Pogadanka o luksusie w czasach kryzysu.

Czemu kryzysu? Bo o depresji gospodarki trąbią od dobrych paru lat, a najbardziej chyba od a.d. 2008. Raczej nie ominął Was ten temat. Jedni odczuli go, kiedy zamiast total all inclusive na Seszelach musieli wybrać all inclusive na Kanarach, inni – gdy z zakupów w Almie przerzucili się na tygodnie tematyczne w Lidlu i jamon iberico kosztowali tylko raz na kwartał. Całkiem szary obywatel, zarabiający minimalną krajową lub co-łaska-uczelni-stypendium: kiedy porównywał ceny dwóch czekolad w Biedronce i zastanawiał się, czy jednak nie rozsądniej byłoby kupić pasztet na jutrzejsze śniadanie.

Jak to się ma do urody i kosmetyków?

Blogerki kosmetyczne stwierdzą, że efekt szminki najpewniej musi być powiązany z jakimś psychologicznym zjawiskiem, siłą oddziaływania kobiety, która na ustach nosi czerwień, jej postrzeganiem przez społeczeństwo i samą siebie. Te z Was, które studiowały ekonomię i uważały na wykładach, być może powiążą wyniki sprzedaży szminek z kryzysem na giełdzie. I każda ze stron będzie miała trochę racji.

EFEKT SZMINKI 
 
Nazwa efekt szminki po raz pierwszy została użyta w 2001 przez nikogo innego, jak szefa firmy Estee Lauder, który to patrząc zza swojego wielkiego biurka (swobodnie wchodziła pod nie sekretarka) na wyniki sprzedaży firmy i całej reszty branży kosmetycznej, stwierdził, że mimo kryzysu sprawy mają się dobrze. Porównał te wyniki z innymi okresami, gdy gospodarkę dotykały spadki i za każdym razem wychodziło mu, że w tym czasie sprzedaż kolorowych kosmetyków, a zwłaszcza szminek, nie tylko trzymała poziom, ale wręcz wzrastała. Ukuł więc teorię, że kobiety które mają mniej pieniędzy do dyspozycji na ogólne wydatki, nie mogąc kupić sobie nowej sukienki, albo drogiej torebki, zadowalają się namiastką luksusu. Zamiast skórzanych, designerskich butów kupują więc czerwoną szminkę z równie znanym logo. Zamiast wyjazdu do SPA na cały weekend fundują sobie domowy zabieg kosmetykami z górnej półki.
Teoria ta wkrótce została obalona przez specjalistów od analityki i statystyki, ale śmiem twierdzić, że nauki te akurat nie zawsze w pełni odzwierciedlają to, co dzieje się w społeczeństwie. Statystyka może zwrócić ci taki wynik jakiego oczekujesz – kwestia jego przedstawienia. A obserwując samą siebie sprzed paru lat, albo moje koleżanki i kobiety z otoczenia, zauważam, jak często pocieszają się one kosmetycznymi zakupami:

Zabrakło mi odwagi, by prosić szefa o podwyżkę, więc tkwię w beznadziei z minimalną krajową? Na pocieszenie najnowszy, wypasiony błyszczyk z kolorowym pudełeczkiem, lustereczkiem i magicznym składnikiem w środku, a marzenie o wakacjach spycham w czeluść nieświadomości.

Ciągle nie mogę znaleźć pracy, choć wysyłam CV w ilościach hurtowych? Może z lepszym i droższym podkładem będę bardziej przekonująca na rozmowach – to przecież inwestycja. A jak nie, to może chociaż znajdę bogatego chłopaka?

Kredyt, który będzie ciążył nade mną jak topór przez następne 14 lat, nie pozwala mi kupić wymarzonego Korsa? Za to zabłysnę przed znajomymi wyjmując z przeciętnej torebki chowanej pod stolikiem  błyszczący, nowiutki puder Chanel z wyraźnym logo.

