DYSPOZYCYJNA STUDENTKA SZUKA PRACY… CZYLI GDZIE NIE ZROBIŁAM KARIERY

Status studenta, choć zwykle wspominany jest z rzewną nutką nostalgii za utraconą młodością i beztroskim rozpasaniem tamtych lat, ma pewien znaczący minus. I wbrew pozorom nie są nim sesje – to ciągły brak gotówki, zupełnie nieprzystający do tego, co student chciałby w wolnym czasie nosić, jeść, robić, gdzie chciałby bywać. Jak to mówią: the lifestyle you ordered is currently out of stock.

Skoro więc nie ma się dostępu do wymarzonego lifestylu (zakładam, że bananowi studenci podjeżdżający na zajęcia własnym bmw to mniejszość), to należy sobie na niego zapracować. Albo chociaż na jego dającą złudzenie zajebistości namiastkę. Jako młoda studentka* Akademii (która na koniec zmieniła się w Uniwersytet), wypróbowałam na swojej skórze wiele typowo studenckich prac – czytaj takich, w których nie trzeba wysilać się umysłowo, ale które podwójnie męczą psychicznie i takich, za które płacą psie pieniądze, ale na alkohol i farbę do włosów starczy, więc i tak bilans wychodzi na plus. A było to tak:


Ulotkę weź, o panie

Pierwszym zajęciem młodego i pozbawionego doświadczenia  studenta jest zazwyczaj ulotkarstwo. Co ciekawe, aby się do tego fachu załapać, czasem trzeba wykazać się sprytem, szybkością, lub po prostu wpaść w oko zatrudniającemu – zwłaszcza w mieście, które ma jeden deptak i ograniczoną przestrzeń dla ulotkujących, a chętnych do pracy – całkiem dużo.

Ulotkarstwo jest specyficznym układem, kiedy to przechodzień jest panem sytuacji, a ulotkarz – wasalem, który z lekkim telemarkiem, półukłonem lub szybkim, koszykarskim krokiem przystępuje do pana, oferując mu sedno sprawy, czyli kolorowy, zadrukowany śmieć. Pan może wzgardzić, co często robi, może równie szybko wykonać zwód, może przejść na drugą stronę ulicy, albo wręcz pocisnąć wujami i kurami, jeśli wypadło na jego gorszy dzień. Zdarzają się również żałosne próby podrywu, zwłaszcza gdy ulotkująca nie może opuścić miejsca pracy. Przy tym wszystkim najlepszym, co może zrobić przechodzień, jest po prostu obojętne zabranie ulotki, bez spoglądania na rozdającą osobę.

Co mi dała ta praca:

To, że do dziś nie uciekam przed żadnym ulotkarzem, nawet jeśli wygląda co najmniej niepokojąco,  i  to, że czasem już o godzinie 7:55 mam kieszenie pełne kolorowych papierków, a pod pachą Metro i Nasze Miasto. Wyrzucam dopiero, jak nie widzą. Wy też bądźcie dla nich mili, zwłaszcza gdy jest zimno. Mówię to ja, która nieraz poodmrażałam sobie członki podczas takiej pracy.

 

Jednodniowa niania 

 Razu pewnego, koleżanka powiedziała koleżance, że jej znajoma potrzebuje niani. Koleżanka więc została nagrodzona za cynk i polecenie studencką walutą przetargową (sami sobie dopiszcie jaką, i tak nie zgadniecie). Czy inwestycja się zwróciła?

 

Miałam spotkać się z młodą mamą jednej dziewczynki, a za pracę została określona z góry stawka. Na miejscu okazało się, że oszczędna mama ze stawki musiała trochę przyciąć, bo kryzys, a z jednej dziewczynki zrobiły się dwie, w tym jedna jeszcze w wieku wózkowym. Cóż tam, dzielnej studentki, która marzy o wakacjach w Grecji to wcale nie zniechęci – tak się pocieszałam. Wtedy to mama zasypała mnie listą domowych zwyczajów, jakich się tu przestrzega i własnych oczekiwań, w których w zawoalowany sposób zawarła niepodrywanie jej męża (za to odpadła poprzednia niania). Ok, damy radę! Szkoda tylko, że zapomniała wspomnieć o tym, że jej młodsza córeczka ma czasem napady długiego płaczu, podczas którego zanosi się tak, że wygląda to jakby miała się zaraz udusić. Całe szczęście, że miałam telefon do mieszkającej nieopodal babci dziewczynek, która wybawiła mnie z opresji i po jakiejś godzinie uspokoiła małą.  Ostatecznie spędziłam tam ok. 2 godziny więcej, niż było ustalone, a młoda mama nie potrafiła nawet wprost powiedzieć mi, że jednak między nami nie zaiskrzyło – wolała przestać odbierać telefony i urwać kontakt. Uff…. Na wakacje w Grecji musiałam zapracować w inny sposób.

