Uwaga! Czytajcie tylko jeśli macie powyżej 18 lat (bo tekst zawiera 4,5 % alkoholu) i jeśli nie panikujecie na widok zwrotu „tekst jest elementem współpracy”.  Jeśli przeszliście pomyślnie przez bramkę nr 1 i bramkę 2, mam dla Was propozycję z gatunku niemoralnych: zamiast uprawiać notoryczne samojebki, zróbcie to… we dwoje, troje, a nawet czworo! Wszystkie układy dozwolone, bo w grupie raźniej, a w kupie siła (chociaż nie, kupy do tego nie mieszajmy…).  Za takie grupowe zabawy może Was w dodatku spotkać nagroda!O co mi dokładnie chodzi? Już tłumaczę.

Jest taka akcja, byś wyrzucił ze swojego rozumu, serca i słownika telefonu samolubne hasło #selfie (prawie jak #selfish), które na polski tłumaczone jest jako jeszcze brzydsza #samojebka. Właściwie to dziwi mnie, że nie mówi się o niej otwarcie jako #samogwałcie – to tylko krok do wszelkich synonimów brzydkich zabaw w pojedynkę. A przecież rączki mają zostać na kołdrze!
Jako samozwańczy niedyplomowany socjolog wieszczę jednak upadek #selfie (przynajmniej w pewnych kręgach), który spowodowany będzie przez skojarzenie tego zwrotu z obciachem. Zwróćcie uwagę, że obecnie masowo gości on na koszulkach sprzedawanych już nie tylko w sieciówkach, ale i w tanich, chińskich sklepach  oraz serwisach aukcyjnych po taniości:
Źródło bajecznych self-inspiracji: fancypantsthestore.com i zmn.com.tr

 

… a że co za dużo, to niezdrowo, tucząco i się nudzi – szczęśliwy epilog możecie zatem dopowiedzieć sobie sami. I zaciskać ze mną kciuki, by zmierzch ery #selfie dzióbków nastąpił szybko i bezboleśnie.

***
Wiadomość z ostatniej chwili: arystokrata rodem z owocowego sadu, noszący tytuł Lorda Somersby, zwrócił uwagę na pewną nieścisłość – pomimo, że niektórzy odchodzą już od uwieczniania wyłącznie swoich buziek i robią sobie także zdjęcia z partnerami, przyjaciółmi, czy znajomymi, nadal nazywają je #selfie – być może z braku lepszego określenia? Samobiczując się, podaję przykład własny. Też zdarzyło mi się wpaść w lepkie macki #selfie. Najwyraźniej oślepił mnie chwilowo blask odbity od lustra w windzie. Mój partner, będący świadkiem i jednoczesnym uczestnikiem tego procederu, odwrócił się tylko w niemym proteście:

Choć raz chciałam poczuć, jak to jest ‚na Woliego’ – wybaczcie…

Aby uniknąć takich pomyłek i międzyludzkich nieporozumień, Lord wprowadził nową, bardziej adekwatną nazwę. Podkreśla ona relacje pomiędzy bohaterami fotek:  #friendsie! Prawda, że ładna? Wcześniej, jeszcze przed erą #friendsie, wraz z moim osobistym boy-friendem długo szkoliliśmy się w sztuce robienia wspólnych zdjęć – zwłaszcza gdy do głowy uderzały nam bąbelki i udzielał się imprezowy nastrój. Jednak jak widać na załączonym obrazku – chyba nie do końca nam wychodziło. Oto krótki ilustrowany poradnik jak NIE robić zdjęć z rąsi:

 

1 – Sensation White Praga, 2 – Sunrise Kołobrzeg, 3 – Nie mam pojęcia GDZIE i CO.
W celu skorygowania swoich kulejących, autofotograficznych umiejętności dostałam też od Lorda teleskopowe urządzonko. Dzięki niemu można w profesjonalny sposób uzyskać nieporuszone i ostre zdjęcia.  Urządzonko zamknięte było w pudełku z oprocentowanym jak najlepsze polskie lokaty trunkiem w dwóch smakach (z których żaden nie jest jarzynowy, wbrew temu co niektórzy sądzą):
Przy okazji chciałam wylansować swoją tapetę oraz pozdrowić mamę, ciocię i brata.

 

Skrzętnie wykorzystałam magiczną wajchę podczas pożegnalnej pizzy z chłopakami z pracy (nie będę już siedzieć z nimi w biurze, przechodzę na zdalny tryb współpracy, no i jest trochę fajnie, a trochę smutno, więc jak smutno, to pizza). Jako że były to godziny pracy, a lordzi, dżentelmeni, ani damy nie piją przed 13, w naszych szklankach gościł nie Somersby, a napoje bardziej prozaiczne.Ence pence, zgadnijcie w czyjej ręce wajcha (prawie się pobili o to, który będzie ją trzymał).

Podejrzany ten uśmiech… coś knują.

 

Ja już swoich #friendsie pokazałam, teraz Wy! Jeśli cykniecie fajną fotkę z przyjaciółmi, matkami, żonami i kochankami, ulubionymi zwierzakami, czy innymi towarzyszami życia, wrzućcie ją na Twitter, Instagram albo Facebook (post musi być widoczny publicznie), opisując dwoma hashtagami: #friendsie i #Somersby. Tak oznaczone zdjęcia są na bieżąco monitorowane, a najciekawsze Lord nagradza niespodziankami.

To co, gotowi na #friendsie?

 

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
WTORLINKI #19 - KANAPOWE - Króliczek Doświadczalny Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] Od ostatnich wtorlinków mogliście przegapić mój tekst z kampanii Friendsie Somersby, post o tym, co zaskoczyło mnie w Holandii i w Holendrach, w którym nie mogłam powstrzymać się […]