Studencki budżet nie pozwala mi kupić perfum za 200 zł? Ale za to wezmę lakier za 24, zamiast zwyczajowych 5 zł. W ten sposób oszczędziłam 176 zł. Tak się dba o finanse!

Brzmi choć trochę znajomo? Zadowoli mnie odpowiedź, że Wasze znajome znajomych właśnie tak robią. Bo cały czas oczywiście rozmawiamy czysto teoretycznie bazując na doświadczeniach znajomych znajomych ;)
 
EFEKT LAKIERU

Obecnie mówi się, że efekt lakieru zastąpił już efekt szminki. [vide polskie wyniki sprzedaży kosmetyków z lat 2009-2011, albo ostatnie dane, wg których preparaty do paznokci i do oczu stanowią obecnie 60% całego rynku kosmetyków kolorowych] Dlaczego? Bo lakiery są łatwo dostępne, mają przykuwające wzrok kolory i słodkie buteleczki, kosztują jeszcze mniej niż szminki, a ich wybór jest prostszy niż dobranie odcienia szminki pasującego do karnacji. Wystarczy po prostu wybrać barwę, jaka odpowiada naszemu nastrojowi – prawdziwemu, albo temu z jakim chciałybyśmy się afiszować. Nie każdy odważy się na krwistoczerwoną, wampirzo-bordową albo pomarańczową szminkę, ale lakier w najbardziej nawet szalonym kolorze czy wykończeniu – czemu nie. Koleżanki zauważą na pewno, a w tramwaju nikt nie będzie się gapić tak jak wtedy, gdy ciemna szminka ozdobiła nam zęby.

Nigdy dotąd nie było aż takiego szału na lakiery do paznokci. Jeszcze parę lat temu próżno byłoby szukać blogów poświęconych tylko i wyłącznie lakierom, a teraz – podejrzewam że lakieromaniaczki mają przewagę liczebną chyba nawet nad sektą włosomaniaczek. Dobrze mają się czasopisma w całości skupiające się na zdobieniach do paznokci, powodzeniem cieszą się kursy stylizacji paznokci. Tipsy odeszły w niepamięć, teraz chcemy tworzyć mini dzieła sztuki za pomocą samych lakierów i dodatków do nich, a efekt salamandry, matu, czy ombre można zrobić w domu, oszczędzając na wizycie u manikiurzystki.

Czy to wszystko wina kryzysu i jego psychologicznych następstw?

Może. Jakieś 2-3 lata temu moja kolekcja lakierów rosła zupełnie nieproporcjonalnie do zarobków. Zanim się zorientowałam, podczas wizyty w drogerii wkładałam do koszyka kolejny odcień lakieru do paznokci, licząc na to, że za jakiś czas będę mogła z równą swobodą jak po ten mały kosmetyk, sięgnąć po buty. I to takie, które mi się po prostu spodobają, a nie takie, na jakie będzie mnie w danej chwili stać. Kiedy w myśli podliczam wartość pudełeczka z lakierami, widzę, że te metaforyczne buty mogłabym mieć już wtedy – odraczając sobie małe cotygodniowe przyjemności na rzecz jednej, większej, w nieokreślonej przyszłości. Ale cóż – taka już chyba jest kobieca strategia na przetrwanie kryzysu.

_______
Suplement:
http://www.pb.pl/3606249,35911,kolorowo-w-kosmetykach-kolorowych
http://www.parkiet.com/artykul/1247554.html
Źródła zdjęć: 1, 23

87
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
51 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
MariTruskawkowy MakeupEwelina Kkamila.biemi Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daguszka
Gość

Umarłam przy kropce dotyczącej cv i drogiego podkładu ;D ogólnie myślę że to ma sens :) zawsze jakaś mała przyjemność pozwala poprawić sobie humor na dobre ;D ja oczywiście stawiam na lakiery :D

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Wiedziałam że Cię przyciągnę lakierem do paznokci w tytule, se se se :D

Daguszka
Gość

No udało Ci się :) poza tym ja czytam w sumie wszystkie Twoje posty i nabijam Ci wejścia tylko się nie ujawniam :D sesesese :p