Co mi dała ta praca:

Pamięć, żeby przy jakimkolwiek zajęciu, jakiego się podejmuję, ustalać ścisłe, dookreślone warunki i zasady wykonywanej pracy, i tego się trzymać – ponieważ z reguły każdy chce nas w jakiś sposób wy**mać.

 

Studentessa 

W momencie, kiedy znajomy kupił sobie lustrzankę i założył konto na fejsie pod tytułem „Imię I Nazwisko Photography”, a potem dołożył do tego MaxModels, ja zyskałam pseudoprofesjonalne, ale za to całkiem ostre i kolorowe zdjęcia ukazujące długość moich nóg i najlepszy sztuczny uśmiech, na jaki potrafiłam się zdobyć. Należało to wykorzystać, zatem wycelowałam w ogłoszenia poszukujące hostessy ‚na eventy, Targi, i inne ekskluzywne wydarzenia‚.

 

I trafiłam, na Targi Kielce właśnie,  gdzie przywdziałam obcisłą minisukienkę, jedwabną szarfę z logo firmy i przez trzy dni przechadzałam się z dwoma innymi dziewczynami wokół wielkich maszyn budowlanych i miliona facetów. W którymś momencie moje koleżanki odcięły się gdzieś ode mnie, w poszukiwaniu darmowych cukierków, długopisów, i innych firmowych gadżetów (serio, ostatniego dnia nie krępowały się już na tyle, że chodziły od stoiska do stoiska z torbą, do której pakowały wszystko jak leci, w każdej dostępnej ilości). Ja spacerowałam sobie dalej, próbując wcisnąć komuś gazetę wydawnictwa, które reprezentowałam, aż zaczepił mnie śmieszny, starszy pan, proponując, że mi pomoże. Byłam grzeczna, więc nie zaprotestowałam. On zaś wziął ode mnie część gazet i rozdawał je zamiast mnie na kolejnych stanowiskach wystawców, przy okazji zagadując ich właścicieli. Jak się później okazało, śmieszny i niepozorny pan był… prezesem jednej z największych firm, które tam się wystawiały. W ukryciu przed moimi pracodawczyniami (zimne zołzy, samotne czydziechypiątki) wypiłam z nim kawę w jego firmowym boxie (od razu zaznaczył, żebym źle nie odebrała jego intencji), podczas której opowiedział mi swój życiorys od zera do milionera, i motywował, żebym już dziś dowiedziała się, czego konkretnie chcę od życia. Na koniec wręczył mi różę, którą przemycałam tak, by zazdrosne oko czydziech jej nie ujrzało.

Czego nauczyła mnie ta praca: 

Zupełnie niczego. Ale szarmanckiego pana od róży pamiętam do dziś. Takich dżentelmenów starej daty, z klasą i polotem zliczę dziś na palcach. Potem jeszcze kilka razy pracowałam jako hostessa, ale tak uroczo już nie było.

***

Ponieważ post rozrósł się prawie tak, jak galeria słitfoci Dawida Wolińskiego i grozi mi popadnięcie w grafomanię, dalsze opowieści o moich studenckich przygodach pracach odraczam na czas nieokreślony. Tak w razie gdyby ktoś pytał. Bo po pierwsze, czytelnicy preferują krótsze dawki słowa pisanego, a po drugie – nie ma to jak rozbudzić i porzucić!

EDIT:  część druga opowieści, jeszcze ciekawsza, już jest – czytajcie pod linkiem.

* gwoli wyjaśnienia – studentką nie jestem od lat ponad 3, ale młodą pozostaję nadal.

 

Asia | LessFearhttps://www.lessfear.pl
Joanna. Pasjonatka psychologii, copywriterka, wrocławianka. Kocha świat nauki, ale ciągle wierzy w magię. Zadaje za dużo pytań i nie może żyć bez podróży. Jej duchowym zwierzęciem jest ratel miodożer.

