda (choć może to moja wewnętrzna chęć ucieczki przed tłumem? – nieważne :)), ale nigdy nie wpadałbym na pomysł, by twierdzić, że tam Sodoma i Gomora. Mam znajomych, którzy na Woodstock jeżdżą od lat. W tym roku odpadną, bo zostali rodzicami. Zawsze wypowiadali się w superlatywach na temat ludzi i całego klimatu. A co do przytaczanych deprawujących akcji, że to niby wszędzie źle, etc. Do ekscesów nie potrzeba festiwali i innych dużych imprez masowych, bo przysłowiowa Sodoma i Gomora to się w niejednej szkole w trakcie przerwy w kiblu, albo… Czytaj więcej »

Dobrze, że dla gimnazjalistów nie robią festiwali ;)
Też miałam trochę do czynienia z dziećmi w tym wieku i wtedy chwilowo zwątpiłam w przyszłość świata.

dream7

Byłam raz na Sunrise i żałuję że tylko raz bo jak dla mnie jest tam świetny klimat i nie spotkałam tam ani żadnych ćpunów ani blachar ,białych rękawiczek itp ;D Cała moja ekipa bawiła się świetnie bo białego rana bez ani jednego mililitra alkoholu ;)

Króliczek Doświadczalny

Ja byłam 4 razy, w tym 3 ostatnie lata rok po roku, teraz aż mi trochę dziwnie bez tego wyjazdu do Kołobrzegu.

Kinga

Oh pamiętam czasy, gdzie w gimnazjum katecheta wspominał o dzieciach techno, które to są szatanami wcielonymi, bo to zło, bo to diabelskie nasienie buja się przy diabelskiej muzyce. Już wtedy w oczach miałam wielkie WTF! Sama chciałabym pojechać na ten festiwal albo na White Sensation. Znajomi byli, zafascynowani opowiadali jakie to było mega uczucie. Każdy lubi coś innego i nie powinno od razu przytykać mu się łatki, że ćpa, daje dupy na lewo i prawo. Przecież to tylko muzyka, a ludzie przy tym się bawią. A w Polsce niestety tak jest. Bo to niby taki religijny kraj i każdy powinien… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny

Na Sensation White też byłam, w zeszłym roku w Pradze. To dopiero robi wrażenie! Klimat tam jest taki, że naprawdę nie trzeba narkotyków, bo łatwo można się odurzyć atmosferą: rytmem muzyki, światłami itd… Ale niektórym właśnie ciężko jest zrozumieć, że można się bawić AŻ tak, bez żadnych dodatków – bo w polskiej mentalności dobra zabawa i szaleństwo zaczyna się co najmniej po 0,7l ;)

Kinga

Ej no można się naćpać: nadmiarem bieli. Na dłuższą metę można pewnie przez to dostać kręćka w głowie ;)

Osobiście staram się nie oceniać, jeśli czegoś sama nie przeżyłam. Nie bywam na festiwalach, bo wolę spokojny odpoczynek w domu, ewentualnie pójść na kabaret czy kameralny koncert niż takie zbiorowisko ludzi. Owszem, zapewne można się tam wyszaleć i wybawić za wszystkie czasy, ale wolę inne formy rozrywki. Ale jak komuś pasuje, to proszę bardzo, jego wybór :)

Ja na co dzień też nie imprezuję, cenię spokój, ale jak już się wybierałam gdzieś raz na kwartał to były właśnie takie duże imprezy. Przy klimacie jaki tam panuje skupiałam się bardziej na muzyce, niż tłumach ludzi :)

Monika N

Ja na Sunrise nie byłam, ale wcale nie uważam, że to zbiorowisko ćpunów itp. i z chęcią bym się na taką imprezę wybrała :) Miałam pisać, ze można by było podobnie określić właśnie Woodstock, ale o tym już napisałaś, więc nie będę się powtarzać :)

W sumie do każdego festiwalu można by przypiąć jakieś łatki – ludzie z jednych kręgów nadają na drugich. Szkoda że muzyka czasem bardziej dzieli, niż łączy.

no dokładnie. Zawsze gadają i będą gadać niestety :)

PaulinaWiktoria

Moim zdaniem każdy polski festiwal budzi skrajne emocje w różnych grupach. O Sunrise nawet nie słyszałam. Natomiast większość argumentów – z drobnymi modyfikacjami – można śmiało użyć w stosunku do Woodstocku (tu dopiero leje się lawina jadu), Openera, Castle Party itp. Nie wydaje mi się, aby Sunrise w tej kwestii był bardziej kontrowersyjny. Jest festiwalem i jako taki będzie piętnowany przez określone grupy.