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Jesteś tajemniczym klientem mojego bloga :D

kasiaj85
Gość

Bardzo dobry tekst (przez sek[s]retarkę pod stołem niemal ochlapałam ekran komputera kojącym rooibosem) :) Idea efektu szminki i efektu lakieru jest mi znana, czytałam już o tym gdzieś, nie do końca pamiętam gdzie, i śmiem twierdzić, że ta teoria ma w sobie coś z prawdy :) Działa to dokładnie tak, jak piszesz. Kobiety nie stać (lub nie chce wydawać kasy) na torebkę Chanel – wyda więc kilkanaście tysięcy złotych mniej na szminkę z tym logo. Taka namiastka luksusu. Nie dziwi mnie szczerze mówiąc ten efekt. O tym jak bardzo jest to zjawisko popularne w naszym kraju świadczy choćby rynek podrób.… Czytaj więcej »

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Sorry za zamach na Twój monitor.
A o podróbkach i zainteresowanych nimi klientach to też jest bardzo ciekawy temat, na kolejnego dobrego posta :)

Siouxie
Gość

ja jeszcze niedawno bedac na bezrobociu i ciagle wysyłając CV kupowałam właśnie nowe pomadki i lakiery :) bardzo mi poprawiały humor. Pracę dostałam ale nadal złapałam się na tym, że znowu kupuję wyłącznie pomadki lakiery – ot chyba kwestia przyzwyczajenia :)

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Mam Cię! :)
Ja pomadek nigdy nie kupowałam zbyt dużo, ale w pewnym momencie z lakierami przesadziłam. Teraz to wszystko leży i czeka aż zgęstnieje albo się przeterminuje, bo nigdy w życiu jeszcze nie udało mi się zużyć żadnego lakieru do końca ;)

eva-ice
Gość

Chyba nie ma na świecie kobiety, która zużyłaby lakier do końca. ;)
Zgadzam się z tym efektem i widzę go choćby po sobie. Kupić drogie buty? Nie, nie, nie. Nie wydam tyle kasy. A zaraz idę do sklepu obok i w koszyku ląduje szminka i 3 lakiery. Dopiero przy kasie spływa na mnie refleksja, że w sumie za niewiele więcej miałabym te buty.
Kobieca logika.

Just Beauty
Gość

Ja również będąc na bezrobociu nie mogłam odmówić sobie zakupów kosmetycznych, bo zwyczajnie poprawiają mi one humor. Nawet taki "głupi" nowy lakier do paznokci czy właśnie szminka sprawiają, że dzień staje się fajniejszy :D

Daguszka
Gość

Oj nie prawda :) Moja mama juz nie raz zużyla lakier do końca :D

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Eva – ta kobieca logika to jest podstawa naszego przetrwania! :P
Just Beauty – Mi poprawiały humor tak do pewnego momentu, potem już nawet nie umiałam się cieszyć kolejnym, ale ciągle kupowałam ;)
Daguszka – Jaka konsekwentna mama!

simply_a_woman
Gość

ja zużyłam kilka lakierów. da się :)

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Ale że malujesz rano i zmywasz wieczorem (i zapętlasz)? Czy jak? ;)

Maliniarka
Gość

ja też zużyłam, a nawet kupiłam ponownie ten sam kolor :D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Do samego końca ciężko, bo w pewnym momencie nie da się tego minimum wyciągnąć… Ale jak to pominąć, to … Jak lakier bardzo CI odpowiada kolorystycznie to zużyjesz go do końca. Ale tylko wtedy kiedy odkładasz inne na bok (ewentualnie malujesz 3 na zmianę), hihihihi. Ale da się, później kupujesz ten sam lakier bo tak Ci się spodobał… Nie musisz codziennie malować, możesz co trzeci dzień :PP

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Może to wina przegladarki, ale punkty dotyczące korsa, i błyszczyka nie wyswietlają mi sie poprawnie, część tekstu najechało z prawej strony na pole popularne posty.
A co do samej tresci zawartej w tej notatce, to sama jestem na " odwyczku" kosmetycznym, bo wszystko, ale to absolutnie wszystko już mam i składam do skarbonki własnie na coś bardziej wypasionego niż kolejny błyszczyk, który szybciej się przeterminuje czy zepsuje, niż go żużyje.