92 KOMENTARZE

Subscribe
Powiadom o
guest
92 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
usmiechnieteoczy

z wymienionych byłam tylko nianią, nad hostessą się zastanawiam ale chyba odpuszczę ;)

Lekko Chaotyczna

Też roznosiłam ulotki, uwielbiałam jak brai i nie komentowali- jak komentowali miałam ochotę wsadzić im te ulotki w gardło. Opieki nad dziećmi bym się w życiu nie podjęła. Jak mnie widzą to płaczą. Ja też płacze bo ich nie lubię.

Truskawkowy Makeup

Też zaliczyłam takie prace w czasach szkolno-studenckich, choć nianią nie byłam. W sumie, to dobrze, że dziecko mogłoby nie przeżyć…Hmmm… Choć kto wiem, może ja bym nie przeżyła. Tak czy siak, dzieci w mojej obecności nie są bezpieczne, więc dobrze, że się na taką pracę nie zdecydowałam :D

Kroliczek Doswiadczalny

Jak tak patrzę na to teraz, to też się cieszę że jednak z tą nianią nie wyszło :)

Anonimowy

sorki ja od ulotkarzy na ukicy nie biore ulotek, wole zeby im rynek zbytu zmalam i przestali wycinac lasy,
jakos w innych krajach takiej mani ulotek nie ma.

Kroliczek Doswiadczalny

Rozumiem Twoje podejście, na pewno ma to jakiś sens tylko zastanawiam się czy przemówiłoby to do tych, którzy zlecają taką formę promocji. Co z tego że nawet ludzie biorą te ulotki, kiedy odzew z nich jest zwykle niewielki, bo każdy woli sobie wyszukać to co go interesuje w sieci (może oprócz najstarszych)… Mimo wszystko wolą taką najtańszą formę reklamy. Czemu?

Aleska

Jeszcze nie będąc studentką (i chyba nigdy nie będąc) pracowałam we wszystkich wymienionych przez Ciebie "branżach" :P Tak sobie myślę, że doświadczenie z lat "szczenięcych" się kiedyś w życiu przyda. No i przecież poznajemy świat! :)
Ps Post wcale nie za długi. Baaaaardzo dobrze się czytało! :)

Kroliczek Doswiadczalny

No w sumie każde doświadczenie nawet najdziwniejsze na coś się przydaje :) Tak przynajmniej ja podchodzę :)

Słonecznik

Hostessą też byłam ;)

Czmiel

Ja z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy! Obecnie bardzo mnie ten temat interesuje ;)

Kroliczek Doswiadczalny

Postaram się napisać jeszcze w tym tygodniu :)

Rozbudzić i porzucić :-) Dobre ;) Czekam na więcej.

Na studiach pracowałam na sekretariacie jednej z agencji merchandisingowych i zawsze proszę swoich bliskich, aby nie olewali hostess a dla pracowników rozkładających towar na półkach byli zawsze uprzejmi, zresztą sama też trzymam się tej zasady.

Kroliczek Doswiadczalny

Kiedy spróbuje się jakiegoś rodzaju pracy, perspektywa zmienia się na zawsze. Dlatego też kierownicy czy dyrektorzy w wielu firmach powinni zaczynać od najniższych szczebli, a potem stopniowo piąć się w górę, żeby zobaczyć czym będą zarządzać:)

Olga Góryńska

Powyższe dylematy czekają mnie już od września :D. Może jednak kupowanie drobiazgów od chińczyków i sprzedawanie po wyższej cenie na allegro to lepszy pomysł? Miałam kolegę, który na kartonie termometrów rtęciowych (termometry rtęciowe!!! kto by wpadł na taki pomysł?) dorobił się tysiąca złotych… Pozdrawiam :)

Kroliczek Doswiadczalny

Termometry?? Ciekawy pomysł.
Choć do takiego zarobkowania może przyczepić się skarbówka, zwłaszcza jak ktoś życzliwy zauważy…

Marcin Michno

Ja się dałem koleżance wrobić w pracę w sexshopie.
Wbrew pozorom to jedno z najzabawniejszych miejsc jakie znam – poza momentami skrajnego obrzydzenia kiedy trzeba było instruować klientów czego nie wolno im robić między półkami z "prasą"

Kroliczek Doswiadczalny

To rzeczywiście musiało być zabawne doświadczenie i klientela sympatyczno-specyficzna:)

mam tak sam ja ty z ulotkami biorę wszystkie które mi dają ;)