Nie mówię, że jest najbardziej kontrowersyjny – nie śmiałabym odmawiać kontrowersyjności jakiemukolwiek innemu festiwalowi :P

Ada

O, bardzo nie moja muzyka. Ale ja jestem Woodstock Team :)

Króliczek Doświadczalny

A ja chciałabym sprawdzić kiedyś i ten Woodstockowy klimat. Muzycznie jestem bardzo tolerancyjna, więc na pewno wśród występujących tam zespołów znalazłabym coś dla siebie. No i spróbowała wreszcie żarcia od Hare Kriszna! :D

Kot Bury

O, bogowie, ja nawet nie wiedziałam co to Sunrise Festival – no, ale to i tak nie mój kubek muzyczny. Wstyd trochę, ale przynajmniej nie przekazywałam dalej baśni ludowych na temat tego, co się na tym festiwalu dzieje (ale, że nie odróżniam techno od trance, electro etc. to się przyznaję ;)).

Wydaje mi się, że o wszystkich festiwalach krążą jakieś legendy i związane są z nimi pełne stereotypy
(ile ja się kiedyś nasłuchałam o ćpaniu, gwałceniu i sektach przed wyjazdem na Woodstock…), a prawdziwe są może tylko te, które się opowiada o Lecie z Radiem :D.

Na Lecie z Radiem to dopiero się dzieje! :D
Ja tam bym się chętnie spotkała z sektą na Woodstocku – tą która daje dobre wegetariańskie jedzenie :)

Kot Bury

A wiesz, że niektórzy nazywają ich żarcie Zemstą Kryszny ;)?

Oj tam oj tam, jak ktoś na co dzień wcina schaboszczaki z bigosem i raz spróbuje innego żarcia to pewnie może mieć zemstę ;)

mikalifestykle

Nie byłam ale moi wszyscy zanjomi jezdza i jakos nie wracaja zacpani :)

To może chociaż pobici albo okradzeni z cnoty? ;)

www.wszystkowo.blogspot.com

Ja w tym roku planowałam się wybrać na sunrise a jak zwykle nie wyszło, bo urlopy w pracy nie pasowały… Ale nie poddaję się i za rok tam będę :D:D:D

Wybieraj się, wybieraj, ja mam same dobre wspomnienia z tych imprez :)

Piguła

A czy to ma jakieś znaczenia co kto mówi? Jeśli o mnie chodzi to mnie to nie ziębi i nie grzeje, mogą sobie gadać co chcą :P o dodam, że jestem z tych co się tam wybierają i dojechać nie mogą po ra kolejny he he

Króliczek Doświadczalny

Inni niech sobie gadają, ale chciałam żeby moi czytelnicy nie wpisywali się w to grono ;)

the Cieniu

Nie byłam na Sunrise i w sumie nawet o tym festiwalu nie słyszałam. Ale na tej samej zasadzie stereotypy krążą wokół Woodstocku, Jarocina, Openera itp. I tworzą je właśnie ludzie, którzy na takie wydarzenia nie jeżdżą.

Zapewne tak. Ja bym właśnie po to chętnie wybrała się na Woodstock – zbadać te stereotypy ;)

Farizah

mój mąż był na Sunrise nie raz:P a nie jest koksem, ćpunem, technomaniakiem ani nikim innym- ot zwykły człowiek. Zawsze mi opowiadał jak to było gdy jeździł:) Ja za to ta druga strona- metal i wszelkie ciężkie odmiany oraz grunge i nie wiem co mówią o takich imprezach ale chyba mogę się domyślić…

Króliczek Doświadczalny

Ciekawie się dobraliście pod względem gustów muzycznych :)

Ostatnie wpisy

Dlaczego ludzie zniechęcają się do psychoterapii albo w nią nie wierzą

Mimo rosnącej społecznej akceptacji dla chodzenia na terapię, często można spotkać się z komentarzami, które w najlepszym razie wyrażają powątpiewanie w tę...

Nie, nie jesteś wysoko wrażliwym empatą

Na tym blogu mogliście zapoznać się z pojęciem osoby wysoko wrażliwej i empaty. Pisałam o nich w czasach, kiedy te pojęcia dopiero wchodziły do powszechnego...

Skutki uboczne euforii

Tyle razy zastanawiałam się, jak wrócić do pisania tutaj. Bo to, że chciałam wrócić, wiedziałam już jakiś kwartał temu, nie wiedziałam tylko,...
41
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x