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

O dzięki, może teraz już wyświetla się normalnie. Edycja tekstu w blogspocie kuleje:/
No i bardzo zdrowe podejście, pogratulować :) Ja też już raczej 'zdrowieję' po chwilowym zachłyśnięciu się kosmetykami.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak, wyświetla się ok. Pozwalam sobie na przemyślane grzeszki ot co :)

Anna Tabak
Gość

Mnie ten wpis przypomniał trochę teorii ze studiów, a mianowicie efekt Veblena, który dotyczy produktów luksusowych. Wzrost ceny tych produktów paradoksalnie powoduje wzrost popytu, szczególnie w określonym towarzystwie. Choćby te osoby nie mogły sobie na nie pozwolić, to kupią i tak – na pokaz, lub właśnie by udowodnić sobie (i innym?), że z kasą nie jest u nich tak źle jak mogłoby się wydawać. O efekcie szminki natomiast wcześniej nie słyszałam, niemniej bardzo ciekawy wpis :)

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

A to też ciekawy efekt, nie słyszałam o nim, ale jakby tak się zastanowić – też zaobserwowałam taką prawidłowość :)

Agata Samulak
Gość

zaoszczędzenie 176zł mistrzostwo :D

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

No ba! Nie byle co:)

aGwer
Gość

No widzisz, z kazdym dniem dowiadujemy sie czegos nowego :) nie znalam tych efektow ;)

paranoJa
Gość

Wiem, że nikt mi nie uwierzy, bo nie pasuję do teorii, ale kupuję to, na co mnie stać. Mam przetestowane podkłady zarówno z wyższej, jak i niższej pólki i kiedy mam kryzys finansowy kupuję, chyba nic dziwnego, ten z tańszej. No, ale może jednak to dziwne. ;) a na drogie lakiery zawsze mi szkoda, taka jestem skapa! :D

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Wyjątki podobno potwierdzają ;) A ja drogich też nie kupowałam, tylko takie średnie, ale w nadmiernej ilości :)

BogusiaM
Gość

Też nie znałam tych efektów. Chyba bardzo rozsądnie podchodzę do swoich zakupów i już dawno odeszłam od kupowania pierdół co chwila, na poprawę humoru. To tak jak z nagradzaniem się jedzeniem – przecież nie jestem psem;P

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Ha, dobre z tym psem! :D

Karolina Zosia
Gość

Genialny tekst. Nigdy nie spojrzałam na to z takiej perspektywy, ale muszę się z Tobą zgodzić mądra Kobito!
http://kobiecaperspektywa.bloog.pl/

żaneta serocka
Gość

jeśli o mnie chodzi to lakier nigdy nie zastąpi szminki, rozumiem, zjawisko szminki i w pełni się z nim zgadzam. nie ma nic bardziej kobiecego.

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Czyli trzymasz się pierwszej teorii :)

Tiffany Blue
Gość

Króliczku, mogę Cię czytać jak ulubioną książkę! Popluję się ze śmiechu, porozmyślam i jeszcze czegoś się dowiem! :*
A tak serio, efekt lakieru dopadł, oj dopadł i to nie raz! Przecież to tylko 15zł…i tak bym je przecież wydała :D

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

O mamo, za taki komplement to chyba powinnam Cię kwiatami obsypać! :D
Mlecze czy koniczyna? ;DD

Aswertyna
Gość

perz :D

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Dla Ciebie to tylko oset, skoro się wtrącasz:P

Aswertyna
Gość

musiałam :D taka ma natura :D

Tiffany Blue
Gość

Zaszaleję i chcem mlecze :D Kto biednemu zabroni? ;)