KasiaS1980

Zaliczyłam wszystkie trzy zawody, ulotkarstwo jeszcze w liceum, podobnie bycie hostessą (na jednej imprezie), opiekunkę natomiast już jako dorosła kobieta gdy jeszcze rok temu wciąż szukałam pracy. Wprawdzie trwało to tylko niecały miesiąc, dziewczynki były urocze a praca niespecjalnie wymagająca, czasami miałam dość. Zaraz potem znalazłam obecną pracę i zrezygnowałam – głównie ze względu na zarobki :). Ale czasem zastanawiam się, czy nie wróciłabym do tej pracy. Praca z dziećmi, choć wykańczająca, potrafi być na prawdę satysfakcjonująca.A po rozdawaniu ulotek sama też zawsze je biorę. Podobnie jak po pracy w callcenter (całe 3 dni) cierpliwie słucham takich pracowników gdy do… Czytaj więcej »

Kroliczek Doswiadczalny

O pracy w call center jeszcze napiszę w kolejnej części. Nie wiem czy nie była najciekawsza z tych wszystkich prac :)

kapeluszkaa

Zawsze biorę ulotki od ludzi na ulicy, trochę mi ich szkoda… A co do hostingu, to też chciałam spróbować i byłam nawet parę razy ale tylko lokalnie, nic wielkiego, żadne wystawy maszyn czy targi.

Panna Michalina

Jak ja uwielbiam ulootki! :D

kubekczekolady

Też rozdawałam ulotki, wspominam fatalnie, jako niesamowicie nudne i z lekka upokarzające zajęcie. Nie lubię nic wciskać ludziom, nawet jeśli chodzi o głupią ulotkę :p Teraz zawsze biorę ulotkę od każdego z uśmiechem ;)

Kroliczek Doswiadczalny

Największy problem to chyba ta nuda, kiedy stoi się w jednym miejscu i obejrzało się już wszystkie witryny sklepowe wokół…

Angua

Witaj, nie pamiętam od kogo tu trafiłam, ale przyjemnie się porozglądać :)Co do tematu – przyznam szczerze, że ulotkarzy nie znoszę, traktuję to w tych samych kategoriach, jak spam w skrzynce mailowej, niby mogę się go pozbyć jednym kliknięciem, ale dlaczego w ogóle muszę klikać. No nie lubię. Sama też nie roznosiłam ulotek poza epizodem trwającym jedno popołudnie, po którym stwierdziłam: nigdy więcej. Nie lubię nachalnej bezsensownej reklamy, a na widok rzeczonego kosza na śmieci kilka metrów dalej, z którego te ulotki już się wylewają, szlag mnie trafia. Jeżeli czasem wezmę, to od osoby, której – oceniając po wyglądzie –… Czytaj więcej »

Kroliczek Doswiadczalny

Mi tam nie przeszkadzają ulotkarze, choć dziwi mnie że firmy decydują się na taką reklamę, która chyba nie jest zbyt skuteczna… jedyną potencjalną skuteczność widzę w ulotkach pizzerii wrzucanych do skrzynek ;)
Dlatego właśnie niania powinna od razu wiedzieć, co ją czeka, by móc zorientować się, czy podoła, a nie być rzucana na głęboką wodę :)

Za takimi dżentelmenami tęskni moje pensjonarskie serce ;)

Klaudia Kawczyńska

hej, ja nie lubie być rozbudzona i porzucona :(
mam nadzieję, ze nie będę musiała walczyć z takim życiem, bo rok temu robiłam jako hostessa i serio, robota ciężka. dajesz ludziom darmowe cukierki i energole, a i tak krzywią się i komentują pod nosem…
no ale czekam na ciąg dalszy, bo fajnie dowiedzieć się co może ze mną być za rok :c

Kroliczek Doswiadczalny

C.d nastąpi w tym tygodniu jeszcze.
Hostessy od jedzenia mają trudne życie… albo wredni ludzie, albo natrętni wielbiciele darmówki, albo podrywacze:)

Z tych trzech zajęć, spróbowałam tylko bycia hostessą na promocjach. Czego nauczyła mnie ta praca: że dorywcza praca w Polsce się nie opłaca, i że już lepiej wyjechać na pracowakacje do Anglii i przez resztę roku mieć wolne weekendy :D

Kroliczek Doswiadczalny

A to fakt. Mi niestety brakło sprytu, żeby załapać się na jakąś pracę na obczyźnie w tamtych czasach. Szkoda trochę, bo jeszcze nigdy nie miałam okazji porozmawiać po angielsku z rodowitym Angolem ;)