BlingAlley
Gość

Samej bardzo rzadko zdarza mi się myśleć w ten sposób a jeżeli już tak robię to zazwyczaj na zakupach spożywczych. Gdy wiem, że nie stać mnie w tym sezonie na nowe buty to chociaż kupię sobie dzisiaj indyka zamiast tańszego kurczaka. Każdy szaleje za tyle ile może. :D

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Dokładnie – 'kontrolowane' szaleństwo :)

fightthedull
Gość

Akurat nie lakiery czy szminki, ale odżywek do włosów mam zdecydowanie za dużo. To tak łatwo: jestem gruba i jakaś taka parchata, ale włosy mam ładne, kupię coś włosom. Nie mam kasy na spodnie, ale kolejna maska do włosów na pewno rozwiąże moje problemy. Nie kupię sobie baotnika, ale… wszystko w ten deseń. Na szczęście od jakiegoś czasu udaje mi się powstrzymać. Niemniej zgadzam się, że im gorzej finansowa stałam, tym bardziej "musiałam" mieć pewne rzeczy. To wynikało chyba też trochę ze strachu – jest tak kiepsko, ale co jak będzie jeszcze gorzej? Lepiej będzie, jeśli zrobię zapas. Bardzo fajny… Czytaj więcej »

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

A właśnie, dziwne, że jeszcze nikt nie opisał efektu odżywki, bo i kosmetyki do włosów ostatnio bardzo wysoko stoją w wynikach sprzedaży. To wszystko zapewne wina włosomaniaczej sekty i Ty chyba również padłaś jej ofiarą ;)

fightthedull
Gość

Hmm.. Zawsze byłam włosową ofiarą, stąd też ostatecznie porzuciłam studia, by obcinać włosy. ;) Ale to prawda, ilość kosmetyków mam większa niż kiedykolwiek. Mam jeszcze jedno wytłumaczenie: przecież bloga piszę. A o czymś pisać trzeba. ;p

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Taaak, blog to bardzo dobre usprawiedliwienie… wszystkiego :)

BlogBy Izis
Gość

Ciekawe jak będzie ze mną w czasach kryzysu: szminka czy lakier? Mam nadzieję nigdy się o tym nie przekonać :D

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

I tego Tobie i wszystkim tu dzisiaj zgromadzonym życzę :P

Katalina
Gość

Hmmm spytam naiwnie co to jest efekt salamandry? Pierwszy raz spotykam się z tym określeniem…

Katalina
Gość

Aaaaa, no taaaak… wujek google prawdę Ci powie ;) pękacze znaczy się ;)

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Odpowiedziałaś sobie zanim ja zdążyłam :)

Catastrophe Waitress
Gość

Nieważne jak ciężkie są czasy, każdemu należą się małe przyjemności! ;)
Ja jestem właśnie w fazie przejściowej. Do niedawna maniakalnie kupowałam nowe (coraz to bardziej kolorowe) lakiery. Teraz z kolei nie mogę przejść obojętnie obok regału ze szminkami… :D

simply_a_woman
Gość

efekt szminki nie dotyczy w moim przypadku znajomej znajomej. dotyczy mnie. na chwilę obecną nie jestem w zbyt komfortowej sytuacji finansowej i pocieszam się… zakupami kosmetyków. nie wiem, gdzie tu logika, ale nie mogę się powstrzymać…

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Może wartałoby podsumować raz a porządnie takie np miesięczne wydatki na kosmetyki? Może to będzie kubeł zimnej wody na głowę?

simply_a_woman
Gość

i bez tego wiem, że w marcu nieźle poszalałam :/

Nadine Lu
Gość

O Boże. Masz rację.
Robiłam tak bardzo długo, ale od kiedy stawiam na "jakość" (studenckich standardów) to z tego wyszłam. Nie pamiętam, kiedy ostatnio kupiłam sobie lakier!

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Ja chyba jakoś późną jesienią zeszłego roku. O dziwo, da się tak żyć!

bognyprogram
Gość

A ja jak na małego socjopatę przystało namiętnie kupuję podkłady i nie imają się mnie z reguły takie teorie. Choć czytałam o tym już jakiś czas temu w "Barwach wojennych", gdzie autorka porównywała dobrze prosperującą podczas II wojny światowej firmę Miss Arden i potknięcie pani Rubistein, której doradcy nie zorientowali się, że obniżając ceny, obniżają luksus i narobili jej niezłego ambarasu w portfelu.

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Mały socjopato, ciekawa teoria z tym luksusem :) Ale fakt, luksus to efekt czysto psychologiczny, bo często jakość za nim idzie, jest zupełnie niewspółmierna do kosztów.

believe-u-can.blogspot.com
Gość

Efekt szminki na pewno mnie nie dotyczy, bo nie lubię szminek trololo :P Kiedyś przechodziłam jedno sztukowy efekt lakieru i kupiłam lakier O.P.I :) Dużo prawdy o nas kobietach w Twoim tekście :)

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

A ja nie miałam nigdy OPI, nie miałam Essie, także ubogi był ten mój efekt lakieru ;)

Kawaii Maniac
Gość

Bardzo ciekawy post – efekt szminki znam ale lakieru to dla mnie coś nowego. Co ciekawe ja od jakiegoś czasu opanowałam się lakierowo (kosmetykowo też się staram) i próbuję wykorzystać swoje zbiory – ciekawe co to oznacza XD Jakaś wiadomość od podświadomości może? :P

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Ja bym stawiała że to nawet nadświadomość się odzywa i wyższe siły dają Ci znaki :D

Klaudia Kawczyńska
Gość

Mi się wydaje, że kiedy dzieje się coś niedobrego, to mamy potrzebę wydawać. I to niekoniecznie na kosmetyki, ale ubrania, tony jedzenia (głównie słodyczy) i wszelakich gadżetów. Ba, nawet nie musi dziać się nic niedobrego. Wydajemy pieniądze, byleby wydawać. O ile nie jest się dusigroszem czy zwyczajnie się tych pieniędzy nie ma, lub oszczędza- wtedy jest zrozumiałe to, że pieniędzy wydawać nie wydajemy :) Czy dotknął nas, tak naprawdę ten 'kryzys'? Ja nie odczułam go z żadnej strony. Bilety mzk w moim mieście staniały, cena benzyny jak rosła, tak rośnie. Wydaje mi się, że to jakiś kolejny chwyt. Nie wiem… Czytaj więcej »

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Polskę ten wielki kryzys gospodarczy trochę ominął, ale też mieliśmy (mamy?) swój mały, lokalny, spowodowany przez nieudolny rząd. Wystarczy porównać ceny podstawowych produktów sprzed nawet 2,3 lat, a teraz. I Twoje miasto jest tu chyba wyjątkowym wyjątkiem, bo wszędzie te bilety drożeją, nad czym akurat ubolewam :C nie tylko mzk, ale i pks, pkp itp.

fightthedull
Gość

Co jakiś czas sprawdzam stawki godzinowe w ofertach pracy. I choć najniższa krajowa się podnosi (choć i tak niewspółmiernie do inflacji) to stawki ochroniarskie, marketowe ulotkowe itp są takie same lub niższe niż 7 lat temu (naprawdę!), mimo iż najniższa krajowa była o prawie 40% niższa. Tymczasem prąd, benzyna, mąka systematycznie drożeje. O cenie mieszkań i ilości osób gnieżdzących się w 3 pokolenia w 40-metrowych mieszkaniach nie wspominając. Więc nie powiedziałabym, że kryzys nas ominął. Może nie jest tak, że ludzie się wieszają z biedy i ubóstwa, ale na pewno pracują coraz więcej, żeby związać koniec z końcem. Ile macie… Czytaj więcej »

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Co do wieszania, to ostatnio trafiłam na statystyki samobójstw w Polsce – no i jednak znacząco one wzrosły… Można sobie to różnie tłumaczyć. Co do kryzysu nie mówię że ominął nas w ogóle – tylko że nie był to kryzys w takiej skali jak w niektórych innych państwach, gdzie setki ludzi i firm doprowadzono do bankructwa. U nas ZAWSZE było trochę na minusie więc nie było to aż tak zauważalne, nie było takiego kontrastu i szoku jak np w Grecji czy Hiszpanii.