Joanna G

Ojejej! Mnie zawsze odstraszały takie prace, byłam (i pewnie jestem nadal ;) ) trochę za bardzo wyrachowana i uważałam, że mi się takie rzeczy nie opłacają. Z drugiej strony zawsze patrząc z boku na znajomych, którzy się chwytali takich prac, doceniałam to. Sama ostatecznie dorabiam… jako korepetytor :) Wiem, że nie każdy niestety może, ale niezwykle się cieszę, że wykształcenie mi na to pozwala, bo dobry zarobek + raczej niewielki wysiłek + mało zjada czasu… mimo wszystko staram się jak najbardziej i traktuję poważnie :) Początki nie były łatwe i pierwsze załamanie zaliczone, ale już jestem lubianą i wyczekiwaną "panią… Czytaj więcej »

Kroliczek Doswiadczalny

Też na początku tak myślałam, zdanie zmieniłam gdzieś po 2 roku, kiedy część moich znajomych ze swoim doświadczeniem poszła o krok dalej, a ja dopiero zaczynałam od ulotek :)
Korepetycje dawałam kiedyś za darmo pewnej gimnazjalistce i to mnie przekonało, że MTV zepsuło dzisiejszą młodzież :P

bognyprogram

No nie no tak w połowie drogi czytelnika zostawiać :(

Kroliczek Doswiadczalny

Od czasu gdy napisałam post-epopeję, który mało kto przeczytał, wystrzegam się zbytniego przedłużania form pisanych:) Ja dopóki się nie zorientuję, jestem w stanie stworzyć prawie nowelę, a nie post, tylko kto ma tyle czasu, żeby to czytać? :) Muszę się nauczyć szybciej docierać do sedna :)
Ale patrząc po reakcjach w komentarzach – obiecuję cz.2, ciekawszą :)

Marta Kusz

Aj tam, przeczytanie całości nie było takie straszne a nawet świetnie się ubawiłam i poczytałabym jeszcze :) Lubię słuchać o takich przygodach bo sama jestem studentką, która prawie żadnej pracy się nie boi – oprócz bycia nianią, głównie z powodu tego co napisałaś: dziecko to istota delikatna, ja się na tym nie znam… Poza tym to sprzątałam, myłam okna, inwentaryzowałam, pracowałam za barem i w drukarni, czyli zawsze praca fizyczna. Ulotki jeszcze przede mną :)
Zarobienie na przyjemności jest trudne, a nawet gdy się dorobi parę groszy to potem tak baaardzo żal wydać ^^

Kroliczek Doswiadczalny

No to będzie jeszcze:)
Zdecydowanie, zupełnie inaczej patrzy się na pieniądze, gdy ich zarobienie kosztowało godzinę poniżeń :P ja w pewnym momencie przechodziłam etap dusigrosza wręcz ;)

Diggerowa

Wprawdzie do studiów (jeszcze?) nie dotarłam, ale przerabiałam w gruncie rzeczy wszystko, o czym piszesz. I doświadczenia mamy podobne. Chociaż, ulotki roznosiłam jako dwunastolatka bodajże, więc zbyt wiele nie pamiętam, może poza tym, jak pewna starsza pani otworzyła kiedyś drzwi na klatce i zaprosiła mnie na kompot z truskawek ;)

Kroliczek Doswiadczalny

A to 12 latki mogą pracować? ;) bo coś mi się tak obija o uszy, że od 13 r.ż. za zgodą rodziców to tak, ale wcześniej chyba niezbyt :)

Diggerowa

Na czarno to możesz i jeszcze wcześniej pracować, wszystko zależy gdzie i na jakich zasadach ;)

.biemi

w czasie studiów pracowałam tylko w wakacje (tryb i rodzaj studiów skutecznie uniemożliwiał pracę) i bywało różnie :) też roznosiłam ulotki tyle, że miałam to szczęście, że robiłam to poza granicami naszego kraju i chociaż wynagrodzenie jak dla 18latki było wow :) po powrocie aż do dziś też od każdego biorę ulotkę ;) na studiach przerobiłam empik (nikomu nie życzę takiej pracy) – freshpoint (fajni ludzie tylko nogi w dupkę wchodziły) i cinema city najlepsza praca dla studenta ;) tylko kasa mała ale zabawa gwarantowana i darmowe seanse .. :) studentowi nie jest łatwo, ale chcieć to móc a po… Czytaj więcej »