Klaudia Kawczyńska
Gość

Dokładnie tak, u nas zawsze było trochę na minusie. Dlatego uważam, że kryzys ominął nas szerokim kołem. Oczywiście, moja mama pracuje na 1,5 etatu, żeby zarobić, bo z podstawowym etatem nie wyżywiłaby naszej rodziny. Może dlatego ja nie odczułam (i nie odczuwam) kryzysu. Pracujący- owszem, ale ja, jako uczeń liceum mogę się skarżyć jedynie na to, że tamta ma trzy pary air maxów, a ja nie (byłoby to głupie i puste, ale kto komu zabroni- i rzecz jasna odbiegające od tematu)Bieda będzie zawsze, da się zapewnić każdemu miejsca pracy, jednak dla tych, którym jest po prostu wygodniej żyć z zasiłków… Czytaj więcej »

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Tak myślę żeby o tych, co zadowalają się zasiłkami też kiedyś napisać. W Ośrodku Pomocy Społecznej pracowałam tylko pół roku, ale to zdecydowanie wystarczyło by wyrobić sobie zdanie o polskim nieróbstwie…

A do Bydgoszczy to się muszę chyba sama wybrać i sprawdzić ;)

La Garderobe
Gość

Aj, też mam cały koszyczek lakierów – i tanich i droższych – i nie wiem po jaką cholerę, bo nie zużyłabym ich pewnie do późnej starości (nawet gdyby się nie przeterminowały)… Wszystkie takie ładne i takie kolorowe, że aż szkoda nie wziąć z półki. I rzeczywiście – są to takie małe przyjemności, które pozwalają na chwilę poprawić humor i zapomnieć o jakichś innych marzeniach. Choćby ten lakier miał być użyty raz czy dwa razy, warto wydać te parę złotych, żeby mieć cały dzień poprawionego nastroju :D. Ale na pewno odkładając te pieniądze do skarbonki a potem wydając na przykład na… Czytaj więcej »

Maliniarka
Gość

u mnie działa to częściowo, bo nowy lakier, nowa szminka, kurczę, to to co najczęściej kupuję :)
ale nie przekłada się to u mnie na marki wysokopółkowe

czerwona filiżanka
Gość

U nas mam wrażenie zawsze jest kryzys. Tylko kiedyś sie to inaczej nazywało na przykład o zaciskaniu pasa.
pozdrawiam

KasiaPL
Gość

Nie zdarzyło mi się kupić jakiegoś kosmetyku tylko dla poprawy humoru albo żeby szpanować przed innymi. Mnie raczej zdarza się kupować (za dużo) na promocjach – przecież to jest przecenione o 50%, muszę kupić, nawet jak mi aktualnie niepotrzebne! Co z tego, że w szafkach już nic się nie mieści. :P
Ale ostatnio zaczęłam się ograniczać, więc nie jest źle :)

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

No bo promocje to przecież sama oszczędność, prawda? Co z tego że szafki nie domykają się od zapasów – grunt, że zaoszczędziłyśmy i następne trzy opakowania będą niższym kosztem, o ile się wcześniej nie przeterminują ;)

Gruba Blondyna
Gość

Ma to sens. Akurat w kwestii lakierów jestem totalnym laikiem, bo dla mnie dobry lakier to tani lakier, ale szminki… Zasługuję na chłostę za rozrzutność. Mea culpa!

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Zasługujesz na chłostę?
No to masz: https://www.youtube.com/watch?v=3DqIa9j6WuQ

Gruba Blondyna
Gość

Toś mnie ukarała! To była chłosta dla słuchu, dla wzroku, dla mózgu (o ile jakiś mam). Już nie będę grzeszyć, uczyniłaś zadość sprawiedliwości.

Kaczmarta
Gość

Bardzo, bardzo dobrze napisane! I faktycznie zgodne z prawdą, przynajmniej częściowo bo ja też zawsze kupuję szminkę ( choć ostatnio częściej lakier ) na pocieszenie, bo nie uszczupla radykalnie budżetu, a ileż daje frajdy :D

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Jesteś idealnym potwierdzeniem tej teorii – dobrze że się zgłosiłaś, bo uwiarygadniasz mojego posta :P

dhwani
Gość

To ze mną już straszna bida, bo pocieszam się nawet nie luksusowymi kosmetykami, ale pokroju MIYO, essence, etc :P A tak serio , ciekawy post, nigdy o tym nie słyszałam, ale dużo w tym prawdy.. Ja z kolei się "nagradzam", za zarwaną noc, oddany projekt.. Muszę nad sobą popracować, ale te drobne przyjemnostki takie kusząceee…. ;)

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Bieda-luksus też luksus ;)

trishhka
Gość

Skąd ja to znam, przecież nie z autopsji. :> Kiedyś, po którejś nieudanej rozmowie o pracę poleciałam po nowy korektor pod oczy – bo kto zatrudni mnie z takimi sińcami, wyglądam jakbym miała zasnąć na biurku w papierach! ;)

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

No takie logiczne! :)

.biemi
Gość

Ja ogarnęłam swój problem lakierowy jak w przeciągu trzech miesięcy zakupiłam dwa lakiery, które już miałam w domu. Stwierdziłam, że to już nie jest zdrowe – ponieważ powoli zaczynałam tracić nad tym kontrolę i koszt lakieru do 10zł nie stanowił dla mnie najmniejszego problemu – chciałam co raz więcej i więcej. Obecnie od początku roku nie zakupiłam żadnego nowego lakieru i jest mi z tym niezmiernie dobrze choć początkowo myślałam oj tam oj tam 10 zł to nie majątek ale właśnie jak to podliczymy to już są porządne buty, które zawsze mi żal …. :/ ot kobieca logika

Kroliczek Doswiadczalny
Gość
Kroliczek Doswiadczalny

Też tak kiedyś się zorientowałam, że mam bardzo zbliżone do siebie kolory, może nie te same, ale na co mi lakiery, które różnią się tylko dwoma tonami a tak są zupełnie identycznie jeśli chodzi o wykończenie, połysk, itp. Ale przestałam kupować dopiero jak mi się przestały mieścić w pudełku, i tak od jesieni zeszłego roku nie kupiłam żadnego :)

.biemi
Gość

ja teraz mam plan części się 'pozbyć' ale co gorsza trochę szkoda mi się z nimi rozstawać jednak rozum podpowiada, że też nie potrzebuję tyyylu lakierów… cóż życie ;)

kamila
Gość

świetny wpis:) przeżyłam to samo:)

Ewelina K
Gość

Bardzo ciekawy wpis, rzeczywiście coś w tym jest..,

Truskawkowy Makeup
Gość

Z tymi lakierami, to podobnie jak u mnie :D Tylko, że ja zamiast lakierów wrzucałam kolejne cienie czy błyszczyki do koszyka. A gdyby tak to do siebie dodać, to wyszła by taka sumka, że hoho :D

Mari
Gość

to co, wymianka lakierów?
a tak na serio, dwa razu kupiłam droższy lakier i 2 razy żalowałam. żeby nie bylo, kupilam w przecenie, jak kosztowal tyle, co normalny. pisze bez polskich znakow i w ogole, bo akurat (!) paznokcie swiezomalowane, dalam ostatnia szanse wlasnie maybelline.
co do lakierow – mam stosunkowo niewiele, kiedys chcialam sie ograniczyc tylko do czerwonego i bezbarwnego. w zasadzie ilosc lakierow zawyzaja mi te bezbarwne: odzywki itp., zachcialo sie sprawdzac ktore z nich to pic na wode :)