Kroliczek Doswiadczalny

Chętnie bym poznała brudne sekrety Empika, se se se! :D

Czy po studiach jest gorzej… hm, gorzej na pewno z tym, że już nie ma opcji "jak chcę to popracuję, a jak nie, to zawsze jestem studentem" :) stan bezrobocia po studiach to ciężka sprawa, jak i łapanie się różnych zajęć które do końca nam nie pasują, żeby się utrzymać…

.biemi

do tej pory patrzę na ludzi tam pracujących z współczuciem :/

dokładnie bo po studiach musi się już chcieć pracować i nie koniecznie tak jak sobie to wyobrażałyśmy :)

Paulina G

Szkoda, że skończyłaś ten post, bo miałam ochotę na więcej szczegółów z Twoich przygód związanych z pracą ;) Wszystko nas doświadcza, nawet ulotkarstwo. Ja też cenię takich ludzi i zawsze biorę ulotki. Idąc przez rynek mam całą torebkę wypchaną makulaturą ;) Ale biorę je ze świadomością, że komuś pomagam. Jakbym ja tam stała, to chciałabym się natknąć na taką osobę jak ja.

Kroliczek Doswiadczalny

Więc będzie część II ;)
Niestety wcale nie tak dużo osób ma podejście jak Ty, i często widzę jak ludzie wręcz warczą na ulotkarzy… jakby ich miało zbawić wzięcie/nie wzięcie ulotki…

Aswertyna

Studentką jestem ale nie imałam się takich zajeć jeszcze :)
kierunek zamawiany – haruję nosem w książkach na stypendium :) no i w wakacje pracuję, ale to akurat spełnia mnie i moje zainteresowania :) chciałabym gdy po studiach żaden urząd ochr. środ. mnie nie będzie chciał zostać w pracy tam gdzie teraz wakacjami bywam :)

Kroliczek Doswiadczalny

Kierunek zamawiany dobra rzecz! a jak do tego jeszcze z dwa rodzaje stypendium się przykleją to już w ogóle szał ciał i można żyć. A Twoja wakacyjna praca, muszę przyznać, jak na studenta jest dość ambitna, no i wymagająca chyba też – ja bym nie dała rady grzebać w kocich macicach itd… kiedyś prawie zemdlałam jak zobaczyłam swoją własną krew po pewnym zabiegu ;)

Aswertyna

na zamawianym nie można brać stypendium rektora za wyniki w nauce :) trzeba wybrac które się chce :) przynajmniej tak u Nas jest :)
Moja Praca – czuję to, żałuję, że jednak nie złozyłam papierów na Wetę ale bałam się, że mnie nie przyjmą :) no nic, z tech. wet też mam szansę na weterynaryjne przeboje :)

Aurora

Myślę, że dla szarmanckiego pana było jednak warto ;)

Kroliczek Doswiadczalny

No ba… chętnie bym go jeszcze spotkała i mu podziękowała, bo chyba wtedy nie zdążyłam…

Travelling Milady

Ja imałam się wielu zajęć, ale nie mam niestety długich nóg nad czym mocno ubolewam przeglądając kolejne ogłoszenia o pracę, z których 90% kierowanych jest do studentów.

Kroliczek Doswiadczalny

Długie nogi to był czasem jeden z lżejszych wymogów. W niektórych przypadkach ściśle określona była nawet miseczka :D

frambuesa

Ja na szczeście jeszcze żadnej z tych prac nie zaliczyłam :D Ale mam na koncie całą masę innych – równie nieprzyjaznych jak te :D Ale o byciu niańką zawsze marzyłam !! Mam nadzieję, że chociaż raz mi się uda !

Kroliczek Doswiadczalny

Ja poczekam aż sama sobie zmajstruję obiekt do niańczenia – wtedy będę mogła sprawdzić na co mi była cała ta moja pedagogika ;)

Ania || Myhellolife

Ja też odkąd rozdawałam ulotki biorę je zawsze i jestem miła dla ulotkarzy :D

Kroliczek Doswiadczalny

Już Cię lubię. Człowiek, który nie ucieka przed ulotką, nie może być zły :P

Cat

cholera, drugi rok studiów w toku, a ja jeszcze nie przerabiałam niczego z Twojej listy… Ale za to zawsze biorę ulotki, bo mi szkoda tych biednych ludzi. Nawet nie wyrzucam od razu, tylko czytam. Medal z ziemniaka dla dobrego obywatela dla mnie? :D

Kroliczek Doswiadczalny

Z ziemniaka i z pietruszki nawet!

Cat

Heck yeah, wpiszę sobie w CV!

Karina

nie mogę się doczekać kolejnych opisanych przez Ciebie przygód/prac. okazuje się, że każda praca może nas czegoś nauczyć : ) czasami nawet bardzo sporo. a ulotki zbieram niemal nałogowo. czuję się wtedy jakbym robiła jakiś dobry uczynek!

Kroliczek Doswiadczalny

Jest to na pewno spore ułatwienie dla takiego ulotkarza, zwłaszcza jeśli pracuje nie na godziny, a do czasu rozdania kompletu, albo jeśli ma płacone za każdą oddaną ulotkę.

Kamyczek

Właśnie odkąd jestem studentką, to zawsze biorę wszystkie ulotki od napotkanych ludzi :)
Czekam na kolejne posty o pracach :)

Kroliczek Doswiadczalny

Kilka takich prac i ciekawych historii z nimi związanych mam jeszcze w zanadrzu :)

MD BŻ

Mnie studenckie życie dopiero czeka. I sama nie wiem czy się bać czy cieszyć :P Czekam na dalszą część!

Kroliczek Doswiadczalny

Będzie za jakiś czas jak mnie znów weźmie na wspomnienia:)
Studenckie życie ma swoje plusy i minusy, nie ma się co go bać, bo te doświadczenia później procentują. O ile wyciąga się z nich wnioski oczywiście :)

Majowa Malaga

ja na studiach pracowałam jako telefoniczny ankieter przez 1,5 roku i w biurze jako pomoc dla handlowców -kokosów nie zarobiłam ale jako dzienna studentka, cieszyłam się ze swoich pieniędzy i możliwości zdobycia doświadczenia.
Współczuje CI doświadczenia jako niani;/ od "ulotkarzy" zawsze biorę ulotki, bo doceniam prace innych ludzi i szanuje ich:))

Kroliczek Doswiadczalny

Ja miałam przez chwilę epizod jako telefoniczny nagabywacz dla jednej z sieci komórkowej – to było ciekawe doświadczenie… chyba muszę je opisać.

Kot Bury

Biorę ulotki od ulotkarzy. Zawsze. A zimą w przypływie litości zdarzało mi się nawet "Metro" przygarnąć od więcej niż jednego gazeciarza. Nigdy co prawda w ten sposób nie zarabiałam, ale potrafię sobie wyobrazić jaka to – za przeproszeniem – gówniana robota…

Kroliczek Doswiadczalny

Kocie, w imieniu wszystkich ulotkarzy – dziękuję!

Subiektywna Vera

ja bym mogła jeszcze czytać Twoje przygody :) czekam na drugą część – o ile będzie :)

Kroliczek Doswiadczalny

No to ok ;)

Gruba Blondyna

Pracowałam kiedyś przy inwentaryzacji cmentarza. To była moja najlepsza praca. Nikt (oprócz wiewiorek i czegoś, co uznałam za ducha) nie zawracał mi głowy. Piękna sprawa :)

Kroliczek Doswiadczalny

A to dobre, to musiała być naprawdę SPOKOJNA praca :)

Pozytywna Mama

Ja pracę znalazłam 20 dni po zdaniu matury i tak w niej zostałam już 13 lat :-)

Kroliczek Doswiadczalny

To dość niespotykany rozwój wydarzeń Ci się przytrafił :)

Ewka

Na nianię do małych dzieci to ja się nie nadaję, jak mam zostać z dzieckiem to musi mieć ono minimum 2 latka ;)
A ulotki zawsze biorę, żeby pomóc osobą które je rozdają ;)

Kroliczek Doswiadczalny

Dla mnie to też była taka psychiczna granica, a tu hyc, niespodzianka ;)

Pysia

Rozdawałam ulotki i byłam księżniczką na urodzinach dzieciaków+ kelnerowanie na weselach … :D tyle, że nie byłam jeszcze studentką :D i już teraz jako studentka nie wróciłabym do tego :D

Kroliczek Doswiadczalny

Byłaś księżniczką? Super :) Ja byłam jeszcze aniołkiem przed świętami, który handlował drogimi opłatkami i świeczkami, więc ludzie omijali mnie z daleka ;)

Stań się piękna

no właśnie a jak kończymy studia to chcą najlepiej z 2-3 letnim doświadczeniem a gdzie jej mamy zdobyć…

Kroliczek Doswiadczalny

Trudna sprawa… najlepiej gdzieś załapać się na darmowe praktyki, choć i na takie nie wszędzie i nie wszystkich biorą:) Trzeba od początku wiedzieć co się chce robić i zacząć budować tą karierę już na starcie studiów. Ja tego nie wiedziałam, dlatego chwytałam się różnych beznadziejnych prac :)

Marta

Studentką będę dopiero za rok (mam nadzieję :) ), ale ulotki już przerobiłam. Niezbyt dobre wspomnienia mam z tej pracy. Jeszcze stanie pod metrem i rozdawanie może być, ale jak przy ponad 30 stopniach szłam z torbą pełną ulotek i musiałam pakować do skrzynek, albo jeszcze lepiej lecieć po schodach i rozkładać na wycieraczkach, to już była katorga.
Mam nadzieję, że znajdę sobie jakąś lepszą pracę niż to ;)

Kroliczek Doswiadczalny

I w upały, i w mrozy jest tak samo 'atrakcyjnie' ;)
Mało jest fajnych i dających sensowny zarobek prac dla studentów, a jeśli są takie, które dałyby doświadczenie, to najczęściej za darmo – takie życie :)

niissley Kate

Ja jestem właśnie na ostatnim roku studiów i od dłuższego czasu szukam pracy co jest bardzo trudne.W prawie każdym ogłoszeniu wymagane jest doświadczenia co jest wielką przeszkodą, gdyż ciężko jest gdziekolwiek nabrać doświadczenia.W listopadzie i grudniu miałam praktyki płatne w banku i od tego czasu szukam czegoś innego ale jest na prawdę ciężko.Swoją drogą chciałam przy okazji zapytać gdzie studiujesz?Moja uczelnia też z akademii przerodziła się w uniwersytet dlatego pytam z czystej ciekawości :)

Kroliczek Doswiadczalny

Już od 3 (albo 4?) lat nie studiuję, a moja była uczelnia obecnie nazywa się Uniwersytetem Humanistyczno – Przyrodniczym ;)

Katalina

Ulotki też przerabiałam, choć na innej zasadzie (nie ma sensu wdawać się w szczegóły). Dla pierwszego szefa robiłam za "zanieś, przynieś, pozamiataj" za psie pieniądze. Chyba każdy musi przejść kilka takich lekcji pokory żeby później nie zamienić się z buca kręcącego na wszystkich nosem i docenić to co daje życie.

Kroliczek Doswiadczalny

To fakt, te pierwsze, kiepskie prace dają dużą lekcję pokory a kiedy człowiek łapie pierwszą 'normalną', to jest prawie tak, jakby złapał pana Boga za nogi ;)
Tylko potem okazuje się że zawsze można mierzyć wyżej. I wyżej, i wyżej :)

Karolina G.

też przeżyłam etap ulotkarza… od tamtego momenty biorę wszystko i wyrzucam jak nikt nie patrzy :)

Kroliczek Doswiadczalny

Zmienia się perspektywa, prawda? :)

bonjourdisko

szkoda, że nie figuruję tu także praca w CC. :)

Kroliczek Doswiadczalny

Też zaliczyłam, o tym może innym razem Pouczająca praca ;)

Buduar Margotki

O tak, ulotkarstwo i stanie na promocjach zaliczyłam w studenckich czasach. Za to za nianiowanie nigdy się nie chwyciłam. Wiedziałam, że to byłoby niebezpieczne dla mnie i dla dzieciaka ;)

Kroliczek Doswiadczalny

Całe szczęście że nie próbowałam już później bycia nianią… też kto wie jakby to było ;)

Ostatnie wpisy

Dlaczego ludzie zniechęcają się do psychoterapii albo w nią nie wierzą

Mimo rosnącej społecznej akceptacji dla chodzenia na terapię, często można spotkać się z komentarzami, które w najlepszym razie wyrażają powątpiewanie w tę...

Nie, nie jesteś wysoko wrażliwym empatą

Na tym blogu mogliście zapoznać się z pojęciem osoby wysoko wrażliwej i empaty. Pisałam o nich w czasach, kiedy te pojęcia dopiero wchodziły do powszechnego...

Skutki uboczne euforii

Tyle razy zastanawiałam się, jak wrócić do pisania tutaj. Bo to, że chciałam wrócić, wiedziałam już jakiś kwartał temu, nie wiedziałam tylko,...
92
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x